100 lat temu Piłsudski obalił legalny rząd. W Warszawie uczczą rocznicę zamachu, który kosztował życie 379 osób


12 maja 2026 roku minie sto lat od zbrojnego zamachu stanu, który obalił demokratyczny rząd Wincentego Witosa i na trzynaście lat skończył z demokracją w Polsce. Warszawa uczci tę rocznicę mszą, odsłonięciem tablicy pamiątkowej i konferencją naukową w Sejmie. Ale za ceremonią kryje się pytanie, które wciąż jest niewygodne: czy potrafimy powiedzieć wprost, czym był maj 1926 roku?

Uroczystości w stolicy

12 maja 2026 r. w Warszawie zaplanowano całodniowe obchody. O godz. 9:00 zostanie odprawiona msza święta w Katedrze Polowej Wojska Polskiego przy ul. Długiej 13/15. O 10:00 na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego nastąpi odsłonięcie tablicy pamiątkowej upamiętniającej 215 żołnierzy i 164 cywilów poległych po obu stronach bratobójczych walk. O 11:00 delegacje złożą kwiaty na grobach ofiar na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, o 12:00 - wiązanki przy Pomniku Wincentego Witosa na placu Trzech Krzyży.

O godz. 12:30 w Sejmie RP rozpocznie się konferencja popularnonaukowa w formule okrągłego stołu z dwoma panelami: o sporach dotyczących interpretacji i legitymizacji zamachu oraz o roli instytucji i aktorów politycznych wobec kryzysu 1926 roku. Patronat honorowy objęli Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.

Zbrojny zamach stanu, nie „demonstracja”

Przewrót majowy to zbrojny zamach stanu dokonany w Polsce w dniach 12-15 maja 1926 roku przez marszałka Józefa Piłsudskiego. Zginęło łącznie 379 osób - 215 żołnierzy i 164 cywile - a około 1000 zostało rannych. Piłsudski i jego zwolennicy chętnie przedstawiali te wydarzenia jako konieczną „sanację” chorego państwa. Fakty są jednak jednoznaczne: pucz obalił demokratycznie wybrany rząd i prezydenta, a Polska weszła w okres autorytarnych rządów trwających do wybuchu II wojny światowej.

To, co miało być zbrojną demonstracją, przerodziło się w trzydniową wojnę domową. Na ulicach stolicy - w centrum europejskiej metropolii, zaledwie osiem lat po odzyskaniu niepodległości - Polacy strzelali do Polaków.

Piłsudski nie miał szans wygrać wyborów - jego obóz nie dysponował poparciem, które pozwoliłoby dojść do władzy drogą parlamentarną. Wybrał drogę rozlewu krwi. To, co nazywał „sanacją” - czyli uzdrowieniem państwa - okazało się w praktyce zawłaszczeniem jego instytucji przez wąską grupę oficerów i działaczy skupionych wokół wodza.

Legalny rząd, legalna władza

Piłsudski uderzył w rząd, który miał pełne konstytucyjne umocowanie. Nowy gabinet Wincentego Witosa, oparty na koalicji Narodowej Demokracji, PSL „Piast”, Chrześcijańskiej Demokracji oraz Narodowej Partii Robotniczej. Prezydent Stanisław Wojciechowski - wybrany przez Zgromadzenie Narodowe, sprawujący urząd zgodnie z konstytucją - odmówił ustąpienia pod presją bagnetów.

Dopiero gdy po trzech dobach walk stało się jasne, że dalszy walka grozi rozlaniem wojny na cały kraj, złożył rezygnację. Zrzekł się urzędu i przekazał uprawnienia Prezydenta marszałkowi Sejmu 14 maja 1926 roku. Nie było to dobrowolne ustąpienie. Była to kapitulacja przed siłą.

Dzieci na bruku. Ludzki koszt ambicji jednego człowieka

Ofiary zamachu to nie tylko sucha statystyka. Wśród zabitych cywilów byli: Dawid Kaufman (lat 12) Zdzisław Dąbrowski (lat 15), Eugenia Przewłodzka (lat 15), Julia Chendoszko (lat 16). Robotnicy, pracownicy naukowi, przypadkowi przechodnie - ludzie, którzy nie mieli nic wspólnego z ambicjami politycznymi Piłsudskiego.

Była to wojna domowa - najgorsza z wojen, gdy strzelają do siebie rodacy, gdy giną cywile stanowiący około jednej trzeciej zabitych, gdy rany dzielą społeczeństwo.

Wśród ofiar znaleźli się też oficerowie postawieni przed niemożliwym wyborem między przysięgą a lojalnością wobec marszałka. Dowódca 7. pułku piechoty płk Mieczysław Więckowski wysłał swój oddział do walki po stronie Piłsudskiego, sam zaś popełnił samobójstwo. Gen. Kazimierz Sosnkowski 13 maja w Poznaniu przestrzelił sobie prawe płuco.

„Zalegalizowany” pucz i koniec demokracji

Po zakończeniu walk Piłsudski zadbał o pozory legalności. 31 maja 1926 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało go prezydentem - marszałek wyboru nie przyjął, ale uznał go za prawne usankcjonowanie dokonanego zamachu. Następnego dnia Zgromadzenie Narodowe wybrało prezydentem wskazanego przez Piłsudskiego - Ignacego Mościckiego.

Wbrew publicznym zapewnieniom o pojednaniu Piłsudski przystąpił do represji. Szereg żołnierzy i dowódców walczących po stronie rządowej osadzono w więzieniu lub przetrzymywano w aresztach. W ramach czystek zmuszano generałów broniących konstytucji do dymisji. Niektórzy z nich zmarli kilka lat po zamachu w niejasnych okolicznościach - wśród nich gen. Włodzimierz Zagórski i gen. Tadeusz Rozwadowski.

Sto lat później - czy wyciągnęliśmy wnioski?

Polacy nie przepracowali zjawiska historycznego, jakim był zamach majowy i rządy sanacji. W myśleniu wielu widoczna jest sprzeczność między zamiłowaniem do Piłsudskiego a przywiązaniem do wolności.

Setna rocznica to dobra okazja, żeby tę sprzeczność wreszcie nazwać wprost. Zamach majowy nie był nieuchronną koniecznością dziejową ani ratunkiem dla słabego państwa - był zbrojnym przejęciem władzy przez człowieka, który nie miał demokratycznego mandatu i nie chciał go zdobywać. Kosztował życie 379 osób, w tym dzieci. Tablice i kwiaty są potrzebne. Ale potrzebna jest też pamięć o tym, że po drugiej stronie luf stała legalna władza - i że nikt jej obrońców przez sto lat porządnie nie upamiętnił, a więc tym cenniejsze są planowane obchody z towarzyszącym im odsłonięciem pamiątkowej tablicy.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.