Kryzys bydgoski – największa sytuacja konfliktowa na linii władze partyjno-państwowe – „Solidarność”


Legalizacja NSZZ „Solidarność” w listopadzie 1980 r. nie spowodowała zmiany stosunku władz partyjno-państwowych do Związku. Od początku dochodziło między nimi do zgrzytów oraz poważnych kryzysów. Największym z nich były wydarzenia w Bydgoszczy w 1981 r.

Zjednoczenie organizacji chłopskich

 Genezy wydarzeń w Bydgoszczy należy upatrywać w porozumieniach w Rzeszowie i Ustrzykach oraz w odmowie Sądu Najwyższego z 10 lutego 1981 r., dotyczącej rejestracji rolniczej „Solidarności„. Spowodowało to zjednoczenie się trzech niezależnie od siebie działających organizacji chłopskich, tj. „Solidarności Wiejskiej„, ”Solidarności Chłopskiej” i Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych1, które 13 lutego 1981 r. powołały Krajową Komisję Porozumiewawczą NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Podczas wspólnego zjazdu trzech wyżej wymienionych organizacji, odbywającego się w dniach 8–9 marca 1981 r. w Poznaniu2, przyjęły one nazwę Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Na przewodniczącego nowego związku wybrano Jana Kułaja.

Początek „wydarzeń bydgoskich”

12 marca 1981 r. NSZZ „Solidarność„ RI w Bydgoszczy wsparł grupę działaczy Wojewódzkiego Związku Organizacji i Kółek Rolniczych, którzy toczyli spór z własnym kierownictwem o legalność niedawno odbytego zjazdu w Poznaniu. Wkrótce jednak sprzeczka przerodziła się w poważny konflikt, znany w historiografii pod nazwą „wydarzeń bydgoskich„ bądź ”prowokacji bydgoskiej”.

Sytuacja zaogniła się jeszcze bardziej 16 marca 1981 r., kiedy grupa ok. 50 rolników, na czele z Romanem Bartoszcze, rozpoczęła strajk okupacyjny w siedzibie Wojewódzkiego Komitetu Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego3. Następnie Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność„ RI przekształcił się w Komitet Strajkowy. 17 marca 1981 r., po przybyciu do strajkujących Anny Walentynowicz i Jana Kułaja, powołano Ogólnopolski Komitet Strajkowy NSZZ „Solidarność„ RI. Głównym postulatem strajkujących było uznanie przez władze partyjno-państwowe rolniczego związku jako reprezentanta wszystkich rolników. Wkrótce do strajkujących przybyli delegaci NSZZ „Solidarność” RI z innych regionów kraju, m.in. z Poznania, Inowrocławia, Torunia, Gdańska i Kalisza. W związku z napiętą sytuacją w Bydgoszczy dwa dni później na sesję Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy przybyła delegacja 27 członków ”Solidarności” na czele z przewodniczącym regionu Janem Rulewskim, aby reprezentować protestujących rolników w rozmowach z przedstawicielami władz4. Po czterech godzinach obrad Prezydium WRN postanowiło zakończyć posiedzenie, podając za przyczynę źle przygotowany punkt obrad dotyczących „perspektywicznego rozwoju województwa bydgoskiego”5.

Finał spotkania rozpalił atmosferę, ponieważ nie rozpatrzono najważniejszego punktu, czyli zakończenia sporu z rolnikami. W sali obrad zostali przedstawiciele NSZZ „Solidarności„ oraz 45 radnych. Rozpoczęli oni wspólnie opracowywać komunikat, a delegacja związkowa podjęła decyzję, że nie będzie okupować budynku WRN. Jednak władze wojewódzkie ciągle wywierały presję na radnych, aby zakończyli rozmowy z przedstawicielami „Solidarności„. W końcu radni zostali wywołani poza salę obrad przez wicewojewodę Romana Bąka, a reszta osób pozostających w pomieszczeniu ostrzeżona przez niego i trzech prokuratorów, aby nie podejmowali akcji strajkowej. Przed godziną 20:00 do sali obrad wkroczyli funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej. Delegaci ”Solidarności” zostali powiadomieni przez dowodzącego akcją, że jeżeli nie zaprzestaną okupacji sali obrad, to zostaną usunięci siłą. Tak też się stało. W akcji milicji najpoważniej ucierpieli Jan Rulewski, Mariusz Łabętowicz (członek prezydium MKZ) i Michał Bartoszcze, którzy trafili do szpitala6. 

Hipotezy wyjaśniające zajścia w Bydgoszczy

Profesor Andrzej Paczkowski podaje trzy możliwe hipotezy dotyczące rozpoczęcia kryzysu bydgoskiego7. Według pierwszej został on zaaranżowany przez kierownictwo partyjno‑rządowe w celu sprowokowania „Solidarności„, co miało dać powód do wprowadzenia stanu wojennego. W drugiej hipotezie wydarzenia w Bydgoszczy były prowokacją wymierzoną w gen. Wojciecha Jaruzelskiego i Stanisława Kanię przez partyjny „beton„ w celu zmian na szczycie władz. Trzecia z kolei mówi, że kryzys bydgoski został spowodowany przez przypadek. Wszystkie hipotezy są prawdopodobne i chociaż na tezę drugą nie ma dokumentów, to wiemy, że w PZPR ścierały się różne grupy interesów, które z całą siłą wystąpiły na XI Plenum KC PZPR w czerwcu 1981 r. Teza trzecia jest również prawdopodobna, ponieważ całkiem możliwe, że któraś strona nie wytrzymała napięcia i dlatego doszło do pobicia członków ”Solidarności”. Również pierwsza hipoteza, mówiąca, że to kierownictwo partyjno-rządowe doprowadziło do konfliktu, jest dalece prawdopodobna. Za tą tezą przemawia fakt, iż w dniach 3‑4 marca 1981 r. odbyło się w Moskwie spotkanie delegacji polskiej z kierownictwem radzieckim. Sprawy polskie omawiane były także wcześniej na XXVI Zjeździe KPZR8. Jak wiemy ze wspomnień Wojciecha Jaruzelskiego9 i Stanisława Kani10, na tym spotkaniu kierownictwo polskie było krytykowane za opieszałość w działaniu przeciwko opozycji, w tym „Solidarności”11. Przykładem nacisku na polskie kierownictwo partyjno-rządowe były także odbywające się w dniach 16 marca – 7 kwietnia 1981 r. na terenie Polski wielkie manewry wojsk Układu Warszawskiego o kryptonimie „Sojuz-81” – czyli rozpoczęły się w dniu początku kryzysu bydgoskiego12. Dowodem popierającym pierwszą hipotezę był również telefon Stanisława Cioska do Lecha Wałęsy, o czym napiszę dalej.

Prowokacja bydgoska. Delegacja ‚Solidarności’ usuwana siłą przez milicjantów z sali obrad wojewódzkiej rady narodowej w Bydgoszczy.

Odpowiedź „Solidarności”

20 marca 1981 r. o 4:00 rano Prezydium Krajowej Komisji Porozumiewawczej wydało komunikat, że wydarzenia w Bydgoszczy były atakiem na Związek i rząd gen. Wojciecha Jaruzelskiego13. Zarządzono także gotowość strajkową dla wszystkich Regionów Związku do 23 marca 1981 r. Informacja o ataku na rząd gen. Jaruzelskiego w komunikacie KKP wydaje się dziwna, ponieważ, jak podaje Karol Modzelewski, 19 marca 1981 r., przed wejściem milicji do siedziby WRN, do Lecha Wałęsy dzwonił Stanisław Ciosek, ówczesny minister do spraw związków zawodowych, który w takich oto słowach skrycie ostrzegał Lecha Wałęsę przed mającymi nastąpić wkrótce wydarzeniami: „Panie przewodniczący, w siedzibie Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy jest w tej chwili Rulewski z grupą działaczy związkowych. Niech Pan tam koniecznie zadzwoni i postara się skłonić ich do opuszczenia budynku. Proszę mi wierzyć, to bardzo ważne i bardzo pilne”14. Z tych słów można wnioskować, że minister Stanisław Ciosek sam, bez pozwolenia premiera gen. Jaruzelskiego czy chociażby wicepremiera Mieczysława Rakowskiego, z własnej inicjatywy nie mógłby zadzwonić z taką informacją. Można przypuszczać, że o usunięciu protestujących z budynku WRN, które miało nastąpić 19 marca 1981 r., musiał być poinformowany premier Wojciech Jaruzelski.

W Bydgoszczy 20 marca 1981 r. 30 tysięcy członków „Solidarności„ z regionu przystąpiło do strajku, który trwał od godziny 11:00 do 13:00. W tej sytuacji Prezydium KKP i doradcy udali się do miasta, aby stamtąd koordynować działania NSZZ ”Solidarności”, a Jacek Kuroń wybrał się do Regionu Mazowsze, z którego napływały coraz to gorsze wieści15.

 

Negocjacje

21 marca 1981 r. wicepremier Mieczysław Rakowski zaprosił na rozmowę delegację „Solidarności„. W związku z tym MKZ w Bydgoszczy ogłosił listę postulatów wobec rządu. Domagano się m.in. powołania komisji rządowej i zwołania nadzwyczajnej sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej, która by rozpatrzyła odpowiedzialność Prezydium WRN za wydarzenia z 19 marca 1981 r. Żądano także odwołania ze stanowiska wicepremiera Stanisława Macha, wicewojewodów Romana Bąka i Władysława Przybylskiego, prokuratora rejonowego w Bydgoszczy i wojewódzkiego komendanta Milicji Obywatelskiej. Domagano się także wszczęcia śledztwa przez prokuraturę wojewódzką pod nadzorem Prokuratora Generalnego i obserwatorów z NSZZ ”Solidarność”.

22 marca 1981 r. rozpoczęły się rozmowy delegacji „Solidarności„, w skład której weszli: Lech Wałęsa, Andrzej Celiński, Marian Jurczyk i Władysław Siła-Nowicki. Nie przyniosły one jednak rezultatu, ponieważ wicepremier Mieczysław Rakowski rozpoczął rozmowy od ataku na Związek, oskarżając ”Solidarność” o podburzanie do niepokoju i strajków. W tym samym dniu wieczorem doszło do spotkania Lecha Wałęsy z gen. Wojciechem Jaruzelskim16. W czasie jego trwania obydwie strony przekazały sobie swoje opinie na temat wydarzeń bydgoskich oraz propozycje rządowe. Dotyczyły one stworzenia przez Związek spokojnych warunków na czas śledztwa komisji rządowej oraz zaprzestania akcji strajkowych, kiedy w kraju panuje kryzys gospodarczy.

Posiedzenie KKP w Bydgoszczy

23 marca 1981 r. odbyło się posiedzenie KKP w Bydgoszczy. Obrady były ostre, ponieważ członkowie KKP chcieli natychmiast wprowadzić strajk generalny, ale Lech Wałęsa, Jacek Kuroń i pozostali doradcy słusznie obawiali się możliwości konfrontacji. W tej sytuacji przewodniczący Związku poinformował zgromadzonych, że jest możliwość wprowadzenia przez władze państwa stanu wyjątkowego, o którym dowiedział się on od gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Początkowo KKP była przeciwna strajkowi ostrzegawczemu i głosowała za strajkiem generalnym, ale wielu członków KKP zmieniło zdanie po opuszczeniu sali obrad przez Lecha Wałęsę17 oraz wystąpieniach Karola Modzelewskiego, Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego i Bronisława Geremka, którzy opowiedzieli się za strajkiem ostrzegawczym. Według nich miał on doprowadzić do zastraszenia rządu i zmusić kierownictwo partyjno-państwowe do kompromisu. Przed głosowaniem Andrzej Celiński, który przewodniczył obradom, oznajmił, że Lech Wałęsa uzależnił swój udział w dalszych obradach od pozytywnej decyzji zgromadzonych w sprawie strajku ostrzegawczego. W tym wypadku KKP większością głosów opowiedziała się za nim i za wyznaczeniem komisji do rozmów z rządem18.

Ustalono, że 27 marca 1981 r. odbędzie się strajk ostrzegawczy w godzinach 8:00–12:0019, a jeżeli on nie pomoże, to na 31 marca 1981 r. wyznaczono strajk generalny20. Powołano także komisję do opracowania postulatów wobec władzy. W skład tej komisji weszli Jacek Kuroń, Karol Modzelewski i Jan Olszewski. Zawierały one żądania znalezienia i ukarania winnych zajść w Bydgoszczy, gwarancje bezpieczeństwa dla działaczy NSZZ „Solidarność”, dostęp do mediów, prawo zrzeszania się dla rolników oraz amnestię dla więźniów politycznych21. KKP przyjęło powyższe postulaty oraz ustaliło kierownictwo mającego odbyć się strajku ostrzegawczego. W jego skład weszli Zbigniew Bujak, Marian Jurczyk, Bogdan Lis, Andrzej Słowik, Lech Dymarski i Andrzej Gwiazda. Na siedzibę Komitetu Strajkowego wybrana została Stocznia im. Lenina w Gdańsku. W przypadku strajku generalnego wybrano także delegację do rozmów z rządem w składzie: Lech Wałęsa, Andrzej Gwiazda, Andrzej Słowik i Marian Jurczyk22. Strajk ostrzegawczy odbył się zgodnie z planem. Odbił się on szerokim echem, ponieważ podczas IX Plenum KC PZPR kierownictwo partii zostało zaatakowane w duchu „solidarnościowym” przez członków Komitetu Centralnego PZPR pochodzących z środowisk robotniczych23.. Po tym ataku Stefan Olszowski oraz Tadeusz Grabski zgłosili gotowość ustąpienia z Biura Politycznego, do czego jednak nie doszło24.

Egzemplarz dziennika „Wieczór Wrocławia” z 20-22 marca 1981 z interwencjami cenzury w tekście komentującym pobicie związkowców w Bydgoszczy 19 marca.

Rozmowy delegacji partyjno-państwowej i „Solidarności”

25 marca 1981 r. odbyło się spotkanie delegacji „Solidarności„ z przedstawicielami władz. Wicepremier Mieczysław Rakowski po raz kolejny zaatakował i oskarżył ”Solidarność”. Negocjacje ponownie zostały zerwane.

Do kolejnych rozmów doszło 30 marca 1981 r. Tym razem osiągnięto porozumienie. Zredagowano wspólny komunikat, w którym ustalono, że doszło do złamania prawa przy usunięciu działaczy MKZ „Solidarność„. Stwierdzono także, że zamknięcie sesji WRN zostało przeprowadzone bez obowiązujących reguł. Co do wicewojewodów ustalono, że premier podejmie decyzję po zapoznaniu się z opinią Wojewódzkiej Rady Narodowej. Strona rządowa wyraziła także ubolewanie z powodu pobicia działaczy związkowych oraz zapowiedziała w tej sprawie śledztwo i ukaranie winnych. W porozumieniu stwierdzono, że zrzeszanie się rolników jest legalne i będzie można zarejestrować oficjalnie NSZZ ”Solidarność” RI25. Postanowiono także przyspieszyć pracę nad nowymi ustawami dotyczącymi związków zawodowych. Ponadto rząd zaproponował, aby stworzyć wspólne forum negocjacyjne, tak by w przyszłości zapobiec sytuacjom kryzysowym26. Delegacja „Solidarności” zapowiedziała zawieszenie strajku generalnego. Porozumienie zostało nazwane porozumieniem warszawskim27, a jego tekst został odczytany w telewizji 31 marca o godzinie 19:30 przez Andrzeja Gwiazdę w obecności Lecha Wałęsy28.

Andrzej Gwiazda w wywiadzie przeprowadzonym przez Janinę Jankowską powiedział, że choć nie zgadzał się z porozumieniem ani z samym oświadczeniem odwołującym strajk, to jednak odczytał komunikat, ponieważ jak stwierdził: „Odmowę odczytania uznałem za obronę prywatnych interesów. A ja nie mogłem mieć w »Solidarności« prywatnych interesów”29.

Krytyka porozumienia i jego konsekwencje

Podpisanie porozumienia warszawskiego przez delegację „Solidarności” bez zgody Krajowej Komisji Porozumiewawczej zostało odebrane jako arbitralna decyzja Lecha Wałęsy i jego doradców. Także w PZPR i rządzie decyzja o podpisaniu porozumienia przez wicepremiera Mieczysława Rakowskiego została odebrana jako przekroczenie uprawnień.

Jeszcze przed podpisaniem porozumienia, w nocy z 29 na 30 marca 1981 r., Jacek Kuroń i Karol Modzelewski dzwonili do Lecha Wałęsy, do Warszawy, aby zwołać natychmiast Krajową Komisję Porozumiewawczą. Jak podaje Jacek Kuroń, Lech Wałęsa obawiał się, że zwołanie KKP, kiedy cała Polska była gotowa do strajku generalnego, nie umożliwi podjęcia decyzji co do kompromisu z komisją rządową30. 30 marca 1981 r. odbyło się spotkanie w mieszkaniu mecenasa Władysława Siły-Nowickiego, na które Tadeusz Mazowiecki zaprosił Jacka Kuronia. W czasie jego trwania Jacek Kuroń został poinformowany o ostatecznych postanowieniach delegacji „Solidarności”, tj. o porozumieniu.

Jednak posiedzenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej zostało zwołane kilka godzin po podpisaniu porozumienia. Obrady odbyły się w Stoczni Gdańskiej, ponieważ KKP była bardzo mocno podzielona na zwolenników i przeciwników strajku generalnego, a Stocznia miała zagwarantować Lechowi Wałęsie poparcie załogi zakładu. Obrady rozpoczęto od odczytania treści porozumienia warszawskiego. Następnie przeczytano protokoły rozmów delegacji „Solidarności„ z wicepremierem Mieczysławem Rakowskim oraz przedstawiono treść rozmowy delegacji Związku z prymasem Stefanem Wyszyńskim. W międzyczasie członkom KKP rozdano i odczytano wiernopoddańczy tekst od wielkich zakładów z poparciem dla przewodniczącego Związku i osób uczestniczących w negocjacjach. W tym przypadku wybuchł skandal, ponieważ, jak się okazało, większość przewodniczących ”Solidarności” z wielkich zakładów, w imieniu których odczytano wspominany wyżej tekst, nie podpisało go, a niektórzy nawet nie widzieli go na oczy31. Następnie wywiązała się dyskusja w której  złamaniu demokracji związkowej przez Lecha Wałęsę najbardziej przeciwstawili się działacze terenowi. Przeciwko porozumieniu wypowiedział się też Andrzej Słowik, który był jednym z negocjatorów i wcześniej podpisał porozumienie32. Także Jan Rulewski na spotkaniu KKP w Gdańsku skrytykował negocjatorów KKP na czele z Lechem Wałęsą. Do najbardziej oburzonych należała również grupa Andrzeja Gwiazdy, z którą w nocy spotkał się Jacek Kuroń. Postanowili, że skrytykują sposób podpisania porozumienia, które zgodził się zanegować w ich imieniu Karol Modzelewski33. Pod koniec pierwszego dnia posiedzenia KKP Lech Wałęsa wniósł na obrady wniosek o zaakceptowanie tekstu porozumienia, zapowiadając, że jakiekolwiek zmiany tekstu porozumienia spowodują zerwanie porozumienia przez rząd34.

Obrady zostały wznowione następnego dnia. Rozpoczęły się one od wystąpienia Bronisława Geremka, który podjął się roli adwokata negocjatorów i przedstawił powody, dla których porozumienie było bardzo ważne i dlaczego zostało podpisane. W roli oskarżyciela znowu wystąpił Andrzej Słowik, który nie zmienił zdania z poprzedniego dnia. Wywiązała się dyskusja, w której wzięli udział m.in. Lech Wałęsa, Zbigniew Bujak i Lech Dymarski35. Lech Dymarski z Poznania oskarżył Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka i Władysława Siłę-Nowickiego o przywłaszczenie sobie faktycznej władzy w Związku. Stwierdził także, że nie ma pewności, czy kiedyś eksperci nie podejmą rozmów z władzą i będą twierdzić, że zrobili to w imieniu „Solidarności” i w dobrej intencji36. Z przemówieniem wystąpił również Karol Modzelewski, który przyłączył się do grona krytyków porozumienia. W swojej autobiografii podał, że nie przeciwstawiał się porozumieniu jako takiemu, ale uważał, że można byłoby wymusić strajkiem zmiany w układzie sił w kierownictwie partyjno-państwowym, które skierowałoby się w stronę kompromisu z „Solidarnością”37. Następnie Karol Modzelewski złożył rezygnację z funkcji rzecznika prasowego NSZZ „Solidarność”38, a na to stanowisko wybrano Janusza Onyszkiewicza, dotychczasowego rzecznika Regionu Mazowsze39. Rezygnację złożył także Andrzej Gwiazda, tej jednak nie przyjęto. W cieniu powyższych wydarzeń Komisja Zakładowa „Solidarności” w Stoczni Gdańskiej odwołała Annę Walentynowicz z Prezydium MKZ, która w emocjonalnych i ostrych słowach sprzeciwiała się Lechowi Wałęsie i porozumieniu warszawskiemu. Odwołanie Anny Walentynowicz oznaczało osłabienie opozycji i umocnienie Lecha Wałęsy w MKZ-cie gdańskim. Na tym posiedzeniu Andrzej Jedynak złożył także wniosek o usunięcie Andrzeja Celińskiego z funkcji sekretarza Związku40. Wniosek przeszedł większością głosów41. Posiedzenie KKP zakończyło się przedstawionymi powyżej zmianami personalnymi.

Posiedzenie, które trwało 31 marca i 1 kwietnia 1981 r., było najbardziej kontrowersyjnym w dziejach „Solidarności”. Pierwszy raz na taką skalę ujawniła się wielka polaryzacja wśród członków Związku. Ukształtowały się dwie grupy podzielone na zwolenników i doradców Lecha Wałęsy oraz przeciwników przewodniczącego. Podpisanie porozumienia ujawniło także sposób podejmowania decyzji, które były uchwalane przez wąskie grono osób skupionych wokół Lecha Wałęsy. Grupa popierająca Lecha Wałęsę nie liczyła się z opinią innych członków KKP i Związku. Zmiany personalne, w tym chyba najważniejsze głosowanie za odwołaniem Andrzeja Celińskiego, pokazały sprzeciw członków KKP dla dotychczas prowadzonej polityki Lecha Wałęsy i jego doradców. Jednak posiedzenie było także zwycięstwem Wałęsy, ponieważ strajk generalny został odwołany, porozumienie zaakceptowane i Lech pozbył się z Prezydium MKZ-tu gdańskiego Anny Walentynowicz, legendy Sierpnia 80. i swojej największej oponentki.

Bibliografia:

  1. Bojarski P., Dymarski L., Od KOR-u do Białołęki, „Kronika Miasta Poznania” nr 4 z 2004 r.
  2. Dokumenty Krajowej Komisji Porozumiewawczej i Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, oprac. M. Owsiński, Warszawa 2012.
  3. Friszke A., Rewolucja Solidarności, Kraków 2014.
  4. Garton Ash T., Polska rewolucja: Solidarność 1980‑1982, Warszawa 1990.
  5. Jankowska J., Portrety niedokończone. Rozmowy z twórcami Solidarności 1980‑1981, Warszawa 2004.
  6. Jaruzelski W., Stan wojenny dlaczego…, Warszawa 1992.
  7. Kania S., Zatrzymać konfrontację, Warszawa 1991.
  8. Kuroń J., Gwiezdny czas: „Wiary i winy” dalszy ciąg, Londyn 1991.
  9. Modzelewski K., Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca, Warszawa 2013.
  10. Paczkowski A., Droga do „mniejszego zła”. Strategia i taktyka obozu władzy; lipiec 1980 – styczeń 1982, Kraków 2001.
  11. Polak W., Stan wojenny – pierwsze dni, Gdańsk 2006.
  12. Przed i po 13 grudnia: państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980‑1982, 1, oprac. Ł. Kamiński, Warszawa 2006.
  13. PZPR a „Solidarność” 1980‑1981, oprac. T. Kozłowski, ((Warszawa 2013.

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzyńska
Korekta językowa: Wiktoria Wojtczak

  1. A. Friszke, Rewolucja Solidarności, Kraków 2014, s. 319. []
  2. W. Polak, Stan wojenny – pierwsze dni, Gdańsk 2006, s. 32. []
  3. W. Jaruzelski, Stan wojenny. Dlaczego…, Warszawa 1992, s. 70. []
  4. J. Kuroń, Gwiezdny czas: „Wiary i winy” dalszy ciąg, Londyn 1991, s. 180; T. Garton Ash, Solidarność 1980‑1982, Warszawa 1989, s. 95. []
  5. Tamże. []
  6. K. Modzelewski, Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca, Warszawa 2013, s. 290; Wywiad z Janem Rulewskim [w:] J. Jankowska, Portrety niedokończone. Rozmowy z twórcami Solidarności 1980‑1981, Warszawa 2004, s. 156‑158. []
  7. A. Paczkowski, Droga do „mniejszego zła”: strategia i taktyka obozu władzy: lipiec 1980 – styczeń 1982, Kraków 2002, s. 147‑148. []
  8. Szerzej: [1981 marzec 5], Moskwa – Sprawy polskie poruszane podczas obrad XXVI Zjazdu KPZR (wg publikacji w dzienniku „Prawda”) [w:] Przed i po 13 grudnia: państwa bloku wschodniego wobec kryzysu w PRL 1980-1982, t. 1, oprac. Ł. Kamiński, Warszawa 2006, s. 405‑407. []
  9. W. Jaruzelski, Stan wojenny…, dz. cyt., s. 52‑55. []
  10. S. Kania, Zatrzymać konfrontację, Warszawa 1991, s. 114‑117. []
  11. Protokół nr 76 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 5 marca 1981 roku [w:] PZPR a „Solidarność” 1980‑1981, oprac. T. Kozłowski, Warszawa 2013, s. 445. []
  12. A. Paczkowski, Droga do…, dz. cyt., s. 152. []
  13. A. Friszke, Rewolucja Solidarności, Kraków 2014, s. 328. []
  14. K. Modzelewski, Zajedziemy kobyłę…, dz. cyt., s. 291. []
  15. . Kuroń, Gwiezdny czas..., dz. cyt., s. 181. []
  16. W. Jaruzelski, Stan wojenny..., dz. cyt., s. 72–75. []
  17. K. Modzelewski, Zajeździmy kobyłę…, dz. cyt., s. 292. []
  18. A. Friszke, Rewolucja…, dz. cyt., s. 343. []
  19. Więcej o przebiegu strajku z 27 marca 1981 w: Informacja o przebiegu strajku ostrzegawczego z 27 marca [w:] PZPR a „Solidarność”…, dz. cyt., s. 495‑500. []
  20. Protokół nr 81 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 24 marca 1981, [w:] PZPR a „Solidarność”, dz. cyt., s. 476; 1981 marzec 24, Warszawa – Oświadczenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej w sprawie ogłoszenia strajku ostrzegawczego i strajku powszechnego [w:] Dokumenty Krajowej Komisji Porozumiewawczej i Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, oprac. M. Owsiński, Warszawa 2012, s. 167. []
  21. J. Kuroń, Gwiezdny czas..., dz. cyt., s. 183. []
  22. Tamże, s. 184. []
  23. Tamże, s. 184–185. []
  24. S. Kania, Zatrzymać…, dz. cyt., s. 109‑110. []
  25. K. Modzelewski, Zajedziemy kobyłę..., dz. cyt., s. 294‑295. []
  26. Tamże, s. 2. []
  27. Szerzej: Protokół porozumienia zawartego w Warszawie 30 marca 1981 roku, [w:] J. Gmitruk, J. Sałkowski, Porozumienia Społeczne 1980–1981, Warszawa 2005, s. 113‑116; T. Garton Ash, Solidarność…, dz. cyt., s. 103‑104. []
  28. Wywiad z Andrzejem Gwiazdą [w:] J. Jankowska, Portrety niedokończone..., dz. cyt., s. 113‑115; 1981 marzec 30, Warszawa – Oświadczenie Krajowej Komisji Porozumiewawczej i Komitetu Rady Ministrów do spraw związków zawodowych [w:] Dokumenty Krajowej Komisji Porozumiewawczej…, dz. cyt., s. 168‑170; A. Paczkowski, Droga do…, dz. cyt., s. 165. []
  29. Wywiad z Andrzejem Gwiazdą, [w:] J. Jankowska, Portrety niedokończone...,dz. cyt., s. 115. []
  30. J. Kuroń, Gwiezdny czas..., dz. cyt., s. 185. []
  31. Tamże, s. 186‑187. []
  32. K. Modzelewski, Zajeździmy kobyłę…, dz. cyt., s. 298. []
  33. J. Kuroń, Gwiezdny czas…, dz. cyt., s. 187. []
  34. A. Friszke, Rewolucja…, dz. cyt., s. 371. []
  35. P. Bojarski, L. Dymarski, Od KOR-u do Białołęki, „Kronika Miasta Poznania” nr 4 z 2004 r., s. 71. []
  36. A. Friszke, Rewolucja…, dz. cyt., s. 376. []
  37. K. Modzelewski, Zajeździmy kobyłę…, dz. cyt., s. 298. []
  38. J. Kuroń, Gwiezdny czas…., dz. cyt., s. 187. []
  39. A. Friszke, Rewolucja…, dz. cyt., s. 379. []
  40. Wywiad z Andrzejem Celińskim, [w:] J. Jankowska, Portrety niedokończone…, dz. cyt., s. 337. []
  41. J. Kuroń, Gwiezdny czas…, dz. cyt., s. 189. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

14 komentarzy

  1. Bilbo napisał(a):

    Ciekawe, że obecnie w Polsce mamy taką ofensywę zwolenników PRL.

    • Stark napisał(a):

      Mówisz o ministrach i prominentnych działaczach partii rządzącej, którzy byli członkami PZPR lub dziećmi tychże?

      • Bilbo napisał(a):

        Jak rozumiem, kolega jest w stanie udowodnić, że to nie PiS zwalcza wpływ i przywileje postkomunistyczne w III RP? Zachęcam, będzie wtedy niezły ubaw.

  2. Komar napisał(a):

    Wystarczy przypomnieć, co „Solidarność” obiecywała w latach 1980 - 1981, a co zrealizowała po objęciu władzy w roku 1989. „Solidarność” nie obiecywała ani kilkumilionowego bezrobocia, ani łamania - i tak ograniczonych - praw pracowniczych.

    • Bilbo napisał(a):

      Kolega Komar popełnia podstawowy błąd, myląc rządy „solidarnościowe” po 1989 r. z wielką „Solidarnością” sprzed stanu wojennego.

      • Komar napisał(a):

        Kolego Bilbo, to nie ja i nie teraz popełniłem błąd. Miliony Polaków popełniły błąd wierząc, że 4 czerwca 1989 głosują na „Solidarność”. Tę „Solidarność”, którą pamiętali z lat 1980 - 1981. Wszystkie hasła wyborcze, wszystkie plakaty przekonywały ich o tym.

  3. Bilbo napisał(a):

    W tym przypadku zgadzamy się ze sobą. Problem jest tylko taki, że kolega Komar sam sobie zaprzecza. W jednym poście oskarża „Solidarność”, że po wyborach 1989 r. nie zrealizowała swoich zapowiedzi z lat 1980-81, a w kolejnym potwierdza fakt, że po 1989 r. to już była inna „Solidarność”. Trochę konsekwencji i logiki.
    A swoje żale, kolego Komar, proszę skierować do naszego wybitnego bohatera narodowego, Lecha Wałęsy, który po zakończeniu stanu wojennego zaczął tworzyć nową „Solidarność” pod przyszłe układy z komuną, które przeszły do historii jako „okrągły stół”.

  4. Komar napisał(a):

    Ja nie napisałem, że to była inna „Solidarność”. To była ta sama „Solidarność”. Ci sami ludzie, te same struktury, te same symbole. Kolega Bilbo czepia się „Okrągłego Stołu”, a przecież strona solidarnościowa przy „okrągłym stole” występowała z podobnymi socjalnymi postulatami, jak w roku 1980 - 81. Bo przy „okrągłym stole” „Solidarność” wciąż jeszcze była opozycją. Zmiana programu politycznego nastąpiła dopiero po zdobyciu władzy w wyniku wygranych wyborów.

  5. Bilbo napisał(a):

    To nie była ta sama „Solidarność” kolego Komar, gdyż po rozbiciu struktur związku w wyniku stanu wojennego Wałęsa odbudował go z pominięciem w kierownictwie tych działaczy, którzy byli uznawani za „ekstremistów”, jak np. małżeństwo Gwiazdów czy Walentynowicz. Poza tym, ówczesna „Solidarność” nie była już tak masowym ruchem narodowym, a Wałęsa zapewnił sobie o wiele większą rolę niż w latach 1980-81.
    Natomiast, po okrągłym stole kto w ekipie rządowej zdobył status naczelnego ekonomisty kraju? Oczywiście, prof. Balcerowicz z Jeffreyem Sachsem za plecami, więc czemu się dziwić, kolego Komar?

  6. Komar napisał(a):

    Kolego Bilbo -
    Balcerowicz nie wypłynął „po okrągłym stole”, jak chciałby kolega, tylko po wyborach z 4 czerwca 1989, a właściwie po powierzeniu Tadeuszowi Mazowieckiemu funkcji premiera. Gdyby Balcerowicz ze swoim programem wypłynął przed wyborami, to na „Solidarność” głosowałoby znacznie mniej ludzi, co napisałem już wcześniej. Przy okrągłym stole i do wyborów „Solidarność” odgrywała rolę opozycji i jako taka forsowała program rewindykacji socjalnych. Zmiana programu na typowo kapitalistyczny nastąpiła po zwycięskich wyborach i po uzyskaniu perspektywy zdobycia władzy. Ta zmiana była zrozumiała: socjalny program „Solidarności” świetnie nadawał się do rozwalania państwa komunistycznego, ale nie nadawał się do budowania własnego państwa. Więc teoria spiskowa o złym Wałęsie, który część działaczy „Solidarności” odsunął, a część - otumanił, raczej tu nie pasuje.
    A swoją drogą - chętnie dowiem się, jaki to program ekonomiczny dla Polski, konkurencyjny dla „planu Balcerowicza”, mieli odsunięci przez Wałęsę działacze „Solidarności”, tacy jak Gwiazda czy Walentynowicz? Jakie były główne założenia tego programu? I jaki ekonomista firmował ten program swoim nazwiskiem?

  7. Bilbo napisał(a):

    Po pierwsze, nie napisałem, że Balcerowicz wypłynął podczas okrągłego stołu, tylko po okrągłym stole. Wybory czerwcowe 1989 r. odbyły się 2 miesiące po zawarciu układu z komuną, więc albo kolega Komar nie zrozumiał mojej wypowiedzi, albo zwyczajnie się czepia.
    Po drugie, gratuluję koledze, jeśli kolega uważa, że Balcerowicz przeprowadzał reformy typowo kapitalistyczne. Typowym kapitalizmem nie jesteśmy po dziś dzień, a system gospodarczy III RP to raczej typowy kapitalizm kompradorski, czyli system charakterystyczny dla państwa postkomunistycznego.
    Zgadzam się natomiast z kolegą Komarem, że gdyby plan Balcerowicza pojawił się podczas obrad okrągłego stołu to „Solidarność” podczas wyborów parlamentarnych miałaby duży problem.
    A jeśli chodzi o działania Wałęsy w odniesieniu do „Solidarności” po stanie wojennym - cóż ..., jeśli kolega Komar chce negować podstawowe fakty historyczne, jego prawo. Tylko, że potem wyciąga się jakieś dziwaczne wnioski dotyczące czasów minionych.
    Jeśli Wałęsa jest tak wybitnym, wspaniałym i cudownym przywódcą narodowym to proszę mi powiedzieć, co dobrego zrobił dla swojej ojczyzny po zakończeniu kariery politycznej? Co dobrego dla Polski zrobił Instytutu im. Lecha Wałęsy? Dlaczego tak rzekomo wybitny człowiek zajmuje się od wielu lat jedynie zarabianiem pieniędzy i wypisywaniem totalnych bzdur na Facebooku? Przykro mi, ale Wałęsa z okresu „Solidarności” i Wałęsa obecny kompletnie mi się nie skleja. Ewidentnie z tym człowiekiem jest coś nie tak.

  8. Adam napisał(a):

    Pamietam jak prominętni działacze Solidarnosci wspominali tamte romozmowy z władza po Bydgoszczy .Mówiono o naciskach , wciskanych karteczkach z pogróżkami .Teraz kiedy wiemy troche o „przeszlosci” niektórych z bohaterów można sie domyslac , ze to dawało efekty .

  9. Komar napisał(a):

    Kolego Bilbo -
    dwa miesiące w historii mogą znaczyć bardzo wiele. W schematycznym myśleniu o przełomie roku 1989 istnieje jedno zasadnicze wydarzenie - „okrągły stół”. A tymczasem było wtedy kilka wydarzeń przełomowych, kiedy to sytuacja strategiczna ulegała radykalnej zmianie. Jednym z nich był „okrągły stół” - kiedy „Solidarność” wróciła do oficjalnego życia politycznego, ale wciąż chciała grać rolę opozycji kontrolującej władzę i forsującej roszczenia socjalne. Drugim było zwycięstwo w wyborach czerwcowych, które postawiło przed „Solidarnością” problem współodpowiedzialności za władzę (pojawił się wtedy pomysł dokooptowania paru ministrów solidarnościowych do PZPR-owskiego rządu). I trzecie wydarzenie - gdy zapadła decyzja, aby powołać rząd solidarnościowy, z zachowaniem udziału paru ministrów z PZPR. To trzecie wydarzenie nałożyło na „Solidarność” odpowiedzialność za Polskę. Ja rozumiem, że dla kolegi - z perspektywy paru dziesięcioleci - te trzy wydarzenia zlewają się w jedno, funkcjonujące pod umownym hasłem: „przed okrągłym stołem” lub „po okrągłym stole”. Ale ja to przeżywałem na bieżąco.
    Co do Wałęsy - ja naprawdę nie jestem jego wielbicielem. Ale Lechowi Wałęsie jestem wdzięczny za jedno: za to, że po zakończeniu swojej prezydentury przestał mieszać w polskiej polityce, np że nie założył własnej partii itp. Na tym właśnie polega demokracja: odsłużyłeś jedną czy dwie kadencje - i spadaj. Masz dość na spokojne, dostatnie życie. Tak samo jest w innych demokratycznych krajach: jaką polityczną rolę odgrywali po zakończeniu prezydentury - w USA: Carter, Reagan, Clinton czy Bush senior, bądź we Francji - Mitterrand lub Chirac? Ja rozumiem, że są ludzie, którzy chcieliby, aby pojawił się Wódz, który przez całe życie, aż do końca swoich dni, prowadziłby Naród i Państwo ku świetlanej przyszłości. Ale takie oczekiwania rozmijają się z demokracją. Świadczą raczej o tęsknocie za autorytaryzmem.

  10. Bilbo napisał(a):

    Po pierwsze, doskonale wiem o tym, że w tamtych czasach 2 miesiące mogło znaczyć naprawdę wiele. Ale to kolega Komar myśli schematycznie, całkowicie pomijając wszelkie fakty, które coraz bardziej wychodzą na światło dzienne w obecnych czasach.
    Po drugie, naprawdę kolega jest tak naiwny, że wierzy, że Wałęsa tak po prostu przestał mieszać w polskiej polityce? Przecież właśnie on zakładał własne partie - najpierw BBWR, która nawet dostała się do Sejmu, a potem Chadecję III RP. Tylko, że to wszystko rozpadło mu się, jak domek z kart, a on sam - nie mogąc zbudować swojego obozu politycznego - został przez to zmuszony do wycofania się ze sceny politycznej.
    Owszem, wpływ Wałęsy na polską politykę był destrukcyjny, ale ja patrzę na to z zupełnie innej strony, niż kolega Komar.
    A co do obecnej roli Wałęsy - tak, ci wszyscy wybitni przywódcy zachodni wspierają w taki czy inny sposób swoje państwa, czego nie można kompletnie powiedzieć o Wałęsie. I inie chodzi tu o walkę z PiS-em, bo Wałęsa ma kasę, ma Instytut im. Wałęsy, ma poważanie za granicą, a nie wykorzystując tego dla dobra ojczyzny tylko udowadnia, jakim faktycznie jest patriotą. Swoim własnym.

Zostaw własny komentarz