„Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie” - T. Asbridge – recenzja


„Wyczerpująca monografia pierwszej krucjaty” – takim oto zdaniem scharakteryzowano książkę Pierwsza Krucjata. Nowe spojrzenie Thomasa Asbridge’a, poświęconą historii pierwszej krucjaty krzyżowej (1096-1099), która została wydana po raz pierwszy w Polsce w 2006 r. , nakładem Rebisu.

absridgeUrodzony w 1969 roku autor, mediewista z Uniwersytetu w Londynie i uczeń, jak sam powiada, Jonathana Rileya-Smitha oraz Petera Edbury’ego, pragnął w przystępny sposób przedstawić w swoim dziele zarówno wiedzę, jak i swoje poglądy na temat pierwszej krucjaty lewantyńskiej. Asbridge specjalizuje się w dziejach Księstwa Antiochii (w 2000 roku wydano jego The creation of the principality of Antioch 1098-1130) oraz szeroko pojętych relacjach pomiędzy islamem a chrześcijaństwem w średniowieczu. Anglojęzyczni badacze zawdzięczają mu tłumaczenie i opracowanie źródła Waltera Kanclerza (Walter the Chancellor’s ‘The Antiochene Wars’: A translation & commentary). Niedawno w Polsce opublikowana została jego obszerna, pięcioletnia już książka Krucjaty. Wojna o Ziemię Świętą, którą także miałam przyjemność recenzować. Asbridge jest zatem specjalistą w dziedzinie, która jest tematem tej książki.

Nie należy postrzegać wady w tym, że pisana była nie tylko dla specjalistów z danej dziedziny, wszak Historia wypraw krzyżowych Hansa Mayera albo kilkutomowa synteza redagowana przez Kennetha M. Settona wypełniają znakomicie rolę ściśle naukowych książek dla pasjonatów tematu, lecz nie spopularyzują go pośród historyków i studentów innych dziedzin. Błędem nie jest także selekcja tematów i materiałów, a wręcz przeciwnie – przy obecnym stanie badań jest to zabieg niezbędny dla każdego historyka, który ma na celu wydanie publikacji w stylu anglosaskim. Nie należy jednak w związku z tym recenzować książki jako „wyczerpującej monografii”, ponieważ takie stwierdzenie jest wyłącznie zabiegiem promocyjnym. Zdarzają się w treści publikacji pewne uchybienia, które osobę znającą temat zniechęcą, zaś w osobie nieznającej mogą pozostawić mylne refleksje. W nowej edycji niestety nie dokonano znaczących zmian pod tym względem; podobnie nie przeprowadzono aktualizacji literatury przedmiotu, która po dziesięciu latach została ubogacona o liczne ważne pozycje również w języku polskim.

Poczynając od szaty graficznej książki, należy podkreślić, że projekt okładki pod względem estetycznym jest jednym z najlepszych, jakie na książkach dedykowanych krucjatom można oglądać, i z pewnością przyciągnie wzrok niejednego potencjalnego nabywcy i czytelnika. Rozmiar czcionki jest również przyjemny dla oka, zaś wygodny, standardowy format sprawia, że pozycja doskonale dopasuje się do domowej biblioteczki. Książkę czyta się bardzo płynnie, a urozmaicone słownictwo, barwne określenia i opisy, ubogacane odpowiednio dobranymi cytatami z kronik średniowiecznych i klarowny styl sprawiają, że lektura nie jest w najmniejszym stopniu nużąca. Można wręcz zaryzykować twierdzenie, że autor dostosował tempo i objętość narracji do proporcjonalnie przykrojonych okresów trwania poszczególnych etapów zbrojnej pielgrzymki, od jej głoszenia i przygotowania, poprzez wymarsz, aż po działania militarne.

Jeżeli mowa o autorze, to na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż odbył on podróż do Ziemi Świętej, gdzie, jak zaręcza, pokonał trasę wojsk pierwszej krucjaty – z Antiochii do Jerozolimy. Zdaniem anglosaskich komentatorów i recenzentów wpływa to szczególnie na jakość narracji Asbridge’a, i z tą opinią trudno się nie zgodzić. Skrupulatne i przemyślane opisy trasy, jaką pokonywali krzyżowcy, należą do głównych zalet publikacji. Zapewne osobista znajomość terenów, po których przyszło poruszać się XI-wiecznym Europejczykom, wpłynęła między innymi na umiejętność oddania ich rzeczywistych trudów.

Układ treści jest chronologiczny, co w przypadku książek tego rodzaju jest naturalnym wyborem. Dociekliwemu czytelnikowi doskwierać może końcowe umieszczenie przypisów, gdyż zmusza to do częstego wertowania stron, jednak z uwagi na nadrzędny cel pozycji, czyli jej dostosowanie do tzw. szerszego czytelnika, nie powinno to stanowić mankamentu. Tempo narracji wydaje się być wręcz idealne. Autor rozpoczął od nakreślenia swoich badań i wniosków na temat genezy pierwszej wyprawy krzyżowej, uwzględniając najistotniejsze czynniki. Następnie scharakteryzował trasę, jaką przemierzyły kolejne grupy krzyżowców z regionów Europy zaangażowanych w projekt krucjaty do Bizancjum, w którym zarządzono zgrupowanie. Asbridge starał się sprawnie oddać charakter wyprawy krzyżowej w każdym jej stadium, będącej przede wszystkim bezprecedensowym ruchem praktycznie wszystkich warstw społeczeństwa zachodniej Europy. Słusznie zauważył pielgrzymkowy rodowód ruchu krucjatowego. Na pochwałę zasługuje to, że autor wyraźnie podkreśla odrębność językową i etniczną wewnątrz szeregów krzyżowców, jak i odmienne ambicje i środki, jakimi dysponowali ich panowie. Z drugiej strony niebywale zręcznie wplata w narrację informacje o zawiłych relacjach polityczno-społecznych panujących na Wschodzie, oraz o wpływie, jaki na muzułmańsko-syryjskie społeczeństwo wywarło przybycie wojsk zachodnioeuropejskich. Odważny w tezach i wnioskach, wykazuje się jednak Asbridge zrozumieniem zarówno bogatych panów, jak i ubogich mas oraz ich niekiedy wątpliwej moralności postępowania. Często pomija się w historiografii krucjatowej sytuację na Półwyspie Iberyjskim, lecz tutaj angielski historyk słusznie zauważa, że Urban II dbał o to, aby ogólnoeuropejska euforia spowodowana myślą o marszu na Wschód nie odwróciła wysiłków od wojny przeciw Arabom na terenach dzisiejszej Hiszpanii. Wreszcie, Asbridge podaje chyba najbardziej dokładny i poruszający opis wodzów krucjaty, jaki zdarzyło mi się czytać.

Należy także zwrócić uwagę na pieczołowite akcentowanie charakterystycznych momentów z dziejów pierwszej krucjaty i okresu bezpośrednio po zdobyciu Jerozolimy, co może stanowić znaczącą pomoc dla studentów i uczniów, którym łatwiej przyjdzie dzięki temu zapamiętywanie procesów i schematów. Być może miejscami autor bywa nieco nieobiektywny w swoich ocenach postaci, na przykład przywódców wyprawy lub postępowania rycerzy, lecz dzięki temu opisy zapadają w pamięć, a zapewne taki efekt miał na uwadze autor. Zaznajomiony z literaturą przedmiotu historyk rozpozna w takowych fragmentach narracji nawiązania do tez i dyskusji uznanych klasyków historii średniowiecznych wypraw krzyżowych, na przykład Jonathana Rileya-Smitha albo Jonathana Phillipsa.

Niestety, obok licznych zalet przede wszystkim strukturalnych i stylistycznych, należy podnieść kilka kwestii, które mogą stanowić mankamenty lektury. Najwięcej uchybień odnotowałam w początkowych sekcjach książki Asbridge’a. Kwestią, która domaga się doprecyzowania, jest sytuacja panująca w Ziemi Świętej w przeddzień zbrojnej pielgrzymki. Pisząc o genezie pierwszej krucjaty, Asbridge nie rozróżnia między okresem panowania ludów arabskich i tureckich na Bliskim Wschodzie, ani położeniem chrześcijan pod władzą jednych i drugich. Wręcz przeciwnie: dowodzi on, jakoby generalnie muzułmanie nie przejawiali wrogiego usposobienia wobec chrześcijan syryjskich i palestyńskich. Określając zarówno Arabów, jak i Seldżuków mianem „muzułmanie” autor nie czyni wysoce istotnego rozróżnienia, które pozostałym historykom krucjat nakazuje różnicować status chrześcijan wschodnich. O ile bowiem ludy arabskie cechowały się względną tolerancyjnością wobec innowierców, Turcy Seldżuccy są uznawani za radykalnie różnych nie tylko przez dzisiejszych historyków, ale i przez ogół kronikarzy łacińskich XII wieku1. Z tego też względu brak uznania dla trudniejszej sytuacji chrześcijan na Wschodzie Asbridge bagatelizuje jedną z przyczyn pierwszej wyprawy krzyżowej, która wcale nie była marginalna. Jest to uproszczenie niebezpieczne także pod innym względem: mianowicie, rozbicie polityczne Lewantu w przeddzień krucjat było jednym z najistotniejszych powodów sukcesu wojsk frankijskich. Przedstawienie muzułmanów jako zwartej grupy nie pozwala na wysnucie takiego wniosku.

Niekiedy problematyczne stają się stosowane przez autora zbyt lakoniczne sformułowania i daleko idące wnioski lub nieintuicyjne rozmieszczenie szczegółowych informacji. Przykładem może być tutaj lekceważenie dziedzictwa świętego Augustyna podczas omawiania ideologii świętej wojny w średniowieczu. Dodać tu warto, że Asbridge stanowczo przedwcześnie wyprowadza termin „wyprawa krzyżowa” na określenie ruchu krzyżowego właściwego dla końca XI wieku. Oczywiście, w historiograficznym dyskursie wyprawami krzyżowymi określa się wojny chrześcijańsko-muzułmańskie w Lewancie od końca XI wieku, lecz przy omawianiu genezy należy pamiętać, że ówcześni postrzegali siebie przede wszystkim jako pątników, którym pobłogosławiono broń2. Autor pomija ten aspekt, przez co z kolei mówi o ideologii wojny na wyniszczenie wtedy, kiedy powinien mówić raczej o uzbrojeniu pielgrzymki. Choć może to wydawać się szczegółem bez większego znaczenia, wnioski, jakie z tego tytułu wysnują czytelnicy, będą mylne. Również informację o tym, że nie zachowało się żadne z oryginalnych przemówień papieża Urbana II, podał historyk dopiero po omówieniu genezy wypraw krzyżowych, choć miał ku temu sposobność wcześniej.

Ostatnim poważnym zarzutem, jaki należy tu podnieść, jest błędne określenie wystąpień antyżydowskich w Nadrenii, które miały miejsce u progu pierwszej krucjaty. Asbridge nazywa je wprost „pierwszym holocaustem” (s. 97), z którym to pojęciem nie sposób się zgodzić. Równie niepoprawne jest określenie owych wystąpień jako przejawów antysemityzmu, ponieważ mowa tu może być wyłącznie o ruchu antyżydowskim. Określanie średniowiecznych wystąpień, których podłożem była agresja bezmyślnych i chciwych tłumów mianem holocaustu tworzy paralelę z wydarzeniami nazistowskiego holocaustu w czasie II wojny światowej, który był przedsięwzięciem o zgoła innym charakterze. Celem krzyżowców było wzbogacenie się i oczyszczenie kultury łacińskiej z nauczania wrogów Chrystusa, nie zaś systematyczne wyniszczenie narodu z pobudek rasistowskich. Do zajść doszło także na ograniczonym terenie, bowiem właściwie tylko w Nadrenii, nie zaś, jak w przypadku II wojny, na terenie całej Europy, do której dotarły wojska niemieckie. Nie sposób także porównywać stopnia organizacji ani kierownictwa obydwu ruchów: w XI wieku ogół społeczeństwa oraz duchowieństwo i król Niemiec starali się o zahamowanie wystąpień, w XX wieku zbrodnicze prawo regulowało holocaust. Wreszcie, o ile naziści nie dawali możliwości uniknięcia śmierci, krzyżowcy, jakkolwiek brutalni i zaślepieni własnymi przekonaniami, pozostawiali przy życiu wszystkich Żydów, którzy zgodzili się ochrzcić. Skrót myślowy, jakim niewątpliwie jest niefortunne sformułowanie Asbridge’a, powoduje błędne postrzeganie wystąpień w Nadrenii3.

Można odnieść wrażenie, że wraz z kolejnymi stronami, uchybień i niedomówień ze strony autora jest coraz mniej. Jeśli mowa o militarnej i politycznej stronie pierwszej krucjaty, Asbridge śmiało konkuruje w przenikliwości z najbardziej uznanymi historykami krucjat. To, co wydawało mi się nieco niedbałe, to cytowanie każdego źródła jako „słów jednego z kronikarzy lub pewnego kronikarza„. Myślę, że ogół czytelników jest w stanie rozróżnić pomiędzy nazwiskami cytowanych dziejopisów, dlatego taki „popularyzatorski” zabieg uważam za niepotrzebny.

Ogólnie mówiąc, czytelnik, który ukończył lekturę książki, odczuwa przyjemność z zapoznania się z tak syntetyczną i wartką pozycją o dobrze dopasowanej do monografii objętości. Należy to uznać za wysoce cenną zaletę książki, która choć nie jest idealna, pozostaje wartą przeczytania.

Plus/minus:

Na plus:

+ wartkość i zwartość narracji, dostosowanie do przyjemnego czytania

+ wykorzystanie najbardziej istotnych źródeł dotyczących pierwszej krucjaty i literatury przedmiotu

+ śródrozdziałowe podsumowania, porządkujące wnioski

+ eleganckie wydanie, dobrze prezentujące się na półce

Na minus:

- zaniechanie aktualizacji literatury przedmiotu

- popularyzatorskie uproszczenia mogące prowadzić do błędnych wniosków

Tytuł: Pierwsza krucjata. Nowe spojrzenie

Autor: Thomas Asbridge

Rok wydania: 2006

Wydawca: Rebis

ISBN: 83-7301-757-7

Ilość stron: 386

Cena: 39,99 zł

Ocena recenzenta: 7/10

 

Korekta: Diana Walawender

  1. Jak chociażby najbardziej uznani kronikarze: Wilhelm z Tyru w Prologu i Fulcher z Chartres również w pierwszych rozdziałach swoich rozważań. []
  2. Termin „cruciata„, czyli ”wyprawa krzyżowa” został w łacinie ukuty dopiero w XIII wieku, H.E. Mayer, Historia wypraw krzyżowych, Kraków 2008, s. 30. []
  3. Więcej na ten temat pisałam w artykule opublikowanym w tomie pokonferencyjnym I Lubelskiej Jesieni Historycznej, zob. A. Marynowska, Holocaust XI wieku? Pogromy Żydów niemieckich w przeddzień wypraw krzyżowych do Ziemi Świętej na podstawie wybranych relacji kronikarzy żydowskich, [w:] I Lubelska Jesień Historyczna - materiały konferencyjne, Lublin 2012, s. 232-242. []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz