Krucjaty Kazimierza Wielkiego


W latach 1340-1362 papiestwo ogłosiło pięć krucjat w obronie Polski, przyznając ich uczestnikom przywileje duchowe jak przy wyprawie do Ziemi Świętej. Co szczególnie ciekawe, wiadomości o tych krucjatach czerpać można wyłącznie ze źródeł zachodnich, gdyż polskie kroniki o nich milczą. Z tej przyczyny tenże epizod z historii Polski jest wyjątkowo mało znany i zasługuje na przybliżenie.

Kazimierz Wielki

Krucjata, czyli…?

Pojęcie krucjaty, czyli wyprawy krzyżowej, od dawna dzieli badaczy. Jedni uważają, że pod tym pojęciem należy rozumieć tylko organizowane przez papiestwo wyprawy rycerskie, których celem była Palestyna. Inni jednak sądzą, że na takie miano zasługują wszelkie wyprawy zbrojne, które odbywały się na wezwanie papiestwa, a ich uczestnikom było obiecane odpuszczenie grzechów. Idąc tym tropem, za krucjaty można uznać pięć ekspedycji ogłoszonych przez papieża w obronie Polski w latach: 1340, 1343, 1351, 1354 oraz 1362, w których deklarowano uczestnikom takie same przywileje, jakie mieli ich przodkowie ruszający do Ziemi Świętej. Od pierwszej krucjaty z 1096 r. minęło ponad 200 lat. W tym czasie papiestwo zgromadziło już ogromną wiedzę w zakresie organizowania, motywowania i finansowania tego typu ekspedycji. Co więcej, papieże awiniońscy tego okresu byli znakomitymi politykami, finansistami i dyplomatami mającymi przy tym poczucie odpowiedzialności za losy podzielonej na setki organizmów politycznych łacińskiej Europy.

Awinion i Europa Wschodnia

Szczególną uwagę papiestwa pod kątem zapewnienia bezpieczeństwa chrześcijanom przyciągała Europa Wschodnia. Sąsiadowała ona z niezmiernie potężnym i wciąż ekspansywnym imperium mongolskim. U schyłku XIII w. kierował nim wielki chan Kubilaj, który po długiej i zaciekłej wojnie osiągnął to, co nie udało się samemu Czyngis-chanowi – w 1279 r. podbił południowe Chiny. Było to imponujące osiągnięcie, gdyż państwo chińskie liczyło ok. 70 mln ludności – czyli więcej niż ówczesna Europa – oraz dysponowało zdumiewającymi technikami wojskowymi (np. granaty wypełniane prochem i trującymi substancjami). Papiestwo miało o tym wszystkim informacje od wielu swoich wysłanników na dwór wielkich chanów, poczynając od poselstwa Jana di Piano Carpiniego i Benedykta Polaka z 1245 r. Pod koniec XIII w. ukazało się dzieło Marco Polo Opisanie świata, które z miejsca stało się ówczesnym bestsellerem, udostępniając szerszym kręgom społecznym informacje o potędze imperium mongolskiego. Ale to odległe centrum świata mongolskiego. W praktyce politycznej XIV stulecia papieże mieli do czynienia z chanatem dzielnicowym Złotej Ordy ze stolicą w Saraju, któremu podlegali wszyscy książęta ruscy. Orda dokonała trzech wielkich najazdów na pogranicze łacińskie w latach 1241, 1257 oraz 1287 i nikt nie mógł zagwarantować, że nie powtórzy ich znowu. Mongołowie nie byli jedynym problemem regionu. Na północnym wschodzie w XIII w. pojawiło się, a następnie bardzo urosło w siłę państwo litewskie. Toczyło ono nieustającą wojnę z zakonem krzyżackim, ale nie przeszkadzało mu to jednocześnie anektować nowych ziem ruskich i dokonywać niszczycielskich najazdów na ziemie polskie – a docierali nawet do Kalisza. Budzili w Polakach respekt – już w 1284 r. książę mazowiecki Bolesław nazwał swojego syna Trojden ku czci teścia, księcia litewskiego Trojdena. Sprawa była tym groźniejsza, że Litwini współpracowali często z Mongołami oraz byli przedstawicielami wojującego pogaństwa i istniała realna możliwość, że zaczną odrywać pograniczne ziemie polskie.

Pałac papieski w Awinionie. W latach 1309-1377 Awinion pełnił tymczasowo rolę Stolicy Apostolskiej

Polska w polityce papieży awiniońskich

W tak niebezpiecznej sytuacji na wschodniej flance łacińskiego chrześcijaństwa papiestwo uznało, że niezbędnym elementem ustabilizowania sytuacji jest odbudowa Królestwa Polskiego i otoczenie go papieską protekcją, chociażby za cenę tolerowania na jego tronie ludzi dalekich od chrześcijańskiej moralności. Nie bez znaczenia była także rywalizacja papieży z cesarzami niemieckimi z dynastii Luksemburgów. Silna Polska zapewniałaby również równowagę polityczną w regionie.

Jakimi instrumentami dysponowało papiestwo? Oczywiście na pierwszym planie był oręż duchowy: papież miał ostateczne prawo do potępiania albo oczyszczania dostojników. Klątwa była wtedy bardzo niebezpieczną bronią, a kara lub nagroda w życiu pozagrobowym realnie oczekiwana przez społeczeństwo. Papieże dysponowali w Polsce podporządkowanym sobie klerem świeckim i zakonnym, który obowiązany był oficjalnie wspierać jego politykę. W praktyce oznaczało to, że przynajmniej nie mógł on się jej oficjalnie sprzeciwiać. Papiestwo miało również wyłączność na organizowanie wypraw krzyżowych. Po 200 latach szerzenia się ideałów krucjatowych wśród zachodniego społeczeństwa było ono podatne na wezwania do świętej wojny. Oczywiście realna skala zainteresowania się zmieniała, ale zawsze byli chętni, aby chwycić za broń i walczyć za chrześcijaństwo. Słowem, ogłaszanie kolejnych krucjat w obronie Polski było z jednej strony efektywnym, a z drugiej nisko kosztowym dla papiestwa sposobem wspierania Polaków walczących z muzułmanami, schizmatykami i poganami. Pragnę jednak zwrócić uwagę, że papieże bardzo ostrożnie szafowali tym przywilejem, a to z tej racji, że za każdą wojnę trzeba płacić. Ogłoszenie w ciągu 22 lat aż pięciu krucjat w obronie Polski było zdarzeniem wyjątkowym i dowodem na szczególne znaczenie Polski w polityce papieskiej. Wiązać to można z sukcesami Kazimierza Wielkiego w walkach o Ruś Halicką. Zapewne nie było przypadkiem, że pierwsza krucjata została ogłoszona w 1340 r., kiedy to król ogłosił się dziedzicem Rusi Halickiej i rozpoczął tam na dużą skalę działania wojenne. Kolejne jego sukcesy przekonały papiestwo, że Polska dobrze wykorzystuje udzielone przywileje i zasługuje na kolejne.

Kazimierz Wielki według Jana Matejki, czy naprawdę tak wyglądał?

Na wojnę potrzeba pieniędzy

Krucjaty, pomijając aspekt duchowy, były typowymi wojnami, których nerw zawsze stanowiły pieniądze. Powszechny podatek krucjatowy, „dziesięcinę saladyńską„, papiestwo ogłosiło na sfinansowanie III krucjaty w 1189 r. Z kolei na pograniczu hiszpańsko-arabskim królowie za zgodą papieży nakładali podatek nazywany po prostu ”krucjata” z przeznaczeniem na walkę z poganami. Podatki krucjatowe były zazwyczaj wysokie i powszechne, a ich niepłacenie zagrożone karami nie tylko państwowymi, ale i duchowymi. Co więcej, z przyczyn duchowych to kler zobowiązany był do szczególnej hojności w finansowaniu świętej wojny. Znikały więc ograniczenia, aby go opodatkować, sięgać do kościelnych skarbców, a nawet przejmować na rachunek królewski dziesięcinę. Kazimierz Wielki mógł tu liczyć na hojność papieską. W 1343 r. otrzymał dwuletnie dziesięciny z arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, a w 1351 r. i potem ponownie w 1354 r. czteroletnie dziesięciny. Odnośnie do podatku krucjatowego warto zwrócić uwagę na kwestię opłaty zwanej poradlnym.

Poradlne kazimierzowskie jako podatek krucjatowy

Wszyscy zapewne słyszeli o słynnym przywileju koszyckim Ludwika Węgierskiego z 1374 r. Obniżył on podatek łanowy z 24 groszy z łanu duchowieństwa i z 12 groszy z łanu rycerskiego do 2 groszy. Co ciekawe, jak podaje kronikarz Janko z Czarnkowa, w czasie pisania jego kroniki sprawa ta budziła wciąż emocje i nadal płacono 24 grosze z łanu kmieci należących do kleru parafialnego. Klasztory płaciły zaś 4 grosze i pewną ilość zboża. Podatek ten jak na warunki średniowieczne był zupełnie wyjątkowy. Co ważne, obejmował on majątki duchowne, które w całej Europie łacińskiej były zwolnione z podatków. Był przy tym niezwykle wysoki i wynosił ½ dochodu z łanów duchownych i ¼ z łanów rycerskich. Standardowy dochód z łanu to 1 grzywna albo 48 groszy. Stawka 12 i 24 grosze wskazuje, że są to ułamki od grzywny Kazimierza Wielkiego, który zarządził, aby grzywna składała się z 48 groszy. Wcześniej obowiązywała grzywna praska składająca się z 60 groszy. Warto też zwrócić uwagę, że podatku poradlnego w takim kształcie, jak opisano wyżej, nie odnotowano w źródłach przed Kazimierzem Wielkim. Albo inaczej, jak szczegółowo przedstawił to Modzelewski w pracy Chłopi w monarchii wczesnopiastowskiej, podatek poradlny występował w Polsce piastowskiej w dwóch formach: stałej, dawnego prawa książęcego, która stopniowo zanikała pod wpływem zwolnień immunitetowych, oraz podatku nadzwyczajnego. I to właśnie takim poradlnym nadzwyczajnym jest podatek kazimierzowski. Moim zdaniem został ustanowiony za zgodą papieską na finansowanie kolejnych krucjat, administracja w końcu uznała go za podatek stały i z takim przeznaczeniem utrzymał się do śmierci Kazimierza Wielkiego. Potem zaś nie zanikł, tylko uległ obniżeniu. Pod nazwą podatek łanowy był jednak podstawą funkcjonowania skarbu polskiego przez wieki, a ostatecznie został zniesiony w Kongresówce w 1866 r.

Ludwik Wegierski

Ciekawostką podatku łanowego było, że chłopi mogli połowę z niego odliczyć od dziesięciny kościelnej, co od innej strony uderzało w dochody duchowieństwa. Mogło więc być i tak, że w miejsce konfiskaty całej dziesięciny kościelnej, na co miał wieloletnie przywileje papieskie, Kazimierz Wielki ustalił poradlne w opisanej wysokości, które w połowie miało pochodzić z dziesięciny. W każdym razie w 1374 r. nie miało ono charakteru uznanego, stałego podatku, gdyż ówcześnie możni polscy zgłosili zastrzeżenie do jego poboru, powołując się na przywilej sukcesyjny Ludwika Węgierskiego z 1355 r., w myśl którego miał nie nakładać nowych podatków. Jan Długosz w swojej Kronice przytacza argumentację obu stron z 1374 r.: możni polscy powołują się na wielokrotne obietnice zniesienia tego podatku, a z kolei doradcy Ludwika Węgierskiego podnoszą, że pomimo tych obietnic Kazimierz Wielki pobierał tenże podatek aż do śmierci. Długosz podaje także inne nazwy tego podatku – miał on być nazywany królewszczyzną albo podatkiem królewskim – co także sugeruje jego niedawną genezę. Ostatecznie argumentacja możnych została uznana przez króla, a podatek został obniżony, jak wskazano wyżej.

Zainteresowanie polskimi krucjatami w krajach ościennych

Krucjaty kazimierzowskie były ogłaszane nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech oraz na Węgrzech. Odzew na nie był zróżnicowany, co wynikało z klimatu politycznego wobec Polski w krajach sąsiednich. Peter Jackson w pracy Mongołowie i Zachód pisze, że znacząca ilość krzyżowców miała pośpieszyć na pomoc Polakom podczas krucjaty 1340 r. Tak przynajmniej podaje Franciszek w Chronica Pragensis oraz Jan z Winterthur w Chronicon a Friderico II Imperatore ad annum 1348. Według Galvano Fiamma w jego Opusculum udział w krucjacie licznie wzięli Niemcy. Niemniej jednak pomoc nie była na skalę możliwości, gdyż, jak pisze Jan z Wintethur, cesarz Ludwik IV Bawarski miał twierdzić, że tak potężni władcy powinni bronić się sami. Wynikało to z niechęci cesarza do Polski i Węgier, a także z faktu, że dla niemieckich krzyżowców bardziej atrakcyjnym kierunkiem krucjatowym był szlak pruski. Pomimo to można być pewnym, że ruch krucjatowy stale dostarczał Kazimierzowi Wielkiemu wysoko zmotywowanych ochotników, bez których niemożliwe byłoby dokonanie wielkiego dzieła podboju Rusi Halickiej, przeciw Litwinom i Mongołom. Z pewnością bulle krucjatowe wpłynęły bardzo pozytywnie na postawę panów węgierskich, którym trudno było się wykręcać od udziału we wspieraniu Kazimierza Wielkiego, skoro była to nie tylko sprawa polityczno-dynastyczna, ale i postawiona przez papiestwo na najwyższym pułapie moralnym. Z tej m.in. przyczyny Węgry stale wspierały Polskę w wojnie o Ruś Halicką.

Polska za panowania Kazimierza III Wielkiego (1333–1370) / fot. CC-BY-SA 3.0

Ruch krucjatowy jako element umacniający władzę królewską

Jak wskazano wyżej, dzięki stale głoszonym krucjatom Kazimierz Wielki pozyskał ogromne źródło dochodów w postaci podatku poradlnego. Z funduszy tych mógł finansować zarówno inwestycje wewnątrz kraju, w postaci lokowania nowych wsi i miast, budowę zamków obronnych, jak i prowadzić niezmiernie kosztowną wojnę o Ruś Halicką. Dzięki krucjatowym pieniądzom mógł pozwolić sobie na utrzymywanie licznej grupy najemników, a także finansować pobyt rycerzy – gości krucjatowych. Bulle papieskie pozwoliły też Kazimierzowi Wielkiemu na prowadzenie w istocie autorytarnej polityki wewnętrznej – potencjalni przeciwnicy króla, zarówno świeccy, jak i duchowni, byliby nie tylko rebeliantami, ale i heretykami. Król mógł więc bez większych przeszkód budować niezwykle scentralizowany, jak na średniowieczne realia, aparat państwowy, uczynić jego częścią struktury kościelne i zreformować armię na wzór zakonu krzyżackiego. Bulle krucjatowe zapewniły także Polsce bezpieczeństwo ze strony chrześcijańskich sąsiadów – atakowanie króla krzyżowca było bowiem w średniowiecznych realiach niemal niedopuszczalne.

Tajemnicze milczenie polskich kronik o krucjatach Kazimierza Wielkiego

Praktycznie całą wiedzę o tychże krucjatach czerpać można wyłącznie z zachodnich kronik. Warto spojrzeć, co główny dziejopis Jan Długosz opisuje pod rokiem 1340 r., kiedy to ogłoszono pierwszą polską krucjatę, która miała się spotkać z dużym zainteresowaniem. Otóż znaleźć tam można obszerne opisy o wypadkach na Rusi, założeniu katedry we Włocławku, napadzie Litwinów na Mazowsze i śmierci królowej Jadwigi. O krucjacie ani słowa. Podobnie najmniejszej sugestii nie ma pod latami 1343, 1351, 1354 i 1362. Żadnych informacji o krucjatach nie ma także w innych polskich rocznikach. Jak wytłumaczyć to tajemnicze milczenie polskich źródeł? Moim zdaniem wynika ono z wrogiego nastawienia duchowieństwa do krucjat kazimierzowskich. To przecież ono w lwiej części było zmuszone do ich finansowania! Kazimierz zabierał połowę ich dochodu i to nie jednorazowo, ale przez dziesiątki lat. Być może domagał się także wydania kościelnych i klasztornych skarbców na zbożny cel krucjaty, mając ku temu błogosławieństwo papieskie. W tej sytuacji w rękach bezsilnych duchownych był tylko jeden oręż – przemilczenie. Tak, aby innym władcom Polski w przyszłości nie przyszło do głowy finansować wojen z poganami czy schizmatykami na koszt kościelnego skarbca. Z uwagi na szczupłość źródłową w Polsce nie ukazały się też odrębne opracowania na ten temat. Pewnym wyjątkiem jest wspomniana praca Petera Jacksona Mongołowie i Zachód, gdzie autor poświęca kilka stron na omówienie krucjat kazimierzowskich oraz wskazuje i cytuje zachodnie źródła kronikarskie.

Podsumowanie

Ruch krucjatowy, który objął praktycznie całe panowanie Kazimierza Wielkiego, pozwolił mu na zbudowanie scentralizowanego, sprawnie rządzonego państwa z nowoczesną armią. Dzięki zaś tym reformom Polska mogła przez kolejne 300 lat rozwijać się bez potrzeby radykalnych zmian. Polskie duchowieństwo przywykło też, że jest częścią aparatu państwa i w sytuacjach newralgicznych gotowe było wspierać kraj pieniędzmi i oddziałami wojskowymi. Można także powiedzieć, że Polska spełniła oczekiwania papieskie, nie tylko podbijając Ruś Halicką, lecz szerząc też tam katolicyzm. Z kolei po śmierci Kazimierza Wielkiego nie było już odpowiedniego klimatu do dalszych akcji krucjatowych. Społeczeństwo polskie miało dosyć stanu permanentnej żarliwości religijnej, za którą płacić musiało wysokie podatki. Powołanie zaś na tron polski litewskiego księcia Jagiełły, chrzest Litwy oraz rozpad Złotej Ordy zakończyły czas pogańskiego niebezpieczeństwa dla Polski.

Bibliografia:

Źródła:

  1. Jan Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. IX, Warszawa 2009.
  2. Jan Długosz, Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego, ks. X, Warszawa 2009.
  3. Janko z Czarnkowa, Kronika, tłum. A. Bielowski, https://polona.pl/item/kronika-janka-z-czarnkowa,NjA2Njgw (dostęp 28 marca 2018 r.)

Literatura:

  1. Buczek K., Powołowe – poradlne – podymne, „Przegląd Historyczny” 63/1972, s. 1–30, http://bazhum.muzhp.pl/media/files/Przeglad_Historyczny/Przeglad_Historyczny-r1972-t63-n1/Przeglad_Historyczny-r1972-t63-n1-s1-30/Przeglad_Historyczny-r1972-t63-n1-s1-30.pdf (dostęp 26 marca 2018 r.)
  2. Guttner-Sporzyński D. von, Wyprawy krzyżowe. Na przekór definicjom [w:] J. Dobosz, J. Kujawiński, M. Matla-Kozłowska (red.), Pierwsze polsko-czeskie forum młodych mediewistów. Materiały z konferencji naukowej Gniezno 27–29 września 2005 roku, Poznań 2007, https://www.academia.edu/3069974/Wyprawy_krzy%C5%BCowe_na_przek%C3%B3r_definicjom (dostęp 28 marca 2018 r.).
  3. Jackson P., The Mongols and the West, 1221–1410, London–New York 2014.
  4. Modzelewski K., Chłopi w monarchii wczesnopiastowskiej, Wrocław 1987.
  5. Podatek łanowy [w:] Z. Gloger, Encyklopedia staropolska, Warszawa 1900–1903, http://literat.ug.edu.pl/glogers/0025.htm (dostęp 29 marca 2018 r.).

Czytaj także:

Nota biograficzna

Adwokat Andrzej Nogal, l. 44, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autor ponad 200 artykułów popularnonaukowych na tematy prawne i historii prawa.

Redakcja merytoryczna: Artur Markowski
Korekta: Edyta Chrzanowska

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. francopilot napisał(a):

    u schyłku Jagiełły pojawili się husyci;były nawet propozycje objecią tronu czeskiego-także przez syna Jagiełly-Władysława-ale stronnictwo kard.Olesnickiego nie chcialo ich wspierac i wikłać Polski w wojny religijne;Objęcie tronu węgierskiego przez 16 letniego Władysława uaktywnilo działania krucjatowe papiestwa;po skutecznej kampanii antytureckiej zimą 1443 i zawarciu korzystnego pokoju,ktory zerwano pod naciskiem wysłannika papieskiego i pewnych kręgów wegierskich- ruszyła kolejna „wyprawa krzyżowa”ze słabym wsparciem rycerstwa europejskiego-głowny ciężar spoczywał na Polakach i Wegrach- zakończona klęską pod Warną/1444/ i smiercia króla Władysława/ Warnenczyka/.Brał w niej udział Grzegorz z Sanoka,któremu zawdzieczamy udokumentowanie tamtych wydarzen,ale to czasy pózniejsze niż te w powyższym opracowaniu......

  2. Piotr napisał(a):

    To są niestety bzdury wyssane z palca o czym kiedyś tłumaczył Ci Kakofonixie dr Andrzej Marzec z Instytutu Historii UJ

  3. lukas1980 napisał(a):

    ...a myslałem ‚że tylko ANDREW NOWAK leje wodę by sprzedać ludowi pisowskiemu jak najwięcej tomów dziejów polski?
    pomyliłem się...

Zostaw własny komentarz