Czy Odyseja opowiada prawdziwą historię? Homer, mit i to, co w eposie rzeczywiście historyczne


Odyseja nie jest eposem historycznym - nie powstała jako kronika i nie opowiada o wydarzeniach, które dałoby się potwierdzić. Nie znaczy to jednak, że jest fantazją zawieszoną w próżni, z którą wolno zrobić wszystko. Poemat Homera ma bardzo konkretny kulturowy adres, a tu i ówdzie przechowuje okruchy prawdziwego świata sprzed trzech tysięcy lat. Przy okazji premiery filmu Christophera Nolana warto uporządkować, co w tej opowieści jest zmyśleniem, co pamięcią, a co tożsamością - bo od tego zależy odpowiedź na pytanie, które dziś dzieli widzów: czy reżyser, sięgając po mit z cyklopami, mógł pozwolić sobie na wikińską łódź i zbroje nie z epoki.

Czy Odyseja to epos historyczny?

Kadr ze zwiastuna Odysei Nolana / fot. Universal

Nie, i wystarczy przyjrzeć się, jak powstała, żeby zrozumieć dlaczego. Odyseja nie została napisana przy biurku. Wyrosła z tradycji ustnej. Przez pokolenia opowieść o powrocie króla Itaki układali i przekształcali śpiewacy zwani aojdami, recytujący z pamięci na dworach arystokratów, przy akompaniamencie instrumentu strunowego. Rytm wiersza i powtarzane formuły nie były ozdobnikami, tylko rusztowaniem, które pozwalało utrzymać w głowie kilkanaście tysięcy wersów. Postać spinającą tę tradycję nazywamy Homerem, choć o samym poecie nie wiemy nic pewnego, a uczeni do dziś spierają się nawet o to, czy był jedną osobą. Ostateczny kształt poematu datuje się zwykle na VIII wiek przed naszą erą.

Taki sposób powstawania przesądza sprawę gatunku. Kronikarz spisuje, jak było. Śpiewak opowiada tak, żeby słuchacze siedzieli do rana. Zadaniem eposu było sławić bohaterów i poruszać, a nie dokumentować. Co więcej, Homer śpiewał o czasach, od których dzieliła go przepaść czterech, pięciu stuleci - akcję tradycja umieściła w świecie potężnych władców epoki brązu, który na długo przed narodzinami poety legł w gruzach, razem ze swoim pismem i pałacami. Homer nie miał żadnych archiwów, tylko pamięć pokoleń, nazwy miejsc i widoczne w krajobrazie ruiny. Nic dziwnego, że jego świat to zlepek epok. Bohaterowie walczą bronią z brązu, choć poeta zna już żelazo, a ich pałace przypominają raczej dwory z czasów samego Homera niż siedziby dawnych królów.

Czy w Odysei są jakiekolwiek prawdziwe elementy?

Kadr ze zwiastuna Odysei Nolana / fot. Universal

Są, i to one czynią epos czymś więcej niż baśnią. Najsłynniejszy przykład to sama Troja. Na wzgórzu Hisarlik w dzisiejszej północno-zachodniej Turcji, tuż przy cieśninie Dardanele, archeolodzy od czasów głośnych wykopalisk Heinricha Schliemanna odsłaniają pozostałości miasta, a właściwie kilkunastu miast wznoszonych kolejno na gruzach poprzednich. Jedno z nich, kwitnące w epoce brązu i otoczone potężnymi murami, większość badaczy utożsamia z Troją znaną z eposu, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że żaden odnaleziony tam napis wprost tego nie potwierdza.

Wiadomo, że miasto bywało niszczone, także ogniem. Nie wiadomo, kto podłożył ten ogień i czy w ogóle zdobyli je Grecy. Ślad wiedzie jeszcze przez archiwa Hetytów, wielkiego mocarstwa ówczesnej Anatolii, które wspominają leżące w tamtym rejonie państwo Wilusa i jego zatargi, w które mieszał się kraj Achijawa, łączony przez wielu badaczy z Grekami. Wojna o miasto nad Dardanelami jest więc historycznie możliwa i ma wiarygodne tło, ale wojny opisanej przez Homera, z dziesięcioletnim oblężeniem i drewnianym koniem, nauka nie potwierdziła. Tym bardziej nie ma śladu po samym Odyseuszu. Żaden dokument epoki nie wymienia króla Itaki, a bohater, którego znamy, jest dzieckiem tradycji epickiej, nie metryk.

Mniejszych okruchów prawdy jest jednak zaskakująco dużo. Telemach płynie w eposie po wieści o ojcu do Pylos, na dwór sędziwego Nestora - i rzeczywiście, w 1939 roku archeolodzy odkopali w tej części Peloponezu rozległy pałac z epoki brązu, z archiwum glinianych tabliczek, które wymieniają nazwę Pylos wprost. O Nestorze tabliczki milczą, ale pamięć o tym, że stało tam niegdyś siedlisko potężnej władzy, tradycja przechowała wiernie przez pół tysiąclecia ciemnych wieków. Podobnie hełm z dziczych kłów, opisany u Homera jako osobliwy zabytek przeszłości, odpowiada dokładnie okazom wydobywanym z grobów epoki brązu. A rama całej opowieści, żegluga na zachód ku wyspom pełnym dziwów, odbija najpewniej doświadczenie czasów bliższych poecie, gdy Grecy właśnie ruszali zakładać osady na Sycylii i w południowej Italii, a marynarskie opowieści o dalekich brzegach krążyły po portach. Map z trasą Odyseusza rysować jednak nie warto. Już starożytny uczony Eratostenes kpił, że szlak bohatera odtworzy ten, kto najpierw odnajdzie rymarza, który uszył worek na wiatry. Innego zdania był Polibiusz, którego poglądy znamy dzięki Strabonowi: uważał on, że wędrówki Odyseusza miały rzeczywisty geograficzny rdzeń i rozgrywały się przede wszystkim w rejonie Sycylii, Cieśniny Mesyńskiej oraz wybrzeży Afryki Północnej.

Skoro to nie historia, to czy kontekst kulturowy też jest umowny?

Matt Damon jako Odyseusz / fot. Universal Pictures

Nie, i to jest rozróżnienie, które w sporach o adaptacje ginie najczęściej. Fabuła Odysei jest zmyślona, ale świat wartości, z którego wyrasta, był jak najbardziej rzeczywisty. Połowa eposu kręci się wokół świętego prawa gościnności: dobry gospodarz przyjmuje wędrowca, nim spyta go o imię, a zalotnicy okupujący dom Odyseusza popełniają zbrodnię nie dlatego, że zalecają się do Penelopy, tylko dlatego, że bezczeszczą cudzy dom. Ta zasada nie była poetycką fantazją. To realna instytucja greckiego świata, obwarowana religijnie, bo nad przybyszami czuwał sam Zeus.

Podobnie tęsknota za domem jako wartość najwyższa, sława jako jedyna dostępna człowiekowi nieśmiertelność, lęk przed morzem i zależność od kapryśnych bogów - to współrzędne greckiej wyobraźni, nie dekoracja. Grecy uczyli się na Homerze czytać, myśleć i być Grekami. Epos był fundamentem ich wychowania przez całą starożytność. Cyklop jest zmyślony, ale opowieść, w której występuje, ma ojczyznę. Kto mówi „to tylko fantazja”, myli fikcyjność fabuły z tożsamością dzieła.

Czy wobec tego Nolan mógł zrobić, co chciał? Wikińska łódź i zbroje nie z epoki

Draken Harald Hårfagre na planie Odysei Nolana / fot. Universal

I tu dochodzimy do sporu, który rozgorzał na długo przed premierą, gdy w zwiastunach zamiast greckiego okrętu pojawiła się jednostka łudząco podobna do łodzi wikingów, a kostiumy bohaterów zdaniem wielu komentatorów odleciały od realiów epoki w dowolnym kierunku. Pisaliśmy o tym szerzej w tekstach o statku Odyseusza i o „Odysei bez greckiego słońca”. Czy mit z cyklopami daje na to wszystko licencję?

Odpowiedź wypada rozdzielić. W sferze opowieści - tak, i to z bogatym rodowodem. Grecy nie znali jednej kanonicznej wersji swoich mitów; ateńscy tragicy przerabiali losy homeryckich bohaterów ze swobodą, od której dzisiejszym purystom zakręciłoby się w głowie, a Eurypides napisał sztukę, w której Helena nigdy nie dotarła do Troi. Przetwarzanie mitu jest praktyką równie starą jak sam mit i Nolan, zmieniając wątki czy charaktery postaci, robi dokładnie to, co przez dwa i pół tysiąca lat robili jego poprzednicy, z Wergiliuszem i Joyce’em na czele.

W sferze realiów materialnych odpowiedź brzmi jednak: nie, i argument „to przecież mit” jest tu zwyczajnie chybiony. Cyklop daje reżyserowi prawo do fantastyki; nie unieważnia tego, co o świecie egejskim po prostu wiadomo. Okręty tamtej epoki znamy z malowideł i ceramiki, uzbrojenie z grobów i muzealnych gablot - i żadne z tych źródeł nie prowadzi do łodzi wikingów, jednostki z innej cywilizacji, innego morza i czasów młodszych o dwa tysiące lat. To nie jest twórcza interpretacja mitu, bo mit niczego tu do interpretacji nie zostawia. To podmiana realiów kultury, z której opowieść wyrasta, na ikonografię efektowniejszą dla kamery. A waga tej podmiany jest większa, niż sugeruje słowo „kostiumy”. Superprodukcja tej skali ukształtuje wyobrażenie milionów widzów o greckim świecie na pokolenie, tak jak Gladiator ukształtował popularny obraz Rzymu, i będzie robić za ilustrację do szkolnych omówień Homera, czy tego chce, czy nie. Film, który sprzedaje się widzom jako spotkanie z eposem założycielskim Europy, zaciąga wobec tego eposu zobowiązanie.

Obrońcy odpowiedzą, że sam Homer mieszał epoki: jego bohaterowie noszą sprzęt z różnych stuleci, walczą brązem w świecie, który znał już żelazo, i mieszkają w pałacach nie ze swoich czasów. To prawda, ale porównanie kuleje w punkcie decydującym. Aojda składał obraz przeszłości z pamięci pokoleń, bo niczego innego nie miał. Nolan dysponuje stuleciem archeologii, rekonstrukcjami i budżetem, za który można zbudować dowolny okręt świata - i z pełną świadomością wybrał cudzy. U Homera anachronizm był koniecznością rzemiosła, u Nolana jest deklaracją. Można ją bronić jako uniwersalizowanie mitu, można w niej też widzieć obojętność wobec kultury, której ten mit jest sercem. Ostateczny werdykt uczciwie wydać można dopiero po seansie i wydamy go w piątek, ale ciężar dowodu leży po stronie reżysera: to on musi pokazać, że łódź wikingów opowiada w tym filmie coś, czego grecki okręt opowiedzieć by nie umiał.

Zobacz także:

O filmach historycznych i kostiumowych przeczytasz klikając tutaj lub na poniższą grafikę:

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.