„Najtrudniejsza jest linia polska” - wywiad z R. Cutlandem


Przy okazji Tank Fest 2017 i konferencji prasowej Wargamingu dotyczącej gry World of Tanks miałem przyjemność porozmawiać z kilkoma osobami, które mają wpływ na kształt tej produkcji. Jedną z tych osób był arcyciekawy Richard Cutland, człowiek od kontaktów WG z muzeami na całym świecie. Oto zapis tej rozmowy.

Richard Cutland w swoim naturalnym środowisku. Fot.: Wargaming.net

Kiedy Richard pojawił się w umówionym miejscu, miałem ochotę stanąć na baczność. Jest wysoki, szczupły, można powiedzieć, że kościsty. Ma ostry, bystry wzrok, którego nie spuszcza z rozmówcy. Po tym facecie widać, że wąchał proch i zna się na rzeczy. Z informacji prasowych dowiedziałem się, że jest byłym czołgistą, który w trakcie kilkunastoletniej kariery w Armii Brytyjskiej miał okazję służyć na misjach zagranicznych, w tym w Afganistanie. Obecnie jest specjalistą do spraw współpracy Wargamingu z muzeami w Europie.

Grzegorz Antoszek – Dzień dobry. Nazywam się Grzegorz Antoszek i reprezentuję polski portal historyczny Historia.org.pl. Bardzo miło mi poznać taką sławę, jak pan.

Richard Cutland –  Witaj. Mi również miło cię poznać. Mów mi Richard. Mówiłeś, że jesteś z Polski? To dla nas ważna społeczność.

G.A. ­– Dziękuję, Richard. Cieszę się, słysząc, że Polacy są ważni dla Wargamingu. Przejdźmy jednak do pytań, które chciałbym zadać. Mamy tylko piętnaście minut, a kolejka do ciebie jest długa, obawiam się, że koledzy dziennikarze nie byliby zadowoleni, jeśli przedłużylibyśmy ten czas.

R.C. – Masz rację. Do rzeczy więc!

G.A. – Przypomnijmy czytelnikom, że jesteśmy w bodaj najsłynniejszym, obok Kubinki, muzeum wojsk pancernych na świecie. Otaczają nas egzemplarze wspaniałych czołgów, które w większości przeszły do legendy. Ty również, jak mi wiadomo, jesteś czołgistą i wielkim pasjonatem tematu. Jako pierwsze pytanie, chciałem poruszyć kwestię tego, z jakimi muzeami na świecie pracowałeś przy tworzeniu i rozwoju World of Tanks.

R.C. – To trudne pytanie, będę musiał sobie przypomnieć. Mieliśmy przyjemność pracować z różnymi muzeami, ale również archiwami na całym świecie. Chyba najważniejszymi obiektami są Bovington, szwedzkie Arsenalen, z którym współpracowaliśmy ostatnio przy S-tanku itd., oraz Kubinka. Współpracowaliśmy także kilka razy z Münster, niemieckim muzeum.

G.A. – Nie wiedziałem, że współpracowaliście z Münster.

R.C. – Tak, pracowaliśmy z nimi dawno temu i zorganizowaliśmy tam kilka wycieczek filmowych. Próbuję sobie przypomnieć pozostałe muzea.

G.A. – Może Patton Museum w Fort Knox w USA?

R.C. – Jeśli chodzi o USA, to nie do końca z nimi współpracujemy, choć odwiedzaliśmy ich muzea itd. Jednak to Europa ma zdecydowaną większość wszystkiego, pod względem militarnym oczywiście. Ameryka to dla nas głównie okręty. Mają oczywiście ogromną liczbę wspaniałych okrętów.

G.A. – Na przykład pancerniki Iowa i lotniskowce typu Midway?

R.C. – Tak, między innymi! Muszę sobie jeszcze przypomnieć pozostałe muzea, z jakimi współpracowaliśmy. Jednak lepsze informacje zapewniają nam archiwa. Francuskie archiwa są fantastyczne i prawdopodobnie to najlepsze archiwa, z jakimi współpracowaliśmy przez ostatnie 4-5 lat. Są wielkie, stosunkowo niezbadane i mniej-więcej wielkości tego całego muzeum. To gigantyczne archiwa i mają dosłownie wszystko. Po drugiej wojnie światowej, gdy wszystko się skończyło, pozostały setki stron dokumentacji, broszur, diagramów, planów itd. Rozdzielone zostały w większości pomiędzy Francję i Wielką Brytanię, stąd te dwa kraje mają najwięcej informacji. Jest także spora liczba muzeów, z którymi współpracowaliśmy przy imprezach społecznościowych itp., więc nie tylko chodzi nam o badania. Współpracowaliśmy także z prywatnymi kolekcjonerami. Pomagało nam sporo prywatnych kolekcjonerów, wspierając nas informacjami o konkretnych pojazdach, a czasami kierowali nas do konkretnych osób.

G.A. – O jakich kolekcjonerach mówisz? Może o osobach z grupy restaurującej StuG III ausf. B, Hummela, Wirbelwinda, Mardera czy inne pojazdy?

R.C. – Tak, rozmawialiśmy z nimi. Jedną z ważnych postaci jest dla nas Bruce Crompton, zresztą stoi tam, kilka kroków stąd. Pracowaliśmy z nim dość sporo. Najważniejsze jest to, ile oni [kolekcjonerzy – przyp. G.A.] posiadają informacji. Czasem to kwestia tego, kto je ma i czy się zechce nimi podzielić. Świat prywatnych kolekcjonerów to dziwny świat. Są dość skryci odnośnie ich pasji i tego, co wiedzą i kogo znają, więc czasem pomaga poznanie tych ludzi. Bruce był dla nas wielką pomocą. Oczywiście ma on wielu bliskich przyjaciół i kolegów z pracy w środowisku, więc szukając informacji trzeba było poznać kogoś, kto zna osobę mającą interesujące nas dane. Zatem to często praca detektywistyczna. Staram się więc z tymi wszystkimi osobami skontaktować.

G.A. – Czy pracowaliście z polskimi kolekcjonerami? Mamy ich całkiem sporo.

R.C. – W przeszłości…

G.A. – Przy jakiej okazji?

R.C. – To było w Gdyni, przy produkcji ORP Błyskawica.

G.A. ­– Hej, bardzo dobra wymowa! Musiałeś dużo ćwiczyć.

R.C. – Dziękuję <śmiech>. Ludzie z Gdyni byli fantastyczni. Dali nam praktycznie wszystkie informacje odnośnie wprowadzenia okrętu do gry. Odwalili kawał fantastycznej roboty. To świetne muzeum i miłe miejsce do odwiedzenia. Podobał mi się wyjazd, a także plaża i piwo <śmiech>.

G.A. – Część moich kolegów i znajomych to kolekcjonerzy, rekonstruktorzy, restauratorzy pojazdów. Dzięki nim jeżdżą w Polsce repliki Panthery, PzKpfw I, PzKpfw II, 7TP, Mardera II i kilku innych, w tym zupełna nowość i unikat, Sdkfz 7. Czy widziałeś te repliki czy chociaż zdjęcia?

R.C. – Widziałem na zdjęciach. To fantastyczne kopie. Chciałbym zobaczyć je na żywo.

G.A. – Jeśli masz czas, to zapraszam za rok na Łabiszyńskie Spotkania z Historią. To duża impreza rekonstrukcyjna koło Bydgoszczy w Polsce.

R.C. – Chętnie bym się tam wybrał, byłoby fantastycznie.

G.A. – Miło będzie cię tam spotkać. Czy powiesz nam, jak Bovington przyczynia się do rozwoju WoT?

R.C. – Widziałeś zapewne informacje, że pracujemy z Bovington. To dla nas flagowe muzeum, jedna z największych kolekcji czołgów na świecie. Archiwa, choć nieduże, są dość przydatne, ale najlepsze w nich jest to, jak są zorganizowane. Mają tu też oddaną kadrę, w przeciwieństwie do innych archiwów, które są dosłownie pudełkami postawionymi na ziemi. Kadra tutaj jest bardzo pomocna w wielu kwestiach. Obecnie trwa np. dyskusja odnośnie malowania czołgów, w czym nam pomagają. Ale znów, nie chodzi tu o to, co mają, lecz co wiedzą i czy są w stanie zaprowadzić nas do ludzi, którzy mają potrzebne dla nas informacje. Teraz już raczej nie, ale kilka lat temu regularną praktyką było mierzenie wszystkiego itp. Teraz się to zmieniło, mamy skanery 3D, więc wszystko jest szybsze i precyzyjniejsze, a także łatwiejsze dla wszystkich zainteresowanych. Dawniej część pojazdów stała na zewnątrz, więc w zimie spędzaliśmy tydzień na pojazdach, mierząc je, rysując i wykonując pomiary.

G.A. – Czy muzeum w Kubince jest równie pomocne?

R.C. – Co do Kubinki, jak zapewne się domyślasz, głównym problemem jest kwestia kulturowa, więc trochę trudno się z nimi dogadać.

G.A. – To Rosja, to dużo tłumaczy.

R.C. – Dokładnie. Tam jest straszna biurokracja, tam jest zupełnie inaczej niż tu, na Zachodzie. Pracowaliśmy z nimi. Szczerze, my z Wargaming Europe, nie jesteśmy mocno zaangażowani, we współpracę, gdyż jest to robota dla sekcji rozwoju historycznego w Mińsku. Oni mają łatwiej w pokonywaniu barier języka, biurokracji i innych. Jednak są pojazdy, których zbadanie nam umożliwiono.

G.A. – W kwestii innych muzeów, poruszmy na chwilkę kwestię francuskiego Saumur. Pomyślałem o nim, bo widziałem na wystawie Tygrysa Królewskiego. Wiem, że we Francji jest inny, będący na chodzie. Czy przed wprowadzeniem do gry porównywaliście te dwa egzemplarze?

R.C. – Tak, w zasadzie to nagraliśmy ten czołg jeżdżący i zbadaliśmy go, więc były porównane.

G.A. – Czy są między nimi duże różnice? Na przykład w grubości pancerza?

R.C. – Są różnice. Występują praktycznie zawsze, ale są niewielkie, pomijalne.

G.A. – Wprowadzacie do gry dużo tech trees. Praca z którym była najbardziej satysfakcjonująca, a z którym najtrudniejsza?

R.C. – Bez dwóch zdań najbardziej satysfakcjonująca jest linia brytyjska, co zresztą nie powinno cię dziwić. Poza tym drzewko brytyjskie było dla mnie tym, na które najbardziej czekałem. A najtrudniejsze są linie polska i, jak sadzę, szwedzka. Ta druga nie była trudna w poszukiwaniach, gdyż te pojazdy są dobrze zbadane i udokumentowane, jednak trudno było wybrać konkretne pojazdy. Jest tam mnóstwo pojazdów, a w grze można umieścić ograniczoną ich liczbę. To prawdopodobnie najtrudniejsze pojazdy do wyboru.

G.A. –Twórcy gry już dawno obiecali polskim graczom polskie pojazdy, miał się pojawić 7TP (polska wersja popularnego Vickersa 6-ton), szeptano też o innych pojazdach. Do tej pory jedynym jest „Rudy„, polska „wersja„ T-34/85, osadzona w drzewku sowieckim. Niedawno zaś na superteście pojawiła się Panther ”Pudel” oraz polska flaga. Czy możesz coś powiedzieć o tym czołgu? Czemu jest to pierwszy pojazd w polskim drzewku i z kim współpracowaliście przy wprowadzeniu tego konkretnego pojazdu?

R.C. – Niestety, nie mogę mówić o tym pojeździe zbyt dużo, gdyż nadal nad nim pracujemy. Jest on jednak bardzo dobrą propozycją dla polskich graczy ze względu na dużo polskich akcentów z nim związanych.

G.A. – Szkoda, myślę, że nasi czytelnicy chętnie dowiedzieliby się o nim. Ale idźmy dalej. Czy z perspektywy osoby, która wie dużo o pojazdach pancernych, możliwe jest stworzenie polskiego drzewka?

R.C. – Wszystko jest możliwe. Oczywiście wiąże się z tym mnóstwo pytań o to, co wprowadzić do polskiego drzewka. Nie jestem twórcą gry i to nie ja będę podejmował końcowe decyzje o polskim drzewku. Uważam jednak, że potencjał jest spory i jest dużo rzeczy do wykorzystania, jednak można zgadywać, co zostanie wybrane.

G.A. – To smutne.

R.C. – Owszem, ale naprawdę nie mam pojęcia. Zbadaliśmy tysiące pojazdów i istnieje wiele możliwości, jednak to do twórców należy ostateczna decyzja.

G.A. – W okresie międzywojennym mieliśmy dwie małe tankietki, modyfikacje konstrukcji Carden-Loyda, polską modyfikację Vickersa 6-ton, polską wersję Renault FT i kilka prototypów, jeden wyglądający jak czołgi z rodziny BT [10TP – przyp. G.A.]. Uważasz, że nadają się one do drzewka?

R.C. – Myślę, że jest dużo interesujących możliwości i ważnym jest, by dokonać mądrego wyboru, gdyż potencjał jest większy, niż wielu innych nacji, ponieważ mieliście tak ogromną ilość modyfikacji, ulepszeń i tym podobnych, że ciężko z tego dobrze wybrać. Prawdopodobnie jest to jedno z najtrudniejszych drzewek, jakimi się zajmowaliśmy. Wiem też, że polska społeczność jest bardzo duża. Jeśli coś nam nie wyjdzie, to będzie ona zawiedziona, więc naprawdę drzewko musi być dopracowane. Prace są jednak ekscytujące, istnieje bowiem dużo możliwości, więc chcemy, by drzewko było interesujące i dobre, przez co spodoba się polskiej społeczności.

G.A. ­– Widzę kolegę ze Stanów, patrzy na nas wyczekująco. Chętnie pociągnąłbym tę rozmowę jeszcze dłużej, ale obawiam się, że jest znerwicowanym Jankesem, a z takim bym nie chciał zadzierać. Dziękuję więc za rozmowę i mam nadzieję, że zobaczymy się niedługo, może na Łabiszyńskich Spotkaniach z Historią, a może przy innej okazji.

R.C. ­– Bardzo miło się z robą rozmawiało. Dziękuję i oby do zobaczenia.

 

Transkrypcja z j. angielskiego: Radosław Panek
Korekta językowa: Patrycja Grempka

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz