„Mein Kampf” Biografia książki - A. Vitkine - recenzja


18 lipca 1925 roku - siedem miesięcy po opuszczeniu przez Adolfa Hitlera twierdzy w Landsberg, ukazuje się jego książka – Mein Kampf. Hitler opisuje w niej nie tylko swój własny rozwój jako przywódcy radykalnego ruchu politycznego, ale, co ważniejsze, w sposób jasny i otwarty przekazuje swoje plany na przyszłość. Bez zabarwiania czy niedomówień pokazuje czytelnikowi swój stosunek do Untermenschen i szczególną nienawiść do Żydów, których chce całkowicie „wytępić”.

Tyle wie niemal każdy zwykły, szary mieszkaniec świata. Jednak czy to wystarczy, aby zrozumieć, że Mein Kampf jest łącznikiem pomiędzy obojętnością świata a zbrodniami nazistowskimi? Do poszerzania horyzontów myślowych co do książki Hitlera i jej wpływu na świat niewątpliwie przyczynia się praca Antoine Vitkine „Mein Kampf”. Biografia książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Wielka Litera.

W swojej analizie Vitkine zwraca uwagę na bardzo ważny, a zarazem pomijany dyplomatycznym milczeniem fakt, że Mein Kampf była przed wybuchem II wojny światowej czytana nie tylko w Niemczech, ale również w wielu innych krajach Europy, także w tych, które później należały do obozu aliantów. Pomimo swojej przejrzystości w wyrażaniu poglądów na temat dalszych losów m.in. Żydów, nikt nie brał tej książki poważnie. Po dojściu do władzy Hitler chciał wycofać książkę z obiegu i zabronił wydawania jej fragmentów. Bał się, że jest za szczera, co przeszkodzi w realizacji jego planów. Jednak te obawy okazały się bezpodstawne. Nikt na Wyspach Brytyjskich nie słuchał głosu sir Winstona Churchilla, który przestrzegał przed tezami, zawartymi w Mein Kampf.

Co ciekawsze, wraz z upływem czasu i realizacją zapowiedzianych w niej działań, książka Hitlera nie straciła na popularności. Z tą samą siłą potrafi porwać również współczesnych czytelników. Pomimo zakazów sprzedaży, w wielu krajach bardzo łatwo zdobyć egzemplarz. Jednak czy zakaz publikacji wystarczy do wykorzenienia zła, które za sobą niosła? Czy nie przyczynia się przez to do pewnej hagiografii jej treści? Ukazało się wiele interpretacji, opisów, analiz i opracowań, dotyczących Mein Kampf. Zdaje się, że dopiero książka Vitkine całościowo i wyczerpująco omawia problem, jakim po dzień dzisiejszy jest „nazistowska biblia”.

Historia Mein Kampf powinna stać się nauką dla przyszłych pokoleń. Mamy bowiem tendencję do wyśmiewania radykalnych programów politycznych. Traktujemy ich twórców jako nieszkodliwych wariatów, którzy pokrzyczą sobie i pójdą gdzie indziej. Tak samo rządzący całego świata potraktowali Hitlera i jego program. Wielu było zafascynowanych jego charyzmą i uporem w dążeniu do celu. Niektórzy uważali go za męża stanu. Do tej pory każdy reżim, dążący do eksterminacji jakiejś grupy, pisemnie manifestował swoje założenia. Tak było u Czerwonych Khmerów czy tuż przed ludobójstwem w Rwandzie. Już samo niedocenianie Mein Kampf pomogło innym „zbrodniczym” książkom.

Jednak czy brak reakcji na publikację Hitlera wynikał z nieznajomości jej treści? Tłumaczenia na dwadzieścia języków i setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy nie pozwalają wierzyć w ten mit. Niedocenianie niemieckiego dyktatora i brak woli politycznej, aby rozpocząć działania w tej materii, są kamieniami milowymi na drodze do Auschwitz. Po raz kolejny przekonujemy się, że to nie nieznajomość faktów, ale głęboka niechęć do działania są powodami nazistowskiego ludobójstwa. Winni to przede wszystkim rządzący państwami zachodnimi - grupa intelektualistów, która nie chciała zareagować na ostrzegawcze głosy płynące z III Rzeszy. Dlatego zabranianie jej dystrybucji nie jest wyjściem z sytuacji. Z uważnej lektury tej książki można by wyciągnąć więcej nauki niż z zamiatania problemu pod dywan.

Jest jeszcze jeden aspekt, cudownie gloryfikowany w dzisiejszym świecie: wiara w nieomylność i humanitarność demokracji. Mało kto ma odwagę przyznać publicznie, że nazistowski obłęd w Niemczech rozpoczął się od niewinnych i w pełni demokratycznych wyborów do parlamentu. W zwycięstwie NSDAP nie przeszkodziła dystrybucja Mein Kampf. Demokracja stała się „wrotami do totalitaryzmu”.

Praca Antoine Vitkine zmusza do głębszej refleksji nad światem, polityką i jej związkiem z publikacjami manifestów różnych grup. Pokazuje również, że Mein Kampf nie przestała być problemem z dniem 8 maja 1945 roku ani nawet z upływem XX wieku. Jest to nadal kwestia wzbudzająca niepokój intelektualny, nawet po blisko dziewięćdziesięciu latach od publikacji. Rozwiązania radykalne bowiem wciąż stanowią chwytliwe hasło, szczególnie w dobie niepokoju o przyszły byt. Tak jak w pogrążonej w kryzysie Republice Weimarskiej hasło „Brot und Arbeit” oraz wskazanie wspólnego wroga winnego zaistniałej sytuacji, pomogło wygrać radykalnej partii Adolfa Hitlera, tak samo może być i dzisiaj, w dobie światowego kryzysu. Dlatego książkę Vitkine powinni przeczytać wszyscy. Jest ona godna polecenia szczególnie dla polityków i członków elity intelektualnej, aby nie popełnili błędu swoich poprzedników z lat 20. i 30. ubiegłego wieku.

Plusy i minusy:
Na plus:
+ całościowe, nowatorskie ujęcie tematu
+ jasna i przejrzysta narracja
+ uwypuklona korelacja z innymi przypadkami ludobójstw
Na minus:
- brak

Tytuł: „Mein Kampf”. Biografia książki
Autor: Antoine Witkine
Wydawnictwo: Wielka Litera
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-63387-84-6
Liczba stron: 287
Cena: 34,90 zł
Ocena recenzenta: 10/10

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. piela napisał(a):

    Ciekawy tekst, teraz na pewno kupię recenzowaną książkę.

  2. Łukasz Kuć napisał(a):

    W trzecim akapicie tekstu chyba czegoś nie poprawiono 😛

  3. Sceptycznym okiem napisał(a):

    Tekst jest ciężki, imho pełny mentorstwa, ogłaszania przekonań ex cathedra, niż recenzji. Po przeczytaniu, nadal nie wiem, za co książka dostaje tak wysoką notę. Nie przekonałem się, krótko mówiąc :).

    Ps. Przy edycji błędów, na które zwrócił uwagę przedmówca, proponowałby zmienić też „Ruandę” na „Rwandę” w czwartym akapicie. 🙂

Zostaw własny komentarz