Cichociemny Lech Łada pośmiertnie mianowany na stopień kapitana. Ostrzegał przed rzezią wołyńską


Podporucznik Lech Łada „Żagiew”, cichociemny i oficer organizacji dywersyjnej „Wachlarz”, został pośmiertnie mianowany na stopień kapitana. Decyzję ogłosił wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Łada zdobył i przekazał Komendzie Głównej AK informacje o przygotowywanej przez OUN-UPA eksterminacji polskiej ludności cywilnej na Wołyniu. Jego meldunki zostały wówczas zlekceważone.

Decyzja ministra obrony narodowej

Lech Łada

O pośmiertnym awansie szef MON poinformował w mediach społecznościowych. Jak podkreślił, Łada „przeniknął do kierownictwa OUN-UPA i zdobył informacje o planowanych mordach na polskiej ludności cywilnej”, a mianowanie na stopień kapitana jest „wyrazem wdzięczności Rzeczypospolitej za jego odwagę, służbę i wierność Polsce”.

Decyzja zapadła w okresie obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej, przypadającego 11 lipca. W 2026 roku mija 83. rocznica „krwawej niedzieli” - kulminacji zbrodni wołyńskiej, gdy 11 lipca 1943 roku oddziały UPA zaatakowały jednocześnie około stu polskich miejscowości.

Inżynier, artylerzysta, skoczek

Lech Adam Łada urodził się 1 października 1910 roku w Rzymie. Ukończył Korpus Kadetów nr 3 w Rawiczu oraz Szkołę Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, a w 1939 roku obronił dyplom inżyniera budownictwa wodnego na Politechnice Warszawskiej. W kampanii wrześniowej walczył w 14 Dywizjonie Artylerii Konnej z Białegostoku, m.in. w bojach nad Wieprzem, pod Fajsławicami i Janowem Lubelskim.

Na przełomie 1939 i 1940 roku dwukrotnie przedzierał się przez Węgry, wykonując zadania kurierskie i wywiadowcze. W styczniu 1940 roku został aresztowany i torturowany przez gestapo w Sanoku, skąd zbiegł po wygięciu krat więziennej celi. Przez Bałkany i Grecję dotarł do Francji, a po jej upadku do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej. Po przeszkoleniu dywersyjnym w ośrodkach SOE skoczył do okupowanej Polski w nocy z 27 na 28 marca 1942 roku w operacji lotniczej „Boot”, na placówkę odbiorczą „Trawa” koło Przyrowa pod Częstochową.

Misja na Wołyniu i zlekceważone ostrzeżenie

W kraju otrzymał przydział na II odcinek „Wachlarza”, obejmujący rejon Równe - Zwiahel - Żytomierz - Kijów, gdzie objął dowodzenie bazą i ośrodkiem dywersyjnym w Równem. Od jesieni 1942 roku dowodził oddziałem partyzanckim „Gryzonie”, złożonym z około 35 Gruzinów zbiegłych z niewoli niemieckiej, operującym w rejonie Dubna.

Jak podkreśla prof. Grzegorz Motyka, Łada, podając się za dezertera, nawiązał kontakt ze strukturami banderowskimi. Zdobyte informacje o planach wymordowania Polaków na Wołyniu przekazał w meldunku wywiadowczym Komendzie Głównej AK. Dowództwo uznało jednak taki scenariusz za mało prawdopodobny. Wiedzę AK o zamiarach OUN-B, uzyskaną dzięki Ładzie, potwierdza powojenne sprawozdanie cichociemnego mjr. Tadeusza Klimowskiego „Ostoi” z sierpnia 1945 roku, przechowywane w zasobie Studium Polski Podziemnej w Londynie.

Zlekceważenie tych ostrzeżeń wymienia się wśród przyczyn zbyt późnego utworzenia 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, której podstawowym zadaniem stała się ochrona polskiej ludności przed UPA.

Okoliczności śmierci

Łada zginął wskutek zatargu z dowódcą gruzińskiego oddziału, kpt. „Aloszą” - według części badaczy mogło to mieć związek z jego działalnością wywiadowczą. Data i miejsce śmierci pozostają sporne: Krzysztof Tochman wskazuje wczesną wiosnę 1943 roku i miejscowość Wygórów, Jędrzej Tucholski okres między listopadem 1942 a styczniem 1943 roku pod Sadami Wielkimi na Wołyniu, a w innych źródłach pojawia się także data 18 listopada 1943 roku.

Miejsce pochówku oficera nie jest znane. Jego symboliczna mogiła znajduje się na cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Za męstwo był czterokrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.