Sensacyjne odkrycie w Zatoce Puckiej. Wydobyto samolot R-VIII bis


Panu Jackowi Dzienisiukowi pilotowi Polskich Linii Lotniczych udało się wydobyć z dna Zatoki Puckiej fragmenty wraku wodnosamolotu Lublin R.VIII bis numerze 803. Odkrywcom gratulujemy znaleziska.

Lublin_R-VIII

Samolot Lublin R-VIII

Maszyna ta posiada niezwykłą historię. Samolot został zaprojektowany przez inżyniera Jerzego Rudlickiego na potrzeby ogłoszonego przez Ministerstwo Spraw Wojskowych konkursu, mającego wyłonić ciężki, wielosilnikowy samolot bombowy. Pierwszy prototyp o numerze R-VIII/1 został w całości wyprodukowany w Zakładach Mechanicznych Plage i Laśkiewicz w Lublinie. Do oblatania doszło w lipcu 1928 roku. Wskazywano na zbyt małą siłę silnika, więc w pozostałych dwóch prototypach zastosowano silnik o mocy 650 KM. W lipcu samolot o oznaczeniu R-VIII/2 wziął udział w II Locie Małej Ententy przelatując ponad trzy tysiące kilometrów z Pragi przez Kraków, Warszawę, Lwów, Jassy, Bukareszt, Belgrad, Zagrzeb, Brno, aby powrócić do stolicy dzisiejszych Czech. Maszyna pilotowana przez mjr. W. Makowskiego osiągnęła bardzo dobre wyniki. Mimo dobrych osiągnięć samolot ten posiadał wiele wad, nie wyprodukowano większej ilości maszyn.

W roku 1930 Ministerstwo Spraw Wojskowych stanęło przed kolejnym problemem. Na potrzeby modernizacji i rozwoju lotnictwa wojskowego oraz dla zapobiegnięcia likwidacji Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku podjęto decyzję o zakupie nowych maszyn na potrzeby jednostki. Do konkursu wystawiono także samolot Lublin R-VIIIa, który zakładał możliwość przebudowy na wersję pływakową. W 1931 roku postanowiono przystosować cztery samoloty Lublin na wodnosamoloty pływakowe. Podłodzia do samolotów wykonały Centralne Warsztaty Aeroklubowe w Lublinie. Dwa egzemplarze otrzymały silniki Lorraine-Dietrich, zaś egzemplarze o numerach 802 i 803 otrzymały silniki Hispano- Suiza o mocy 650 KM. Wyprodukowano tylko cztery sztuki maszyn R-VIII, nadając mu specjalne oznaczenie bis. Do służby weszły tylko trzy maszyny, gdyż czwarta została rozebrana na części z powodu wysokich kosztów przystosowania do nowej roli i zniwelowania problemów technicznych, które wystąpiły po drodze. Latem 1933 roku maszyny zostały włączone do I eskadry liniowej Morskiego Dywizjonu Lotniczego. Od 1938 roku wykonywały jedynie loty szkoleniowe.

We wrześniu 1939 maszyny wciąż były w służbie, prezentowały dość nikłą wartość bojową, chociażby z powodu przestarzałej, dwupłatowej konstrukcji i niskiej prędkości. Podczas pierwszych nalotów niemieckich na bazę w Pucku stracił życie kmdr. ppor. pil. Edward Szystkowski. Jego zastępca ppor.pil. Szalewicz podjął decyzję o ewakuacji samolotów w rejon Półwyspu Helskiego. Samoloty o numerach 802 i 803 przepłynęły na swoich silnikach w okolice Chałup, gdzie zostały zniszczone przez siły niemieckie 8 września. Właśnie maszynę o oznaczeniu R-VIII bis 803 Lublin udało się odnaleźć grupie poszukiwaczy. Ostatnim odkryciem, które możemy podziwiać jest Lublin R-VIII Hydro. Pan Jacek nurkuje od wielu lat, od ponad dekady zaś bada dno Bałtyku. Podczas tego odkrycia towarzyszył mu helski nurek Sławomir Markiewicz oraz Damian Kaczorowski. Znalazcą serdecznie gratulujemy i liczymy na kolejne równie sensacyjne odkrycia! Poniżej prezentujemy kilka fotografii przesłanych nam przez Pana Jacka Dzienisiuka

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. Bilbo pisze:

    I odkrycie trafiło do prokuratury. Ot, polska rzeczywistość.

  2. Kamil Kaniuka pisze:

    Takie mamy procedury, niemniej trafi wreszcie na ekspozycje. Póki co należy go wydobyć, a przed odkrywcami nie lada wyzwanie. Konstrukcja jest drewniana i zachowała się w około 70%.

  3. Alexis pisze:

    Nie Rudnicki tylko Rudlicki.

  4. Kamil Kaniuka pisze:

    Dziękuje, za wskazanie błędu, naniosłem poprawkę.

  5. Marcin pisze:

    Wcale ekipie „Było... nie minęło” nie udało się wydobyć, tylko pasjonatom nurkowania. Ekipa nigdy nie prowadziła prac bez uzgodnień z konserwatorem zabytków.

  6. SIC pisze:

    Projekt „Samoloty z morza”
    Wpisany przez Adam Sikorski
    Wspólny projekt TVP i Morskiej Agencji Poszukiwawczej.

    To jedna z tych wielkich czekających na odkrycie historii. Oto u wybrzeży Helu dokonał się we wrześniu 1939 roku los Morskiego Dywizjonu Lotniczego a mówiąc precyzyjniej maszyn, na których latali jego piloci. W żadnym muzeum w żadnej kolekcji nie ma dziś nawet większych fragmentów podstawowych samolotów polskiego lotnictwa morskiego czyli R - VIII i R - XIII. Jest jednak szansa na odmianę tej sytuacji. Pomimo upływu niemal 70 lat nikt nie podjął systematycznych poszukiwań w miejscach gdzie maszyny zginęły bądź od niemieckich bomb, bądź zostały zniszczone przez załogi.

    Szansa poszukiwań tkwi w ilości tych zniszczonych maszyn i dosyć precyzyjnie określonym obszarze poszukiwań. Byłoby wspaniale gdyby to co uda się wydobyć spoczęło po konserwacji najbliżej swego ostatniego wodowiska czyli w Muzeum Obrony Wybrzeża na Helu. A oto sekwencja zdarzeń wojennych, które doprowadziły do zagłady samolotów Morskiego Dywizjonu Lotniczego. 1 września 1939 roku stan posiadania dywizjonu wynosił 20 maszyn w tym 12 sztuk to samoloty Lublin R - XIII, 2 maszyny R - VIII., jeden RWD - 17 W - samolot któremu poświecimy szczególną uwagę. Poza tym Nikol A-2, FBA - 17, RWD - 13 i CANT Z -506 B. bazą macierzysta MDL był Puck ale na wypadek wojny wyznaczono jak zresztą dla wszystkich lotniczych formacji bojowych bazy zapasowe.

    Dla dywizjonu morskiego był to hel od strony zatoki a rozmieszczenie maszyn zaplanowano precyzyjnie przed wybuchem wojny. Kiedy 1 września niemieckie bombowce zaatakowały bazę w Pucku wszystkie maszyny wyszły bez szwanku a zastępca dowódcy, dowódca był jedyną ofiarą ataku bombowego, rozkazał przebazowanie na wodowiska zapasowe.
    Zakotwiczono je w następujący sposób:

    10 wodnosamolotów R - XIII stanęło w odległościach uniemożliwiającym grupowe zniszczenie wzdłuż Długiej Mielizny Helskiej na przestrzeni od „kota” 12,1 do małego cypla Stary Hel FBA - 17H (Schreck) zakotwiczony został przy Starym Helu.

    2 samoloty R - VIII zakotwiczono przed Chałupami na wysokości „koty” 5.2, Jeden R - VIII doholowano do Kuźnicy Nicol A - 2 i jeden R - XIII wprowadzono do portu wojennego. Niemal wszystkie stanęły na bardzo płytkiej wodzie nie przekraczającej 2 metrów w pobliżu brzegu. Pomijamy w tych opisach CANTA który 2 września odleciał w głąb kraju i dokonał żywota na stawie Siemień na Lubelszczyźnie.

    Już pobieżny rzut oka na to rozmieszczenie samolotów które przez niemal cala kampanię nie uległy zmianie pozwala wytypować dwa obszary poszukiwań Długa Mielizna i Chałupy

    Do 7 września samoloty dotrwały we względnym spokoju ale tego dnia dowódca obrony rejonu umocnionego Hel polecił załodze jednego z R - XIII zbombardowanie pancernika „Schlezwig - Holstein”. Samolot celu nie osiągnął za to zaatakował niemiecką manifestację zorganizowaną dla uczczenia zdobycia prze Niemców Westerplatte. Rozwścieczeni Niemcy uderzyli na kotwicowiska wodnosamolotów następnego dnia. Następnego dnia o świcie dywizjon JU - 87 zaatakował u brzegów Helu kotwicowisko R - XIII. Maszyny uszkodzone przez bomby załogi zatopiły.

    Dobrą dokumentacją pomocną w poszukiwaniach są zdjęcia wykonane później przez Niemców a pokazujące wraki samolotów zalewane przez fale. Tak więc na obszarze Długiej Mielizny możemy oczekiwać w mule dużych fragmentów samolotów. Osobny i szczególny los spotkał RWD - 17 W. Tuz przed kapitulacją Helu dwóch oficerów postanowiło uciec nim do Szwecji. Maszyna wystartowała z Długiej Mielizny. Po starcie przecięła półwysep i niemal natychmiast spadła do wody. Załoga się uratowała. Samolot zatonął. To ważne informacje dlatego, że nie zbombardowany, nie spalony a kompletny samolot powinien spoczywać w pobliżu Helu od strony morza. Tutaj jest szansa na wielki sukces poszukiwawczy.

Zostaw własny komentarz