Dziadek Mróz za żelazną kurtyną [+foto]


Jakkolwiek Dziadek Mróz jest postacią wywodzącą się ze starych podań Słowian wschodnich, w Polsce kojarzy się jednoznacznie z komunizmem oraz bezskutecznymi próbami zlaicyzowania Świąt Bożego Narodzenia i zastąpienia ich tradycji i symboli nowymi, przybyłymi od przyjaciół ze Wschodu.

Dziadek Mróz wręcza prezenty milicjantom, Słowenia 1957 r.

Dziadek Mróz wręcza prezenty milicjantom, Słowenia 1957 r.

Pochodzenie Dziadka Mroza nie jest jednoznaczne. Najprawdopodobniej wywodzi się on z wierzeń dotyczących starosłowiańskich bożków: Pozvizda – boga wiatru i Zimnika – boga zimy. Stąd też początkowo przedstawiany był jako okrutny bożek lub czarnoksiężnik porywający i zamrażający na śmierć dzieci, które - wedle niektórych podań - można było wykupić od zguby podarkami.

W późniejszym okresie mogliśmy natknąć się na przedstawienia Zimnika jako silnego, lecz dobrotliwego starca, który jednak również potrafił być srogi. Podobne przedstawienie odnajdujemy wśród jednej ze starych rosyjskich bajek mówiących o tajemniczym starcu Morozce, który okazuje się być władcą mrozu i zimna. Morozko, wedle podania, szczodrze obdarowuje dobrą i pracowitą dziewczynę wysłaną do lasu przez złą macochę. Nie jest to jednak rubaszny i miły staruszek, bowiem krnąbrną, złą i leniwą córkę macochy, która go dodatkowo obraziła, bez mrugnięcia okiem każe śmiercią przez zamrożenie.

Jednakże pod wpływem prawosławia i legendy o św. Biskupie Mikołaju, ludowe podania przeobraziły postać, która stała się swoistym kompromisem pomiędzy nimi. Ostatecznie, w XIX wieku, Дед Мороз został spopularyzowany przez twórczość m.in. Nikołaja Niekrasowa. Aleksandra Ostrowskiego i Nikołaja Rimskiego-Korsakowa stając się ostatecznie osobą wręczającą dzieciom prezenty w Imperium Carów. Był jednak w większości ważnym elementem tradycji noworocznej, a wiązanie tej postaci z prawosławnym Bożym Narodzeniem zaczęło się dopiero na początku XX wieku i nie zdążyło już zyskać popularności, przerwała je bowiem rewolucja październikowa.

W radzieckiej Rosji wiara i święta były zabronione, a postać Dziadka Mroza uznano za nieprawomyślnego sojusznika caratu, kułaków i Cerkwi. Później jednak, jego zlaicyzowaną, wręczającą w Nowy Rok prezenty, formę zaprzęgnięto w walkę z imperialistycznym świętym Mikołajem. Przełomem stał się tu rok 1935, kiedy to po ukazaniu się na łamach Prawdy tekstu komunistycznego działacza Pawła Postyszewa, zaczęto organizować noworoczne, oficjalne obchody święta połączone z propagandowym wykorzystaniem tradycji o Dziadku Mrozie, którą także później, nie tylko w okresie stalinowskim, starano się zaszczepić na całym obszarze będącym pod kontrolą ZSRR, najczęściej jednak z marnym skutkiem.

Jak przedstawiany był ten komunistyczny Mikołaj za żelazna kurtyną? Różnił się od imperialistycznego kilkoma detalami. Ubrany był w długi czerwony, błękitny lub srebrny kożuch bądź kubrak, na nogach miał walonki i podpierał się kosturem. Przewiązany był sznurem, a na głowie nosił wielką, ciepłą czapę, często uszankę. Miał też bardzo długą białą brodę. Nie był też gruby, lecz wielki i silny. Towarzyszyła mu zazwyczaj wnuczka Śnieżynka. Jeździł saniami zaprzężonymi w trójkę koni, a do pomieszczeń wchodził zwyczajnie, przez drzwi, rozdając prezenty nie tylko dzieciom, lecz także w robotnikom w zakładach pracy i dygnitarzom partyjnym.

Zobaczmy jak wyglądał Dziadek Mróz na archiwalnych zdjęciach zza żelaznej kurtyny.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. Filip Jaskulski pisze:

    Na niektórych fotografiach nie różni się niczym od wizerunku „złego kapitalistycznego św. Mikołaja”. Ciekawy artykuł. Pozdrawiam 🙂

  2. Dariusz pisze:

    Tamten komunistyczny, a ten nasz to jaki jest, bo na pewno nie święty, ten święty juz dawno został wyparty na rzecz czerwonego amerykańskiego krasnala spod znaku Coca Coli.

Zostaw własny komentarz