„Filary ziemi” – K. Follett – recenzja


To już piętnaste wydanie! Jeśli ten fakt nie świadczy o tym, że czytelnicy kochają Filary ziemi, to zapewne znajdzie się jeszcze kilka innych argumentów, które potwierdzą tę tezę. Najsłynniejsza powieść Kena Folletta kolejny raz trafiła na księgarniane półki za sprawą wydawnictwa Albatros. Jeśli jeszcze jej nie macie, szybko nadróbcie zaległości!

Ken Follett jest jednym z najsłynniejszych pisarzy tworzących książki o tematyce historyczno-przygodowej i od wielu lat fascynuje swoją twórczością czytelników na całym świecie. Jego powieści są nietuzinkowe i niepowtarzalne, a najsłynniejsza z nich, Filary ziemi, to pozycja, którą każdy miłośnik historii powinien poznać.

Historia opisana w książce skupia się wokół budowy fikcyjnej katedry Kingsbridge, która trwała niemal czterdzieści lat i właśnie ten okres obejmuje fabuła. Budowla i poświęcenie bohaterów, których celem jest jej wzniesienie, stają się jednymi z głównych wątków, lecz oczywiście nie jedynymi. W centrum wydarzeń znajduje się pomysłodawca katedry Tom Budowniczy, który na przestrzeni lat przeżywa ze swoją rodziną wzloty i upadki, doświadczając zarówno biedy, jak i chwil radości. Najwięcej miejsca w swojej powieści Follett poświęca zwykłym, prostym ludziom, którzy każdego dnia muszą wstawać i ciężko pracować, aby przeżyć. Jest to wspaniały obraz współczesnego społeczeństwa, które wiedzie skromne życie i chcąc nie chcąc często wplątywane jest w sytuacje i konflikty, z którymi wolałoby nie mieć nic wspólnego.

Tłem wydarzeń jest wojna domowa i walka o sukcesję angielskiego tronu. Przebywająca za morzem cesarzowa Matylda pragnie odzyskać to, co się jej należy z urodzenia, a więc koronę, którą mogłaby przekazać swojemu synowi. Niestety, ma przed sobą mocnego przeciwnika, którym jest król Stefan. Konflikty polityczne oraz religijne, władza, próby zdeptania maluczkich przez tych, którzy są potężniejsi i bogatsi, a także miłość, nienawiść i pożądanie – w książce Kena Folletta jest dosłownie wszystko. Na ponad ośmiuset stronach porywającej sagi, od której po prostu nie sposób się oderwać, autor wprowadza czytelnika w niesamowity świat, tak dzisiaj odległy i nierealny. Dowodzi, że nie potrzeba wydarzeń nadprzyrodzonych, smoków i potworów, by stworzyć coś, co będzie odświeżane przez kolejne pokolenia. Ta książka pociąga od prawie trzydziestu lat i wcale nie wydaje się, by miała przestać. Nic więc dziwnego, że saga Filary ziemi doczekała się serialowej adaptacji pod tym samym tytułem i to w fantastycznej obsadzie, w dodatku w reżyserii samego Ridleya Scotta.

Recenzowana książka to najnowsze wydanie sagi, które przykuwa uwagę przede wszystkim serialową okładką, dzięki czemu z pewnością sięgną po nią także osoby, które już zapoznały się z produkcją telewizyjną. Naprawdę warto – ja również najpierw obejrzałam i wcale nie żałuję, że przeczytałam książkę, bo choć serial jest świetnie zrobiony, to nie jest w stanie oddać tego, co przekazał autor. Jego narracja jest wprost epicka, wspaniała i niczego nie można jej zarzucić.

 

Plus minus:

Na plus:

+ fascynująca fabuła

+ wspaniała narracja

+ ciekawi bohaterowie

+ ładne wydanie

Na minus:

- brak

 

Tytuł: Filary Ziemi

Autor: Ken Follett

Wydawca: Albatros

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-7885-525-5

Liczba stron: 832

Okładka: twarda

Cena: 46,90 zł

Ocena recenzenta: 10/10

 

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak

Korekta: Edyta Chrzanowska

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Mik47 napisał(a):

    Czy książka jest tak dobra jak serial?

  2. Aneta napisał(a):

    Lepsza.

  3. iwan napisał(a):

    Ridley Scott nie był reżyserem serialu tylko producentem, reżyserem był Sergio Mimica-Gezzan.

Zostaw własny komentarz