Zełenski nazwał jednostkę specjalną imieniem Bohaterów UPA |
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nadający Oddzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy honorową nazwę „imienia Bohaterów UPA”. Dla Ukraińców to gest uhonorowania formacji, którą postrzegają jako symbol walki o niepodległość. Dla Polaków - przypomnienie o zbrodniach wołyńskich, których skala i charakter wciąż obciążają relacje obu państw.
Czym jest jednostka „Północ” i dlaczego akurat ona?
Siły Operacji Specjalnych Ukrainy (SSO) to stosunkowo młoda, ale dynamicznie rozwijana formacja, wzorowana na zachodnich jednostkach specjalnych. W jej skład wchodzi kilka centrów operacyjnych, którym Kijów nadaje patronów nawiązujących do ukraińskiej historii. Centrum „Wschód” nosi już imię księcia Światosława Wojowniczego - władcy Rusi Kijowskiej z X wieku, Centrum „Zachód” - imię księcia Izasława Mścisławowicza.
Dekret z 26 maja 2026 roku wpisuje się w tę samą logikę: nadanie jednostce patrona, który ma uosabiać ukraińską tradycję wojskową i ducha oporu wobec najeźdźcy. Uzasadnienie dekretu mówi wprost o „przywróceniu historycznych tradycji narodowego wojska” i nagrodzie za „wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony terytorialnej integralności i niepodległości Ukrainy”.
Kim była UPA i dlaczego Ukraina ją gloryfikuje?
Ukraińska Powstańcza Armia działała w latach 1942-1960, a jej głównym celem była walka o niepodległe państwo ukraińskie. UPA zwalczała kolejno: sowieckich partyzantów, Niemców (choć relacje z okupantem były złożone i ewoluowały), a po 1944 roku - struktury nowego reżimu komunistycznego. Na Zachodzie Ukrainy - zwłaszcza w Galicji i na Wołyniu - UPA stała się ucieleśnieniem zbrojnego oporu wobec sowietyzacji i jest tam pamiętana jako formacja patriotyczna.
Równocześnie jednak oddziały UPA przeprowadziły w latach 1943-1945 masową i ludobójczą eksterminację polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.
Po odzyskaniu niepodległości w 1991 roku ukraińska polityka historyczna stopniowo rehabilitowała UPA, a proces ten przyspieszył po Majdanie w 2014 roku. W 2015 roku Ukraina oficjalnie nadała weteranom UPA status kombatantów. Dla współczesnych Ukraińców, walczących od 2022 roku o przetrwanie swojego państwa, UPA jest symbolem ciągłości - dowodem, że Ukraińcy zawsze stawali do walki z Rosją i sowieckim imperializmem.
Co Polska wie o UPA - zbrodnie wołyńskie
Polska pamięć o UPA jest diametralnie różna i nie da się jej zrozumieć bez odniesienia do Wołynia. W latach 1943-1945 oddziały UPA przeprowadziły masową eksterminację polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Szacunki historyków mówią o około 100 000 ofiar - polskich mieszkańców tych terenów - mordowanych w sposób niezwykle brutalny: wsi palono, ludność mordowano nierzadko całymi rodzinami, bez względu na wiek i płeć. Kulminacja rzezi przypadła na lipiec 1943 roku - tzw. „krwawą niedzielę” 11 lipca, gdy w jednym dniu zaatakowano kilkadziesiąt polskich miejscowości.
Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznał w 2016 roku rzeź wołyńską za ludobójstwo. Zbrodnie te nie są w Polsce przedmiotem historycznej debaty - są udokumentowanym faktem, a ich sprawstwo zostało przez historyków jednoznacznie przypisane formacjom UPA. To właśnie dlatego każdy ukraiński akt gloryfikacji UPA jest w Polsce odbierany z bólem i sprzeciwem, niezależnie od kontekstu politycznego.
Jak patrzeć na dekret Zełenskiego z polskiej perspektywy?
Dekret z 26 maja 2026 roku nie jest odosobnionym gestem. Jest konsekwencją wieloletniej polityki ukraińskiej, która traktuje UPA jako formację niepodległościową - i w tej narracji pomija lub marginalizuje zbrodnie na Polakach. Zełenski, choć znany z pragmatycznych gestów wobec Polski (wielokrotnie deklarował wolę pojednania), nie zmienił dotychczas zasadniczego kursu ukraińskiej polityki historycznej w tej sprawie.
Dla polskiego obserwatora jest to bolesna sprzeczność. Polska wspiera Ukrainę w jej walce z rosyjską agresją - i czyni to konsekwentnie, mimo historycznych ran. Jednocześnie Ukraina, przyjmując UPA jako symbol tożsamości narodowej, nie stawia wyraźnej granicy między upamiętnieniem walki o niepodległość a milczącą akceptacją zbrodni popełnionych na Polakach.
Kwestia wołyńska pozostaje jednym z najtrudniejszych węzłów w stosunkach polsko-ukraińskich. Pełne pojednanie - na wzór polsko-niemieckiego - wymagałoby ze strony Ukrainy jasnego uznania, że zbrodnie UPA na Polakach były moralne złem, a nie „ofiarą złożoną w walce o niepodległość”. Tego uznania wciąż nie ma.
Dekret Zełenskiego z 26 maja jest faktem militarnym i symbolicznym. Warto go odnotować - i warto rozumieć, dlaczego w Polsce nie może być odbierany obojętnie.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.


