Maturę z historii wybiera tylko 7% maturzystów. Jak odwrócić ten trend? Nasza analiza


Z 22% do 7% zmalała liczba maturzystów wybierających na egzaminie dojrzałości historię. W parze ze słabnącą popularnością tego przedmiotu wśród młodych Polaków idą coraz gorsze wyniki. W tym roku, gdyby matura z historii była przedmiotem obowiązkowym oblałoby ją 50% uczniów. Dlaczego tak się dzieje i jak temu zaradzić postaramy się wyjaśnić w poniższej analizie.

Dane statystyczne

Ile osób zdaje maturę z historii?

Powyższy wykres przedstawia liczbę maturzystów oraz liczbę maturzystów wybierających historię w latach 2005-2017, tj. od wprowadzenia do szkół ponadgimnazjalnych tzw. „nowej matury” (od 2005 r. w liceach ogólnokształcących, od 2006 r. w technikach) po wyniki tegorocznego egzaminu.

Z danych wynika, iż liczba maturzystów z roku na rok maleje, co jest związane z niżem demograficznym. Dopiero w roku 2017 r. liczba maturzystów jest porównywalna do liczby zdających w roku poprzedzającym. Natomiast w kwestii osób zdających maturę z historii ich liczba utrwaliła się od roku 2013 na poziomie 16 000-19 000. Najwięcej uczniów historię zdawało w roku 2006 - 68  697 (17,1%), cztery lat później historię wybrało już tylko 27 640 osób (7,5%).

Na kolejnym wykresie przedstawiono liczbę zdających historię w ujęciu procentowym. Także tutaj widać dramatyczny spadek zdających w latach 2005-2010. Spadku bynajmniej nie można przypisywać wprowadzeniu obowiązkowej matury z matematyki w 2010 r., gdyż trend spadkowy zarysował się wcześniej. Po wprowadzeniu obowiązkowego egzaminu  z matematyki procent zdających historię ustabilizował się na poziomie 5,5-7,5%. Pewne odbicie widać w roku 2015, które prawdopodobnie spowodowane jest zmianą formuły egzaminu, tj. wprowadzeniem nie dwóch ale pięciu tematów wypracowania. Ta zmiana zwiększa szansę ucznia na dobry wynik, który w największej mierze zależy od wypowiedzi pisemnej.

Jak uczniowie zdają historię?

 

Nieco inaczej prezentują się wyniki z egzaminu na poziomie rozszerzonym. Tutaj nie licząc roku 2006 i ostatnich dwóch lat rezultat z tego egzaminu oscylował w granicach 50%. Natomiast rok 2016 i 2017 to widoczny zjazd poziomu prac maturalnych. W tym roku wynik osiągnął rekordowo niski pułap 33% przy medianie 30%. Taka mediana oznacza, że gdyby matura z historii była obowiązkowa połowa zdających by jej nie zdała.

Trudno wytłumaczyć słaby wynik maturzystów z dwóch ostatnich lat. Egzamin nie uległ utrudnieniu, zadania są podobne do tych w latach poprzednich. Tematy wypracowań dotyczyły popularnych zagadnień, nie wymagały specjalistycznej wiedzy. Prawdopodobnie stopień przygotowania uczniów był niedostateczny. Ze względu na to, iż matura z historii nie jest obowiązkowa i nie ma wpływu na pozytywny wynik świadectwa przystępuje do niej dużo przypadkowych osób. Ze względu na to, iż matura z historii nie jest obowiązkowa i nie ma wpływu na pozytywny wynik świadectwa przystępuje do niej dużo przypadkowych osób. Uczeń solidnie przygotowany nie osiągnąłby wyniku poniżej 30%, a takich było w tym roku ponad połowa. Zatem część przystępujących do egzaminu pisze go na zasadzie „sprawdzenia się”, a nie uzyskania wysokiego wyniku z matury.

Rozwiązania

I. Matura z historii obowiązkowa w klasach humanistycznych

Sposobem, który wymógłby na maturzystach naukę historii jest obowiązkowość tego egzaminu. Wprowadzenie obowiązku powszechnego, tj. dla wszystkich klas nawet biologicznych i matematycznych mijałyby się z celem. Z ucznia niezainteresowanego historią i tak nie będzie Jana Długosza. Należy więc skupić się na uczniach, którzy wybrali klasy o profilu humanistycznym. To proste rozwiązanie zmusiłoby kilkadziesiąt tysięcy osób do nauki historii, co przyczyniłoby się do zwiększenia świadomości historycznej przynajmniej wśród uczniów, którzy potencjalnie powinni być nią zainteresowani.

II. Matura z historii obowiązkowo przy rekrutacji na humanistyczne studia

Innym rozwiązaniem, które pośrednio rzutowałoby na zwiększenie zainteresowania historią byłby wymóg aby na studia humanistyczne uczeń musiał zdać egzamin z historii, tudzież by taki egzamin był wymagany na określone kierunki studiów jak np. prawo. Obecnie na wiele humanistycznych kierunków, z historią włącznie można rekrutować się z powodzeniem bez zdawania na maturze historii lub wiedzy o społeczeństwie. Uczelnie w ten sposób walczą o studentów, których ubywa ze względu na niż demograficzny. Jednakże, czy receptą na utrzymanie wydziałów powinno być obniżenie wymagań?

III. Lista lektur maturalnych

Powyższe dwa pomysły rozwiązań polegają głównie na „przymusie administracyjnym” egzaminu z historii. Miększym rozwiązaniem byłaby modyfikacja formuły egzaminu. Największym wyzwaniem dla uczniów jest wypracowanie maturalne, które wymaga dużej wiedzy oraz znajomości historii ponad program nauczania. Zakres materiału i różnorodność potencjalnej tematyki odstrasza. Dobrym rozwiązaniem było wprowadzenie kilka lat temu do „nowej formuły” dodatkowych tematów wypracowania. Ich liczba zwiększyła się z dwóch do pięciu.

Jednak to nie rozwiązało problemu i tylko minimalnie zwiększyło zainteresowanie maturą z historii. Sposobem na przekonanie maturzystów do egzaminu z historii mogłoby być wprowadzenie listy lektur maturalnych ogłaszanych na początku każdego roku szkolnego. Na podstawie owej listy przygotowywano by tematy wypracowań. Uczeń miałby pewność, że przeczytanie wskazanych lektur pozwoli mu na swobodną wypowiedź pisemną. Taka zmiana wpłynie na poziom czytelnictwa, a także daje szansę, iż uczeń sięgnie także po lektury spoza kanonu.

IV. Obowiązkowe lektury z historii

Ciekawym rozwiązaniem byłaby lista lektur obowiązkowych z historii. Podobnie jak na języku polskim uczeń także na historii musiałby przeczytać pewien kanon opracowań historycznych. Następnie tematy wypracowań maturalnych byłyby konstruowane na ich podstawie. Wydaje się, że wymóg lektury 2-4 historycznych książek rocznie nie obciążałyby nadmiernie uczniów klas humanistycznych.

V. Modyfikacja programu nauczania

Na maturze z historii jedna z trzech części egzaminu dotyczy pracy ze źródłami. Uczniowie analizują teksty kronikarzy, karykatury, zdjęcia itp. Na taką pracę jest zbyt mało czasu na lekcji, gdyż nauczyciel przede wszystkim musi zrealizować program, który jest zbyt rozwlekły. Dobrą zmianą jest zwiększenie w nowej podstawie programowej liczby godzin historii. Jednakże nawet teraz czasu na pracę źródłową jest zbyt mało. Nie ma też czasu na to by uczniowie przynajmniej kilka razy w roku na lekcji napisali wypracowanie historyczne - tak jak to przewidują lekcje języka polskiego.

Jak podobają się Wam zaproponowane rozwiązania? Zostawcie koniecznie komentarz

Czytaj także:

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. KK napisał(a):

    Bardzo mi się podobają. Uważam, że III i IV jest najbardziej realne. Historyk musi dużo czytać i tyle i przyzwyczaić się do tego. Kanon lektur, które proponujecie trochę bym zmienił. We wrześniu CKE ogłasza po 5-6 książek z każdej epoki, które uczeń ma obowiązek przeczytać aby dobrze napisać wypracowanie. Od razu należało by przy tym napisać, że treść lektur będzie ściśle związana z wypracowaniem.

  2. Michaś napisał(a):

    Uczelnie teraz obniżyły wymagania, historia nie jest obowiązkowa nawet na prawo... Pora to zmienić.

  3. MB napisał(a):

    Wprowadzenie obowiązkowych egzaminów na studia na każdym kierunku i niezależnie od wyników i ilości osób stworzenie grup ćwiczeniowych nawet kilkuosobowych, w których coraz ważniejszą rolę odegra praca indywidualna z nauczycielem. To jest recepta.

Zostaw własny komentarz