Przez błoto i krew do zielonych pól za liniami wroga – rozwój i użycie czołgów przez British Army w okresie Wielkiej Wojny cz. 1


W czasie Wielkiej Wojny Anglia wyrosła na ojczyznę czołgów, a w międzywojniu brytyjscy teoretycy i brytyjskie fabryki stały się trendsetterami w dziedzinie broni pancernej. Dlaczego tak było? Jak wyglądały początki tego rodzaju wojsk?

Wielka Wojna już drugi rok pochłaniała kolejne setki tysięcy ofiar, kiedy na krwawe błoto pól nad Sommą wjechały pierwsze czołgi, zaskakując zarówno Brytyjczyków, jak i Niemców. Pierwszych zszokowała niebywała skuteczność, z jaką operowały niezgrabne maszyny, umożliwiając dokonanie wyśnionego przez generalicję przełamania, drudzy przerażeni byli niezniszczalnością stalowych gigantów, wykaszających ogniem całe linie ich piechoty. Wejście czołgu do walki było zwieńczeniem procesu koncepcyjnego, rozpoczętego na długo przed wybuchem konfliktu.

Ciągnik Holta, na którego układzie jezdnym oparto się przy budowie czołgów.

Na przełomie XIX i XX w. rozwijająca się branża motoryzacyjna i rosnące możliwości techniczne zaczęły inspirować konstruktorów i część kadry dowódczej do zainteresowania się pojazdami silnikowymi jako potencjalnie przydatnymi dla armii. W ten sposób rozpoczął się powolny proces motoryzacji artylerii i transportu, zapoczątkowany już wszak szerokim użyciem kolei żelaznej i ciągników parowych. Zasadne stało się więc przemyślenie skonstruowania uzbrojonych pojazdów, odpornych na zmasowany ogień wroga. Dla Brytyjczyków stało się to jasne po ciężkich doświadczeniach wojen burskich. Dlatego stworzono pierwsze samochody pancerne, a zaraz potem mjr Ernest Dunlop Swinton z Królewskiego Korpusu Inżynierów skojarzył ze sobą broń maszynową, płyty pancerne i gąsienicowe podwozie Holta1. Nie był on jednak jedyny, gdyż w tym samym czasie nad podobnymi pojazdami, cechującymi się przede wszystkim znaczną dzielnością terenową, pracowali Günther Burstyn z Austrii, kpt. Levavasseur z Francji czy Lancelot de Mole, rodak Swintona2. Przed wojną wyższe dowództwa i ministerstwa nie były zainteresowane ciężkimi i drogimi pojazdami gąsienicowymi, zadowalając się samochodami pancernymi prymitywnej konstrukcji.

Ernest Dunlop Swinton, pomysłodawca budowy czołgów.

Pierwsze doświadczenia British Expeditionary Forces we Francji w 1914 r., zahamowanie działań manewrowych i coraz bardziej widoczna przewaga obrony nad atakiem skłoniły kilku pomysłowych oficerów, w tym wspomnianego już Swintona, do ponownego poruszenia kwestii bojowych pojazdów gąsienicowych. Jednak dowódca BEF, lord Horatio Kitchener, zignorował memoriał Swintona, w związku z czym ten postanowił iść ze swoim pomysłem wyżej. Propozycja tego rodzaju wyszła także z Royal Navy, gdzie podchwycił ją ówczesny Pierwszy Lord Admiralicji, Winston S. Churchill, nakazując założenie Komitetu Okrętów Lądowych (Landship Committee), do którego włączono Swintona i Alberta Sterna3. Komitet powstał w lutym 1915 r.

Następny rok upłynął na intensywnych pracach. Ich przebieg doskonale oddaje Albert Stern w książce Tanks: 1914–1918. The log-book of a pioneer. Czytamy w niej o kolejnych podejmowanych krokach, o proponowanych rozwiązaniach, wymaganiach, próbach, zakupach i budowie modeli, z których ostatecznie zdecydowano się zrealizować Little Willie i Mother. Little Willie był jedynie pojazdem testowym, na którym sprawdzano zasadność rozwiązań trakcji gąsienicowej oraz przeprowadzano próby terenowe. Mother po nadzwyczaj udanych pierwszych próbach, które odbyły się w Hatfield Park 29 stycznia 1916 r., została skierowana do produkcji seryjnej4. Wszystko to odbywało się oczywiście w warunkach ścisłej konspiracji, skąd wzięła się angielska nazwa tank, co jest powszechnie znaną historią5.

Piechota brytyjska wychodzi do ataku na niemieckie pozycje nad Sommą. Pierwszego dnia Anglicy stracili 60 tysięcy rannych, zabitych i zaginionych.

Tymczasem trwały przygotowania do wielkiej ofensywy nad Sommą. Z jednej strony miała to być próba przełamania frontu na odcinku BEF, a z drugiej miało to odciążyć Francuzów, którzy wykrwawiali się w „maszynce do mięsa”, jaką stała się twierdza w Verdun. 24 czerwca działa otworzyły ogień w kierunku wojsk niemieckich i przeniosły go dalej dopiero 1 lipca, kiedy to dodatkowo zdetonowano miny pod niemieckimi umocnieniami, a piechota poderwała się do ataku. Niemcy ocalili jednak większość sił, wycofując je, a następnie podprowadzając z powrotem na pierwszą linię. Tego dnia Brytyjczycy stracili 60 tysięcy ludzi6.

Ofensywa nad Sommą utknęła i po raz kolejny potwierdzono prymat obrony nad atakiem. Pomimo wykorzystania gazów bojowych front stanął. Zdecydowano się wtedy na wykorzystanie najnowszej broni. Na ile chodziło o to, by wyprzedzić Francuzów, którzy także pracowali nad wprowadzeniem czołgów na pole walki, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że do pierwszej walki czołgi zostały rzucone bez pomyślunku – w małej liczbie i w dodatku w rozproszeniu. 15 września 1916 r. w kierunku Flers-Courcelette z brytyjskich linii ruszyło 15 czołgów Mark I. Była to znikoma liczba z ogólnie skierowanych na front 49 maszyn, z których większość unieruchomiły awarie. Sekcja Ciężka Korpusu Karabinów Maszynowych, pierwsza jednostka pancerna na świecie, ruszyła wolno w kierunku linii wroga i wywołała popłoch wśród Niemców. Okazało się jednak, że nie są to niezniszczalne bestie, gdyż pocisk artyleryjski trafił jeden z pojazdów i w ten sposób stał się on pierwszym zniszczonym czołgiem przez przeciwnika7. Pozostałości jednego ze zniszczonych tego dnia wozów, D6, zostały odnalezione siedemdziesiąt lat po bitwie i zabezpieczone w The Tank Museum, gdzie są obecnie elementem ekspozycji.

Czołg Mark I (męski) z dodatkowymi kołami nad Sommą, zaledwie 10 dni po pierwszym użyciu czołgów w boju. Francja, 25 września 1916 r.

Bitwa pod Flers-Courcelette wpisała się na stałe do historii, ale w sensie taktycznym czy strategicznym nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia. Dała za to materiał do badań dla teoretyków w rodzaju J.F.C. Fullera i mjr. Swintona, którzy już wcześniej postulowali masowe użycie czołgów. Spowodowała także zmiany w konstrukcji czołgów, między innymi usunięcie w następnych typach tylnego wózka, który poprawiał zwrotność pojazdu wyłącznie w teorii, a także próby nowego podejścia do tematu łączności wozów na polu walki czy organizacji służb tyłowych oddziałów pancernych8. Na nieszczęście dla pierwszych czołgistów „panika czołgowa” pośród niemieckich wojsk została opanowana i zaczęły one skutecznie opracowywać metody powstrzymywania nowej broni. Efekt zaskoczenia został definitywnie zmarnowany9.

Koniec cz. 1.

Korekta językowa: Edyta Chrzanowska

  1. R. Doherty, British Armoured Divisions and their Commanders, 1939–1945, Barnsley 2013, s. 2. []
  2. Atlas wojen pancernych od 1916 roku do chwili obecnej, red. S. Hart, Czerwona 2017, s. 10–11. []
  3. J. Belcourt, The Tank: An Industrial Solution for an Industrial War, „Historical Research and Methods”, Dr. Christopher Craun, 2008, strony nienumerowane. []
  4. A.G. Stern, Tanks: 1914–1918. The log-book of a pioneer, London 1919, s. 49–60, 70–71. []
  5. Ibidem, s. 39–40. []
  6. W liczbie poległych jednego dnia przebili ich tylko Francuzi, którzy 9 kwietnia 1917 r., pierwszego dnia ofensywy Nivelle’a stracili 90 tysięcy żołnierzy. []
  7. http://www.firsttankcrews.com/tankcrewsd1d6.htm [dostęp: 7.07.2017 r.]. []
  8. J.F.C. Fuller, Tanks in the Great War 1914–1918, New York 1929, s. 58–59. []
  9. R. Jarymowycz, Dzieje kawalerii od podków do gąsienic, Warszawa 2010, s. 212–213. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych artykułach. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz