Anna Wazówna – apteka dla chorych czy omnibus scandalum?


Anna Wazówna, szwedzka królewna, przybyła do Rzeczpospolitej razem ze swoim bratem - Zygmuntem III Wazą -  w 1587 r., mając 19 lat. Do Polski przyjechała już jako protestantka. Jak zapamiętano Annę? Źródła wskazują, że była niezwykle dobroduszna, inteligentna, dobrze wykształcona – znała aż 5 języków. Postrzegano ją także jako stanowczą i nieustępliwą. Przeciwnicy nazywali ją „upartą heretyczką”. Anna Wazówna budziła wiele kontrowersji. Doczekała się aż 3 pogrzebów.

Anna Wazówna

Anna Wazówna

Anna - katoliczka

Anna Wazówna urodziła się w 1568 r. w szwedzkiej Eskilstunie jako córka polskiej królewny Katarzyny Jagiellonki i księcia finlandzkiego, późniejszego króla Szwecji, Jana III. Co ciekawe, została poczęta w warunkach więziennych, ponieważ jej rodzice zostali uwięzieni w zamku w Gripsholm przez Eryka XIV, ówczesnego króla Szwecji. Przyszła na świat już na wolności. Sytuacja wyznaniowa w rodzinie Wazów była dosyć nietypowa – matka była katoliczką, ojciec pozostał luteraninem. Początkowo Anna i Zygmunt wyznawali katolicyzm; Zygmunt był wierny ideałom tej religii, jego wiara umacniała się, jednak Anna przeszła na luteranizm. Nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, co zadecydowało o zmianie wyznania. Niektórzy badacze wskazują, że stało się to za sprawą macochy, Gunilli Bielke. Jednak najpopularniejszy pogląd głosi, że kluczowym momentem była śmierć matki Anny – królewna ukryta za kotarą łóżka słuchała rozmów umierającej Katarzyny Jagiellonki ze spowiednikiem. Zasłyszana wizja piekła jako jeziora ognia i siarki miała ją tak przestraszyć, że wpłynęła na jej stopniową, dojrzałą decyzję o zmianie wyznania.

Garbata na wydaniu

Anna chorowała przez całe życie. Zmagała się z wieloma problemami zdrowotnymi. Kiedy w 1994 r. otwarto kryptę grobowca królewny, znaleziono jej szkielet. Badania potwierdziły, że należy on do Anny. Andrzej Florkowski, antropolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, zwrócił uwagę na zniekształcony kręgosłup i narośl na czaszce. To odkrycie dało odpowiedź na kilka pytań o choroby Wazówny. Analiza kośćca wykazała, że Anna chorowała na impressio basillaris – wgniecenie podstawy czaszki, które  powodowało asymetrię twarzy i wadę postawy. Nie istnieje dokładny opis wyglądu Wazówny, ale  wszystko wskazuje na to, że musiała mieć widoczny garb. Żadne źródła historyczne o tym nie wspominają, więc istnieją opinie, że to schorzenie było skrzętnie ukrywane i tuszowane odpowiednim strojem. Nie ma żadnych wątpliwości, że w ostatnich latach życia królewna bardzo cierpiała. Kolejne badania wykazały, że chorowała na skoliozę idiopatyczną, której przyczyna nie jest znana - najczęściej dotyka kobiety, a pierwsze objawy zaczynają się pojawiać w wieku 10-12 lat. Najpewniej liczne dolegliwości skłoniły Annę do zgłębiania wiedzy medycznej. Interesowała się zielarstwem i ziołolecznictwem, sama wytwarzała leki i hodowała rośliny lecznicze, w Golubiu miała własny ogród.  Stosowała niekonwencjonalne metody leczenia. Istnieje pogląd, że Anna Wazówna jako pierwsza zasadziła w celach zdrowotnych tytoń, roślinę dotąd nieznaną w Rzeczpospolitej. Napis nagrobny z sarkofagu z Brodnicy określa ją jako „aptekę dla chorych”. Rzeczywiście, w latach 1595-1598, kiedy mieszkała w Stegeborgu, prowadziła aptekę.

Mimo licznych planów małżeńskich Anna do końca życia pozostała panną. Bliskie kontakty utrzymywała tylko z rodziną – ciotką Anną Jagiellonką, bratem Zygmuntem i bratankiem Władysławem. Miała niesamowity wpływ na Zygmunta Wazę: towarzyszyła mu, służąc dobrą radą i wsparciem. Od 1604 r. była starościną zamku w Brodnicy, a od 1611 r. zamku w Golubiu. Starostwami administrowała aż do swojej śmierci, tj. do 1625 r. Zmarła w Brodnicy w wieku 57 lat.

Uparta aż do śmierci

Wazówna była postacią kontrowersyjną. W Rzeczpospolitej miała wielu przeciwników, którzy chcieli, by powróciła do Szwecji. Nazywano ją „upartą heretyczką” czy omnibus scandalum. Jednak nie brakowało jej sympatyków. Anna słynęła z życzliwości, hojności, dobrego serca. Otaczała opieką potrzebujących, niezależnie od tego, jakiego wyznania byli. Inskrypcja nagrobna wskazuje, że mimo odmiennej religii nigdy nie była wroga katolicyzmowi. W ostatnich latach życia prowadziła ożywioną korespondencję, w której umieszczała informacje na temat swojego stanu zdrowia. Brat Zygmunt. zaniepokojony samopoczuciem Anny, przysyłał do Brodnicy lekarzy, jednak leczenie okazało się bezskuteczne i ta wkrótce zmarła. Istotnym problemem dla króla stała się oczywiście kwestia wyznania siostry. Anna była wielokrotnie namawiana do przejścia na katolicyzm. Również na łożu śmierci próbowano ją nawrócić, jednak królewna zmarła jako luteranka. Wybór Anny był w pełni świadomy i dobrowolny, ale niestety przekreślił szanse na jej pochówek z królewskimi godnościami w Krakowie. Na katolickich cmentarzach nie wolno było chować ludzi nieochrzczonych, obciążonych karą ekskomuniki i heretyków, którzy nie nawrócili się przed śmiercią. Pochówek heretyka w kościele postrzegano jako profanację;  by przywrócić świętość miejsca konieczny był obrzęd rekoncyliacji. Ciało Anny Wazówny ubrano zatem w drogi strój, przyozdobiono klejnotami i pochowano w podziemiach zamku w Brodnicy w 1625 r.. Do dzisiaj nie jest znana forma jej pogrzebu. W 1629 r., podczas opuszczania Brodnicy przez wojska szwedzkie, doszło do splądrowania i profanacji grobu Anny. Według skargi, która dotarła do króla szwedzkiego, zrabowano „klejnot albo dwa”. Ówcześnie otwarcie trumny bez pozwolenia było surowo zabronione, za sprofanowanie miejsca pochówku królewny wyznaczono karę śmierci, jednak nie udało się znaleźć sprawców przestępstwa. Tak naprawdę nie wiadomo, co dokładnie zginęło. Kiedy w latach 90. XX w. otwarto trumnę podczas badań konserwatorskich, oprócz śmieci znaleziono rozrzucone kości. Po ich ułożeniu i skompletowaniu okazało się, że brakuje prawego przedramienia. Czy podczas rabunku razem z klejnotami i kosztownościami zabrano także rękę Wazówny? Historia nie zna odpowiedzi na to pytanie.

Pałac Anny Wazówny w Brodnicy

Pałac Anny Wazówny w Brodnicy

I pogrzeb toruński

Toruń od zawsze był miastem niejednolitym pod wieloma względami. Od XVI w. luteranizm stał się oficjalnym wyznaniem i zdobywał coraz więcej zwolenników. W tym samym czasie żyli obok siebie katolicy i protestanci. Z wiadomych względów ich stosunki zawsze były napięte, prof. S. Salmonowicz nazwał je „niespokojnym współistnieniem”. Główną parafią protestancką od 1558 r. stał się, niegdyś franciszkański, kościół NMP. Władysław IV Waza postanowił sprawić ciotce, Annie Wazównie, godny pochówek, na który zasłużyła jako członkini rodu królewskiego. Na to miejsce wybrał właśnie parafię luterańską w Toruniu, która stanowiła miejsce pochówku wielu znakomitych rodów patrycjuszowskich i szlachty. Decyzja o pogrzebie Wazówny w Toruniu świadczy o randze zboru ewangelickiego w dawnej Rzeczypospolitej. Mieszkańcy miasta zdawali sobie sprawę z tego wyróżnienia. Pogrzeb odbył się 16 lipca 1636 r. Ulice i wnętrze kościoła zostały odpowiednio udekorowane. Na uroczystość przyjechało wielu przedstawicieli rodów protestanckich z całej Rzeczypospolitej. W kondukcie żałobnym wzięło udział ok. 1000 osób – uczniowie szkół miejskich z nauczycielami, 100  pastorów, 500 poważanych osób wyznaczonych przez władze miasta, rajcy, urzędnicy, mieszczanie, artyści i najważniejsi goście. Wóz ze szczątkami Wazówny ciągnęło 6 białych koni. Trumnę przykryto srebrnym materiałem, który niosły 24 dziewice w białych sukniach i wiankach z rozmarynu. Pannom towarzyszyło jeszcze 30 młodzieńców z białymi świecami, również odzianych na biało. Biel miała symbolizować nieskazitelność zmarłej. Jak widać, pogrzeb królewny był charakterystyczny dla czasów baroku, kiedy organizacja pochówku była ogromnym przedsięwzięciem, wymagającym dużych nakładów finansowych. Sam król Władysław nie przyjechał na pogrzeb ciotki, a obowiązki powierzył księciu Krzysztofowi Radziwiłłowi. W kościele odbyło się nabożeństwo żałobne ze śpiewami, wygłoszono również mowę pogrzebową.  Ciało złożono w specjalnie przygotowanym grobowcu z marmuru, który zwieńczono alabastrową figurą leżącej królewny, a na koniec w kopule mauzoleum zawieszono koronę. Po pogrzebie delegat królewski zaprosił gości na stypę do Ratusza Staromiejskiego. Pochówek Anny Wazówny nie miał tylko osobistego charakteru, było to wydarzenie publiczne, polityczne, religijne. W 1636 r. Marcin Opitz napisał panegiryk ku czci Anny, podkreślający, że nie została ona pochowana po śmierci tak, jak powinno się pochować siostrę samego króla. Pogrzeb w Toruniu był swoistym hołdem i rekompensatą. Trzeba również pamiętać, że brak pozwolenia na pochówek Anny na Wawelu był dotkliwy także dla Zygmunta III Wazy – obrazował osobistą porażkę króla.

II pogrzeb toruński

15 października 1995 r. miał miejsce kolejny, ostatni już pochówek królewny. Miał on znaczenie ekumeniczne. W organizację uroczystości zaangażował się zarówno Kościół Katolicki, jak i Kościół Ewangelicko-Augsburski. Utworzono specjalny komitet, w którego skład weszli: ks. Józef Nowakowski - ówczesny proboszcz parafii NMP, ks. Jerzy Molin -  ówczesny proboszcz parafii luterańskiej św. Szczepana oraz ludzie nauki: prof. Marian Kallas, prof. Janusz Małłek, Alicja Saar-Kozłowska oraz Piotr Dąbrowski. Pogrzeb był zwieńczeniem prac konserwatorskich, podczas których otwarto i uporządkowano kryptę. Królewna nadal spoczywa w barokowym mauzoleum usytuowanym w północnej ścianie prezbiterium kościoła NMP  w Toruniu.

BIBLIOGRAFIA

  1. Kurkowska G., Anna Wazówna 1568-1625. Polskie losy szwedzkiej królewny, Toruń 1995.
  2. Saar-Kozłowska A., Infantka Szwecji i Polski Anna Wazówna 1568-1625. Legenda i rzeczywistość, Toruń 1995.

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Petrynko

Korekta: Lidia Kamińska

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz