Maximiliena de Robespierre’a droga na gilotynę – część I


10 thermidora II roku Republiki1 zapisano ostatnie zdania w bodaj najbardziej fascynującym, z pewnością zaś najkrwawszym, rozdziale wielkiej rewolucji francuskiej. Oto paryski kat ukazał motłochowi oderwaną od reszty ciała głowę 36-letniego mężczyzny, który przed kilkunastoma godzinami był nieformalnym kierownikiem wszechwładnego Komitetu Ocalenia Publicznego, stał na czele znamienitej partii jakobinów mającej większość w Konwencie Narodowym, a swoimi wystąpieniami porywał tłumy. Maximiliena Marie Isidore’a de Robespierre’a – bo o nim mowa – żegnano teraz najgorszymi obelgami. Na gilotynę posłał tysiące obywateli; teraz i jemu przyszło przenieść się na łono Abrahama, ku rozkoszy sterroryzowanych wrogów.

Poniżej przedstawiamy pierwszą część artykułu „Maximiliena de Robespierre’a droga na gilotynę”. Część drugą można przeczytać tutaj.

Portret Maximilliena de Robesspierre’a, nieznanego autora ok. 1790 roku

Nieprzekupny

„Nieprzekupny” (fr. l’Incorruptible), jak z powodu kryształowej ponoć uczciwości i skromności wołała nań paryska ulica, miał decydujący głos w sprawach francuskiej polityki w latach 1793–1794. Był to okres ewidentnej radykalizacji rewolucji, pełen sprzecznych emocji szargających krajem. Nasilił się terror, na każdym kroku doszukiwano się reakcyjnych knowań i bezlitośnie likwidowano wszelką opozycję oraz domniemanych wrogów Republiki. Ocena postaci Robespierre’a diametralnie różni badaczy – i to nawet pomimo skromnych materiałów źródłowych (pisma i dokumenty spalili wybiórczo termidorianie). Dla jednych był gwałtownym dyktatorem-fanatykiem, oślepionym żądzą władzy ukrywaną pod płaszczykiem szeroko pojętej „cnoty”, i przeczulonym na punkcie rzekomych spisków tyranem, którego szablą była gilotyna. Drudzy widzieli go natomiast jako obrońcę ludu zwalczającego monarchię absolutną, łaknącego wolności i równości, doskonale radzącego sobie z neutralizowaniem wojennego kryzysu i działającego w najlepszym interesie kraju.

U progu wielkiej polityki

Bohater niniejszego artykułu urodził się w Arras 6 maja 1758 r. Pochodził ze skromnego, lecz starego rodu szlacheckiego, z którego wywodziło się wielu prawników. Młody „Maxime„ również podążył w tym kierunku – zdobył niezbędne wykształcenie w słynnym liceum Louis-le-Grand oraz na Sorbonie. W dalszej kolejności, jako adwokat prowincji Artois, prowadził dosyć spokojne i bezbarwne (jakże odmienne od epizodów tak wielu późniejszych rewolucjonistów) życie. W 1783 r. został przyjęty w poczet członków dyskusyjno-literackiego Société des Rosati. Odbył tam prawdziwą praktykę bojową – ćwiczył ”sztukę królewską”, a więc manipulowanie opinią publiczną, wyborami i głosowaniem, zdobywał doświadczenie w kierowaniu intrygami, pilnie słuchał wykładów na temat tego, jak wykorzystywać bierność jednych i roztargnienie innych oraz przyciągać do siebie ludzi. Przejęły go idee oświecenia, a zwłaszcza doktryny zawarte w traktatach Umowa społeczna. Wzorem Rousseau zaczął dostrzegać zarodek nierówności politycznej w nierówności ekonomicznej, stał się zatem zdecydowanym przeciwnikiem własności prywatnej. Począł bronić interesów Tiersu.

Gdy w 1789 r. loże i akademie przekształcały się w komitety wyborcze do Stanów Generalnych, Robespierre prowadził kampanię, ogłaszał liczne manifesty, pozował na obrońcę biednych i uciśnionych, własnoręcznie redagował zeszyty skarg rzemieślników, ostatecznie zaś został posłem. Był bardzo aktywny już jako członek Konstytuanty – co interesujące, w owym czasie zasłynął m.in. z szeregu mów poświęconych bezsensowności (sic!) kary śmierci. Równocześnie był jedną z kluczowych postaci radykalnie lewicowego Klubu Bretońskiego (przemianowanego następnie na Stowarzyszenie Przyjaciół Konstytucji), stopniowo też stawał się bożyszczem ludu paryskiego. Z nieukrywanym entuzjazmem przyjął obalenie monarchii (10 sierpnia 1792 r.), a we wrześniu wszedł w skład nowego zgromadzenia, Konwentu Narodowego [dalej także: Konwent, KN].

Eliminacja pierwszych przeciwników

Po dekapitacji Ludwika XVI wyraźnym zmianom uległa polityka deputowanych Żyrondy. Politycy skupieni wokół Jacquesa Brissota i Jean-Marie’a Rolanda znaleźli się teraz na prawicy2  i ze wzrastającym niepokojem obserwowali aktywność śmiało wkraczających na scenę polityczną jakobinów, na czele właśnie z Robespierrem czy Jean-Paulem Maratem. Jesienią 1792 r., przekonani o silnym poparciu konserwatywnej prowincji, postanowili rozprawić się z paryskimi wichrzycielami. Oskarżali ich o dążenie do dyktatury i zapewne zazdrościli oparcia w masach ludowych – najlojalniejszej podporze przewrotu, od której zauważalnie się odwrócili.

Na niekorzyść żyrondystów działały klęski militarne w wojnie z koalicją, liczne powstania kontrrewolucyjne, widoczny zwłaszcza na prowincji brak koordynacji działania władz oraz zdrada gen. Dumourieza na rzecz Austrii. Robespierre i koledzy z górnych ław Konwentu (stąd przydomek „górali” – montagnards) twierdzili, że tylko zdecydowane środki mogą ocalić rewolucję. Ku ich koncepcjom zaczęło skłaniać się mało aktywne centrum, zwane Równiną bądź – bardziej pieszczotliwie – Bagnem. W marcu 1793 r. przeforsowano ustanowienie Trybunału Rewolucyjnego dla sądzenia w trybie wyjątkowym „bez prawa apelacji i kasacji, który będzie orzekać o każdym kontrrewolucyjnym przedsięwzięciu, o każdym zamachu na wolność, równość, jedność i niepodzielność Republiki, wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo państwa i o wszelkich spiskach mających na celu odrestaurowanie królestwa”3 oraz Komitetów Nadzoru. Głoszona przez jakobinów konieczność prowadzenia scentralizowanej polityki znalazła zaś ujście w powołaniu Komitetu Ocalenia Publicznego [dalej także: KOP]4 – organu władzy o nieograniczonych kompetencjach w zakresie kierowania walką z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym.

Po 5 kwietnia 1793 r., a zatem dniu jego utworzenia, znaczenie Girondins upada. O ich totalnej eliminacji decyduje zbrojna interwencja ludu Paryża, nękanego ubóstwem oraz zniecierpliwionego niepowodzeniami na frontach i sytuacją aprowizacyjną. Inspirowali ją Marat, Robespierre (ten perswadował: „Gdy lud jest uciskany, gdy mu zostaje tylko własna jego siła, byłby tchórzem ten, kto by mu nie rzekł, że powinien powstać. Gdy wszystkie prawa są pogwałcone, gdy despotyzm sięga szczytu, gdy się depcze dobrą wiarę i wstyd, lud powinien zrobić insurekcję. Ten moment nadszedł”5 ) oraz „wściekli”6. Brissotystów aresztowano na samym początku czerwca, po uprzednim otoczeniu siedziby Konwentu.

Popiersie Robespierre’a dłuta Claude-André’a Deseine’a, 1791 r.

Po monopol na władzę

Opanowany przez stronnictwo Robespierre’a Konwent, aby zadać kłam zarzutom o dyktatorskie dążenia Góry, już 24 czerwca 1793 r. uchwalił nową Deklarację Praw Człowieka i Obywatela (która miała bardziej radykalny charakter od swojej poprzedniczki z 1789 r.) wraz z tzw. konstytucją jakobińską, stanowiącą bodaj najbardziej demokratyczny akt ustawodawczy rewolucji7. Druga z nich pozostała martwą literą; jej wprowadzenie w życie odroczono bowiem do czasu zawarcia pokoju z koalicją. Naczelnym zadaniem KOP było tymczasem doprowadzenie do zwycięskiego końca walki z wrogiem zewnętrznym i wewnętrznym. Nie cofano się przed decyzjami ryzykownymi i niepopularnymi, jak choćby ustanowieniem cen maksymalnych na artykuły pierwszej potrzeby i dekretu o podejrzanych z 17 września 1793 r. Przewidywał on natychmiastowe aresztowania na terenie całej Francji podejrzanych o działalność bądź sympatie kontrrewolucyjne – zająć miał się tym Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego [dalej: KBP8]. Definicja kategorii ludzi, których należało uznać za podejrzanych, pozostawiała pod względem prawniczej precyzji wiele do życzenia, pozwalała na szeroką interpretację. W ciągu trzech ostatnich miesięcy 1793 r. w samym Paryżu wydano 177 wyroków śmierci9.

Jednomyślności w obozie rewolucyjnym jednakże nadal brakowało. W wyniku różnic w poglądach jakobinów zarysowały się przeciwstawne sobie ugrupowania. I tak, szczególnie groźne dla rządów KOP były dwa odłamy kordelierów – ci skupieni wokół radykała Jacques-René’a Héberta (twórcy chaotycznej i wielce brutalnej kampanii dechrystianizacyjnej) oraz frakcja pod przywództwem Georgesa Dantona. W zdruzgotaniu przeciwników Maximilienowi znów pomogły sprzyjające okoliczności. Nie lada oburzenie wzbudził wówczas bowiem skandal związany z likwidacją Kompanii Indyjskiej (listopad 1793 r.). Jego wyjście na jaw poważnie podkopało pozycję obydwu wrogich stronnictw, z którymi silnie związane były główne postacie afery. Ich zeznania potwierdzały istnienie spisku cudzoziemców, którzy dążyli do rozbicia partii będącej u steru rządów. Miało dojść do wywołania rozłamu w Komitecie, a w dalszej kolejności – odnowienia jego składu personalnego i przejęcia władzy przez Dantona.

Robespierre w porę dostrzegł zagrożenie i, aby podjąć gwałtowniejsze środki, przeciągnął na swoją stronę sankiulotów. Na przełomie ventôse’a i germinala10 ugrupowania, które przeciwstawiały się decyzjom i składowi personalnemu KOP, zostały rozwiązane. Gilotyna zakończyła żywot najważniejszych ich przywódców. Jej ostrze najpierw spadło na głowy hebertystów – ich przywódcy i m.in. Antoine-Françoisa Momoro, nieco zaś później na dantonistów – samego „Tytana Rewolucji„, a ponadto Philippe’a Fabre d’Églantine’a (autora nazw miesięcy w nowym kalendarzu) oraz Camille’a Desmoulinsa (ostatniego opozycyjnego dziennikarza). „Nieprzekupny„ konstatował wtedy przekornie: ”Twierdzę, że ktokolwiek drży w tej chwili, jest winny; niewinność nigdy nie lęka się publicznego osądu”11.

Istota Najwyższa

Ogromny wpływ, jaki wywierał swymi wystąpieniami, wzrósł teraz jeszcze bardziej. Jego charakter sprawiał, iż lud otaczał go ogólnym szacunkiem, lecz niewielu darzyło żywszym uczuciem. Rzadko zdobywał się na bezpośredniość w stosunku do współpracowników, nie oszczędzał nikogo, kto jego zdaniem zasłużył na krytykę, nigdy nie analizował uczuć, jakie wzbudzała jego wyniosłość12. Ostentacyjne okazywanie wyższości moralnej nad otoczeniem nie było z pewnością rysem sympatycznym. Chluby nie przyniósł mu również pomysł związany z organizacją życia duchowego obywateli. Ów deista13 i przeciwnik Kościoła jako instytucji wyszedł z inicjatywą wprowadzenia we Francji kultu Istoty Najwyższej (Être suprême). Po zalegalizowaniu tej osobliwej religii państwowej, 20 prairiala II roku Republiki (8 czerwca 1794 r.) w Paryżu odbyło się wyjątkowe misterium na cześć nowego bóstwa, zaplanowane przez wybitnego artystę Jacquesa-Louis Davida. Na czele orszaku paradował Maximilien Robespierre we wspaniałym stroju, wyróżniającym go spośród reszty.

Uroczystość stała się apoteozą nieformalnego przywódcy Francji. Jego przeciwnicy wymieniali się dyskretnie szyderstwami, określając go „arcykapłanem„ na czele swego ludu i ”nowym Mahometem”. Deputowani w przeważającej liczbie uważali defiladę za komedię i byli oburzeni przymusem uczestnictwa w podobnym błazeństwie; część oskarżała go półsłówkami o dążenie do dyktatury14. Należy pamiętać, iż w dużej mierze przez niego już wcześniej zamarło życie polityczne. W Konwencie brakowało odważnych dyskusji, a wnioski wszechwładnych Komitetów przyjmowano bez żadnego oporu. Dominowała obawa przed aresztowaniem – z powodu popełnionych wcześniej nadużyć bądź niefortunnie wypowiedzianych słów15.

Na wiele wrogich odłamów rozpadł się ostatecznie KOP. Kluczowe znaczenie mieli oczywiście robespierryści, a więc – obok tytułowego bohatera: wierny Louis Antoine de Saint-Just (z powodu niespotykanej urody, ale i bezwzględności, określany przez historiografię mianem „Anioła Śmierci„ lub „Archanioła Terroru„) czy Georges Couthon, dalej znajdowali się dawni radykalni terroryści Jacques-Nicolas Billaud-Varenne i Jean-Marie Collot d’Herbois oraz specjaliści od spraw wojskowych na czele z Lazarem Carnotem. Między nimi lawirował Bertrand Barère, który również rozpoczął podjazdową wojnę przeciw ”Nieprzekupnemu”16. Punktem spornym, poza nieszczęsnym kultem Istoty Najwyższej, była kwestia prowadzenia wojny; na linii Carnot – Robespierre iskrzyło zresztą już od dawna (polityk z Burgundii należał do wąskiego grona ludzi, którzy otwarcie zarzucali mu dyktatorskie zakusy).

Eskalacja terroru

Spory i zadrażnienia potęgowały terror, choć nie uzasadniały go już ani pilna konieczność walki z kontrrewolucją, ani przegrane na frontach. Tym razem brutalne metody miały utrwalić na stałe iluzoryczną ideę tzw. „Republiki cnotliwych„, bliskiej drobnym wytwórcom, którzy mieliby zadowalać się surowym, lecz szczęśliwym życiem pozbawionym demoralizacji i luksusu. „Suwerenem„ miało być poczucie obywatelskie i patriotyzm, czyli to, co po Monteskiuszu i Rousseau lider jakobinów określał mianem ”cnoty” (la vertu). Jego zdaniem tylko ci będący u steru władzy, którzy stale manifestowali jej siłę i gwarantowali uchronienie się od pokus, uosabiali suwerenność ludu17. Chęć budowania państwa zdominowanego przez ludzi skromnych i – tym samym – cnotliwych była zgoła sprzeczna z interesami wzbogaconej na rewolucji burżuazji, która powinna być niezawodną podporą rządu.

Terror, w ujęciu Robespierre’a, był środkiem mającym zapewnić rządy cnoty. Usprawiedliwiał go jako swoisty wyraz suwerenności narodu (gloryfikacja przemocy jako legitymizacji jego woli czy też gniewu), formę nieograniczonej władzy służącej utrzymaniu zdobyczy rewolucji18. Przemoc miała być z nią nierozłączna, wręcz tożsama. „Jeśli w czasie pokoju podstawowym źródłem rządów ludu jest cnota, to podczas rewolucji jest nim jednocześnie i cnota, i terror: cnota, bez której terror jest zgubny; terror, bez którego cnota jest bezsilna. Terror jest tylko bezzwłoczną sprawiedliwością, surową i nieugiętą; a zatem jest on emanacją cnoty. Jest on nie tyle szczególną zasadą, ile raczej konsekwencją ogólnej zasady demokracji zastosowanej do najpilniejszych potrzeb naszego kraju”19 – mawiał. Powyższa argumentacja osiągnęła szczyt w zdumiewającym utożsamieniu przeciwieństw – terror miał znosić opozycję między karą i łaską. Sprawiedliwe i surowe sankcje dla wrogów są bowiem najwyższą formą łaski, w której zbiegają się rygor i miłosierdzie: „Ukarać uciskających ludzkość to łaska; przebaczyć im to barbarzyństwo. Rygor tyranii tylko sam rygor ma za zasadę; rygor rządu republikańskiego pochodzi z miłosierdzia”20.

Wielki terror zbierał krwawe żniwo, wywołując zrozumiałą atmosferę strachu i wzajemnej nieufności, a co więcej – odwracając gros dotychczasowych zwolenników od samego Robespierre’a, który był jednym z inicjatorów debaty nad słynnym prawem prairiala. Owa „konstytucja terroru”, uchwalona 10 czerwca 1794 r., zdefiniowała zbrodnie przeciwko państwu w taki sposób, że można było pociągnąć do odpowiedzialności właściwie każdego. Uznawała tylko dwa wyroki: uniewinnienie albo śmierć, a oskarżonym odmawiała nawet prawa posiadania obrońców…

Bibliografia:

  1. Baczko B., Jak wyjść z Terroru. Termidor i Rewolucja, Gdańsk 2005.
  2. Baczko B., Robespierre i Terror, „Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej” 1997, t. 42, s. 5–17.
  3. Baszkiewicz J., Maksymilian Robespierre, Wrocław 1976.
  4. Baszkiewicz J., Meller S., Rewolucja francuska 1789–1794. Społeczeństwo obywatelskie, Warszawa 1983.
  5. Cisek A.M., Kłamstwo Bastylii, Warszawa 2010.
  6. Constitution du 24 juin 1793 (online), https://www.conseil-constitutionnel.fr/conseil-constitutionnel/francais/la-constitution/les-constitutions-de-la-france/constitution-du-24-juin-1793.5084.html, (dostęp: 11 czerwca 2017).
  7. Gaxotte P., Rewolucja francuska, tłum. J. Furuhjelm, E. Kuczkowska, A. Zawilski, Gdańsk 2001.
  8. Fayard J.-F., 100 dni Robespierre’a, tłum. B. Spieralska-Kasprzyk, Warszawa 2006.
  9. Kaliszewski W., Dlaczego zginął Robespierre?, „Nowe Książki” 12/2006, s. 24.
  10. Karabutenko I., Robespierre w księżycowym świetle, czyli mistyka terroru i jego rzeczywistość, tłum. J. Dembowski, „Fronda” 44/45/2008, s. 426–433.
  11. Lefebvre G., Termidorianie. Dyrektoriat, tłum. W. Bieńkowska, Warszawa 1959.
  12. Lefebvre G., Pouthas Ch.H., Baumont M., Historia Francji, t. 2, Od 1774 do czasów współczesnych, tłum. M. Derenicz, Warszawa 1969.
  13. Manfred A., Rousseau, Mirabeau, Robespierre. Trzy portrety z epoki Wielkiej Rewolucji Francuskiej, tłum. A. Szymański, Warszawa 1988.
  14. Markov W., Soboul A., Wielka Rewolucja Francuzów 1789, tłum. E. Morciniec, Wrocław 1984.
  15. Milewska M., Bogowie u władzy. Od Aleksandra Wielkiego do Kim Dzong Ila. Antropologiczne studium mitów boskiego władcy, Gdańsk 2012.
  16. Milewska M., Ocet i łzy. Terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako doświadczenie traumatyczne, Gdańsk 2001.
  17. Partyka J.S., Proces Robespierre’a, „Prawo i Życie” 18/1998, s. 24–26.
  18. Salmonowicz S., Francja pod jakobińską gwiazdą. Szkice z dziejów rewolucji francuskiej, Warszawa 1966.
  19. Salmonowicz S., Sylwetki spod gilotyny, Warszawa 1989.
  20. Scurr R., Robespierre. Terror w imię cnoty, tłum. B. Przybyłowska, Warszawa 2008.
  21. Soboul A., Robespierre ou les contradictions du jacobinisme / Robespierre albo sprzeczności jakobinizmu, „Annales UMCS” – Sectio F, 1962, vol. XVII, nr 2, s. 17–26.
  22. Soria G., Grande histoire de la Révolution française, vol. 6 – Le temps de Robespierre, Paris 1988.
  23. Thompson J.M., Robespierre, t. 1 – Od urodzenia Robespierr’a do śmierci Ludwika XVI; t. 2 – Od śmierci Ludwika XVI do śmierci Robespierr’a, tłum. A. Dobrot, Warszawa 1937.
  24. Tulard J., Fayard J.-F., Fierro A., Histoire et dictionnaire de la Révolution française, 1789–1799, Paris 1987.
  25. Willaume J., Wybór tekstów źródłowych do historii powszechnej 1789–1815, Lublin 1975.
  26. Žižek S., Robespierre, czyli boska przemoc Terroru, „Krytyka Polityczna”, 2007, nr 13, s. 244–269.

Redakcja merytoryczna: Marcin Tunak
Korekta językowa: Aleksandra Czyż

  1. Thermidor – jeden z miesięcy francuskiego kalendarza rewolucyjnego. Odpowiadał okresowi od 19 lipca do 17 sierpnia. Poprzedzały go: vendémiaire (22 września – 21 października), brumaire (22 października – 20 listopada), frimaire (21 listopada – 20 grudnia), nivôse (21 grudnia – 19 stycznia), pluviôse (20 stycznia – 18 lutego), ventôse (19 lutego – 20 marca), germinal (21 marca – 19 kwietnia), floréal (20 kwietnia – 19 maja), prairial (20 maja – 18 czerwca) i messidor (19 czerwca – 18 lipca). Po nim następował fructidor (18 sierpnia – 16 września). []
  2. O postulatach politycznych i społecznych żyrondystów m.in. w: G. Lefebvre, Ch.H. Pouthas, M. Baumont, Historia Francji, t. 2, Od 1774 do czasów współczesnych, tłum. M. Derenicz, Warszawa 1969, s. 71. []
  3. Cyt. za: W. Markov, A. Soboul, Wielka Rewolucja Francuzów 1789, tłum. E. Morciniec, Wrocław 1984, s. 235. []
  4. Skrót francuski – CSP; od Comité de salut public []
  5. Cyt. za: W. Markov, A. Soboul, dz. cyt., s. 240. []
  6. „Wściekli” (fr. les enragés) byli skrajnym ugrupowaniem paryskich sankiulotów, domagającym się ustalenia cen maksymalnych na artykuły spożywcze, rekwizycji zboża, pomocy dla biednych i rodzin żołnierzy, utworzenia armii rewolucyjnej, opodatkowania bogatych. Na ich czele stał ksiądz Jacques Roux. Zob. m.in. S. Salmonowicz, Francja pod jakobińską gwiazdą. Szkice z dziejów rewolucji francuskiej, Warszawa 1966, s. 120. []
  7. Wysunięto zasadę powszechnej równości, stawiając ją przed wolnością – gwarantować miały ją prawa do pracy, bezpłatnej oświaty i opieki publicznej. Za najświętsze prawo uznano przyzwolenie na opór ludu wobec rządu nierespektującego jego przywilejów. Odrzucając monteskiuszowską zasadę trójpodziału władzy, ustawodawstwo miało spocząć w rękach jednoizbowego Ciała Ustawodawczego, wybieranego w wyborach bezpośrednich, powszechnych, równych i jawnych na roczną kadencję. Prawo wyborcze posiadali mężczyźni, którzy ukończyli 21 lat i zamieszkiwali w danym okręgu minimum sześć miesięcy. Władzę wykonawczą miała z kolei pełnić Rada Wykonawcza złożona z 24 członków wybieranych raz na dwa lata, całkowicie podporządkowana Ciału Ustawodawczemu. Co roku połowa jej składu miała ustępować. Jej zadaniem było kierownictwo i nadzór nad administracją; pozwalano jej działać jedynie w zakresie ustaw i dekretów wydawanych przez legislatywę. Pełny tekst, zob.: Jakobińska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela oraz Akt Konstytucyjny z 24 czerwca 1793 r., [w:] J. Willaume, Wybór tekstów źródłowych do historii powszechnej 1789–1815, Lublin 1975, s. 30–33. []
  8. Skrót francuski – CSP; od Comité de sûreté générale. []
  9. J. Baszkiewicz, Maksymilian Robespierre, Wrocław 1976, s. 204. W różnych zakątkach Francji na gilotynie życie oddali wówczas najważniejsi żyrondyści: Jacques Brissot, królowa Maria Antonina, książę Philippe Égalité. []
  10. Miesiące kalendarza rewolucyjnego – patrz przyp. 1. []
  11. Cyt. za: S. Žižek, Robespierre, czyli boska przemoc Terroru, „Krytyka Polityczna” 13/2007, s. 249. []
  12. S. Salmonowicz, dz. cyt., s. 153. []
  13. W przeciwieństwie do większości radykalnych rewolucjonistów, którzy kontynuowali ateistyczne tradycje oświecenia. []
  14. J. Baszkiewicz, dz. cyt., s. 268–272; S. Salmonowicz, dz. cyt., s. 154–155. []
  15. Obawy mogły być uzasadnione tym bardziej, że 20 floréala uchwalono ustawę o wydawaniu posłów sądom bez konieczności zgody Konwentu Narodowego. []
  16. P. Gaxotte, Rewolucja francuska, tłum. J. Furuhjelm, E. Kuczkowska, A. Zawilski, Gdańsk 2001, s. 415–417. []
  17. G. Lefebvre, Ch.H. Pouthas, M. Baumont, dz. cyt., s. 88–90. []
  18. B. Baczko, Robespierre i Terror, „Archiwum Historii Filozofii i Myśli Społecznej” 1997, t. 42, s. 7. []
  19. Cyt. za: S. Žižek, dz. cyt., s. 244. []
  20. Cyt. za: S. Žižek, dz. cyt., s. 245. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Mimo wszystko Robespierre to trochę tajemnicza postać. Czy pochodził ze starego rodu szlacheckiego o tym nazwisku? Nie jest to do końca pewne. Ci co o tym piszą na ogół to zastrzegają. Natomiast sprawa jego pochodzenia została rozstrzygnięta niedawno na tutejszym forum, przynajmniej częściowo.

    Czy był zawziętym wrogiem monarchii? Też pewnie nie. Może tylko źle widział monarchię absolutną. Wydaje się nawet że z Ludwikiem XVI łączyła go pewna nić sympatii. Kiedy Ludwik XVI wizytował liceum Louis le Grand to wyraźnie wyróżniał Robespierra. Ludwikowi XVI nigdy się coś podobnego nie przydarzyło.

    Nawet nie jest do końca pewne czy to głowę Robespierre kat pokazywał ludowi. (o tym też trochę na forum)

  2. tomz napisał(a):

    ale autor nie napisał wprost, że m.r. był zawziętym wrogiem monarchii. co do nazwiska to faktycznie - najciekawsza teoria mówi nawet że to jakaś wariacja szkockiego/irlandzkiego? robert spears [coś w tym stylu], ale także nie na tym skupia się tekst. generalnie pierwsza część ciekawa, fajnie by było jakby szybko pojawiła się na stronce druga cz.

  3. asd napisał(a):

    Zwykłe bandyckie ścierwo na dobrą sprawę ot tyle. Motłochu takiego na pęczki.

  4. Mik47 napisał(a):

    Rewolucja zjada swoje dzieci.

    • Anonim napisał(a):

      Ta akurat rewolucja była dzieckiem które zjadło swoich rodziców. Wynikła z konfliktu między królem a parlamentem. Czyli można przez to rozumieć że król z parlamentem to jej rodzice. W jej wyniku parlament uległ zagładzie a król skończył na szafocie. Zatem to rewolucja pożarła swoich rodziców.

  5. Daniel Krawczyk napisał(a):

    Artykuły zapowiadają się/cykl zapowiada się interesująco. Ile będzie jeszcze części? Czekam z niecierpliwością.

Zostaw własny komentarz