„Odrodzić się z popiołów” – A. Mikamo – recenzja


Zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki definitywnie zakończyło II wojnę światową. Wydawało się, że bez użycia najnowszego wynalazku Japonia nie podpisałaby bezwarunkowej kapitulacji. Skutki wybuchu przekroczyły najśmielsze oczekiwania. Można powiedzieć, że „Little Boy” zrzucony rankiem 6 sierpnia 1945 r. na Hiroszimę, zbiera swoje żniwo aż do dziś. Jednak w tym piekle znalazły się osoby, które przetrwały.

Shinjim Mikamo znalazł się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Nie poszedł do pracy, bo chciał pomóc ojcu w rozbiórce ich domu, który władze wskazały do wyburzenia. Dzięki temu w dniu 6 sierpnia 1945 r. o godzinie 8:15 znalazł się dokładnie 1200 m od punktu zerowego eksplozji bomby atomowej. Bomby, która pomimo swojej uroczej nazwy „Little Boy”, zdołała rozpętać w mieście prawdziwe piekło. Doświadczenie tego dramatycznego dnia i jego następstw dla Mikamo przedstawia polskiemu czytelnikowi dr Akiko Mikamo, córka cudownie ocalałego wtedy dziewiętnastolatka.

Niewątpliwie lektura Odrodzić się z popiołów nie należy do łatwych, prostych i przyjemnych. Plastyczny opis katastrofy, dezorientacji, a także ran, które odniosła znakomita część Japończyków, napawa grozą. Szczególnie szczery, pełen namacalnego bólu opis pierwszych godzin i dni po wybuchu, kiedy to pan Mikamo tylko dzięki niezmąconej wewnętrznej sile swojego ojca zdołał wytrzymać potworne obrażenia, powoduje, że dalsza lektura wydaje się niemożliwa.

Kultura Japonii, zwłaszcza w okresie, gdy cesarz był uznawany za Żyjącego Boga, zdecydowanie różni się od tego, co znamy z Polski. Oddanie państwu, głębokie poczucie honoru,  szacunek okazywany ludziom starszym, jak również pogarda dla sierot i osób okaleczonych nie pomagały ofiarom ataku atomowego. Już po szczęśliwym wyleczeniu Shinjim Mikamo musiał zmagać się z samotnością, częściowym ograniczeniem sprawności oraz biedą. Dzięki wyjątkowemu hartowi ducha i oddanej żonie, która sama została poważnie ranna w czasie wybuchu, udało mu się pokonać wszystkie życiowe przeszkody.

Co ciekawe, jak wynika z książki, Mikamo nie chował urazy do Amerykanów. Zgłaszał się regularnie na organizowane przez nich badania lekarskie, pragnął też, aby jego córki uczyły się języka angielskiego. Nie chciał, żeby chowały w sobie urazę, ale żeby wiedziały, co stało się w ich rodzinnym mieście i próbowały zrobić coś dla ulepszenia świata. Całą winą za swoją osobistą tragedię obarczał los.

Odrodzić się z popiołów jest wyróżniającą się pozycją na polskim rynku wydawniczym. W związku z własnymi tragicznymi doświadczeniami Polaków wspomnienia osób, które przeżyły wojnę w zupełnie innym rejonie świata, należą do rzadkości. Więcej słyszy się o okrucieństwach japońskich niż o traumie, jaka była udziałem osób mających szczęście ocaleć z pierwszego w historii ataku atomowego.

 

Plus/minus:

Na plus:

+ plastyczne oddanie cierpień pana Mikamo

+ doskonałe przedstawienie kultury Japonii

+ rzadko spotykane w Polsce świadectwo

+ wkłada zdjęciowa

+ książka daje dużą życiową lekcję

Na minus:

- brak

 

Tytuł: Odrodzić się z popiołów

Autor: Akiko Mikamo

Wydawca: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-8097-016-8

Liczba stron: 256

Okładka: twarda

Cena: 34 zł

Ocena recenzenta: 10/10

 

Redakcja merytoryczna: Malwina Lange

Korekta: Klaudia Orłowska

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Bilbo pisze:

    Dzięki wybuchowi tych 2 bomb atomowych świat po dziś dzień boi się nuklearnej zagłady. I dlatego broń atomowa to broń odstraszania, a nie broń faktyczna. Przynajmniej na razie.

Zostaw własny komentarz