1670 króluje w Polsce, ale traci zagranicę. Co stało się z międzynarodowym sukcesem serialu?


Trzeci sezon 1670 błyskawicznie wskoczył na pierwsze miejsce najpopularniejszych seriali Netfliksa w Polsce. W kraju pozycja produkcji pozostaje więc bardzo mocna. Zupełnie inaczej wygląda jednak jej zasięg zagraniczny. Pierwszy sezon trafił do TOP10 aż w 24 państwach, drugi wystartował znacznie skromniej, a trzeci na razie pojawił się w czołówce zaledwie kilku rynków. Skąd tak duża różnica?

Pierwszy sezon wyszedł daleko poza Polskę

Pierwszy sezon 1670 był hitem nie tylko w Polsce

Gdy 1670 zadebiutowało 13 grudnia 2023 roku, niewiele wskazywało na to, że satyra osadzona w XVII-wiecznej polskiej wsi może zainteresować widzów na drugim końcu Europy, a nawet poza nią. Tymczasem serial niemal natychmiast stał się numerem jeden w Polsce, na Ukrainie dotarł do drugiego miejsca, a w Czechach i na Słowacji do trzeciego.

Jeszcze ciekawszy był zasięg. 1670 znalazło się wtedy w TOP10 także w Austrii, na Bahamach, w Bułgarii, Kanadzie, Chorwacji, Niemczech, na Węgrzech, Islandii, w Irlandii, we Włoszech, na Jamajce, Łotwie, Litwie, w Luksemburgu, na Malcie, w Rumunii, Słowenii, Szwajcarii oraz Trynidadzie i Tobago. Łącznie były to 24 państwa.

To już nie był wyłącznie sukces polskiego serialu na polskim Netfliksie. Produkcja na kilka dni stała się eksportowym fenomenem, który przebił się zarówno na rynkach sąsiednich, jak i tam, gdzie znajomość polskiej historii trudno uznać za powszechną.

Dane o późniejszej oglądalności potwierdzają, że zainteresowanie pierwszym sezonem nie skończyło się po kilku dniach. Zestawienie FlixPatrol oparte na półrocznych raportach Netflixa wskazuje, że do końca czerwca 2026 roku pierwszy sezon zgromadził łącznie około 8,4 mln wyświetleń. Samo pierwsze 19 dni obecności na platformie w grudniu 2023 roku przyniosło około 2,9 mln wyświetleń.

Drugi sezon miał już znacznie mniejszy zasięg

Popularność drugiego sezonu 1670

Drugi sezon pojawił się 17 września 2025 roku. W Polsce zainteresowanie ponownie było ogromne. W dniu premiery serial zajmował trzecie miejsce, a dzień później był już numerem jeden.

Za granicą obraz wyglądał jednak zupełnie inaczej niż dwa lata wcześniej. W zestawieniu z 18 września 1670 znajdowało się w TOP10 sześciu państw: Polski, Czech, Islandii, Litwy, Słowacji i Ukrainy. Zniknęły Niemcy, Austria, Włochy, Irlandia, Kanada i bardziej egzotyczne rynki, na których pierwszy sezon przynajmniej przez chwilę potrafił znaleźć sobie widownię.

Także dane z dłuższego okresu pokazują różnicę. Drugi sezon do końca czerwca 2026 roku zebrał około 3,5 mln wyświetleń. Pierwszy miał w analogicznym zestawieniu już ponad dwa razy więcej.

FlixPatrol wylicza również własny wskaźnik opisujący siłę wejścia produkcji do krajowych zestawień TOP10. Dla pierwszego sezonu 1670 wyniósł on 87 punktów, dla drugiego 28. To nie jest liczba widzów, ale dobrze pokazuje, jak bardzo zmniejszył się geograficzny rozmach premiery.

Trzeci sezon jest numerem jeden w Polsce. Za granicą znów słabiej

Popularność trzeciego sezonu 1670

Trzeci sezon trafił na Netflix 5 sierpnia 2026 roku. W Polsce sytuacja przypomina poprzednie premiery. Już 6 sierpnia 1670 awansowało na pierwsze miejsce i utrzymywało je również 7 i 8 sierpnia.

Poza Polską skala jest jednak jeszcze mniejsza niż przy drugim sezonie. Według danych z 8 sierpnia serial znajdował się w TOP10 czterech państw. Oprócz Polski była to Ukraina, gdzie zajmował siódme miejsce, Islandia z dziewiątą pozycją oraz Litwa z dziesiątą.

Trzeba tu postawić ważne zastrzeżenie. Trzeci sezon jest dostępny dopiero od kilku dni, więc na ocenę jego całkowitej oglądalności jest zdecydowanie za wcześnie. Może jeszcze wejść do zestawień kolejnych państw. Jego start jest jednak słabszy od startu poprzednich odsłon. Wskaźnik otwarcia FlixPatrol wynosi obecnie 15 punktów wobec 28 przy drugim sezonie i 87 przy pierwszym.

Schemat jest więc dość czytelny. W Polsce wszystkie trzy sezony dochodzą do pierwszego miejsca. Za granicą z każdą kolejną odsłoną krąg państw, w których 1670 przebija się do TOP10, wyraźnie się kurczy.

Netflix promuje 1670 przede wszystkim jako polski fenomen

Pierwszym tropem jest promocja. Netflix inwestuje w 1670, ale najbardziej widoczne działania marketingowe są skierowane do polskiego widza.

Przy drugim sezonie powstała wystawa „Wszyscy jesteśmy z Adamczychy” przygotowana z Muzeum Historii Polski, a premierze towarzyszyły Dożynki Królewskie. Przy trzecim Netflix poszedł jeszcze dalej. We Wrocławiu przygotował „Panoramę 1670”, ogromne malowidło inspirowane Panoramą Racławicką, któremu towarzyszy wystawa poświęcona produkcji serialu. Atrakcję można oglądać w Hali Stulecia od 5 do 23 sierpnia.

To pomysłowa promocja, ale zarazem bardzo polska. Panorama Racławicka, dożynki, Muzeum Historii Polski czy zabawa narodowymi mitami świetnie działają na odbiorcę, który zna przynajmniej podstawowy kontekst.

Sama promocja nie tłumaczy jednak wszystkiego. Pierwszy sezon również powstał jako bardzo polski serial, a mimo to dostał się do TOP10 w 24 państwach.

Efekt pierwszego sezonu trudno powtórzyć

W 2023 roku 1670 miało przewagę, której kolejne sezony już mieć nie mogą: było czymś zupełnie nowym.

Sama koncepcja łatwo dawała się sprzedać bez znajomości historii Polski. Bogaty i niezbyt rozgarnięty szlachcic rządzi wioską, kłóci się z rodziną, wykorzystuje chłopów i jednocześnie opowiada o sobie do kamery jak bohater współczesnego mockumentu. Formuła kojarząca się z The Office czy What We Do in the Shadows była czytelna również dla widza w Kanadzie albo we Włoszech.

Można było włączyć pierwszy odcinek z czystej ciekawości. Właśnie taki widz jest szczególnie ważny dla pierwszego sezonu. Część zostaje na dłużej, część ogląda kilka odcinków i już nigdy do produkcji nie wraca.

Przy kontynuacji ten mechanizm działa dużo słabiej. Drugi sezon oglądają przede wszystkim ludzie, których przekonał pierwszy. Trzeci zaczyna z jeszcze mniejszej puli. Dla Polaka nie jest to wielki problem, bo 1670 stało się marką rozpoznawalną poza samym Netfliksem. Dla przeciętnego widza w Niemczech czy Kanadzie może być po prostu jednym z wielu zagranicznych seriali, którego pierwszy sezon obejrzał dwa i pół roku temu albo porzucił po kilku odcinkach.

Im bardziej 1670 jest polskie, tym trudniej sprzedać je za granicą

Pozostaje jeszcze sam humor. I tutaj znajduje się chyba najciekawsza część odpowiedzi. Najlepsze żarty 1670 często działają na dwóch poziomach. Pierwszy jest uniwersalny. Jan Paweł jest zadufanym w sobie właścicielem ziemskim, Jakub łączy religię z interesami, rodzinne konflikty przypominają problemy ludzi żyjących kilkaset lat później. To można zrozumieć bez podręcznika do historii Polski.

Drugi poziom jest już znacznie bardziej lokalny. Serial bawi się polskim wyobrażeniem o szlachcie i pańszczyźnie, sarmatyzmem, Kościołem, narodową megalomanią, językiem polityki i współczesnymi sporami społecznymi. Polak rozpoznaje odniesienie, zanim jeszcze zdąży się nad nim zastanowić.

W trzecim sezonie twórcy wchodzą w ten świat jeszcze głębiej. Na ekranie pojawia się Michał Korybut Wiśniowiecki, jego żona Eleonora, potężny Radziwiłł czy Kazimierz Siemienowicz. Są żarty, które znacznie zyskują, jeśli widz wie, dlaczego Korybuta nazywano „małpą”, czym była pozycja magnaterii w Rzeczypospolitej albo kim był autor XVII-wiecznej Wielkiej sztuki artylerii. Jakub Rużyłło sam zapowiadał zresztą przed premierą trzeciego sezonu więcej odważnych odniesień kulturowych.

To jedna z największych zalet serialu w Polsce, ale przy eksporcie może działać odwrotnie. Angielskie napisy mogą przetłumaczyć zdanie. Znacznie trudniej przetłumaczyć cały zestaw skojarzeń, który polski widz nosi w głowie.

Tego, co dla Polaka jest oczywiste, zagraniczny widz może nawet nie zauważyć

Problem nie polega na tym, że odbiorca z Francji czy Stanów Zjednoczonych musi znać datę bitwy pod Chocimiem, żeby śmiać się z 1670. Nie musi. Może oglądać serial jako komedię o absurdalnej rodzinie ziemiańskiej. Tyle że wtedy dostaje uboższą wersję tego samego serialu.

Polski widz wychwytuje grę z nazwiskiem Jan Paweł, rozumie współczesne brzmienie wypowiedzi XVII-wiecznej szlachty, zna stereotyp husarza, kojarzy narodowe spory o chłopów i panów. Czasem wystarczy mu kilka słów albo element kostiumu.

W przypadku zagranicznego odbiorcy zostaje sama sytuacja komediowa. Jeżeli żart jest zbudowany przede wszystkim na kontekście, tłumaczenie może pozostawić z niego niewiele.

Pierwszy sezon nadrabiał świeżością formuły. Przy trzecim sama wiadomość, że „Polacy zrobili mockument o swojej XVII-wiecznej szlachcie”, nie brzmi już jak odkrycie.

Europa Środkowa została z 1670 najdłużej

Ciekawe jest też to, gdzie kolejne sezony nadal znajdują publiczność. Przy drugim sezonie były to poza Polską Czechy, Słowacja, Ukraina, Litwa i Islandia. Przy trzecim zostały na razie Ukraina, Litwa i Islandia. Tutaj warto odnotować, że na Litwie i w Islandii znajduje się duża mniejszość polska, a z kolei w kontekście Ukrainy wielu Ukraińców mieszka w Polsce stąd jest bliżej tego serialu. Pierwszy sezon trafiał tymczasem również do TOP10 w Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Włoszech, Irlandii czy Kanadzie.

To może oznaczać przejście od szerokiej ciekawości pierwszym sezonem do znacznie mniejszej, ale wierniejszej widowni skupionej głównie wokół Polski i części europejskich rynków. Nie musi być w tym nic niezwykłego. Badania dziennych rankingów Netfliksa pokazują zresztą, że popularność produkcji nie rozlewa się równomiernie po świecie, a między państwami tworzą się wyraźne klastry zainteresowania.

Adamczycha się kurczy

Bardziej prawdopodobne wydaje się nałożenie kilku zjawisk. Pierwszy sezon wykorzystał efekt nowości i zainteresował wielu przypadkowych zagranicznych widzów. Część z nich nie wróciła. Netflix coraz wyraźniej traktuje serial jako wielką polską markę i właśnie tutaj koncentruje najbardziej widowiskową promocję. Jednocześnie 1670 coraz mocniej zanurza się w polskiej historii i kulturze, dzięki czemu może być jeszcze zabawniejsze dla krajowego odbiorcy, lecz trudniejsze do pełnego odczytania poza Polską.

Paradoksalnie może więc dochodzić do sytuacji, w której kolejne sezony 1670 coraz lepiej wiedzą, kim są i dla kogo powstały. W Polsce to działa znakomicie. Trzeci sezon znów jest numerem jeden.
Za granicą Adamczycha wyraźnie się jednak kurczy.

Waszym zdaniem bardziej decyduje o tym promocja czy sam coraz bardziej polski charakter serialu? A może przyczyna leży gdzie indziej?

Więcej o serialach historycznych i kostiumowych przeczytasz klikając tutaj lub na poniższą grafikę:
Seriale historyczne i kostiumowe – przewodnik

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.