Wyuzdany król, czyli „odziany w kobiety” Franciszek I Walezjusz


Seks i erotyka w XVI-wiecznej Europie były tematem tabu. Jednak podczas gdy Anglicy kryli się po kątach ze swoimi romansami, a kobiety starały się być niedostępne, we Francji panowała zgoła inna atmosfera. Dwór przepełniał erotyczny duch, a sztuka przyciągała pożądaniem. W samym centrum stał zaś człowiek renesansu – król, który nie miał zamiaru ukrywać się ze swoją seksualnością – Franciszek I Walezjusz.

Franciszek I Walezjusz

Franciszek przyszedł na świat w 1494 r. i choć należał do królewskiej dynastii, to początkowo wcale nie myślał o tym, że kiedyś zostanie władcą. Mimo to od najmłodszych lat był rozpieszczany, głównie przez swoją matkę, która go wprost ubóstwiała, zresztą z wzajemnością. Kto wie, być może właśnie stąd wzięło się uwielbienie Franciszka do płci pięknej?

Kiedy już – szczęśliwym trafem, jako najbliższy męski krewny króla Ludwika XII – dwudziestoletni zaledwie Franciszek objął tron Francji, pokochał go cały kraj. Był młody, bardzo przystojny i dobrze zbudowany, a przede wszystkim ambitny – nie chciał zostać jedynie politykiem, ale także świetnym żołnierzem i nie wahał się ruszyć na wojnę na czele swojej armii. Francja nie mogła sobie wymarzyć lepszego króla. Dwór natomiast tylko czekał na monarchę o tak otwartym umyśle.

Wielbiciel kobiet

Franciszek I, zafascynowany włoską sztuką, coraz chętniej wprowadzał na swoim dworze kolejne zmiany. Królewski skarbiec za sprawą żołnierzy walczących w Italii był pełny dzieł sztuki zdobiących francuskie pałace, ktore także zachwycały swym bajecznym wyglądem. Na pierwszy rzut oka mogłoby się więc wydawać, że francuskiego dworu nic nie różniło od angielskiego czy hiszpańskiego. Panowała tu jednak zupełnie inna atmosfera – wręcz przesycona erotyzmem. Tym, kto nadawał całemu dworowi owe erotyczne zabarwienie, był sam król.

Podczas gdy w innych europejskich krajach damy dworskie miały być wzorem cnót, Franciszek wcale nie dbał o takie „szczegóły„ i bardzo często zapraszał do swej łożnicy piękne damy. W jego przypadku „często„ należy traktować dosłownie. Franciszek I nie miał jednej, dwóch, czy nawet dziesięciu kochanek. Król posiadał tzw. „mały zespół„ swoich ulubionych trzech partnerek, ale także całe grono innych, przelotnych kochanek. Mówiono o nim, że ”pił wodę z wielu źródeł” lub że był ”odziany w kobiety” i zwracał swoją uwagę na niemal każdą niewiastę, która pojawiła

Portret kobiety, najprawdopodobniej królowej Klaudii Walezjuszki

się na jego dworze – pannę, żonę czy też wdowę. Oczywiście nie wszystkie mogły liczyć na specjalne przywileje, jednak wiele z nich oczekiwało, że jeżeli przypadną królowi do gustu, będą mogły zająć bardziej zaszczytną pozycję, jaką była Maîtresse-en-titre, czyli oficjalna kochanka władcy. Tytuł ten za rządów Franciszka otrzymały hrabina Françoise de Foix oraz księżna Anne de Pisseleu d’Heilly, które mogły szczycić się statusem niemalże równym królowej.

Całej tej sytuacji musiała się przyglądać oczywiście żona Franciszka – królowa Klaudia. Być może odznaczała się przeciętną urodą, jednak z pewnością lepszej małżonki król nie mógł sobie wymarzyć. Nie dość, że była kobietą o wielkim sercu, pokorną i skromną, to jeszcze przymykała oko na zachowanie męża. Swą pociechę znajdowała w dzieciach, niemal bez przerwy będąc w ciąży – król z pewnością nie zaniedbywał więc swoich małżeńskich obowiązków. Klaudia była jednak królową jedynie dziewięć lat i zmarła po wydaniu na świat aż siedmiorga dzieci. Wkrótce jej miejsce u boku króla Francji zajęła Eleonora Austriacka.

Podniecające zabawy

Skłonność do hołubienia sztuki kochania nie przejawiała się u Franciszka jedynie w alkowie. Król sam podsycał bowiem gęstą, erotyczną atmosferę na swoim dworze, wprost kibicując romansom innych osób. Podobno namawiał nawet swoich dworzan do tego, aby szukali sobie kochanek, co miało być zgodne ze zwyczajem panującym w tak fascynującej go Italii. Nie chodziło już tylko o sztukę, ale także o normy moralne oraz znacznie swobodniejsze traktowanie cielesnych uciech. Jak twierdził Brantome w swoich Żywotach pań swawolnych, kiedy tylko król nie spędzał czasu z jedną ze swoich metres, próbował dowiedzieć się wszystkiego, co tylko się dało, o dworskich romansach otaczających go dżentelmenów i dam. Nie pytał wcale o ogólniki – władcę interesowały szczegóły, takie jak słowa wypowiadane w trakcie zbliżeń czy pozycje, jakie przyjmowano.

Cóż mogli zrobić otaczający Franciszka najbliżsi poddani na takie obyczaje? Korzystali oczywiście z królewskiego przyzwolenia i nie ukrywali się już ze swoimi pragnieniami, otwarcie flirtując i posuwając się o dwa kroki dalej. Francuzki stały się kobietami otwartymi, pewnymi siebie i świadomymi swojej seksualności oraz tego, jak działają na mężczyzn, dlatego często same wybierały sobie kochanków. Wszyscy ci, którzy pojawiali się na francuskim dworze, a przybywali z innych europejskich krajów, byli na początku zszokowani i prawdopodobnie zniesmaczeni, jednak z czasem także im udzielała się wyjątkowa atmosfera, mogli więc korzystać z uroków, jakie oferowała im Francja.

Franciszek I i umierający Leonardo da Vinci, obraz z 1818 r.

Sztuka erotyczna na dworze dozwolona

Każdy, kto odwiedzał dwór Franciszka I, mógł być zdziwiony, i nie chodziło tu tylko o swobodne obyczaje tam panujące. Podczas gdy rozmowy o nacechowaniu seksualnym prowadzone nawet przy obiedzie stawały się coraz częstsze, swoje zamiłowanie do erotyzmu król przekładał także na sztukę – powstawało coraz więcej książek o dwuznacznej tematyce, a śpiewane pieśni również od niej nie stroniły. To jednak nie wszystko. Franciszek uwielbiał obrazy przedstawiające nagie kobiety, często zajęte sobą nawzajem, pieszczące się i dotykające wzajemnie. Ta bezwstydna sztuka mogła niejedną osobę przyprawić o rumieniec, król jednak zachwycał się nią i otaczał, podkreślając jedynie to, że we Francji dozwolone jest nieco więcej. Jeden z książąt zamówił nawet puchar, który stał się swoistym miernikiem wyrafinowania seksualnego na dworze. „W środku pucharu wygrawerowano kopulujące zwierzęta, a kiedy pijący osuszał puchar, widział na dnie uprawiających miłość kochanków. Książę, do którego należał puchar, zabawiał się, każąc służącym wręczać go różnym kobietom, by z niego piły, a on wtedy obserwował ich reakcję. (…) Ci którzy należeli do dworskiego kółka nawet stosunkowo krótko, zapominali o skrupułach i pili łapczywie z podniecającego kielicha”1.

Nie ma wątpliwości, że prywatne życie króla Franciszka I było niezwykle barwne. Nie dotyczyła go ani fałszywa skromność, ani pruderia – zwyczajnie bawiło go i pociągało takie życie, które przysporzyło mu opinii lubieżnika i amanta. Miał bardzo wiele kobiet, które uwielbiały go z wzajemnością. Zapewne żaden inny europejski monarcha nie mógłby pochwalić się równie licznymi podbojami, co zresztą Franciszek przypłacił pod koniec swego życia, umierając, jak się powszechnie twierdzi, na syfilis.

 

Bibliografia:

Erickson C., Anna Boleyn, Warszawa 2000.

Hackett F., Franciszek I Walezjusz, Oświęcim 2017.

Hackett F., Henryk VIII, Warszawa 2015.

 

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzynska

Korekta jezykowa: Wiktoria Wojtczak

  1. C. Erickson, Anna Boleyn, Warszawa 2000, s. 23-24. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. POL napisał(a):

    „Francuzki stały się kobietami otwartymi, pewnymi siebie i świadomymi swojej seksualności oraz tego, jak działają na mężczyzn, dlatego często same wybierały sobie kochanków.” naprawdę to miało takie skutki społeczne?

Zostaw własny komentarz