Malowała dla Mengelego, by przeżyć. Jej córki pozywają Muzeum Auschwitz |
Córki Diny Gottliebovej Babbitt domagają się od Muzeum Auschwitz-Birkenau wydania siedmiu portretów, które ich matka namalowała w obozie na rozkaz Josefa Mengelego. Pozew złożony w Los Angeles otwiera kolejny etap sporu trwającego od dziesięcioleci. Rodzina chce odzyskać prace artystki, muzeum przekonuje, że powinny pozostać w miejscu, którego zbrodniczą historię dokumentują.
Córki Diny Babbitt skierowały sprawę do sądu

Dina Gottliebova, portret wykonany w KL Birkenau, 1944 r. Zbiory Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, www.auschwitz.org
Michele Babbitt Kane i Karin Wendy Babbitt złożyły pozew 14 września 2026 r. w sądzie federalnym dla Centralnego Dystryktu Kalifornii. Żądają uznania swoich praw do akwarel, ich zwrotu oraz odszkodowania, którego wysokość miałaby zostać ustalona w procesie.
Argument rodziny opiera się na okolicznościach powstania portretów. Babbitt była więźniarką, wykonywała rozkazy esesmana i nie mogła swobodnie decydować ani o swojej pracy, ani o jej losie. Córki podnoszą, że matka nigdy dobrowolnie nie sprzedała obrazów, nie podarowała ich nikomu ani nie zrzekła się własności. W ich ocenie odebranie jej prac w obozie nie mogło dać kolejnym posiadaczom prawa do zatrzymania ich na zawsze.
Siedem portretów z Auschwitz
Dina Gottliebova pochodziła z żydowskiej rodziny z Brna. Zanim została deportowana, uczyła się sztuki. W 1942 r. trafiła z matką do Theresienstadt, a rok później do Auschwitz. Miała niewiele ponad dwadzieścia lat, gdy jej umiejętnościami zainteresował się Mengele.
W obozie malowała postacie z Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków dla dzieci przebywających w baraku. Kiedy dowiedział się o niej lekarz SS, nakazał jej portretować więźniów romskich do swoich pseudonaukowych badań rasowych. Zależało mu na oddaniu koloru skóry, którego fotografie nie odwzorowywały tak, jak oczekiwał.
Babbitt wiązała wykonywanie tych prac z ocaleniem siebie i matki. Siedem zachowanych akwarel powstało w 1944 r. Na co najmniej sześciu widnieje podpis „Dinah 1944”. Po wojnie artystka zamieszkała w Stanach Zjednoczonych i pracowała przy filmach animowanych.
Dlaczego muzeum nie chce oddać akwarel?
Sześć portretów muzeum pozyskało w 1963 r., siódmy w 1977 r. W międzyczasie udało się odnaleźć ich autorkę. W 1973 r. Babbitt przyjechała do Oświęcimia i potwierdziła autorstwo prac. Nie otrzymała ich jednak z powrotem. Zabiegała o nie do końca życia, zmarła w 2009 r.
Muzeum nie kwestionuje, kto namalował portrety. Odrzuca natomiast założenie, że więzień wykonujący przedmiot na rozkaz SS stawał się automatycznie jego prawnym właścicielem. Akwarele traktuje jako mienie państwowe i część dokumentacji obozu, którą ma obowiązek chronić.
W odpowiedzi na pytania „The New York Times”, przesłanej e-mailem, Paweł Sawicki z Muzeum Auschwitz podkreślił, że portrety Romów i Sinti należą do nielicznych zachowanych fragmentów dokumentacji zbrodniczych eksperymentów Mengelego. Sawicki wskazał, że zadaniem muzeum jest gromadzenie i ochrona dowodów zbrodni oraz przedmiotów związanych z historią Auschwitz. Zapytał też, co stałoby się ze zbiorami, gdyby ocalali lub ich spadkobiercy wystąpili o wydanie wszystkich prac wykonanych przez więźniów. Jako przykład przywołał bramę z napisem „Arbeit macht frei”, wykonaną w obozowej ślusarni przez Jana Liwacza.
Nowe przepisy, dawny spór
Rodzina korzysta z przepisów przyjętych w Kalifornii w 2024 r. Otworzyły one dwuletni termin na wniesienie określonych roszczeń dotyczących dzieł utraconych wskutek prześladowań politycznych, które wcześniej mogły napotykać przeszkodę przedawnienia. W pozwie córki Babbitt powołują się właśnie na tę możliwość.
Zmieniło się również prawo federalne. Podpisana 13 kwietnia 2026 r. nowelizacja ustawy HEAR zniosła przewidziane wcześniej wygaśnięcie jej regulacji i wzmocniła ochronę osób dochodzących zwrotu sztuki utraconej w wyniku nazistowskich prześladowań przed częścią zarzutów proceduralnych. Nie oznacza to jednak automatycznego uznania roszczeń spadkobierczyń.
W tej sprawie obrazy nie pochodziły z przedwojennej kolekcji zabranej właścicielowi. Powstały już w obozie, pod przymusem. Rodzina wywodzi z tego argument za ich zwrotem, muzeum - za szczególnym związkiem prac z miejscem zbrodni. Historyczne znaczenie akwarel jest bezsporne. To, komu przysługuje prawo do ich posiadania, pozostaje przedmiotem konfliktu.
Nawet wygrana w USA nie oznaczałaby automatycznego odebrania akwarel w Oświęcimiu. Przymusowe wykonanie takiego orzeczenia w Polsce wymagałoby stwierdzenia jego wykonalności przez polski sąd. Wynika to z art. 1150-1151 k.p.c.; sąd badałby również przeszkody wskazane w art. 1146, m.in. sprzeczność z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

