IX Odyseja Historyczna - relacja + foto


Kolejna edycja multiepokowego zlotu miłośników odtwórstwa historycznego zakończyła się jakiś czas temu. Czas na podsumowanie i publikację zdjęć.

 

Przeszedłem przez bramę i po przejściu pięćdziesięciu kroków zobaczyłem rozebrany dworek. Pomyślałem: „Chyba zaczęli beze mnie!”

Co było i gdzie było?

Obchodząc park można było zobaczyć grupy zajmujące się tematami od średniowiecza do współczesności i dziwić to nie może, w końcu Odyseja Historyczna to największa multiepokowa impreza w Polsce i to z dużymi tradycjami, za rok stuknie jej okrągła dziesiątka na karku. Zobaczyłem Rzymian, wojów, lud ognisty, żołnierzy wyrwanych z wojny domowej w Rosji i nakładającej się z nią wojny polsko-bolszewickiej, wojny domowej w Hiszpanii, Wojsko Polskie z 1939 roku, drugowojenne okopy frontu wschodniego, narożny budynek na skrzyżowaniu we francuskim miasteczku w roku 1944, Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego podczas akcji „Wisła”, Wietnam, konflikty w Kosowie oraz Afganistanie. Chyba zabrakło tylko epoki napoleońskiej, a polskie podziemie niepodległościowe w trakcie wojny i po wojnie zaistniało tylko pod postacią Projektu Historycznego „Konspiracja”. Porównując to, co widziałem, a co mogłem zobaczyć na zdjęciach sprzed choćby dwóch lat, chyba mogę zaryzykować stwierdzenie, że moda na Żołnierzy Wyklętych właśnie zaczyna mijać. Chyba że Panie i Panowie postanowili pójść w koszerność i aktualnie przebywają w lasach. W skrócie: szeroko pojęte średniowiecze i XX/XXI wiek zdominowały park.

To co przede wszystkim rzucało się w oczy, to straszne wymieszanie epok. Obok współczesnych wojaków stała diorama dotycząca Prisztiny, która z kolei sąsiadowała z obozowiskiem z czasu wojny domowej z Hiszpanii, a kawałek dalej tkwili mudżahedini, których diorama sąsiadowała z lisim dołem z wojny w Indochinach. Pomiędzy te dwie ostatnie grupy wciśnięci byli Amerykanie z dioramą o wojnie na Pacyfiku. Z drugiej strony parku drugowojenni „Niemcy” przylegali do rzymskich legionistów. Przykłady można mnożyć. To wymieszanie strasznie mi przeszkadzało w odbiorze pojedynczych dioram, niejednokrotnie miałem wrażenie że nachodzą na siebie dwie niezwiązane ze sobą epoki/wydarzenia. Moim zdaniem zabrakło nie tylko porządnego rozplanowania poszczególnych stanowisk i dioram. Zabrakło wydzielenia ścieżek dla zwiedzających, przez co część grup była niemal odcięta od widzów. Różna była jakość dioram. Od płytkiego okopu bądź paru tablic do całej sieci transzei frontu wschodniego i piętrowego budynku grupy GRH Rangers Lead the Way. Swoją drogą diorama tej ostatniej grupy wygrała konkurs i dziwne byłoby gdyby im to się nie udało. Latrynogram głosi, że w przyszłym roku mają zrobić coś znacznie większego.

Jak było?

W zapowiedzi imprezy na portalu można było przeczytać jakim tematom ma być poświęcona: „100-lecie odzyskania przez Polskę Niepodległości oraz Wojna obronna 1939.”

Z pierwszego zadania wywiązano się bardzo przeciętnie. De facto dioramy tychże grup zniknęły w tłumie innych (oczywiście mało pasujących do siebie), a wyjściem do publiki była inscenizacja historyczna Rok 1920, która odbyła się w sobotę. Przedwojenne Wojsko Polskie było o wiele bardziej rozwinięte pod tym względem. Pojawiło się dużo grup reprezentujących różne rodzaje wojsk, trochę sprzętu cięższego jak Renault FT oraz całkowite novum w polskiej rekonstrukcji - hydroplan Lublin R-XIII. Była także inscenizacja z walk w 1939 roku. W tym militarnym szale nie zabrakło elementów cywilnych: ślicznych dziewuszek ubranych zgodnie z modą dawnych lat oraz dziewcząt w stylizowanych sukienkach ze świętowania dnia zwycięstwa w Europie. Był także wóz strażacki z początku poprzedniego wieku, który przemieszczał się w zaprzęgu konnym i działał. Elementów „cywilnych” (o ile można tak to nazywać) było rzecz jasna znacznie więcej w części gdzie przebywały grupy z wieków średnich. Wchodząco pomiędzy namioty faktycznie można było przenieść się w czasie. Do pełnego efektu należałoby z tła powycinać współczesne elementy oraz dodać trochę żywego inwentarza. Z dynamicznych pokazów mam wrażenie, że walki indywidualne wojów i pokaz sprawności jeźdźców, obojga zresztąpłci, przyciągnęły największą uwagę. I to w jego trakcie doszło do oświadczyn, ale czego to już się nie widziało?

Kutno muzycznie i na wesoło

Muzykowanie na dioramie? Tego jeszcze nie widziałem. Nie licząc przyciągających dźwięków muzyki rockowej z amerykańskiej bazy w Wietnamie, to jam session przed i ze środka dioramy GRH Rangers Lead the Way pozamiatało całą sprawę.Nie zmąciło to frekwencji na wieczornych koncertach, które były prawdziwym polem integracji odtwórców różnych epok.

Wydzielony obszar otaczający dworek został zamknięty z uwagi na teren budowy, czyli remontu wspomnianego na początku dworku w Leszczynku. Niewątpliwie utrudniało to przemieszczanie się po terenie, a jednocześnie dość skutecznie oddzielało dioramy od części gastronomiczno-handlowej. Z drugiej strony ten remont był już konieczny, a jego zakończenie da organizatorom doskonałą bazę do organizacji przyszłych imprez. Życzę więc, by prace nie przeciągały się, jak to w Polsce bywa.

Z moich trzech dni mam mieszane uczucia. Z jednej podziwiam pracę i zaangażowanie organizatorów, z drugiej widzę niedociągnięcia organizacyjne. Ciężko jest mi napisać co przeważa. Oceny pozostawię innym, a sam poczekam na to, czy wspomniany latrynogram okaże się prawdziwy.

Załączam galerię zdjęć swoich i koleżanki, Kamili Kubiczek.

 

 

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz