„World of Warship” - recenzja gry


Chyba każdy fan historii chociaż raz słyszał o „World of Tanks”. Twórcy tej niezwykle popularnej gry postanowili wykorzystać swoje doświadczenie i stworzyć kolejną wirtualną rozgrywkę. Tym razem możemy zasiąść nie za kierownicą czołgu, a za sterami okrętu. „World of Warship”, bo o niej mowa, to gratka dla każdego wilka morskiego.

W grze możemy zasiąść za sterami kilku typów okrętów od małych niszczycieli po wielkie pancerniki i lotniskowce. Statki, którymi możemy pokierować pochodzą z lat 1900-1950, choć twórcy najmocniej skoncentrowali się na jednostkach z czasów II wojny światowej. Swoich sił możemy spróbować za sterami statków amerykańskich, japońskich, radzieckich, niemieckich a także jednego polskiego ORP Błyskawica. W czasie rozgrywki możemy przejąć kontrolę nad legendami II Wojny Światowej Bismarckiem, Tirpiztem, czy japońskim Yamato.

Potężne baterie artylerii japońskiego pancernika Yamato X poziomu.

Potężne baterie artylerii japońskiego pancernika Yamato X poziomu.

Poziom odwzorowania historycznego okrętów stoi na bardzo wysokim poziomie. Uzyskano to dzięki współpracy z archiwami, muzeami i profesjonalnymi marynarzami. Twórcy gry analizowali olbrzymią ilość danych, by przyjemność z gry była jak największa. W czasie testów gry zbierano opinię graczy i optymalizowano poziomy okrętów, aby nie odstawały one za mocno od reszty. Prócz tradycyjnych salw z dział okrętowych we wrogie jednostki możemy atakować torpedami lub w przypadku lotniskowców samolotami. Gra początkowo wydaje się mało dynamiczna jednak wraz z rozwojem i odkrywaniem kolejnych poziomów okrętów nabiera ona dynamiki.

Japoński krążownik Mogami w trakcie walki. Zielone pole po lewej stronie pokazuje obszar w jaki możemy trafić naszą wyrzutnią torped. Są dwie, po jednej na każdą z burt.

Japoński krążownik Mogami w trakcie walki. Zielone pole po lewej stronie pokazuje obszar w jaki możemy trafić naszą wyrzutnią torped. Są dwie, po jednej na każdą z burt.

Początki są proste. Pierwsze bitwy gramy z botami, które nie są zbyt groźnym przeciwnikiem. Pozwala nam to jednak zapoznać się z mechaniką gry. Przesiadając się na bitwy z żywymi przeciwnikami przechodzimy do zupełnie innego nieprzewidywalnego pola bitwy. Sens gry jest prosty: mamy zdobyć obcą bazę lub zniszczyć wszystkie okręty przeciwnika. Mamy na to 15-20 minut. Z racji tego, że okręty nie są w stanie szybko manewrować i poruszać się po całej mapie, z góry musimy przyjąć plan na daną bitwę. Trudność rośnie, kiedy w naszej drużynie zaczynają pojawiać się kłótnie, albo osoba mająca określony okręt płynie w stronę, w której nie przysłuży się ona drużynie i nie wykorzysta atutów prowadzonego przez siebie okrętu. W przeciwieństwie do World of Tanks zostając jako ostatni na mapie właściwie niemożliwie jest wygranie bitwy w pojedynkę.

Widok autopilota z naszym okrętym, który ma wyznaczony kurs.

Widok autopilota z naszym okrętym, który ma wyznaczony kurs.

W grze mamy dostępnych sześć map. Na pięciu z nich znajdują się wyspy dzięki, którym nie jesteśmy, aż tak narażeni na ostrzał z każdej strony. Jest jednak jedna mapa o nazwie „Ocean”. Jest to kwadrat 36 x 36 km, która jak sama nazwa wskazuje, jest wycinkiem otwartego akwenu wodnego bez żadnych przeszkód.

Rozgrywka wymaga brania pod uwagę kilku kwestii. Przede wszystkim faktu, iż okręt rozpędza się powoli i nie zatrzymuje w miejscu. Gra toczy się z reguły na większą odległość, rzadko mamy okazję podpłynąć do przeciwnika i walczyć z nim burta w burtę. To wymaga wzięcia poprawki na prędkość danego statku. Z reguły należy strzelać przed płynący okręt, by pociski trafiły w burtę. Pancernik jedną salwą zniszczy niszczyciela, z kolei niszczyciel serią torped zatopi mało zwrotnego pancernika.

Oprawa muzyczna to jeden z największych atutów gry. Odpowiednio dostosowana niezbyt natarczywa nie przeszkadza w grze, a wręcz dodaje jej dodatkowego charakteru.

Minusem gry, nawet dla doświadczonego czołgisty z „World of Tanks”, jest czas, który należy zainwestować, aby nauczyć się grać. Jest to zupełnie inna rozgrywka niż w czołgach. Tutaj nie ma miejsca na stanie ukrywanie się, czy wysunięcie się zza węgła i oddawanie salw. Taka taktyka szybko zakończy się dla nas powrotem do portu. Gra wymaga kilkunastu godzin gry, aby wprawić się do tego stopnia, aby gra sprawiała nam olbrzymią frajdę. Jednocześnie im dłużej będziemy grać tym większe wyzwania będą stawały nam na drodze. Posiadanie okrętów dziesiątego najwyższego poziomu wymaga rozegrania kilkuset bitew.

Przy celowaniu zawsze trzeba brać poprawkę na kurs okrętu.

Przy celowaniu zawsze trzeba brać poprawkę na kurs okrętu.

World of Warships jest świetnym uzupełnieniem portfolio Wargaming.net. Z całą pewnością daje ona też olbrzymie walory edukacyjne. Nie raz będąc w Muzeum Wojska Polskiego słyszę, jak młodzi czołgiści przychodzą i opowiadają, że takim konkretnym czołgiem jeżdżą po wirtualnych polach bitew. Czas teraz, aby zrodziła się seria młodych fanów marynarki wojennej, którzy będą zgłębiać jej historię również dzięki temu, że pasję do poznawania historii zapaliła w nich gra.

Tytuł: World of Warships
Producent: Wargaming.net
Ocena: 8,5/10

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz