„Maria Skłodowska-Curie i jej córki” – S. Emling – recenzja


W tym roku wszedł na ekrany kin film o życiu Marii Skłodowskiej-Curie w reżyserii Marie Noelle. Nieco wcześniej na rynku wydawniczym ukazała się jedna z wielu biografii polskiej uczonej. Rozpoczyna się w podobnym momencie co akcja filmu. Historia w książce jest jednak inna, a przez to bardzo oryginalna, opisana bowiem przez pryzmat relacji noblistki z córkami.

Nie jest to standardowa biografia rozpoczynająca się od urodzenia bohaterki. O latach dzieciństwa i rodzinie dowiadujemy się w trakcie rozwoju akcji, przy tak zwanej okazji. Autorka na rozpoczęcie wybrała dość trudny moment. Maria Curie w wieku trzydziestu dziewięciu lat została wdową z dwiema małymi córkami, ośmioletnią Ireną i prawie dwuletnią Ewą. Oddała się wówczas całkowicie pracy, choć i wcześniej była jej tytanem. Została pierwszą kobietą profesorem na paryskiej Sorbonie. Prowadziła dalsze badania nad właściwościami radu, rozpoczęte jeszcze za życia Piotra. Nie obyło się bez porażek i skandali. Jej kandydatura została odrzucona przez Francuską Akademię Nauk i właśnie zakończył się ukrywany do tej pory romans z młodszym od niej Paulem Langevinem. Pomimo swojej powściągliwości w uczuciach, zaangażowała się dość mocno w tę relację z byłym współpracownikiem i uczniem swojego męża. Odbiło się to bardzo na jej zdrowiu, emocjach i dobrym imieniu oraz po części na karierze zawodowej. Ten skandal obyczajowy nieomalże zaważył na wycofaniu się z przyznania jej Nagrody Nobla, którą otrzymała po raz drugi w dziedzinie chemii za wydzielenie czystego radu i uzyskanie radu w postaci krystalicznej (pierwszą nagrodę w dziedzinie fizyki otrzymała wraz z mężem Piotrem Curie w 1903 r. za badania nad zjawiskiem promieniotwórczości odkrytym przez profesora Henri Becquerela).

Niestety z książki nie wyłania się obraz czułej i idealnej matki. Maria, gdy jeszcze żył Piotr, rzadko bywała w domu. Całe dnie spędzała w laboratorium. Po śmierci męża, kiedy córki szczególnie jej potrzebowały, nie zmieniła swojego trybu życia. Dość nieodpowiedni wydaje się zatem cytat na okładce książki: „Ważniejsze od Nobla są tylko dzieci”. Z całej opowieści wynika coś wręcz przeciwnego, co podkreślała sama uczona, a co widoczne było w jej listach do córek i przyjaciół oraz dziewczynek do matki. Autorka książki przytacza ich bardzo wiele. Są to krótkie informacje z wakacji, z wyjazdów, z każdej chwili rozłąki. Emling często nawet w jednym rozdziale zaprzecza sama sobie, pisząc raz, że Skłodowska była kochającą matką poświęcającą czas swoim córkom, a następnie, że nigdy jej nie było, spędzały ze sobą mało czasu, nawet w wakacje były raczej oddzielnie, a dziewczynki częściej zostawały pod opieką niani i ciotki niż matki. Nie były razem nawet podczas I wojny światowej, gdyż Maria prowadziła badania i zajmowała się pomocą wojsku (stworzyła polową stację radiologiczną i samochód les petites Curiers, czyli mobilny rentgen).

W książce zawarte jest wiele ciekawostek. Przykładowo: Maria wspólnie z grupą przyjaciół stworzyła szkołę, w której dzieci uczono w nowatorski sposób. Bardzo krytykowała współczesny system oświaty, dlatego stworzyła namiastkę swojej szkoły, gdzie uczono w laboratoriach i muzeach poprzez przeprowadzanie doświadczeń. Bardzo dbała o rozwój intelektualny swoich córek i tak samo pisała w listach, jak niegdyś jej ojciec do niej, kiedy była dzieckiem, różne, trudne zadania matematyczne, aby nawet w czasie wakacji dzieci ćwiczyły.

Na pewno tę pozycję różni od innych fakt, iż w szczególny sposób skupia się na córkach, które były nie mniej sławne niż matka. Od początku widać wyraźne różnice między dwiema siostrami. Począwszy od wieku (Irena była starsza o 6 lat), a skończywszy na zainteresowaniach. Należy podkreślić, że Irena wraz ze swoim mężem Frédéricem Joliot otrzymała w 1935 r. Nagrodę Nobla za syntezę nowych pierwiastków promieniotwórczych. Była podobna do matki nie tylko jeśli chodzi o intelekt, ale i o styl bycia i emocjonalność. Nie mieszała się za bardzo w działalność polityczną, deklarowała się jako pacyfistka. Ewa zaś miała typowo artystyczną duszę. Grała na pianinie, angażowała się w życie artystyczne. Szybko jednak zorientowała się, że mimo zamiłowania do muzyki nie może poświęcić się całkowicie temu zajęciu, bo za późno zaczęła uczyć się grać i w związku z tym nie będzie mogła z tego się utrzymywać. Po namowach dziennikarki i przyjaciółki rodziny, Marie Meloney, zajęła się dziennikarstwem. Początkowo pisała recenzje spektakli i koncertów. Wyrobiła sobie taką renomę, że po śmierci sławnej matki poproszono ją o napisanie jej biografii, która okazała się bestselerem, szczególnie w Stanach Zjednoczonych (na jej fragmenty powołuje się także autorka recenzowanej pozycji). Jakiś czas po ukazaniu się książki kupiono od niej prawa do ekranizacji. Nie można nie wspomnieć o tym, że pomimo iż Ewa nie została naukowcem, była niemniej znana niż jej matka czy starsza siostra. Zasłynęła jednak na innym gruncie: jako polityk i publicystka, korespondent wojenny i czynna działaczka UNICEF.

Oprócz biografii samej uczonej i jej córek oraz ich najbliższego otoczenia, w książce zawarto informacje dotyczące różnych osób znajdujących się w najbliższym kręgu rodziny. Przede wszystkim historię Marie Meloney „Missy„, amerykańskiej dziennikarki, dzięki której zainicjowano dwie wyprawy Marii do Ameryki, obie owocne. Podczas pierwszej otrzymała od prezydenta USA Warrena Hardinga gram tak cennego dla niej radu, a podczas drugiej fundusze na Instytut Radowy w Warszawie. Jest też opis ówczesnej sytuacji politycznej w Europie i USA. Czasy, w których żyła Skłodowska-Curie, były bardzo niespokojne. Polska pod zaborami, I i II wojna światowa, ”czarny czwartek” na giełdzie…

Przybliżono też nastroje polityczno-społeczne oraz ciekawostki z nimi związane, np. udział i rezygnacja Alberta Einsteina z prac Międzynarodowego Komitetu Współpracy Intelektualnej. Poznać także można oblicza rywalizacji w środowisku naukowym oraz wpływ, jaki miała na nie sytuacja polityczna.

Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Autorka opisuje różne zagwozdki ze świata fizyki i chemii w taki sposób, że nawet laik będzie mógł je zrozumieć. Sprawnie wplata w fabułę historie rodzinne, liczne fragmenty listów i wypowiedzi współpracowników odkrywczyni radu i polonu. Ponadto powołuje się i przytacza fragmenty innych biografii Skłodowskiej. W tym miejscu należy podkreślić, że opiera się także na wspomnieniach wnuczki Skłodowskiej, Hélène Langevin-Joliot, które stały się pomocne w powstaniu książki.

W publikacji znajdują się nieliczne zdjęcia, jednak niezwykle ciekawe. Ukazują sielskość rodzinną, np. te z 1932 r. z Marią, jej córką Ireną z dwójką dzieci, mężem Frédéricem oraz teściową. Rodzina siedzi sobie beztrosko na trawie i odpoczywa. Są też bardziej formalne, np. Maria stojąca u boku prezydenta USA Warrena Hardinga i później Herberta Hoovera czy wśród uczestników konferencji Ernesta Solvay w 1927 r.

Książka niewątpliwie napawa dumą, chociaż wynika z niej, iż Skłodowska nieczęsto podkreślała, że jest Polką. Prekursorka badań nad leczeniem raka, na pewno nie była osobą przebojową. Była typem naukowca, niedbającym za bardzo o splendor i sławę, być może dzięki temu tak wiele osiągnęła. Jest to lektura godna polecenia, kompleksowo przybliżająca biografię tej nieprzeciętnej kobiety i jej córek.

 

 

Plus minus:

Na plus:

+ przytaczane liczne fragmenty biografii i autobiografii osób bezpośrednio związanych z bohaterką

+ zarysowane ogólne tło opisywanych wydarzeń

+ przystępny, prosty język

Na minus:

- brak źródeł w przytaczanych cytatach

- nieobiektywna postawa wobec noblistki

 

 

Tytuł: Maria Skłodowska-Curie i jej córki

Autor: Shelley Emling

Wydawca: Muza
Rok wydania: 2013
ISBN: 978-83-7758-332-6

Liczba stron: 309

Okładka: twarda
Cena: 34,99 zł
Ocena recenzenta: 7/10

 

 

Redakcja merytoryczna: Malwina Lange

Korekta: Klaudia Orłowska

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz