Broń na rekonstrukcji – kwestie bezpieczeństwa i jego zasady


Nie milkną echa tragicznego wydarzenia w trakcie inscenizacji historycznej z dnia 15 sierpnia br. w Skawinie, gdzie w skutek strzału z broni załadowaną ślepą amunicją ciężko ranny został rekonstruktor. Na filmie, nagranym podczas inscenizacji, widać w pierwszych chwilach szok, niedowierzanie, a także to, że większość  osób będących obok nie dostrzegło co się właśnie wydarzyło. A można było do tej tragedii nie dopuścić.

Amunicja pozoracyjna też jest niebezpieczna

Inscenizacja „Wrzesień 1939” na Strefie Militarnej 2013 / Fot. G.Antoszek/Moldaw Reenacting Photography

Broń, która jest używana w trakcie inscenizacji historycznych z okresu XX wieku, załadowana jest ślepą amunicją. To typ ładunków, charakteryzujący się tym, że wywołuje jedynie huk przy wystrzale, nie miotając przy tym zabójczego pocisku. Mimo to także amunicja pozoracyjna potrafi być śmiertelnie niebezpieczna.

Przy każdym wystrzale z lufy wydobywają się gwałtownie rozprężające się gazy prochowe, a także resztki palącego się prochu, który może poważnie poranić oraz poparzyć. Czasami wystrzał potrafi także rozerwać fragment łuski, której opiłki zostają wystrzelone na niewielką odległość. W przypadku zarycia lufą w ziemi (np. podczas czołgania), mogą się tam dostać kamyczki, które przy oddaniu strzału staną się niebezpiecznymi pociskami.

Skutki przyłożenia

W przypadku strzału z bliskiej odległości („z przyłożenia”), jaki miał miejsce w Skawinie, doszło do obrażeń spowodowanych przez oddziaływanie gazów o wysokim ciśnieniu i temperaturze. Gazy takie potrafią rozerwać skórę i poważnie uszkodzić narządy wewnętrzne człowieka. Tak prawdopodobnie został raniony młody rekonstruktor w Skawinie.

Żeby zobaczyć, jakie skutki wywołuje strzał z przyłożenia ze ślepej amunicji, warto zapoznać się z nagraniem przedstawiającym taki strzał oddany do arbuza:

Podstawowe zasady bezpieczeństwa

Mając na uwadze powyższe, przygotowałem dla rekonstruktorów (i nie tylko) zbiór zasad bezpiecznego posługiwania się bronią. Oparłem się przy tym na podstawowych prawach, jakie obowiązują w USA i na strzelnicach w Polsce.

  1. Traktuj każdą broń jako załadowaną i gotową do strzału – za każdym razem, gdy bierzesz broń do ręki sprawdź, czy jest załadowna.
  2. Nie celuj do ludzi – mimo uznawania, że odległość bezpiecznego strzału z amunicji ślepej wynosi minimum 25-30 metrów, najbezpieczniej unikać celowania bezpośrednio w sylwetkę. Przy strzelaniu na dystans poniżej 30 metrów koniecznie celuj w bezpieczne miejsce, np. obok sylwetki. Publiczność i tak nie dostrzeże, że strzały są oddawane w pustą przestrzeń.
  3. Miej kontrolę nad otoczeniem – obserwuj uważnie co się dzieje dookoła. ODDAWAJ STRZAŁ TYLKO WTEDY, GDY JEST ON BEZPIECZNY! Zawsze na linię strzału może ktoś nieuważnie wbiec, sam również nie przebiegaj przed lufami kolegów z oddziału. Wystrzał z lufy będącej w pobliżu głowy potrafi ogłuszyć oraz poważnie uszkodzić słuch – nie strzelaj nad głowami kolegów!
  4. Broń to odpowiedzialność – Bądź trzeźwy! Nie baw się bronią – to nie jest temat do żartów. Nie udostępniaj broni osobom postronnym, nawet do zdjęć. Nigdy nie zostawiaj broni bez nadzoru! Jeśli unosi cię „ferwor walki”, przez co nie potrafisz chłodno myśleć – nie pobieraj broni.
  5. Nie noś załadowanej broni, gdy nie jest to potrzebne – ładuj broń jak najpóźniej przed inscenizacją, a po zakończonej inscenizacji natychmiast rozładuj broń. Gdy odgrywasz rannego lub martwego – w pierwszej kolejności zabezpiecz broń.
  6. Broń nigdy nie strzela sama – zawsze jest to spowodowane przez człowieka. Nigdy nie trzymaj palca na języku spustowym, jeśli nie chcesz oddać strzału.
  7. Unikaj walki wręcz z bronią - podczas gwałtownej szarpaniny, nawet kontrolowanej, może dojść do strzału. Jeśli „przeciwnik” naciera na ciebie z bliska, ostrzeż go, że masz załadowaną broń (często trudno odróżnić niestrzelającą replikę od prawdziwej broni).
  8. Nie bój się zareagować, gdy ktoś nie przestrzega zasad bezpieczeństwa – nie każdy może wiedzieć, jakiego zachowania się wystrzegać podczas posługiwania się bronią. Należy kategorycznie zwrócić uwagę każdemu, kto łamie zasady bezpieczeństwa.

W polskim strzelectwie funkcjonuje termin B.L.O.S., czyli akronim słów: broń, lufa, otoczenie, spust. Jest to zbiór krótkich, a zarazem fundamentalnych zasad, których omówienie można obejrzeć na poniższym filmiku:

Bądźcie odpowiedzialni i dbajcie o bezpieczeństwo własne oraz innych.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

8 komentarzy

  1. Fakir napisał(a):

    Niby abecadło, ale niektórzy o tym zapominają

  2. Komar napisał(a):

    Prokurator prowadzący śledztwo w sprawie tego wypadku niewątpliwie będzie również analizował kwestię odpowiedzialności organizatorów. Za to, że dopuścili do imprezy ludzi którzy nie byli wdrożeni do posługiwania się bronią. Tu nie chodzi tylko o umiejętności techniczne. Gdy ja przechodziłem szkolenie wojskowe, to rekrut najpierw był wdrażany do dyscypliny, zanim dostał broń do ręki. Bo jeśli człowiek nie umie panować nad bronią, to broń może rządzić jego psychiką. Broń ma w sobie coś z dopalaczy. Jeśli ktoś ma w ręku nabitą broń, to w działaniach typu rekonstrukcja walk mogą nim zawładnąć emocje, tak jak było prawdopodobnie w opisanym przypadku. Nie pomogą tu wskazówki zawarte w artykule, które zainteresowani mogą potraktować lekceważąco, jako „dobre rady starej ciotki”. Ważny jest też ciągły nadzór organizatorów nad każdym z uzbrojonych uczestników imprezy.

  3. Gun napisał(a):

    Każde dziecko w Polsce chociaż raz powinno ze szkoły iść na strzelnicę i zobaczyć co to odrzut, co to gazy wylotowe, jak zabezpieczyć broń itp.

    • miti napisał(a):

      Bardzo dobry pomysł! Powinno być to w programie nauczania PO. Z LO pamiętam, że jeden raz ćwiczyliśmy na tych zajęciach rzucanie granatem ćwiczebnym.

      • Bilbo napisał(a):

        Pod warunkiem, że taki przedmiot byłby prowadzony sensownie. W moim liceum PO uczył stary trep, który reprezentował typową mentalność wojskowego LWP. Dodam jeszcze, że na żadne strzelanie czy ćwiczenia terenowe nigdy się nie załapaliśmy.

        • Komar napisał(a):

          Pytanie, czy były na to pieniądze. Ja w szkole średniej na zajęciach PO miałem strzelanie z kbks. Ale to były lata sześćdziesiąte. Gdy w latach dziewięćdziesiątych byłem powoływany na ćwiczenia rezerwy, to zawodowi oficerowie w mojej” jednostce żalili się, że ich przydział naboi do osobistych ćwiczeń w strzelaniu wynosi 5 (słownie: pięć) sztuk na rok.

          • Bilbo napisał(a):

            Moje liceum to przełom lat 80./90., więc możliwe, że pieniędzy na strzelania już nie było. Z kolei u mojej żony poza Warszawą w II poł. lat 80. strzelanie było.
            Natomiast, jeśli chodzi o mojego nauczyciela PO, to tak czy siak był strasznym trepem.

Zostaw własny komentarz