„Mój Spitfire. Pełna wersja wojennych wspomnień asa myśliwskiego z lat 1942–1945” – W. Król – recenzja


Nikt tak nie odda realizmu walk i życia wojennego, jak świadkowie tamtych wydarzeń, którzy zamienili karabiny na pióra i napisali swoje pamiętniki. Jednym z żołnierzy, którzy w odpowiednim czasie spisali swoje wojenne wspomnienia, jest autor prezentowanej publikacji – pilot Wojska Polskiego Wacław Król.

Wacław Król urodził się w 1915 r. Po ukończeniu Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie otrzymał awans na stopień podporucznika i rozpoczął służbę wojskową w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny został mianowany zastępcą dowódcy 121 Eskadry Myśliwskiej. Będąc w jej składzie, brał udział w działaniach powietrznych w czasie wojny obronnej Polski w 1939 r. Następnie przez Rumunię przedostał się do Francji, gdzie również skutecznie walczył z niemiecką Luftwaffe. Po klęsce w kampanii 1940 r. Wacław Król znalazł się na Wyspach Brytyjskich i bronił Anglii, należąc do302 Dywizjonu Myśliwskiego „Poznańskiego”. Po zakończeniu intensywnych działań wojennych, jesienią 1941 r. podjął pracę instruktora polskich lotników w Szkocji. Był to dla niego odpoczynek.

W tym właśnie momencie rozpoczyna się recenzowana książka. Warto podkreślić, że w opowieści znajdują się nie tylko zapierające dech w piersiach i opisane barwnym językiem walki powietrzne, ale również codzienne życie pilotów – nie zawsze nudna służba naziemna, lecz także odpoczynek w kasynach i barach (whisky, karty i dziewczyny), koleżeńskie kawały oraz podróże bliższe i dalsze. Naprawdę warto poznać normalne, codzienne życie polskich lotników walczących na Zachodzie, choć i tak najważniejsze w książce są podniebne zmagania.

Po kilkumiesięcznym odpoczynku Wacław Król wrócił do służby, tym razem jako dowódca eskadry1 w 316 Dywizjonie Myśliwskim Warszawskim. Służąc w tej jednostce, zestrzelił dwa niemieckie myśliwce (Messerschmitt Bf 109 i Focke-Wulf Fw 190). Później, choć dość krótko, był kontrolerem lotów w 315 Dywizjonie Dęblińskim, ale dla człowieka kochającego latanie takie „uziemienie” było nie do zniesienia. Dlatego wybawieniem dla niego była afrykańska eskapada.

W ramach działań wojennych w Afryce Północnej z polskich ochotników powołano Polski Zespół Myśliwski – nazywany później, od sukcesów i nazwiska dowódcy, „Cyrkiem Skalskiego„. W mojej ocenie jest to najciekawszy fragment książki. Ciężkie codzienne zmagania w życiu na ziemi (burze pisakowe w trudnym, pustynnym klimacie, zrywane namioty, plaga much i komarów, słonawa woda do picia) przeplatają się z niebywałymi zwycięstwami polskich pilotów w powietrzu. Podczas kampanii afrykańskiej Wacław Król strącił trzy samoloty wroga (dwa niemieckie myśliwce Bf 109 i jeden włoski Macchi MC 202), a polscy piloci ”Cyrku Skalskiego” ogółem zaliczyli 25 pewnych zwycięstw, 3 prawdopodobne i 9 uszkodzonych samolotów wroga.

Po rozwiązaniu Polskiego Zespołu Myśliwskiego autor wrócił na Wyspy Brytyjskie, gdzie w październiku 1943 r. został mianowany dowódcą 302 Poznańskiego Dywizjonu Myśliwskiego. Jesienią 1944 r. był już dowódcą całego 3 Polskiego Skrzydła (Dywizjony 303 i 315). Wspomnienia Wacława Króla zamieszczone w recenzowanej publikacji kończą się wraz z ustaniem wojennych zmagań w Europie. Ostatnie wersy dotyczą jednak zupełnie innej sprawy – ślubu z Leokadią Pomorską.

Wacław Król – podpułkownik pilot Wojska Polskiego, as myśliwski, któremu na pewno zaliczono 8 i ½ zestrzelonych nieprzyjacielskich samolotów, 3 prawdopodobnie zestrzelone oraz 4 uszkodzone – za podniebne walki i zwycięstwa został odznaczony: Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Walecznych (czterokrotnie), francuskim Croix de Guerre i brytyjskim Distinguished Flying Cross. Poza recenzowaną pozycją napisał jeszcze: Lotnicy spod znaku poznańskiego kruka, Krakowskie skrzydła, Walczyłem pod niebem Francji czy Polskie skrzydła w inwazji na Francję. Wiele jego dzieł zostało wydanych w popularnej serii Biblioteka Żółtego Tygrysa.

Wspomnienia Wacława Króla czyta się znakomicie. Nie bez przyczyny podczas lektury książki Mój Spitfire przypominał mi się legendarny Dywizjon 303 Arkadego Fiedlera czy Czarne krzyże nad Polską Stanisława Skalskiego. Ostatnia publikacja wydawnictwa Fronda to również znakomita relacja dotycząca podniebnych walk i życia codziennego pilotów. Muszę jeszcze pochwalić wydanie książki, w której nie zabrakło niezwykle pomocnych przypisów autora i redakcji, a także archiwalnych zdjęć przedstawiających również – co ważne – sylwetki samolotów, na których walczył W. Król, oraz z którymi spotykał się w powietrzu. Nie mam zastrzeżeń do pracy redakcyjnej i korektorskiej, nie znalazłem błędów w tekście.

Podsumowując, książka Wacława Króla to lektura obowiązkowa dla wszystkich czytelników rozmiłowanych w wojnie powietrznej. To także znakomita dawka polskich losów napisanych z pierwszej ręki przez bezpośredniego uczestnika wydarzeń. Bez wątpienia jest to niebagatelny bagaż wojennych wspomnień, z którym koniecznie muszą się zapoznać osoby zainteresowane dziejami II wojny światowej i ogólnie historią Polski.

Polecam.

 

Plus minus:

Na plus:

+ wspomnienia walk lotniczych 1942–1945

+ powietrzna wojna zza kulis i bez tajemnic

+ poruszony wątek codziennego życia polskich pilotów

+ pasjonujący fragment dotyczący życia i walk „Cyrku Skalskiego” w Afryce

+ bardzo pomocne przypisy autora i redakcji

+ zdjęcia samolotów bojowych, z którymi spotkał się autor

Na minus:

- brak

 

Tytuł: Mój Spitfire. Pełna wersja wojennych wspomnień asa myśliwskiego z lat 1942-1945

Autor: Wacław Król

Wydawca: Fronda

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-8079-140-4

Liczba stron: 342

Okładka: miękka ze skrzydełkami

Cena: 39,90 zł

Ocena recenzenta: 9/10

 

 

Redakcja merytoryczna: Grzegorz Antoszek

Korekta: Jagoda Marek

  1. W tym kontekście jest to część dywizjonu licząca 4–6 samolotów, z angielska nazywana flight. Wątpliwości co do zawiłości dotyczących polskiej i angielskiej terminologii w tym zakresie może rozwiać dobrze napisany artykuł Eskadra (lotnictwo) w serwisie www.wikipedia.org. []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Czytelnik napisał(a):

    Minus jest jeden, za to niesłychanie istotny.
    Książka jest wznowieniem po wielu latach pierwotnej pozycji pod tyt. „Mój Spitfire WX-L”. Dlaczego zmieniono tytuł? Nie wiadomo. Dlaczego opatrzono książkę podtytułem „Pełna wersja wspomnień”? Co i dlaczego było pominięte w poprzednich wydaniach? Nie wiadomo. Jakie nieścisłości da się dziś stwierdzić w jego wspomnieniach? Nie wiadomo. Kim był Wacław Król, jakie były jego dzieje powojenne? Co jeszcze napisał? Nie wiadomo.
    A nie wiadomo dlatego, że wydawnictwo nie zadało sobie trudu opatrzenia książki żadnym wstępem, notką biograficzną czy notą wydawniczą.

Zostaw własny komentarz