Okopowe requiem. Pamiętnik artylerzysty 1914 – 1916. Pamiętnik jako źródło historyczne w okresie XIX i XX w.


Przedmiotem rozważań na powyższy temat jest pamiętnik Ivana Cassagnau pt. Okopowe requiem. Pamiętnik artylerzysty 1914 - 1916. Autor urodził się w 1890 r., zmarł w 1966 r. Był żołnierzem francuskiej artylerii, brał czynny udział w walkach w Wogezach. W 1916 r. został ranny pod Verdun. W latach 1914 -1916 prowadził zapiski, które po latach ukazały się drukiem, dzięki staraniom jego potomków.

Pamiętnik podzielony jest na dwie zasadnicze części. Pierwsza stanowiąca w istocie wstęp oraz zakończenie (przedmowa i zakończenie) to osobiste wspomnienia i komentarze Nicolasa Cassagnau potomka bohatera. Część właściwa natomiast podzielona jest na cztery rozdziały, a te z kolei wypełniają zapiski najczęściej datowane w sposób dzienny, rzadziej ogólnikowy. Rozdział I dotyczy sierpniowej mobilizacji 1914 r. i początku wojny. Kolejny to wydarzenia sierpnia i listopada 1914 r. i związanej z nimi wojny manewrowej. Rozdział III rozpoczyna rok 1915 (faza wojny okopowej, a po niej przemysłowej). Ostatni rozdział to opis bitwy pod Verdun od lutego do kwietnia kiedy to Cassagnau zostaje ranny. Podział został wprowadzony sztucznie na potrzeby zredagowania całości, ale jest jak najbardziej adekwatny do zapisków. Sam dziennik ma formę relacji piśmienniczej odtwarzającej autentyczne wydarzenia, których autor był uczestnikiem bądź naocznym świadkiem.

W pamiętnikach występuje zwykle tzw. dwupłaszczyznowość narracji, tzn. autor może ujawniać nie tylko przebieg opisywanych zdarzeń, ale i swój stosunek do nich w momencie pisania. Ivan Cassagnau w swoich zapiskach, pozbawionych jakichkolwiek komentarzy, dokładnie notuje szczegóły rzezi, na jaką wydanych zostało tysiące ludzi. Najpierw czyni to w tonie obojętnym, jakby nie dowierzając własnym oczom, później, w miarę jak wokół niego więcej jest zabitych niż żywych - chłodno i z dystansem, który staje się jego jedyną obroną przed rzeczywistością.

Narracja rozpoczyna się w 1914 roku . 24-letni artylerzysta, Ivan Cassagnau, opuszcza swoje ojczyste strony na południowym zachodzie i kieruje się na zbocza Wogezów. Zostaje dowódcą działonu (część plutonu, w artylerii najmniejszy pododdział obsługujący jedno działo) w 30 Baterii Wsparcia. Pod koniec sierpnia znajduje się już w Alzacji. Następnie gdy na początku 1915 roku front stabilizuje się trafia do okopów w Lotaryngii. Wojsko jest coraz lepiej wyposażone, pojawiają się stalowe hełmy, telefony, samochody, samoloty. Rozpoczyna się faza wojny przemysłowej. Następnie Cassagnau zostaje przerzucony pod Verdun, gdzie 9 kwietnia 1916 r. zostaje ranny. Na tym zapiski się urywają. O dalszych jego losach możemy dowiedzieć się z posłowia. Cassagnau po wyleczeniu trafia na front wschodni, do Salonik. Tam przebywa do 1920 roku, w związku ze stacjonowaniem wojsk koalicji na obszarze Bułgarii i Turcji.

Aby dokonać należytej oceny przydatności utworu dla badań historycznych należy przyjrzeć się zawartym w nim informacją. Należy pamiętać, że inaczej spojrzy na nie historyk, a inaczej chociażby socjolog dla, którego ów dziennik może stać się także cennym narzędziem do otworzenia mentalności i zjawisk społecznych w omawianym okresie na przedstawionym terytorium. Wobec tego postanowiłem podzielić owe wiadomości na kilka kategorii a następnie po ich przedstawieniu dokonać podsumowania oraz oceny utworu zgodnie z postawioną w tytule tezą.

Pierwszą kategorią jaką chciałem omówić są informacje, które określiłbym mianem faktograficznych. Chodzi tutaj o daty, wydarzenia itp.

„Jest 20 sierpnia ; wojnę wypowiedziano 2.” - czytamy , podczas gdy Niemcy faktycznie uczyniły to 3 sierpnia 1914 r. Przejdźmy do ciekawszych przykładów. Pod datą 24 maja 1915 r. czytamy o przejściu Włoch na stronę koalicji co faktycznie stało się 23 maja. Następnie czytamy pod datą 4 września 1914 r. o wkroczeniu wojsk rosyjskich do Lwowa co miało miejsce także dzień wcześniej tj. 3 września. Ukazuje nam to szybkość rozprzestrzeniania informacji na froncie. Cassagnau ciągle znajdował się wokół pierwszego frontu działań, a więc tam gdzie informacje z powodu ciągłej wymiany ognia mogły dochodzić ze znacznym opóźnieniem. Jednak forma dziennika, pamiętnika dla omawianego okresu nie ma zbyt istotnego znaczenia co do faktografii. Możemy wyłonić daty, ruchy wojsk, nazwy miejscowości, ale wobec mnogości dokumentów i niewielkiej odległości czasowej na przestrzeni dziejów oraz innych źródeł dziennik staje się w tym wypadku mało przydatny dla badań historyka. Chyba, że zajmuje się tematem pod kątem specjalistycznym, a wtedy swe badania może skupić na niewielu ale bardzo szczegółowych kwestiach.

Kolejnym wątkiem jaki chciałem poruszyć jest rozwój techniki oraz informacje o sprzęcie wojskowym, sposobie walki, budowie umocnień itp. Aspekty te dziennik porusza. Oprócz oczywiście wielu opisów dział i ich parametrów (rodzaj, kaliber, zasięg) mamy inne informacje takie jak chociażby sposób działania artylerii, techniki maskowania (np. faszyna). „Patrzymy z podziwem na pomysłowe umocnienia wroga. Nasze okopy to zwykłe, płytki i niewygodne rowy. Szwaby zrobiły sobie ziemne nasypy...„ , ” ...pali połączonych zasiekami z drutu kolczastego, na którym wiszą puszki po konserwach”. Widzimy także rozwój techniki w czasie wojny pojawiają się opisywane przez autora stalowe hełmy, peryskop obserwacyjny, gazy bojowe. Opisy te są cenne. Pokazują pewne praktyczne działania. Mogą także ułatwić w dużej mierze pracę historykowi wojskowości.

Następnym aspektem są postawy społeczne Francuzów. Dziennik ukazuje ich patriotyzm wielokrotnie. „Widok tłumu entuzjastycznie manifestującego patriotyzm cieszy oczy” - podczas wymarszu wojsk z Tuluzy na początku sierpnia 1914 r. „Mam 72 lata, ale jestem jeszcze całkiem sprawny”- mówi kombatant z 1870 r. gotowy do walki mimo starczego wieku. Z drugiej strony dostrzec można także zajadły nacjonalizm po obu stronach, choć w dobie konfliktu może być to uzasadnione. Na uwagę zasługują opisy postaw ludności cywilnej, która wspiera w większości przypadków wojsko. Widzimy również sposób postępowania z jeńcami i jego modyfikacje w miarę z rozwojem działań wojennych. „Do punktu obserwacyjnego przyjeżdża podporucznik L. i pokazuje mi taki oto dokument :

„Rozkaz nr 31. Poczynając od dzisiaj, zaprzestać brania jeńców. Każdy pojmany wróg musi umrzeć, bez względu na to czy jest, czy nie jest ranny. Dotyczy to wszystkich kompanii. Po naszym odejściu ani jeden Francuz nie ma prawa przeżyć’. Podpisano : generał von Stenger, dowódca 58. Korpusu Armii Niemieckiej.”

Możemy również zapoznać się ze sposobem postępowania wojska wobec wrogiej ludności cywilnej. „Niemcy wszystko jej zabrali: drób , króliki ‚świnie, krowy, nawet konfitury. Ale za wszystko zapłacili i nie zrobili jej nic złego.” - czytamy pod datą 12 września 1914 r.  „Szwaby wszystko zarekwirowały lub splądrowały. Na dodatek nim się wynieśli, napaskudzili piekarzom do dzieży, które nie nadają się na razie do użytku.” - czytam pod tą sama datą. Widać więc że postawy wojenne bywały różnorodne. Autor będący naocznym świadkiem wydarzeń przekazuje informację w sposób rzetelny, starając się być obiektywnym. Jego świadectwo kreśli nam pewien obraz wojny, o którym nie sposób przeczytać w podręcznikach napełnionych faktografią . Wszelkie opisane relacje społeczne itp. są cennym źródłem historycznym. Pomagają spojrzeć na znane już fakty z innej nieco bliżej perspektywy, w ten sposób wyrabiają krytyczne spojrzenie na faktografie oraz świadomość jej znaczeniowej i umownej, choć niezaprzeczalnie ważnej funkcji. W jakim stopniu informacje tego typu są przydatne historykowi to zależy od tego na jaką skalę i czym się zajmuje. Jeśli są to prace specjalistyczne to wszelkie zapiski i wiadomości tego typu są bezcenne w jego pracy. Dla pozostałych są ujęciem historii z innej jej strony, która dąży do szczegółowego poznania zjawisk oraz odtworzenia ich w mikroskali.

Aspektem, który jest w pamiętniku poruszony według mnie najbardziej dobitnie i najrzadziej jest tragizm wojny. I wojna światowa była konfliktem jak wiadomo bardzo krwawym i wyniszczającym, po którym można zaryzykować tezę: Nowy Świat uzyskał przewagę nad starym kontynentem.

Opisy Cassagnau bywają makabryczne. Krew leje się strumieniami, wszędzie ciała poległych. Tragizm ten to nie tylko zabici, ranni, ból i cierpienie, to także nagła gwałtowna zmian , która skierowała los milionów ludzi mimo ich woli na tory cierpienia i rozpaczy, niszcząc im życie lub go pozbawiając.

„Po południu Niemcy ostrzeliwują pobliskie miasteczko pociskami rozpryskowymi dużego kalibru, z których dobywa się gęsty czarny dym. W wyniku ostrzału zostaje poważnie uszkodzona dzwonnica kościoła  Mieszkańcy w popłochu chowają się za stertami gnoju, snopkami siana i w piwnicach. Niektórzy wybierają ucieczkę. Na przykład rodzina złożona już tylko z samych kobiet i dzieci. Matka upycha na wozie, do którego zaprzężony jest ślepy i tylko dlatego nie zarekwirowany koń, stosy domowego sprzętu i pościeli. Na kołdrze siedzi nieprawdopodobnie pomarszczona babina, która trzyma na kolanach pyzate niemowlę. Po każdym wybuchu pocisku babcia się żegna, a dziecko robi »buuum!« i śmieje się do rozpuku...Matka wybucha płaczem...”

Także możemy dostrzec tragizm doskonale znanej z teorii wojny okopowej.

„Niestety! Ten dzień okazał się dniem naszej klęski. Wspaniały zryw piechoty, błyskawiczne zajęte i oczyszczone z nieprzyjaciela okopy, pojmani jeńcy, wszystko to prawda. Tyle, że świetnie zamaskowane i osłonięte karabiny wroga otworzyły straszliwy ogień wybijając całe kompanie naszych strzelców. Mamy ogromne straty. Pod koniec dnia wróg ponownie wkracza na zdobyty przez nas wcześniej teren.”

Działania wojenne prowadzono bezwzględnie. Jak pisze autor linie okopów przechodziły nawet przez cmentarze. Mamy nakreślony trudny obraz żołnierzy, wyniszczonych, zniechęconych, których jedyną nadzieją jest „dobra rana”, która oddali ich od śmierci. Z jednej strony są to walory czysto literackie, tragizm wojny, cierpienie, ale dla historyka także cenne i obowiązkowe dające szerszy pogląd na sytuacje.

Cassagnau informuje o wielu innych wątkach, które przytoczę w sposób skrótowy. Są to takie sprawy jak wprowadzenie urzędu cenzora w armii francuskiej, udział w wojnie żołnierzy kolonialnych, wysokości żołdu, sposobie działania szpitali polowych. Wielokrotnie zwraca uwagę na nie przygotowanie Francji do wojny ( brak amunicji, wadliwe działa ) . Po za tymi faktami poznajemy codzienne życie na froncie. Sposoby spędzania „czasu wolnego”, pijaństwo wśród nich.

Czy pamiętnik jest cennym źródłem historycznym? Według mnie jest, ale odpowiedź na to pytanie jest złożona. W omawianym okresie mamy do czynienia z dużą ilością źródeł, niezliczone akta, dokumenty, fotografie, pozostałości i inne stanowią olbrzymią bazę dla historyka. Pewne fakty są ustalone i nie podważalne, np. przebieg działań na froncie, sojusze, bitwy, daty wydarzeń. W tej kwestii omawiany przeze mnie pamiętnik na niewiele się zda.Autor nie ma możliwości spojrzenia na bieg wydarzeń z dystansu. Pomija sojusze wojskowe, tło polityczne, przyczyny wojny. Mimo ogólnego obiektywizmu znajduje się jednak po jednej z walczących ze sobą stron konfliktu. Wobec tego pojedynczy dziennik wyrwany z kontekstu nie stanowi zbyt cennego źródła. Jednak pamiętnik ma inne walory, którymi przewyższa znacznie inne źródła. Spogląda on na historię z innej strony. Zajmuje się nią na najmniejszą skalę to znaczy na skalę historii z punktu widzenia jednostki czynnie w niej uczestniczącej. Cassagnau jest jak pion elementem partii szachów zwanej I wojną światową. Z tą różnica że jest to „pionek” posiadający własną skomplikowaną sytuację i osobowość, a także zmysł obserwacyjny. Dzięki temu Requiem i inne pamiętniki dają historykowi możliwość dogłębnego zbadania historii w skali mikro. Jest to źródło, które określiłbym mianem historyczno - socjologicznego. Dzięki, któremu możemy poza dawno już ustalonymi faktami przeżyć i zrozumieć ich sens. Historia w ten sposób staje się w pewnym sensie namacalną. Jednak zawsze należy podchodzić do tego typu źródeł z niebywałą ostrożnością. Dziennik Cassagnau jest ciekawy również z tego względu iż jako dowódca działonu nie był on wystawiony bezpośrednio na pierwszej linii frontu. Dzięki temu widział wojnę „inaczej”, od zaplecza można by rzec i to właśnie stanowi główną zaletę omawianego dziennika.


Bibliografia:

  1. Cossagnau I., Okopowe requiem. Pamiętnik artylerzysty 1914-1916, Wydawnictwo Literackie 2006
  2. Ireneusz Ihnatowicz, Nauki pomocnicze historii XIX i XX wieku, Warszawa 1990

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. dd pisze:

    tekst ściagniety z pliku pdf

Zostaw własny komentarz