Faworyt królowej Wiktorii. Historia Abdula Karima


Wiktoria Hanowerska była jedną z ulubionych władczyń Brytyjczyków i do dziś ma wyjątkowe miejsce w ich sercach. I to pomimo tego, że wywołała, zapewne niechcący, niejeden skandal! Podczas gdy członkowie rodziny królewskiej ze zgrozą obserwowali rozwój wydarzeń, królowa z błogością oddawała się kolejnej sensacyjnej znajomości.

Królowa Wiktoria została ogłoszona cesarzową Indii w 1876 r. Regina et Imperatrix – ten tytuł cieszył ją zapewne bardzo mocno, szczególnie, że osiągnęła coś wyjątkowego jako pierwsza władczyni Wielkiej Brytanii w historii. Gdy obejmowała tron, była zaledwie dziewczątkiem, w które nikt nie wierzył i którym wszyscy dokoła starali się sterować, ona jednak pokazała, że ma swoje zdanie i twardo stąpa po ziemi. Wszystkiego nauczyła się sama, a jeśli potrzebowała pomocy, szukała jej u swego ulubionego Lorda M., czyli Lorda Melbourne Williama Lamba. Teraz mogła nazywać siebie cesarzową, jej mentor z pewnością byłby więc dumny.

Abdul Karim

Ujrzeć cesarzową

Dziesięć lat później, w 1886 r., Wiktoria obchodziła swój jubileusz – pięćdziesiąt lat na tronie, więc wynik niebagatelny. Z pewnością żałowała, że nie mogła mieć już u swego boku ukochanego Alberta, który zmarł przed laty, pozostawiając pustkę w jej sercu. Jak się okazało, wiecznie usiłowała ją wypełnić.

Aby uświetnić swój jubileusz i podkreślić fakt, iż jest nie tylko królową, lecz także cesarzową, Wiktoria zażyczyła sobie sprowadzenia z Indii dwóch mężczyzn, którzy usługiwaliby jej oraz zaproszonej na tę okazję hinduskiej księżniczce. Zadanie to wziął na swoje barki dr Tyler, który wybrał odpowiednich kandydatów. Wśród nich znalazł się młody, zaledwie dwudziestoczteroletni wówczas, urzędnik Abdul Karim, który od razu wpadł w oko monarchini. W swoim pamiętniku ponoć napisała o nim, że miał ładną, poważną twarz, był wysoki oraz przystojny. Jak się można spodziewać, nie było to ich ostatnie spotkanie, gdyż wkrótce Karim został zaproszony do pałacu Buckingham w towarzystwie dr. Tylera.

Ogromne zaszczyty

Królowa postanowiła, że chce mieć Hindusa przy sobie – miał jej opowiadać o Indiach i uczyć języków: urdu oraz hindi. To jej jednak nie wystarczyło. Musiała spędzać z nim jak najwięcej czasu, napawając się jego towarzystwem. Karim usługiwał Wiktorii, wkrótce stając się nieodłącznym elementem jej otoczenia. Nie był jednak sługą, lecz wykształconym człowiekiem i nie miał zamiaru do końca życia podawać królowej do stołu, choć niejedna osoba uznałby to za wyjątkowy zaszczyt. Abdul Karim poprosił więc Wiktorię o pozwolenie na powrót do domu, do jego rodziny. Ta, niepocieszona wystosowaną prośbą, namawiała go, by został jeszcze jakiś czas. Był to najprawdopodobniej moment, w którym przestraszona, że jej ulubieniec rzeczywiście może ją opuścić, królowa Wiktoria awansowała go na swego nauczyciela i zaczęła obdarowywać kolejnymi bogactwami i orderami.

Munshi, bo tak w języku perskim mówi się na nauczyciela, wreszcie dobrze poczuł się w swojej roli i nie myślał wcale o powrocie do Indii. Na pozwolenie władczyni ściągnął za to do Wielkiej Brytanii swoją rodzinę, której miało niczego nie brakować. Sam Karim natomiast świetnie bawił się już nie jako oficjalny nauczyciel królowej, lecz także jej doradca. Dochodziło nawet do tego, że sam dyktował listy w imieniu Wiktorii, co było nie do pomyślenia. Dodatkowo to u niego szukała porady, gdy chodziło o rozwiązywanie konfliktów pomiędzy muzułmanami a hinduistami. Nie był to zbyt rozsądny ruch, biorąc pod uwagę fakt, że Karim był muzułmaninem i nie miał zamiaru pozostawać w tej sytuacji zbyt obiektywnym.

Królowa Wiktoria w towarzystwie Abdula Karima

Fatalne zauroczenie

Rodzina królewska przeżywała ciężkie chwile – dzieci królowej nie miały zamiaru stać i bezczynnie patrzeć na to, jak ich matka oddaje się tej znajomości niemal bez opamiętania. Abdul Karim ze zwykłego sługi zamienił się w prawdziwego pana, brakowało mu jedynie tytułu lorda. On sam zresztą poczuł się w swojej roli zbyt pewnie i pragnął towarzyszyć królowej Wiktorii nawet podczas oficjalnych spotkań z głowami państw europejskich. Kiedy więc wskazywano mu miejsce wśród służby, gdzie według członków rodziny królowej powinien się znajdować, obrażał się i odmawiał udziału w uroczystościach, a w czasie wyprawy do Florencji w 1894 r. skarżył się, iż prasa wydaje się go nie dostrzegać. Jak się okazało, królowa miała podobne zdanie!

Kariera jej Munshiego trwała w najlepsze, a Wiktoria zażądała, by zniszczyć wszelkie wspomnienia o tym, jak Karim był jedynie sługą podającym do stołu. Pragnęła zrobić wszystko, by inni, podobnie jak ona, widzieli w nim nie plebejusza, lecz kogoś wyjątkowego. Wyjątkowa była także jego pensja – zarobków Karima mógł mu pozazdrościć niejeden dworzanin.

Co właściwie jednak łączyło królową Wiktorię z jej ulubionym Hindusem? O ich wyjątkowej zażyłości może świadczyć m.in. słownik, który Karim stworzył dla władczyni po to, by mogła swobodnie konwersować ze swymi indyjskimi współpracownikami. Wśród wielu przydatnych wyrażeń były też takie jak „Przytul mnie mocno„, czy ”Będziesz tęsknić za swym Munshi”. Spędziła nawet w jego towarzystwie noc w jednym z domków w Szkocji! Lecz czy mogli mieć romans? Nie wydaje się to prawdopodobne, szczególnie, jeśli wziąć pod uwagę ogromną różnicę wieku. Kiedy Karim pojawił się w życiu Wiktorii, miał zaledwie dwadzieścia cztery lata, podczas gdy królowa aż sześćdziesiąt osiem. Potrzebowała jednak towarzysza i przyjaźni, która być może w końcu przerodziła się w pewnego rodzaju miłość – przynajmniej z jej strony.

Wiktoria Hanowerska

Głodna uczucia

Nie był to zresztą pierwszy raz, gdy Wiktoria obdarzyła mężczyznę niskiego stanu ogromnym afektem. Lata wcześniej na miejscu Abdula Karima był słynny John Brown – prosty człowiek, koniuszy, który być może dzięki pracy dla księcia Alberta, kojarzył się królowej z jej ukochanym mężem. Z Brownem również spędzała więc wiele czasu, aż w końcu stali się niemal nierozłączni. Podobnie jak Karim, John Brown towarzyszył Wiktorii praktycznie wszędzie, był jej powiernikiem i największym przyjacielem. Tych dwoje podejrzewano wówczas o romans, co także było nie do pomyślenia, nawet pomimo faktu, że Wiktoria była znacznie młodsza, a Brown miał tylko siedem lat mniej niż ona.

Królowa Wiktoria nie chciała, by jej przyjaciel się przemęczał, nakazywała więc, by nie wymagano od niego zbyt wiele. Traktowała go jak kogoś absolutnie wyjątkowego, co nie podobało się nikomu w pałacu Buckingham i wywoływało zdziwienie wśród Brytyjczyków. Królowa jednak nie wydawała się przejmować ani jednym, ani drugim. Ślepo zapatrzona w Johna Browna doceniała jego prostotę i szczerość. Jako jedyny człowiek w Wielkiej Brytanii nie musiał na każdym kroku okazywać jej szacunku, a nawet zwracał jej uwagę, ustawiał do pionu, krytykował jej ubiór i mówił do niej per „kobieto”. Uczucie Wiktorii rosło wprost proporcjonalnie do oburzenia jej otoczenia. Dopiero gdy w życiu monarchini pojawił się Abdul Karim, zaczęto doceniać prostolinijność i brak zachłanności jej pierwszego towarzysza. W porównaniu do Browna, Karim okazał się karierowiczem, który wiedział, jak manipulować królową.

John Brown zmarł w 1883 r., a Wiktoria się załamała. Mówiono nawet, że jej żałoba była większa niż ta, którą nosiła po księciu Albercie.

Zapomnieć o niewygodnym

Wiktoria Hanowerska odeszła z tego świata w 1901 r., a członkowie jej rodziny nie marnowali czasu. Skoro królowej już nie ma, a nastał czas Edwarda VII, należało pozbyć się wszystkiego, co mogłoby źle wpłynąć na wizerunek najdłużej panującej dotychczas monarchini. Powinien być nieskalany, a istniał ktoś, kto temu przeczył. Jeszcze w dniu pogrzebu królewska małżonka Aleksandra w towarzystwie szwagierki Beatrice i zbrojnych ruszyła do domu Abdula Karima. Zarówno on, jak i jego rodzina zostali zmuszeni do jak najszybszego opuszczenia Wielkiej Brytanii. Nie byli pewnie zachwyceni, lecz przynajmniej wyjeżdżali bogaci.

Munshi jako sługa królowej Wiktorii

Nie chodziło jednak tylko o pozbycie się Karima z kraju. Było coś, co zagrażało jeszcze bardziej – całe mnóstwo listów, które pisali do siebie z Wiktorią, a więc dowody ich przywiązania i uczucia. Przetrząśnięto wszystkie szuflady i spalono to, co w nich znaleziono. Na szczęście dla historyków, a nieszczęście dla rodziny królewskiej, odnaleziono jednak prywatne zapiski zarówno Karima, jak i Wiktorii. Okazało się, że przez lata królowa podpisywała listy do niego jako „najbliższa przyjaciółka”, a nawet pieczętowała je od czasu do czasu pocałunkami.

Aby nie niszczyć całej wieloletniej korespondencji wielkiej królowej Wiktorii, księżniczka Beatrice podjęła się niewiarygodnie trudnego zadania i całymi latami przepisywała jej listy tak, by usunąć każdą pojedynczą wzmiankę na temat Abdula Karima.

 

Bibliografia:

  1. Misztal M., Królowa Wiktoria, Wrocław 2010.
  2. https://www.bbc.co.uk/news/world-south-asia-12670110 [dostęp z dnia 12.09.2017 r.].
  3. https://www.dailymail.co.uk/news/article-2132054/Queen-Victoria-Abdul-Karim-After-John-Browns-death-Queen-fell-Indian-servant.html [dostęp z dnia 12.09.2017 r.].

 

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak

Korekta językowa: Aleksandra Czyż

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Mik47 napisał(a):

    Niczym Francis Drake dla Elżbiety 😉

Zostaw własny komentarz