Wrak bombowca B-17 ciągle spoczywa na dnie jeziora w pobliżu Szczecina


Ekipa programu „Zanurzenie” na własnej skórze przekonała się, że w przygranicznym jeziorze Stolsko ciągle znajdują się szczątki bombowca Boeinga B-17. Co w jeziorze niedaleko Szczecina robi wrak amerykańskiego samolotu zwanego Latającą Fortecą? Dlaczego spadł? Co stało się z jego załogą? W kolejnym odcinku „Zanurzenia” szukaliśmy odpowiedzi na te pytania.

Granica podzieliła jezioro

12973339_1587700018208033_1362406994356326438_o

fot. Adam Myśków Operator Migawki

Jezioro Stolsko to niewielki zbiornik przecięty granicą polską-niemiecką. Nieopodal niego znajduje się wieś Stolec z barokowym pałacykiem wybudowanym przez pomorski ród von Ramin. I choć w jeziorze spoczywa wrak potężnego bombowca B-17, paradoksalnie działania wojenne ominęły wioskę. Stolec miał szczęście i nie został zniszczony. Ogromny samolot spadł do jeziora a nie na ludzkie siedziby. Ten fart przyczynił się być może do tego, że niemieccy mieszkańcy po klęsce Trzeciej Rzeszy nie kwapili się do opuszczenia wsi. Ponadto planowany przebieg nowej polsko – niemieckiej granicy dawał nadzieję dotychczasowym mieszkańcom, że pozostaną w swoich domach. Pomylili się. 4 października 1945 roku, w jedno popołudnie obsadzono odcinek zachodniej granicy Polski od Lubieszyna przez Buk do Stolca. Nowa granica dzieliła jezioro Stolsko na pół. W Stolcu ulokowano polskiego wójta. Niemieckim mieszkańcom nie pozostaje nic innego jak opuścić rodzinną wieś. W Stolcu, w tym okresie, pozostały jedynie dwie, polskie rodziny. Stan niepewności, co do statusu wsi, trwał jeszcze do końca lipca 1946 roku, do czasu istnienia tzw. enklawy polickiej zarządzanej przez Armię Czerwoną. Dopiero po wyjeździe Rosjan, do Stolca zaczęły przyjeżdżać polskie rodziny. Późno.

Pechowa Latająca Forteca

12983258_1587705024874199_5181581939551441361_o

fot. Adam Myśków Operator Migawki

Cofnijmy się o dwa lata. Jest 21 czerwca 1944 roku. Przegrana Niemiec, choć wydaje się przesądzona, nie sprawia, że lotnicy z Luftwaffe zamierzają komukolwiek odpuszczać. Jedna z amerykańskich załóg Boeinga B-17 wchodząca w skład 8. Armii Powietrznej USA ma wówczas ewidentnie bardzo zły dzień. Samolot pilotowany przez porucznika Boba O’Bannona został ostrzelany przez liczne niemieckie myśliwce i musiał się oderwać od grupy innych bombowców. Trwał morderczy pościg. Załoga pechowej Latającej Fortecy prawdopodobnie chciała uciec do neutralnej Szwecji. Nie udało się. Samolot rozbił się w jeziorze Stolsko. Załoga, poza jednym nieszczęśnikiem, miała więcej szczęścia. Zdążyła wyskoczyć z samolotu i dostała się „tylko” do niewoli, poza Amosem Estrada.Załoga stanowiła 11 młodych ludzi. Jednym z ostatnich, który wyskakiwał był strzelec ogonowy, który obsługiwał dwa działka. Niemcy zaczęli ostrzeliwać skoczków. Ten jeden (…) został zabity w powietrzu. (…) A on miał jako jedyny żonę, dzieci. Reszta to wszyscy byli kawalerowie – opowiada Jerzy Janczukowicz – jeden z rozmówców programu Zanurzenie. Co ciekawe, Estrada tak długo zwlekał z wyskoczeniem z bombowca, ponieważ jeden z jego butów zaklinował się we włazie samolotu. W końcu udało mu się uwolnić nogę z nieszczęsnego obuwia, ale na próżno. Niemcy go zastrzelili, a pechowy but trafił wraz ze skrzydłem i innymi elementami samolotu do Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu.

Ekspedycje w poszukiwaniu samolotu

13087058_1594611230850245_5867545987191804387_o

fot. Adam Myśków Operator Migawki

Ekipa nurków współpracująca z programem „Zanurzenie” potwierdza, że szczątki wraku ciągle znajdują się na dnie jeziora Stolsko. Trudno uwierzyć, że minęło aż siedemdziesiąt lat. Nie oznacza to jednak, że przez ten cały okres wrak nie wzbudzał zainteresowania wojska czy cywilów. Jerzy Janczukowicz wspomina taką właśnie ekspedycję, która, co ciekawe, trwała aż dwa tygodnie: Głównie nam chodziło o znalezienie jakichkolwiek części z numerami, żeby spróbować zidentyfikować ten samolot. Kto nim leciał? Komu udało się przeżyć? Mieliśmy szczęście. Udało nam się znaleźć oderwany od silnika cylinder. Na nim była duża tabliczka. Tam wszystko było napisane. Udało nam się zidentyfikować ten samolot. Wiemy o nim prawie wszystko. Bombowcem interesowali się również Rosjanie. Najpierw zaraz po wojnie, kiedy samolot jeszcze wystawał ponad linią wody. Interesowało ich prawdopodobnie głównie uzbrojenie m.in. działka. Następnie pojawili się dopiero w 1980 roku. Wspominają o tym świadkowie:Miałem wtedy gdzieś koło 12 – 13 lat. Wtedy przyjechały wojska radzieckie. Rozłożyły się tutaj. Pomosty były (…) w kształcie litery H, całe obłożone blachą samolotu. Trwało to całe dwa tygodnie. Duży fragment skrzydła znany z muzeum w Kołobrzegu wydobyto z jeziora w 1989 roku. Długoletnie badania doprowadziły również do zidentyfikowania tożsamości członków załogi. Właśnie dzięki wspomnianym tabliczkom znamionowym.

Bombowiec ze Stolska był składakiem

12957554_1587705098207525_1233586616297972591_o

fot. Adam Myśków Operator Migawki

Jak się jednak okazuje, tabliczki znamionowe bywają zdradliwe. Historycy długo uważali, że w jeziorze spoczywa samolot z innej misji, z maja 1944 roku. Ten błąd wynikał z pewnego zaskakującego faktu. Opowiedział nam o nim inny nasz rozmówca – Robert Bestry z muzeum w Tanowie: Pierwsze części [z jeziora] były niemalowane, bez kamuflażu, a kolejna posiadała kamuflaż. Jako rozwiązanie tej zagadki przyjęto założenie, że samolot był remontowany. (…) To była jego piąta misja. Podczas poprzedniej (…) był uszkodzony i podczas reparacji wykorzystano części z innego samolotu, który posiadał taki właśnie kamuflaż. I ten fakt stał się podstawą zmiany decyzji [o tym, jaki samolot spoczywa na dnie]. Mówiąc krótko: bombowiec był składakiem. Wbrew pozorom to była częsta praktyka – składanie sprawnego samolotu z dwóch lub większej ilości uszkodzonych bombowców. Bestry podkreśla, że B-17 był wyjątkowo odpornym samolotem: Załogi go uwielbiały. Był to samolot, który był bardzo trudny do zestrzelenia. Miał bardzo dużą żywotność. Zdarzały się sytuacje, że samoloty postrzelane, bez części kadłuba, z oderwanymi statecznikami, na dwóch silnikach (podobno jeden wrócił nawet na jednym) potrafiły wrócić do bazy.

Zainteresowani również Amerykanie

Poza Rosjanami i Polakami samolotem ze Stolska interesowali się również sami Amerykanie. W 2012 roku amerykańscy historycy zajęli się losami żołnierzy amerykańskich poległych właśnie na Pomorzu Zachodnim. W tym celu przeprowadzili spotkania na terenie gminy Police. Ich ustalenia, głównie tożsamość załogi, można znaleźć tutaj:

http://www.americanairmuseum.com/aircraft/15193

Film z eksploracji:

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz