„Nienawiść zatruła krew pobratymczą…” ‒ ludobójstwo na Wołyniu w latach 1943‒44


Kiedy w trakcie II wojny światowej Niemcy ulegając przewadze kontruderzeń Armii Czerwonej wycofywali się na obszar należący niegdyś do Drugiej Rzeczypospolitej, na terenie dawnych województw: wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego i lwowskiego doszło do ludobójstwa ludności polskiej, którego skala jest oceniana na około 100 000 istnień ludzkich. Jak i dlaczego żyjący wspólnie od lat sąsiedzi z tych samych wiosek i miast dopuścili się takiego okrucieństwa?

Mapa administracyjna województwa wołyńskiego, 1939 r.

Mapa administracyjna województwa wołyńskiego, 1939 r.

Prolog. Sytuacja etniczna przed wybuchem wojny

Druga Rzeczypospolita była państwem niejednolitym pod względem rozwoju przemysłowego, wielonarodowościowym, o różnej gęstości zaludnienia. W całym kraju dominowała co prawda ludność polska, ale na wschodzie, a zwłaszcza na terenie południowo-zachodnich województw była ona już w mniejszości. Władze starały się wyrównywać ten stan, prowadząc akcję kolonizacyjną dla osadników wojskowych, ale do 1939 r. dała ona mizerne efekty, drażniąc tylko autochtoniczną ludność. Co znamienne, duży wpływ na konflikty etniczne na tych terenach miała świeża pamięć wojny Polski z Ukraińską Republiką Ludową (URL), w szczególności walk o Lwów w latach 1918‒1919. Wielu zaangażowanych wówczas oficerów i żołnierzy zeszło do podziemia, angażując się w działalność terrorystyczną i… duszpasterską. W latach 30. wielu grekokatolickich duchownych było dawnymi wojskowymi, którzy przez nową funkcję wpływali na swoich parafian, nieraz podburzając ich przeciw Polakom. Działalność terrorystyczna nasiliła się w latach 30. za sprawą polityczno-wojskowej Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), pod auspicjami której w trakcie niemieckiej okupacji powstanie Ukraińska Armia Powstańcza (UPA). Coraz częstsze zamachy, napady i niepokoje wywołane przez OUN ‒ tylko od lipca do listopada 1930 r. dokonano prawie 200 akcji sabotażowych ‒ doprowadziły do policyjnej akcji pacyfikacyjnej, w wyniku której wykryto, rozbrojono i aresztowano dziesiątki członków OUN, ale również dodatkowo pogłębiono wzajemną niechęć ludności polskiej i ukraińskiej. Mimo to władze świętowały sukces akcji, po której skala wystąpień znacząco zmalała.

Po 1 i 17 września. Pod niemiecką i sowiecką okupacją

Po wybuchu II wojny światowej na nowo odżyły rozbudzane przez najeźdźców antagonizmy polsko-ukraińskie. Już w trakcie kampanii polskiej 1939 r. na tyłach broniących się żołnierzy notowano coraz liczniejsze i brutalniejsze akcje dywersyjne, zaś mniejsze oddziały bywały atakowane nie tylko przez najeźdźców, ale również przez okoliczną ludność „ruską”. Gdy tereny wschodnich województw zostały zajęte przez ZSRS, osłabiono liczebnie ludność polską przez masowe wywózki na Syberię i akcje represyjne NKWD. Ukraińcy również byli prześladowani, ale na znacznie mniejszą skalę. Po inwazji Niemiec na ZSRS w 1941 r., gdy nastąpiła zmiana okupanta, Ukraińcy związani z OUN licznie wstępowali do dywizji Wehrmachtu i SS w nadziei na obiecane powstanie niepodległej Ukrainy. Tym samym powstała w 1942 r. na bazie tych jednostek Ukraińska Armia Powstańcza stała się najlepiej po niemieckiej wyposażoną i uzbrojoną formacją na tamtych terenach, co dawało jej znaczącą przewagę nad sowieckim i polskim ruchem oporu.

Genocidum atrox

Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani Polacy

Zbrodnia w Lipnikach, zamordowani Polacy

Kiedy Niemcy zaczęli przegrywać z sowietami, tracili również kontrolę nad podległymi sobie oddziałami Ukraińców. Przywódcy OUN i UPA obawiali się powtórki sytuacji z 1918 r., kiedy powstałą po niemieckich wojskach próżnię wypełniła polska administracja i armia. W dniach 17‒23 lutego 1943 r. odbyła się III Konferencja OUN. Postanowiono na niej całkowicie usunąć ludność polską w jak najkrótszym czasie, a tym samym w sposób najbardziej bezwzględny. Pierwsze masowe mordy na ludności polskiej odbyły się jednak już 9 lutego 1943 r., w polskiej kolonii Parośla Pierwsza. Najkrwawsze było lato 1943 r., kiedy fala czystek zaczęła obejmować nowe tereny, posuwając się systematycznie na zachód, wówczas też miała miejsce słynna Krwawa Niedziela (11 lipca 1943 r.), kiedy napadnięto na 99 polskich osad i wsi. W całym lipcu miano wymordować nawet 17 000 Polaków i wielu pomagających im lub próbujących ich ratować ukraińskich sąsiadów.

Warto wspomnieć o tym, że nie wszyscy Ukraińcy wspierali działania UPA, wielu z nich było zaś zmuszanych do współpracy lub mordowanych w przypadku odmowy. Ludobójstwo dokonywane przez OUN- UPA odznaczało się wyjątkowym bestialstwem, niektórzy historycy nawet nadają mu specjalną nazwę Genocidum Atrox (w prawie międzynarodowym opisuje się tak ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem), bowiem wiele ofiar było ćwiartowanych, palonych żywcem, torturowanych, zamęczanych ‒ do dnia dzisiejszego zachowane świadectwa ocalałych z rzezi szokują stosowanymi przez oprawców metodami.

Ośrodki polskiej samoobrony na Wołyniu w 1943

Ośrodki polskiej samoobrony na Wołyniu w 1943, CC-BY-SA 3.0

Już w 1943 r. starano się powstrzymywać agresję UPA, zdarzały się również akcje odwetowe, na znacznie mniejszą jednak skalę, ze względu na słabsze wyposażenie i niewielką liczebność zdolnych do noszenia broni Polaków. Obronę i komunikację polskich społeczności utrudniały: rozproszenie osad, słaba infrastruktura, dezinformacja i zaufanie do sąsiadów ‒ Ukraińców, którzy nawet tuż przed atakami potrafili zapewniać „Lachów” o swojej przyjaźni. Wywiad Armii Krajowej wiedział o narastających nastrojach antypolskich wśród Ukraińców, ale nawet AK nie mogła przewidzieć skali tych wystąpień. Dopiero w lipcu 1943 r. wydano rozkazy o utworzeniu baz samoobrony, przez umacnianie większych skupisk Polaków i oddziałów partyzanckich, które były wciąż znacznie słabsze od UPA. Nie zapobiegły one dalszemu ludobójstwu, ale wyhamowały impet napastników. Z powstałych 16 baz samoobrony tylko 2 zostały rozbite, zaś z jednostek, które się tam broniły mogła powstać 27 Wołyńska Dywizja Piechoty. Dopiero kiedy na te tereny wkroczyła Armia Czerwona i rozpoczęto akcje przesiedleńcze i pacyfikacyjne, zakończyły się rzezie, by ustąpić miejsca innym formom represji, tym razem już komunistycznych.

Zabici i zapomniani

W trakcie czystek na terenie Kresów Wschodnich zginąć miało około 100 000 ludności, głównie polskiej, ale również żydowskiej, rosyjskiej, a nawet czeskiej i węgierskiej. Na terenie samego województwa wołyńskiego miało zginąć około 60 000 Polaków, stąd też właśnie ten obszar jest symbolem szczególnie krwawych wydarzeń. Przez długi czas zbrodnie te były przemilczane, zaś strona ukraińska do dnia dzisiejszego nie uznaje odpowiedzialności OUN-UPA za tamte morderstwa. Wydaje się, że Wołyń jeszcze na długi czas będzie wywoływał spory w kontaktach między Polską a Ukrainą.

Korekta: Aleksandra Czyż

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

7 komentarzy

  1. Brand napisał(a):

    Czy możliwe jest pojednanie?

  2. Siver napisał(a):

    Można prosić o bibliografię, ew. wskazanie najważniejszych polskojęzycznych publikacji na ten temat? Wiem, że na pewno dużo wymagam od Autora, ale jako laik w temacie chciałbym też się dopytać jak to zagadnienie postrzega historiografia Ukraińska. Jest to wg mnie bardzo interesująca i ważna kwestia, którą na pewno warto poruszyć. Czy tamtejsi badacze w ogóle temat podjęli? A jeśli tak to w jaki sposób go przedstawiają? Czy słusznie mi się wydaje, iż proponowana przez nich wizja wydarzeń może Polakom wydać się... kontrowersyjna?

    Pobocznym, ale i dość interesującym problemem jest również to, kiedy i w Polsce podjęto badania nad ludobójstwem na Wołyniu. Ponownie, „coś mi świta”, iż po roku 1990 władze niechętne były podejmowania tematyki potencjalnie groźnej dla stosunków polsko-ukraińskich.

    Artykuł w każdym razie na pewno bardzo „na czasie” i napisany w sposób syntetyczny i przejrzysty. Aczkolwiek od strony merytorycznej nie czuję się specjalistą, aby go oceniać czy polemizować z Autorem.

    Pozdrawiam!

  3. Bilbo napisał(a):

    Ależ pojednanie już następuje, choć z dużymi oporami, co całkowicie naturalne. A katalizatorem tego pojednania w ostatnim czasie stała się Rosja.

  4. Anonim napisał(a):

    Zbrodnia zapomniana, nie ukarana , generuje kolejne zbrodnie.Ofiarom niewyobrażalnego bestialstwa należy się Pamięć.Morderców nie wolno gloryfikować , ale napiętnować ...

  5. Bilbo napisał(a):

    I Polacy ze swojej strony to robią. Ukraińcom zajmie to trochę czasu, i trzeba im ten czas po prostu dać. Jednocześnie, oczywiście, prowadząc z nimi stałą dyskusję, a nawet pewnego rodzaju naciski.

    • PWU napisał(a):

      Niemcy potrafili sobie z tym poradzić. A u Ukraińców to się nawet nie zaczęło, ja nie widzę przyznania się do win i przeproszenia.

  6. Bilbo napisał(a):

    Zaczęło się, tylko na razie w niewielkim stopniu. Czego na zewnątrz raczej nie widać, tu się zgodzę. Natomiast, Niemcy mieli na to kilkadziesiąt lat, a i tak zaczynają robić z siebie niewinne ofiary wojny i anonimowych nazistów. A Ukraina od kiedy jest niepodległa? I jeszcze obecnie ta wojna z Rosją.

Zostaw własny komentarz