Podział Ukrainy realny? W XVII w. już to zrobiono


Pytanie stawiam oczywiście retorycznie, bo nie wyobrażam sobie byśmy mieli brać udział w rozbiorze Ukrainy i nijako autoryzować tym faktem działania rosyjskie na Krymie. Nie mniej w XVII w. wraz z cesarstwem rosyjskim podzieliliśmy Ukrainę1, a w okresie II RP jej zachodnia część znajdowała się w Polsce.

Kolorem ciemnozielonym zaznaczono ziemie, które na mocy rozejmu andruszowskiego przeszły w posiadanie Cesarstwa Rosyjskiego / fot. Mathiasrex, CC-BY-SA-3.0

Kolorem ciemnozielonym zaznaczono ziemie, które na mocy rozejmu andruszowskiego przeszły w posiadanie Cesarstwa Rosyjskiego / fot. Mathiasrex, CC-BY-SA-3.0

Jak podają „Wiadomości TVP” Duma Rosyjska2 wystosowała do polskiego MSZ notę, by polski rząd poparł zorganizowanie referendum na dawnych polskich Kresach, które obecnie znajdują się na terytorium Ukrainy. Mieszkańcy mieliby zdecydować, czy chcą pozostać częścią Ukrainy, czy przyłączyć się do Polski. Podobne oferty dostały rządy Węgier i Rumunii. Do Polski miałyby być przyłączone obwody: wołyński, lwowski, iwanofrankowski, tarnopolski i rówieński; do Rumunii czerniowiecki; do Węgier zakarpacki.

Za propozycją stoi kontrowersyjny wiceprzewodniczący Dumy Władimir Żyrinowski, który nie raz wypowiadał się w sposób antypolski. Proponował m.in. wytyczenie nowej mapy Rosji kończącej się na linii Wisły.

Jednak do podobnego podziału już w historii doszło. Najpierw 30 stycznia 1667 r. w Andruszowie Rzeczpospolita i Cesarstwo Rosyjskie podpisały rozejm kończący długoletnie zmagania wojenne pomiędzy stronami. Na mocy jego postanowień Rzeczpospolita zrezygnowała z województwa czernichowskiego oraz z ok. połowy województwa kijowskiego - tzw. Zadnieprza. Kijów stał się miastem niemal granicznym, ale wedle postanowień polskim. Jednak Rosjanie mieli tam przebywać jeszcze przez dwa lata, w celu zaprowadzenia porządku z Kozakami. Miasta już nie zwrócili. 21 lat później w Moskwie zawarto tzw. pokój Grzymułtowskiego, który de facto potwierdzał postanowienia z Andruszowa. Właściwie ten podział mimo upływu wieków trwa nadal. Na Ukrainę zachodnią, której bliżej do struktur europejski i wschodnią, która jest przywiązana do Rosji.

Należy jednak zaznaczyć, że Kozacy sami ciążyli ku caratowi. W dniu 18 stycznia 1654 r. w Perejasławiu podpisali ugodę z carskim pełnomocnikiem. Na jej mocy na Naddnieprzu utworzono hetmanat kozacki pod rosyjską jurysdykcją. Jednak car jej nie ratyfikował uznając, iż on nie jest od składania przyrzeczeń swoim poddanym. W tym samym roku rozpoczęła się polsko-rosyjska wojna zakończona powyższymi traktami.

Podział terytorialny II RP w 1930 r.

Podział terytorialny II RP w 1930 r.

Co prawda w 1658 r. bliski był zrealizowana pomysł Rzeczpospolitej Troja Narodów, z Koroną, Wielkim Księstwem Litewskim i Księstwem Ruskim, ale ta koncepcja nie weszła ostatecznie w życie. Przez historyków uważana jest za spóźnioną, by móc zmienić bieg historii.

Z kolei po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. i późniejszym zwycięstwie nad bolszewikami podpisano traktat Ryski. Na jego mocy Polska uzyskiwała tereny, które mieściły się w graniach Rzeczpospolitej przed II rozbiorem. W granicach RP znalazły się województwa: lwowskie, tarnopolskie, wołyńskie i stanisławowskie. Pozostała część Ukrainy była częścią ZSRR. Po II wojnie światowej tereny te w większości przypadły Związkowi Radzieckiemu.

  1. Oczywiście można się spierać o to, od kiedy można mówić o państwie ukraińskim. Dlatego pisząc Ukraina mam na myśli ziemie, które są dziś częścią terytorium ukraińskiego. []
  2. Niższa izba Federacji Rosyjskiej, licząca 450 deputowanych []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

18 komentarzy

  1. Racjonalny napisał(a):

    Jakby Rosja miała wziąć całość, to lepiej i dla nas i Ukraińców by np. Lwów był polski...

  2. d-d napisał(a):

    Ludzie mają to brać poważnie??? No to zapomnieliście o „rozbiorze” Białorusi. Oraz o całej serii rozbiorów Ukrainy po każdej kampanii wojennej z Tatarami Krymskimi i Turkami, gdy były wyznaczane nowe linie graniczne na Podolu. Trudno nie lubić tego portalu, ale ten wpis o „rozbiorach” kraju, którego historycznie nie było ani bezpośrednio przed, ani po opisywanej wojnie z Rosją (powstanie Chmielnickiego było jednak wojną domową w RP, jak by nie patrzeć) - to jest pisanie na poziomie TVN albo onetu. Nie idźcie tą drogą.

    • Jan Lande napisał(a):

      Przypis 1.

      Jednak wymienione traktaty są bardzo symboliczne. Uważam, że nie każdy jest specjalistą i pewne kwestie trzeba opisywać prostym językiem. To publicystyka - komentarz, nie artykuł naukowy, czy nawet popularnonaukowy.

      • Marek napisał(a):

        Zgadzam się z d-d. Moim zdaniem to nie publicystyka, a SF historyczne. W dodatku może być szkodliwe bo skoro pisane w tonie artykułu naukowego do osób, które nie są specjalistami to ciężko tym osobom będzie rozpoznać fikcję, a stawiane tezy przyjmą jako fakt.

  3. Piotrek napisał(a):

    Pisałem - ale jako, że artykuł to ryplej - to i ryplej będzie. Ukraina jako tereny była dzielona zawsze, i to zarówno jako tereny pomiędzy dwa kraje (np. RON i Rosja (-> Carstwo Rosyjskie) jak i wewnętrznie czyli po Unii Lubelskiej szlachta polska traktowała ludzi tam mieszkających jako kandydatów na chłopów niewolnych, przynosząc ze sobą poddaństwo, zwykle przymusową wiarę - często w katolicyzm i tak dalej. To że były projekty by wciągnąć Ukraińców w państwowość polską to jedno (np. Władysław IV) ale jakoś one farta nie miały a i głupota panów polskich bezdenna była.
    Za II RP, w początkowych latach traktowano ich jako kogoś kogo można wygrywać przeciw innym (i my i bolszewicy i ci co tam walczyli chcieli ich mieć ze sobą, by potem ew. zdradzić). Od lat 20 tych, tych co powoływali się na taki czy inny nacjonalizm ukraiński, nawet w ramach kraju - tępiono, potem nawet zabierano świątynie o takich „bzdetach” jak o Berezie nie wspominam...
    Z terenami Białej Rusi - podobni - mówili prostym (traktowano go z politowaniem) i wpisywano tak by „nasze było górą”...

  4. Ars napisał(a):

    Ja czytam wiec chcialbym wiedziec co jest tutaj fikcja?

  5. Lesław napisał(a):

    Uwiarygodnianie pod przykrywką popularyzowania wiedzy bzdur politycznego folkloru jakim jest Żyrinowski to fikcja.

    Dziś na Ukrainie nikt Polaków nie chce i chcieć nie będzie tak więc wszystkie plany rozbiorowe rodzące się w głowach działaczy Ruchu Narodowego czy M. M. Kolonki to mrzonki. Ukraińska idea narodowa powstała w kontrze do polskości (odsyłam do Dmytro Doncowa i Łenkawskiego a wcześniej do Michnowskyja) i udawanie, że zawsze była polsko-rosyjskim poletkiem to paranauka.

  6. Piotrek napisał(a):

    Lesław: Ukraina była poletkiem na którym wygrywali swoje pomysły silniejsi - najpierw RON, potem Rosja w różnych postaciach, potem znów Polska. Problem jednakże był taki, że niezależnie od tego jaki kraj tam był to Polacy - jako nacja dominująca po wyższych czy średnich urzędach najmocniej dawała w kość.

  7. Lesław napisał(a):

    Jaka Ukraina w II RP? Raptem trzy województwa Małopolski Wschodniej oraz Wołyńskie znalazły się pod Polskim zwierzchnictwem, przytłaczająca większość i tak znalazła się w ZSRR. A polskie władze były tak kompetentne, że nie miały nic Ukraińcom do zaoferowania.

    Polaków było mało jedynie w województwie Lwowskim stanowili większość, na Wołyniu nie stanowili nawet 20%. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja przed zaborami. Według J. Sowy Kresy w tamtym okresie można nazwać polskimi tylko na tej samej zasadzie jak nazywa się Indie brytyjskimi.

    Tak więc wywlekanie traktatów z przeszłości ma się nijak do rzeczywistości. Również argument o tym, że przedrozbiorowa Rzeczpospolita była tam rozgrywającym graczem ma się nijak do rzeczywistości. Tereny Ukrainy były prywatnym folwarkiem kilku rodów a państwo była za słabe by je sobie podporządkować. Co ciekawe podobna sytuacja występowała i w Europie Zachodniej gdzie kolonie były własnością Kompanii Handlowych (np. Kompania Zatoki Hudsońskiej czy Kompania Wschodnio-indyjska) lecz tam państwa okazały się silniejsze i sobie te kompanie podporządkowały. Pojawia się w tym miejscu kolejna kwestia czy analogia dzisiejszych oligarchów do kresowych magnatów nie jest bardziej uprawniona od porównywania rozbiorowych apetytów co po niektórych do traktatu ryskiego?

    • Piotrek napisał(a):

      I co z tego że Polaków było „kilku” wystarczyło, że zasiadali jako włądza, policjant, jako najwyższe osoby w powiecie bo to dowódca wojskowy i tak dalej. Wystarczyło by w ramach wspierania polskości działało i naście organizacji od wszystkiego, by gonić prawosławnych i unitów ze swych świątyń wprowadzać najdurniejsze nakazy czy zakazy.
      I co że było tego kilka województw? Ale nastroje antypolskie były na tyle silne, że wystarczyło niewiele by je uruchomić, troszkę na podobnej zasadzie jak ćwiczono to z antysemityzmem w ’68

  8. bialo czerwona napisał(a):

    Putin BOHATEREM! CZAS ABY WZIASC POD KONTROLE FASZYSTOW Z UPA I INNEJ UKRAINSKIEJ SWOLOCZY ZANIM ZACZNA MORDOWAC ZNOWUSZ. BRAWO PUTIN I ZYRYNOWSKI!. Ukraina moze zniwszczyc Europe.Ogniem i mieczem!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  9. Bilbo napisał(a):

    Silna i jednolita Ukraina jest Polsce potrzebna jako bufor antyrosyjski. Pomimo naszej przeszłości, powinniśmy z Ukraińcami utrzymywać jak najściślejsze kontakty polityczne, gospodarcze i społeczne w ramach idei Trójmorza. Polska, Ukraina i Rumunia + państwa bałtyckie (i być może Białoruś w przyszłości) to klucz do odparcia zagrożenia rosyjskiego, a jednocześnie baza do stworzenia własnego bloku w ramach Unii Europejskiej.

  10. max napisał(a):

    Złowrogość między UE (tj.Niemcy)a Rosją? To chyba jakiś wymysł pseudożurnalisty rodem z GW!Ukraina jest tylko jakimś(niechcianym) pionkiem i podziału należy się spodziewać.Bankrut bez perspektyw tylko drażni wszystkie mocarstwa:CHINY,ROSJĘ,brakuje tylko USA i podział będzie gotowy !

  11. Komar napisał(a):

    „Silna i jednolita Ukraina jest Polsce potrzebna” - napisał kolega Bilbo. No to przeanalizujmy, jak wygląda sytuacja na Ukrainie po 5 latach od obalenia Janukowycza i przejęcia władzy na Ukrainie przez tych, na których stawiał Zachód, w tym Polska. Czy Ukraina jest obecnie silna i jednolita? Czy jest obecnie silniejsza i bardziej jednolita, niż za Janukowycza? Ani jedno, ani drugie. Obecnie Ukraina jest w znacznie gorszej sytuacji, niż za Janukowycza. Ukraina jest w stanie wojny domowej, jej terytorium jest podzielone, jej gospodarka jest w gorszym stanie, pod względem politycznym jest zdominowana przez partie i ruchy skrajne, jest skorumpowana bardziej niż za Janukowycza. I to jest wynik obalenia Janukowycza przez siły polityczne wspierane przez Zachód, w tym przez Polskę. Czy taka Ukraina obroni nas przed Rosją?

  12. Bilbo napisał(a):

    Po pierwsze, na Ukrainie nie ma żadnej wojny domowej tylko interwencja militarna obcego państwa, czyli Rosji (zresztą początkowo zakamuflowana). Owszem, Rosjanie wykorzystują wsparcie tzw. separatystów, przypomnę jednak, że część z nich mieszkańcami Donbasu nie była, jak Arsen Pawłow ps. „Motorola”. Po drugie, owszem, Ukraina w dalszym ciągu jest państwem skorumpowanym, ale nowe pokolenie Ukraińców ewidentnie wykazuje tendencje sanacyjne (temu zresztą służyła rewolucja na Majdanie). Po trzecie, partie i ruchy skrajne są na Ukrainie silne, co w obecnej sytuacji nie jest dziwne, ale główne siły polityczne to Blok Julii Tymoszenko, Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona, Blok Petra Poroszenki „Solidarność” czy Ludowy Blok Łytwyna, czyli ugrupowania polityczne mieszczące się w szerokich ramach demokracji.
    Być może kolega Komar wolałby podzielić się Ukrainą z Rosją, jak nam proponował Putin, ale to scenariusz, którego chyba nie trzeba podsumowywać.

  13. Komar napisał(a):

    Kolego Bilbo - kolega próbuje nas przekonać, że olbrzymia większość mieszkańców Donbasu i Krymu pragnie powrócić pod władzę Kijowa, tylko że ci brzydcy agresorzy z Rosji terroryzują ich i nie pozwalają na powrót do macierzy. A prawda jest taka, że rosyjskojęzyczni obywatele Ukrainy zbuntowali się przeciw nacjonalistycznym władzom Ukrainy, które podejmowały decyzje dyskryminujące ludność rosyjskojęzyczną. Rebelianci - rzecz jasna - uzyskali poparcie Rosji, bo kto by nie wykorzystał takiej okazji? Ta sytuacja jest stabilna i może trwać przez kilka dziesięcioleci, bo ja nie widzę możliwości pogodzenia rosyjskojęzycznej ludności Donbasu z ukraińskimi nacjonalistami rządzącymi Ukrainą. Co oznacza, że w ciągu tych nadchodzących kilku dziesięcioleci Polska nie ma szans na sąsiadowanie z „silną, jednolitą Ukrainą”, o której marzy kolega Bilbo.
    A co do sprawy propozycji Putina - na ten temat mam własne zdanie. Uważam, że propozycja Putina była skierowana nie tyle przeciwko Ukrainie, co raczej przeciwko Polsce. I nie chodzi o sprzeciw Zachodu. NATO by pomarudziło, ale w sumie byłoby zadowolone z przesunięcia granicy bloku o 200 kilometrów na wschód. Polska miałaby inny problem. Przejmując zachodnią Ukrainę, Polska przejęłaby matecznik ukraińskiego nacjonalizmu. Mogłoby wtedy dojść do odrodzenia Ukraińskiej Powstańczej Armii i do powtórki z jej działalności, tragicznej dla Polaków. Oznaczałoby to destabilizację Polski. I o to właśnie najbardziej chodziło Putinowi.

  14. Bilbo napisał(a):

    Rozumiem, kolego Komar, że mieszkańcy Donbasu obecnie szaleją z radości, że oderwali się od Ukrainy? Na pewno podoba się im się władza różnych watażków rządzących na tamtych terenach, ale co ja tam wiem? Z tego, co słyszałem, większość mieszkańców Donbasu ma kompletnie dosyć takiej sytuacji.
    Co do Ukrainy - państwo ukraińskie złożone z Ukrainy Zachodniej, Środkowej, południowej i Wschodniej byłoby doskonałą barierą przed tendencjami nacjonalistycznymi, zresztą po części, moim zdaniem, demonizowanymi w Polsce (wielu Polaków nie zdaje sobie sprawy, że tradycja UPA na Ukrainie obecnie o wiele bardziej ma ostrze antyrosyjskie, niż polskie).
    Zresztą mam pytanie do kolegi Komara - skoro nacjonalizm ukraiński jest aż tak powszechny i silny, to co z młodymi Ukraińcami przebywającymi w dużych ilościach w Polsce? Jakoś licznych przejawów ich nacjonalizmu nie widać, chyba że przyjmiemy spiskową teorię dziejów, że za drzwiami wynajmowanych mieszkań ostrzą siekiery, widły czy noże i tylko czekają na sygnał do wyrżnięcia Polaków.
    I na koniec - jeśli teoria kolegi Komara o propozycji Putina byłaby prawdziwa, to świadczy to źle o nim lub o ówcześnie rządzących Polską. Bo albo rządzili nami patrioci, a Putin złożył w tej sytuacji idiotyczną ofertę, na którą Tusk nigdy nie wyraziłby zgody, albo Putin miał przesłanki, że Tusk mógłby na to pójść (a to bardzo źle świadczyłoby o tamtej ekipie rządowej).

  15. Komar napisał(a):

    Nie wątpię, że większość mieszkańców Donbasu ma dość panoszenia się watażków, ale ta większość ma dwa wyjścia: wrócić do Ukrainy - albo poprosić Rosję o patronat i o zrobienie porządku. Powtarzam: wątpię, aby rosyjskojęzyczna ludność Donbasu chciała podporządkować się ukraińskim nacjonalistom rządzącym w Kijowie. Bardziej prawdopodobne jest to drugie rozwiązanie.
    Kolego Bilbo - myślę, że dyskusja na temat patriotyzmu Tuska czy inteligencji Putina nie ma znaczenia dla przyszłości Polski. Natomiast dla Polski bardzo ważne jest, aby Ukraina była silnym, stabilnym państwem - jak to kolega wcześniej zauważył. Dla Polski ważne jest, jakie są na to szanse. Moim zdaniem - jak wcześniej napisałem - w najbliższych dziesięcioleciach nie ma takich szans. A jak kolega uważa?

Zostaw własny komentarz