Morze Koralowe było pyrrusowym zwycięstwem Japonii. Michał A. Piegzik o bitwie, która zmieniła wojnę na Pacyfiku |
Bitwa na Morzu Koralowym zapisała się w historii jako pierwsze starcie lotniskowców, podczas którego wrogie okręty nie znalazły się nawet w zasięgu wzroku. Michał A. Piegzik po niemal dekadzie wrócił do tego tematu, sięgając do japońskich dokumentów, wspomnień i relacji uczestników. W rozmowie z historia.org.pl wyjaśnia, dlaczego podważa zachodnią narrację o bitwie, jak jej wynik wpłynął na klęskę Japonii pod Midway oraz czego amerykańskie opracowania nie mówią o motywach i emocjach japońskich dowódców.
Wojtek Duch: Morze Koralowe opisałeś już w 2016 roku, w serii „Historyczne Bitwy”. Co skłoniło Cię, by wrócić do tego samego starcia po niemal dekadzie - i czym nowa książka różni się od tamtej?
Michał A. Piegzik: - Przede wszystkim jest zupełnie nowa książka, którą napisałem w zetknięciu się z olbrzymią ilością japońskich materiałów źródłowych. Stwierdziłem, że dosyć niewielką objętościowo pracę z 2016 roku warto praktycznie dwukrotnie rozszerzyć, stawiając na pokazanie japońskiej strony. Tym bardziej, że jest tam dużo niewiadomych oraz ludzkich dramatów.
Czyli przez te lata dotarłeś do źródeł, które zmieniły Twój własny obraz bitwy?
- Tak, zdecydowanie. Przede wszystkim zrozumiałem motywy japońskiego procesu decyzyjnego oraz emocje, które kierowały Japończykami. Przy okazji też mocno zrewidowałem skutki bitwy dla dalszego przebiegu wojny. Zwłaszcza bitwy o Midway.
Jakie zatem to były motywy i emocje oraz na czym polegała Twoja rewizja skutków bitwy?
- Główny motyw, który przebija się z pierwotnych źródeł i wspomnień to chęć udowodnienia swojej własnej wartości. Załogi lotnicze 5. Kōkū Sentai były wyraźnie traktowane z lekceważeniem przez starszych stażem lotników z 1. i 2. Kōkū Sentai stanowiących o wybitnej ocenie wartości bojowej Kidō Butai. Widaç zatem mocny aspekt wewnętrznej rywalizacji i urażonych ambicji, co miało kolosalny wpływ na przebieg bitwy.
Moja rewizja skutków bitwy przede wszystkim odnosi się do wyłuszczenia faktycznych strat japońskich i wykazania, że nie istniał scenariusz, w którym poturbowana 5. Kōkū Sentai mogła wziąć udział w bitwie o Midway. Nie było takiej fizycznej możliwości. Należy zatem odrzucić wczesniejsze zachodnie teorie o lekceważeniu Amerykanów przez adm. Yamamoto.
Twoją metodą pracy jest sięganie do japońskich źródeł, rzadko wykorzystywanych w zachodniej literaturze. Jak trudno jest dziś do nich dotrzeć - i jak wygląda praca z materiałem w języku japońskim?

USS „Yorktown” przeprowadzał operacje lotnicze przeciwko siłom japońskim jeszcze przed rozpoczęciem się właściwej bitwy o Morze Koralowe. W tle widać alianckie tankowce
- Nie wiem czy jest aż tak trudno dotrzeć. Wiele materiałów archiwalnych jest dostępnych online za darmo poprzez stronę japońskiego archiwum. Jedyną barierą pozostaje język oraz „obycie” badawcze. Oczywiście są też dokumenty dostępne jedynie na miejscu w Tokio lub innych miastach, ale właśnie dzięki temu, że mieszkałem - i teraz znów mieszkam - w Japonii, wykorzystałem tę szansę.
Co takiego widać z japońskiej strony, czego nie widać z amerykańskich relacji, na których opiera się większość znanych opracowań?
- Przede wszystkim emocje i prawidziwe motywy. Strona amerykańska lubi przypisywać Japończykom określone cechy charakteru lub zachowanie pod własny klucz kulturowy, który często jest dośc ogólny i fałszywy. Dlatego dzięki japońskim dokumentom, publikacjom i wspomnieniom mogłem zrozumieć co tak naprawdę chcieli osiągnąć Japończycy, jakie były ich obawy oraz jak widzieli przeciwnika.
Oddajesz głos ocalałym członkom japońskich załóg, których świadectwa przez lata pozostawały zamknięte w japońskich tekstach. Które z tych relacji zrobiły na Tobie największe wrażenie?
- Chyba te, które pokazują, że wojna nie jest łatwa dla nikogo, a poświęcenie nie zawsze jest aktem chwalebnej odwagi.
Piszesz, że podważasz utrwaloną na Zachodzie narrację o Morzu Koralowym. W którym miejscu obraz tej bitwy, jaki znamy, jest najbardziej fałszywy lub niepełny?
- Na każdym możliwym polu podważyłem zachodnią narrację. Planowanie, przygotowania, emocje, przebieg samej bitwy oraz jej skutki. Każdy z tych elementów jest inny od tego, co można przeczytać w dostępnych książkach. Nie wywracam jednak wszystkiego do górny nogami, bo nie taki jest mój cel, lecz pokazuję prawdziwe motywy i zamiary Japończyków.
Bitwę zwykło się opisywać jako taktyczne zwycięstwo Japonii, ale strategiczną porażkę. Czy ta utarta formuła wytrzymuje konfrontację z japońskimi dokumentami?
- Jeśli miałbym się pokusić o ocenę, to podtrzymuję swoje zdanie z książki, że jest to pyrrusowe zwycięstwo Japonii. Bitwa, którą Japończycy chcieli wygrać za wszelką cenę, z różnych powodów, ale ostatecznie ponieśli za to straszną cenę.
Morze Koralowe to pierwsze w dziejach starcie lotniskowców - przeciwnicy nie widzieli swoich okrętów, walkę toczyło lotnictwo pokładowe. Na czym polegała rewolucyjność tego sposobu prowadzenia wojny morskiej z ówczesnej perspektywy?
- Temat rzeka, więc odpowiem skrótowo. Lotnictwo pokładowe w latach 30′ przeszło olbrzymi postęp technologiczny. Z drugorzędnej roli wsparcia powietrznego stało się samodzielną siłą uderzeniową zdolną do zatapiania okrętów liniowych. Oznaczało to, że na przestrzeni tysięcy mil Oceanu Spokojnego zaledwie 100 samolotów mogło odmienić losy całej kampanii. Zdecydować czy jakaś ważna wyspa lub baza znajdzie się w posiadaniu sojusznika bądź nieprzyjaciela.
Co konkretnie przesądziło o tym, że taktyczny sukces obrócił się dla Japonii w strategiczną klęskę?
W jakim stopniu Morze Koralowe przesądziło o losach bitwy o Midway miesiąc później - czy bez tego starcia Midway wyglądałoby inaczej?
- Na pierwszym miejscu należy zaznaczyć utratę pierwszego lotniskowca - Shōhō. Co prawda lekkiego, ale jednak istotnego okrętu w długofalowych planach Połączonej Floty. W drugiej koleności uszkodzenie Shōkaku i wyłączenie go z działań na przynajmniej osiem tygodni. W końcu zaś utrata zbyt dużej liczby doświadczonych załogantów, przez co cała eskadra lotniskowców, jedna trzecia najważniejszego potencjału uderzeniowego „oryginalnego” Kidō Butai, nie mogła wziąć udziału w bitwie o Midway.
Budujesz konsekwentnie cykl o roku 1942 na Pacyfiku - Holenderskie Indie, Ocean Indyjski, Aleuty. Dlaczego akurat ten rok i ten teatr działań tak Cię pochłonął?
- Tak jak napisałem wcześniej - Amerykanie umiejętnie osłabili potencjał uderzeniowy Kidō Butai. W przeciwieństwie do Japończyków też, wyciągnięli szybko stosowną lekcję.
Polskiemu czytelnikowi wojna na Pacyfiku kojarzy się głównie z Pearl Harbor, Midway i bombą atomową. Co najważniejszego umyka w tym uproszczonym obrazie?
- Przede wszystkim to, że wojna nie przeszła szybko z fazy japońskiej klęski pod Midway do etapu zwycięskiego pochodu Amerykanów. Nawet jeżeli ludzie zdają sobie sprawę z tego, że odbijanie wysp przyszło aliantów wielkim kosztem, gdzieś w tym obrazie umyka im to, że końcówka 1942 roku oraz praktycznie cały 1943 rok, to dramatyczne zmagania o zachowanie jakiegokolwiek balansu między stronami. Japończycy wówczas zbierają swoje siły jedną ręką, a drugą starają się powstrzymać powoli rozpędzający się amerykański walec. Wiedzą już, że wojny nie wygrają, ale łudzą się jeszcze, że może jej nie przegrają.
Jest to tematyka, która pokazuje jak bardzo umiejętne planowanie strategiczne i ekonomia sił potrafią zdziałać cuda w obliczu teoretycznie silniejszego przeciwnika. Jest to też okres wojny, który wymaga znajomości więcej niż tylko języka angielskiego i japońskiego, co stanowi dla mnie dodatkowe wyzwanie badawcze.
Czy planujesz kontynuację serii - które starcie roku 1942 chciałbyś opisać następne?
- Tak, jestem w trakcie pisania o kampanii filipińskiej z 1941-1942 roku.
Gdybyś miał przekonać kogoś, kto „nie interesuje się wojną na morzu”, by sięgnął po tę książkę - co byś powiedział?
Uważam, że to nie tylko książka o bitwie, ale też o ludzkich dramatach. Ludzie, którzy nie interesują się aż tak historią militarną doceniają narrację oraz styl, który pokazuje skomplikowane oblicze wojny oraz złożoność japońskiej natury.
* Michał Andrzej Piegzik - prawnik, naukowiec i publicysta, doktor nauk prawnych, profesor wizytujący Yokohama National University. Specjalizuje się w prawie rodzinnym, prawach dziecka i prawie japońskim, a jako badacz historii wojskowości zajmuje się przede wszystkim wojną na Pacyfiku podczas II wojny światowej. Publikował m.in. w „Rzeczpospolitej” i serwisie historia.org.pl.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.




