Sekretna uroda Anny Boleyn. To dzięki niej rozkochała w sobie Henryka VIII


Rozkochała króla tak bardzo, że ten postawił na głowie cały kraj, byleby mogła zostać jego żoną, lecz królową była zaledwie tysiąc dni. Druga żona Henryka VIII, ścięta za zdradę Anna Boleyn fascynuje do dziś, między innymi ze względu na tajemnicę, jaką owiana jest jej postać. Jedna z większych dotyczy jej wyglądu.

W ostatnim czasie media na całym świecie komentują nowy serial produkcji Channel 5 – i to jeszcze przed jego premierą. Powód? Mini-serial opowiada o drugiej z sześciu żon króla Anglii Henryka VIII Tudora, Annie Boleyn, a aktorka, której przyszedł w udziale zaszczyt przywrócenia tej postaci do życia jest… czarnoskóra. Koło takiego pomysłu ciężko było przejść obojętnie. Jedni twierdzą, że nie ma w tym nic złego, drudzy natomiast nie mogą się pogodzić z tym, że postać historyczna zostanie tak diametralnie odmieniona na ekranie. Niestety, w tej dyskusji ciężko dojść do porozumienia i każdy ma prawo do posiadania własnej opinii, jednak ów temat przywołuje na myśl inny, równie interesujący, a dotyczy on samej Anny Boleyn. Chodzi o wizerunek królowej, która została skazana na śmierć, przez swojego własnego męża oskarżona o czary i cudzołóstwo – do dziś historycy spierają się o to, jak wyglądała naprawdę. 

Tak wiele niewiadomych

Henryk VIII i Anna Boleyn

Anna Boleyn była i już chyba pozostanie postacią kontrowersyjną. Choć dziś można spokojnie przyjąć, że stała się ofiarą spisku mającego na celu pozbycie się jej z pozycji, jaką zajmowała, a także po części własnej ambicji, u jednych wzbudza sympatię, u drugich zaś niechęć. Nie zmienia to jednak faktu, że jej historia jest niezwykle interesująca, co daje szerokie pole do popisu zarówno autorom powieści, jak i producentom i scenarzystom filmów i seriali telewizyjnych. Anna do dziś fascynuje i inspiruje, a pomimo to wiele aspektów jej życia pozostaje dla nas zagadką. 

Pierwszą z kwestii, które nawet współcześnie absorbują biografów Anny Boleyn, jest jej data urodzenia. W Wikipedii znajdziemy informację, że przyszła na świat ok. 1501 roku, podczas gdy prawdopodobne są tutaj dwie daty – właśnie 1501, a także 1507. Sześć lat robi w tym przypadku sporą różnicę, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że Anna została ścięta w 1536 roku, a więc mając trzydzieści pięć lub dwadzieścia dziewięć lat. W pierwszym przypadku można było twierdzić, że jej młodość przeminęła i mogła nie być już w stanie wydać na świat zdrowego następcy tronu płci męskiej, o którym tak bardzo marzył Henryk, w drugim zaś można było jeszcze liczyć, że spokojnie jej się to uda. W zależności od daty urodzenia Anny argument jałowości jako powodu do pozbycia się jej z otoczenia króla mógł być kluczowy lub całkowicie bezpodstawny.

Anna Boleyn po aresztowaniu w Tower of London, obraz Edouarda Cibot z 1835

Skąd jednak tak wielka niewiadoma w przypadku daty urodzenia królowej Anglii? Anna co prawda przyszła na świat w szanowanym domu, jej matką była bowiem Elżbieta Howard, córka księcia Norfolk, jednak w początkach XVI wieku nie przykładało się specjalnej uwagi do zapisywania daty urodzenia dzieci niepochodzących z królewskich rodzin. Przeznaczeniem Anny, podobnie jak jej siostry Marii, miało być wyjście za mąż za szlachcica, im bogatszego tym lepiej, nikt jednak nie spodziewał się wówczas, że mogłaby ona zostać królową. To, że stało się inaczej, Anna Boleyn zawdzięczała wyłącznie sobie – zmieniła swoje własne przeznaczenie i podążyła wybraną przez siebie ścieżką, zapisując się wielkimi zgłoskami w historii Anglii. Jeśli natomiast chodzi o odnalezienie prawdy i stuprocentowego stwierdzenia, w którym roku przyszła na świat, pozostaje nam jedynie domniemywanie lub poddawanie w wątpliwość śladów, jakie odnajdują w tej kwestii historycy, takich jak listy, które słała swoim rodzicom z Francji, gdy była jedynie młodziutką dwórką. Analiza tego zagadnienia jest jednak zupełnie innym, bardzo obszernym tematem.

Prawdziwa twarz królowej

Anna Boleyn na XVIII-wiecznym obrazie

Zaraz po kwestii wieku Anny, pojawia się kolejny, być może jeszcze bardziej frapujący problem – wygląd królowej. Znanych jest dziś co najmniej kilka portretów, które mają przedstawiać drugą żonę Henryka VIII, lecz jest między nimi zbyt wiele różnic, by można było uznać je za obraz tej samej kobiety. 

Z czego wynika ten fakt? Otóż po dramatycznej śmierci Anny na szafocie, która poruszyła ludzi bardziej, niż ktokolwiek miał odwagę wówczas przyznać na głos, położono wielki nacisk na zlikwidowanie jej wszystkich portretów. Niewątpliwie usiłowano usunąć jej wizerunek, licząc na to, że jej historia nie przetrwa próby czasu i zostanie zatarta przez pamięć kolejnej żony Henryka, Jane Seymour, która w zamierzeniu króla miała być zapewne ostatnią, a którą zastąpiły ostatecznie jeszcze trzy kobiety. Pech jednak chciał, że los Anny sprawił, iż stała się jeszcze bardziej interesująca, nawet jeśli na wyrażanie takich opinii trzeba było jeszcze trochę poczekać. Tajemnica otaczająca tę postać z nielogicznych przyczyn, przez które została skazana na śmierć za pomocą francuskiego miecza, w połączeniu ze zniszczeniem przedstawiających ją obrazów sprawiła, że Anna fascynuje historyków pomimo mijających stuleci. 

Jak więc doszło do tego, że dziś dysponujemy portretami Anny Boleyn? Powstały one już po jej śmierci, głównie w okresie rządów jej córki, Elżbiety I. Królowa, chociaż starała się unikać kontrowersyjnego tematu matki, powoli rehabilitowała jej wizerunek, przywracając Annę światu. Czy możemy mieć jednak pewność, jak wyglądała Anna Boleyn, skoro nie zachował się chociaż jeden portret, do którego osobiście pozowała?

Nieoczywista piękność

Z opisów współczesnych Annie wyziera portret kobiety, która być może nie była pięknością w ówczesnym tego słowa znaczeniu, ale z pewnością wyróżniała się na tle pozostałych niewiast. Podczas gdy ideałem angielskiego piękna była bladolica blondynka o niebieskich oczach, Anna miała być jego całkowitym przeciwieństwem – posiadała długie, czarne włosy, ciemne oczy oraz oliwkową cerę. Była inna, co nie oznacza, że nie piękna – w końcu wpadła w oko samemu królowi Anglii, który mógł mieć każdą kobietę, jakiej tylko zapragnął. Czy mógł więc stracić głowę dla brzydkiego kaczątka? Kolejnym znanym faktem dotyczącym Anny była jej długa, łabędzia szyja – dla niej również oszalał Henryk, podkreślając ją jako jedną z największych zalet swojej ukochanej. Co ciekawe, Anna wykorzystała ten fakt, czekając na swoją egzekucję, gdy stwierdziła, że wszystko nie może potrwać zbyt długo, „skoro ma tak cienką szyję”. Wiadomo również, że druga żona Tudora była smukła i prawdopodobnie dość wysoka, z pewnych opisów wynika również, że miała mały biust, który próbowała podkreślać za pomocą gorsetów.

Anna Boleyn na szkicu Hansa Holbeina

Istnieje pewien szkic stworzony przez Hansa Holbeina Młodszego, nadwornego malarza Tudorów. Przedstawia on niezbyt atrakcyjną kobietę z podwójnym podbródkiem, ubraną w szaty i czepek nienależące do ówczesnych krzyków mody. Ponieważ Anna znana była z bardzo dobrego gustu i interesowała się modą dzięki swojemu wcześniejszemu pobytowi we Francji, ciężko uwierzyć, że mogłaby ubierać się tak, jak przedstawił ją Holbein. Nie da się jednak ukryć, że szkic ten podpisany jest przez autora „Anna Bollein Queen”, a kilka współczesnych jej opisów może sugerować, że wygląd przedstawionej na portrecie postaci mimo wszystko pasuje do Anny. Dlaczego? Francuska relacja z koronacji królowej, która odbyła się 31 maja 1533 roku, sugeruje, że mogła wówczas cierpieć na odmianę gruźlicy atakującą głównie węzły chłonne i szyję. Portret ten został zidentyfikowany jako wizerunek Anny w 1542 roku przez Jana Cheeke, nauczyciela Edwarda VI, który poznał Annę osobiście, co nadaje wiarygodności stwierdzeniu, że królowa widnieje na nim naprawdę.

Holbein stworzył jeszcze jeden szkic przedstawiający kobietę uważaną często za Annę Boleyn, który podpisany jest „Anna Boleyn, Królowa Anglii, druga żona Henryka VIII, matka Królowej Elżbiety I, ścięta 19 maja 1536 roku”, jednak liczni biografowie królowej poddają autentyczność obu dzieł portrecisty w wątpliwość. Szczególnie, że kobiety na nich przedstawione mają blond włosy!

Pośmiertne wizerunki

Portret Anny Boleyn

Szkic Holbeina nie jest jednak najpopularniejszym portretem Anny Boleyn. Ten, który uznawany jest za właściwy obraz prezentujący królową Anglii, przedstawia ją w czarnej, dość prostej sukni i stylowym francuskim kornecie – jest to istotny szczegół, gdyż Anna bardzo często sięgała po inspiracje do znanych z dobrego gustu Francuzów. Znamienny jest też  perłowy naszyjnik zwieńczony złotą literą „B”, który przeszedł do historii jako jej znak rozpoznawczy, często wykorzystywany w najróżniejszych produkcjach telewizyjnych. Kolejnym dowodem na to, że portret ten przedstawia prawdziwy wizerunek Anny, jest to, że kobieta na nim uwieczniona ma wiele cech wspólnych z Elżbietą I, co do której wyglądu nie mamy dziś przecież wątpliwości. Anna ma tu pociągłą twarz, dość długi, wąski nos oraz drobne usta – podobieństwo Elżbiety do jej matki jest tu wręcz uderzające. 

Anna Boleyn na obrazie z Hever

Powyższy portret możemy dziś znaleźć w National Portrait Gallery w Londynie, ale bardzo podobny znajduje się też w zamku Hever, rodzinnej posiadłości Boleynów. Patrząc na oba, trudno nie odnieść wrażenia, że przedstawiają tę samą osobę i w zasadzie jedyną różnicą jest tutaj to, że na drugim z portretów Anna trzyma w dłoni różę – historycy zwracają tu uwagę na ułożenie rąk, których ukazanie w ten sposób miało być modne jedynie w latach 20. i 30. XVI wieku, co sugerowałoby, że portret z Hever mógł powstać jeszcze za życia Anny. Powszechnie uznawany jest zdecydowanie za najbliższy prawdzie.

To oczywiście nie jedyne pośmiertne wizerunki królowej Anny. Analizować można również inne liczne portrety, a także monety i miniaturę, która znajdowała się w pierścieniu Elżbiety I. W związku z tym nie ulega wątpliwości, że dziś, po 485 latach od jej śmierci, nie da się jednoznacznie stwierdzić, jak Anna Boleyn wyglądała naprawdę. Możemy opierać się jedynie na domniemaniach oraz opisach osób, które miały okazję spotkać żonę Henryka VIII i przekazały swą wiedzę kolejnym pokoleniom. Jakkolwiek jednak nie wyglądała, Anna Boleyn przeszła do historii jako kobieta nietuzinkowa, która potrafiła wykorzystać zarówno swoje wdzięki, jak i intelekt, by skraść serce samego króla Anglii – nawet jeżeli skończyło się to dla niej tragicznie.

Bibliografia:

  1. Erickson C., Anna Boleyn, Warszawa 2001.
  2. Ives E., Życie i śmierć Anny Boleyn, Kraków 2012.
  3. Licence A., Sześć żon i wiele kochanek. Historie kobiet Henryka VIII, Kraków 2015.
  4. Meyer J., Tudorowie, Kraków 2012.
  5. https://www.theanneboleynfiles.com/anne-boleyn-portraits-which-is-the-true-face-of-anne-boleyn/ [dostęp z dnia 22.02.2021]

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

4 komentarze

  1. Iza pisze:

    Ciekawy artykuł. To moja ulubiona żona Henryka VIII odkąd obejrzałam „Annę tysiąca dni” 🙂
    Inteligentna, błyskotliwa szkoda, że urodziła się w czasach, kiedy kobieta znaczyła tak niewiele...

  2. Ani-ta pisze:

    Ta kobieta znaczyła wiele-nie tylko dla męża-życie wielu Anglików wywróciła do góry nogami. I niestety wg. opisów jej wyglądu po 1530r. była już bardzo wychudła i postarzała.Dla nas mimo to interesująca-zwłaszcza w filmach z ładnymi aktorkami...

  3. alicja pisze:

    to wyczerpujące dla niemłodych już kobiet , bo jak ją ścieli to miała 35 lat, ciągłe ciąże i stresy jak utrzymać starego, sopasionego i chutliwego dziada, jakim stał się henryk 8

  4. alicja pisze:

    Była naprawdę śliczna , pięknie i z gracją ubrana, a on henryk, tłusty, chamowaty i latający za każdą kobietą gbur

Zostaw własny komentarz