Łabiszyńskie Spotkania z Historią V


Ostatni weekend maja zgromadził w Łabiszynie ponad 400 rekonstruktorów i kilkanaście tysięcy widzów Zebrali się oni w celu przypomnienia wydarzeń z okresu II wojny światowej. Tegoroczny zlot odbywał się pod hasłem Generał Anders.

Obsługa przeciwlotniczego CKM wz. 30 na stanowisku. Fot. Hania Pastor

Obsługa przeciwlotniczego CKM wz. 30 na stanowisku. Fot. Hania Pastor

Trzydniowa impreza została zorganizowana przez burmistrza Łabiszyna - p. Jacka Idziego Kaczmarka i Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej AA7, którego prezesem jest
Krzysztof Zawiliński przy współpracy z Łabiszyńskim Domem Kultury, Łabiszyńską Aktywną Młodzieżą i Miejską Biblioteką Publiczną. W całe przedsięwzięcie było również zaangażowane Stowarzyszenie Rekonstrukcji Historycznej „Zachód 1944„ i Stowarzyszenie ”Odwach”. Była to już piąta edycja jednego z największych wydarzeń rekonstrukcyjnych w Polsce.

Dla znacznej części odtwórców ŁSzH zaczęły się już rok wcześniej (w październiku), kiedy ogłoszono temat następnych spotkań. Stał się nim szlak bojowy żołnierzy generała Andersa od Kampanii Polskiej 1939 roku po walki o Bolonię wiosną 1945 roku. Zapowiedziano wtedy aż cztery inscenizacje – dwie osadzone w realiach Września 1939, oraz dwie z Frontu Włoskiego. Tak znaczna różnica czasowa, a co za tym idzie również różnica w umundurowaniu i wyposażeniu, zmusiła przybycie grup z obu okresów wojny, a innych do kompletowania odpowiednich sortów. Miały miejsce także szerokie konsultacje i poszukiwania materiałów źródłowych – wspomnień, zdjęć i kronik.

Pierwszego dnia rozegrała się wielka inscenizacja bitwy o Bolonię. Odbyła się ona na tzw. Żwirowni, własności p. Zygmunta Najsztuba (który rokrocznie udostępnię swój teren na potrzeby „Spotkań”), gdzie wykonano trzy linie okopów wraz z zasiekami, bunkry i stanowiska artyleryjskie. Pole inscenizacji było bardzo duże. Zostało podzielone na trzy tzw. obszary główne (w jednym działały formacje Commando, w drugim oddziały liniowe, zaś trzecie stanowiło teren do przegrupowań). Jednym z nich było tzw. pole centralne, o wymiarach około 120 x 80 m, gdzie pojawiły się liczne pojazdy, miały miejsce ataki z powietrza prowadzone przez dwa samoloty w amerykańskich barwach. Zainscenizowano między innymi naloty myśliwców bombardujących, przełamanie linii okopów przez Aliantów oraz niemiecki kontratak. W wielkiej bitwie wzięło udział ponad trzystu rekonstruktorów strony niemieckiej, włoskiej, polskiej i amerykańskiej. Całość uzupełniła doskonała i bardzo sugestywna pirotechnika. Zdaniem piszącego te słowa jednym z ciekawszych elementów rekonstrukcji był duży niemiecki punkt opatrunkowy, w którego obsadzie znajdował się kapelan Wehrmachtu.

Sobotnie przedpołudnie upłynęło pod znakiem dioram grup przybyłych na Łabiszyńskie Spotkania z Historią. Diorama jest statyczną formą samoprezentacji o kształcie stacjonarnego stanowiska, na którym odtwórcy przedstawiają posiadane przez siebie artefakty i pokazują szczegóły życia codziennego epoki. Z gramofonów płynęła muzyka z lat 30. i 40., przez miasto często przejeżdżały Jeepy i inne pojazdy wojskowe pełne mundurowych. Ciekawym eksponatem był oryginalny M29 Weasel. Ten dzień był także dniem sesji zdjęciowych, często wieńczących wieloletnie projekty.

W okolicach południa miała miejsce pierwsza „wrześniowa” inscenizacja. Przedstawiono, także z udziałem samolotów i wozów bojowych, epizody wkroczenia Niemców do Polski. Po południu odbyła się ostatnia inscenizacja tego dnia. Na moście przy Młynie, własności Zbigniewa i Rafała Grajkowskich, odtworzono epizody z walk pod Anzio. Pod tą miejscowością, na północ od Rzymu, Alianci wysadzili desant, który w założeniu miał pozwolić na obejście silnie bronionej linii, której centralnym punktem było Monte Cassino. W inscenizacji wzięli udział żołnierze włoscy, niemieccy, brytyjscy oraz amerykańscy. Komandosi przeprawiali się łodziami i brodząc przez rzekę tuż koło widowni. Wykorzystane zostały także stare budynki, w których toczyły się walki. Przedstawienie było niesłychanie dynamiczne, co doskonale wspomagała pirotechnika.

Ostatniego dnia miała miejsce inscenizacja bitwy pod Tomaszowem Lubelskim. Ukazana została tragedia ludności cywilnej, atakowanej z ziemi i powietrza przez siły niemieckie, ciężka sytuacja pozostających w odwrocie wojsk polskich i przytłaczające, miażdżące wręcz uderzenie niemieckich wojsk zmechanizowanych. Wspaniale pokazano przełamujące uderzenie Polaków na bagnety. Ostatnim elementem rekonstrukcji było przypomnienie realizacji niemiecko-sowieckiego paktu Ribbentrop-Mołotow.

Podczas tego trzydniowego wydarzenia odbyło się wiele spotkań, rozmów i ciekawostek historycznych. Jednymi z najciekawszych były obecność kapelana Wehrmachtu, sanitariuszki Armii Republiki Socjalnej Włoch, stanowiska Pantherturm, oryginalnych niemieckich transporterów opancerzonych SdKfz 251 oraz polskiej łączności polowej i CKM wz. 30 na podstawie przeciwlotniczej. Wśród umundurowania stosowanego w inscenizacjach „włoskich” pojawiły się elementy wykonane z tkaniny we włoskim kamuflażu Telo Mimetico, co było charakterystyczne dla tegoż frontu.

Organizacja wydarzenia stała na najwyższym poziomie, a wszystkie inscenizacje przebiły rozmachem te z poprzednich edycji. Wypada tylko pogratulować organizatorom i zaplanować czas na kolejny wyjazd do Łabiszyna już za rok!

Autorami zdjęć w galerii są:
Kamila Kubiczek/ SRH AA7
Hania Pastor
Grzegorz Antoszek/ Moldaw Reenacting Photography

 

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Dominik napisał(a):

    Pozwolę sobie zauważyć, ze do tekstu wkradły się dwie nieścisłości. Otóż w inscenizacji „Anzio/Nettuno 1944″ nie brały udziału jednostki polskie, ze względów historycznych. Ponadto warto dodać, że prócz jednostek angielskich (5 batalion Grenadierów Gwardii) w inscenizacji tej wzięli udział rekonstruktorzy w mundurach szkockiego regimentu Seaforth Highlanders. Stąd lepiej byłoby zbiorczo określić ich mianem „żołnierzy brytyjskich”, bo każdy Szkot obraziłby się za nazwanie go Anglikiem i vice versa. Pozdrawiam.

Zostaw własny komentarz