Wat Tyler i wielkie powstanie 1381 roku. Historia powstania chłopskiego, które zdobyło Londyn |
W czerwcu 1381 roku tysiące angielskich chłopów, rzemieślników i drobnych posiadaczy ruszyły na Londyn. Zdobyły Tower, ścięły arcybiskupa Canterbury i skarbnika królestwa, a czternastoletniemu królowi wymusiły obietnicę zniesienia poddaństwa. Na czele tego największego buntu społecznego średniowiecznej Anglii stał człowiek, o którym wiemy zdumiewająco mało: Wat Tyler. Historia tego buntu wraca teraz za sprawą kina. W połowie lipca 2026 roku Focus Features pokazało zwiastun filmu The Uprising w reżyserii Paula Greengrassa, z Andrew Garfieldem w roli głównej. Zanim film trafi na ekrany, warto uporządkować, co o powstaniu 1381 roku wiadomo naprawdę.
Kim był Wat Tyler?
Nie wiemy o nim zbyt wiele. Wat to zdrobnienie od Walter, a przydomek Tyler wskazuje najpewniej na zawód, bo „tiler” znaczy po angielsku dekarz, układacz dachówek. Pochodził prawdopodobnie z hrabstwa Kent na południowy wschód od Londynu, choć różne przekazy łączyły go także z Essex. Data urodzenia pozostaje nieznana, podobnie jak niemal całe życie przed czerwcem 1381 roku.
Pewne jest, żę na początku czerwca 1381 roku, gdy Kent ogarnął bunt, Tyler wyrósł na przywódcę tamtejszych powstańców i w ciągu dwóch tygodni stał się najgroźniejszym człowiekiem w królestwie. Wszystko, co o nim wiemy, pochodzi od kronikarzy piszących z pozycji jego wrogów. To dlatego w źródłach Tyler jest na przemian zuchwałym chamem, bandytą i rabusiem. Jak widzieli go jego stronnicy, nie dowiemy się nigdy.
Dlaczego Anglia stanęła w ogniu w 1381 roku?
Korzenie buntu sięgają trzech dekad wstecz, do wielkiej zarazy. Czarna śmierć, epidemia dżumy, która dotarła do Anglii w 1348 roku, zabiła co najmniej jedną trzecią, a według części szacunków blisko połowę mieszkańców kraju. Wyludnione wsie oznaczały nagły brak rąk do pracy, a to dawało ocalałym mocną kartę przetargową. Robotnik rolny mógł po raz pierwszy dyktować stawki. Panowie ziemscy odpowiedzieli przy pomocy państwa. Statut o robotnikach z 1351 roku zamroził płace na poziomie sprzed zarazy i przewidywał więzienie dla każdego, kto zażąda lub zapłaci więcej. Prawo działało jak korek wciśnięty w gotujący się garnek.
Do tego dochodziło poddaństwo osobiste. Znaczna część chłopów była przypisana do ziemi swojego pana. Musiała odrabiać na jego rzecz darmowe posługi, płacić opłaty od małżeństwa czy dziedziczenia i nie mogła legalnie odejść ze wsi. W czasach, gdy wolny najemnik mógł nieźle zarobić, taki status bolał podwójnie.
Iskrą stał się podatek. Anglia od dziesięcioleci prowadziła kosztowną wojnę z Francją, znaną dziś jako wojna stuletnia, i skarb świecił pustkami. W 1377 roku wprowadzono pogłówne, czyli podatek liczony od osoby, a nie od majątku. Pierwsza wersja wynosiła cztery pensy od każdego dorosłego. Druga, z 1379 roku, różnicowała stawki według pozycji społecznej. Trzecia, uchwalona na przełomie 1380 i 1381 roku, miała przynieść średnio szylinga, czyli dwanaście pensów, od każdego mieszkańca powyżej piętnastego roku życia. Formalnie zamożniejsi mieli dopłacać za uboższych, w praktyce ciężar i tak spadał na tych, dla których szyling oznaczał kilka dni pracy. Dla biednej rodziny z kilkorgiem dorastających dzieci było to obciążenie rujnujące, tym dotkliwsze, że pobierane w gotówce, a nie w płodach rolnych. Ludzie masowo znikali z rejestrów podatkowych, więc wiosną 1381 roku rząd rozesłał komisarzy, którzy mieli ściągnąć zaległości co do pensa.
Gniew miał też adresatów personalnych. Król Ryszard II liczył sobie czternaście lat i realna władza spoczywała w rękach jego otoczenia. Symbolem znienawidzonej elity był stryj króla, Jan z Gandawy (John of Gaunt), książę Lancaster i najbogatszy możnowładca Anglii. Obok niego na czarnej liście znaleźli się Simon Sudbury, arcybiskup Canterbury pełniący zarazem urząd kanclerza, oraz skarbnik królestwa Robert Hales, odpowiedzialny za pobór pogłównego.
Osobną rolę odegrał John Ball, wędrowny kaznodzieja, wielokrotnie więziony za kazania wymierzone w porządek stanowy. Kronikarze włożyli mu w usta pytanie, które stało się hasłem buntu, a krążyło zapewne już wcześniej jako ludowe powiedzenie: gdy Adam kopał ziemię, a Ewa przędła, kto był wówczas panem? Sens był czytelny dla każdego: na początku świata Bóg nie stworzył szlachty, wszyscy ludzie pracowali własnymi rękami, a podział na panów i poddanych jest ludzkim wymysłem, nie boskim prawem. W średniowiecznej Anglii brzmiało to bardzo radykalnie.
Marsz na Londyn: dwa tygodnie, które wstrząsnęły królestwem
Zaczęło się pod koniec maja 1381 roku w Essex. Komisarz podatkowy Thomas Bampton wezwał mieszkańców wsi Fobbing, Corringham i Stanford, by dopłacili pogłówne, także za sąsiadów, którzy uniknęli rejestru. Tłum pod wodzą miejscowego piekarza Thomasa Bakera przepędził go kamieniami. Wysłany na miejsce sędzia królewski Robert Belknap został zmuszony do przysięgi, że nigdy więcej nie poprowadzi takiego śledztwa, a trzech przysięgłych, którzy z nim współpracowali, zabito. Wieść rozeszła się błyskawicznie i w pierwszym tygodniu czerwca płonęły już dwory w całym Essex, a wraz z nimi dokumenty: rejestry podatków, spisy powinności, dowody poddaństwa.
Niemal równocześnie zawrzało po drugiej stronie Tamizy, w Kencie, gdzie bezpośrednim zapalnikiem stała się sprawa Roberta Bellinga, uwięzionego w zamku Rochester jako rzekomo zbiegły poddany. Oba ruchy szybko nawiązały ze sobą kontakt. Powstańcy przejęli zamek w Rochester i uwolnili Bellinga, opanowali Maidstone, gdzie otworzyli więzienie i najpewniej oswobodzili Johna Balla, a 10 czerwca zajęli Canterbury. Wtedy właśnie na ich czele stał już Wat Tyler. Dwie kolumny, kencka i esseksowska, ruszyły na Londyn i 12 czerwca stanęły pod miastem. Ich liczebności nie znamy. Przekazy, skłonne do przesady, mówią o wielu tysiącach, być może kilkudziesięciu tysiącach ludzi. Powstańcy konsekwentnie powtarzali, że nie występują przeciw królowi. Za wrogów uważali „zdrajców” z jego otoczenia.
13 czerwca sympatycy buntu otworzyli bramy i most, a tłum wlał się do stolicy. Spłonął Savoy, najwspanialszy pałac w Anglii, własność Jana z Gandawy, który na swoje szczęście przebywał wtedy w Szkocji. Otwarto więzienia, zniszczono siedzibę prawników w Temple, zabijano flamandzkich imigrantów i ludzi kojarzonych z dworem. Zarazem wiele przekazów podkreśla dyscyplinę części rebeliantów. W Savoy nie rabowano, kosztowności wrzucano do ognia, a złodziei karano na miejscu, bo bunt miał być walką o sprawiedliwość, nie grabieżą.
14 czerwca Ryszard II wyjechał na spotkanie z powstańcami na błoniach Mile End pod murami. Żądania były jasne: zniesienie poddaństwa i zamiana wszystkich powinności na czynsz w wysokości czterech pensów od akra ziemi, wolność handlu, amnestia dla uczestników buntu i wydanie „zdrajców”. Król zgodził się niemal na wszystko i kancelaria zaczęła masowo wystawiać dokumenty wolności. W tym samym czasie część tłumu wdarła się jednak do Tower, gdzie schronili się najwyżsi urzędnicy.
Arcybiskupa Sudbury’ego i skarbnika Halesa wywleczono na wzgórze Tower Hill i ścięto, a ich głowy zatknięto na moście Londyńskim. Wielu chłopów uznało sprawę za wygraną i z królewskimi dokumentami w rękach ruszyło do domów.
Jak zginął Wat Tyler?
Tyler z twardym jądrem powstania został i zażądał kolejnego spotkania. Doszło do niego 15 czerwca na Smithfield, placu targowym pod murami miasta. Tym razem żądania szły znacznie dalej. Ich najpełniejszy zapis zachował się w jednej tylko kronice, tak zwanej Anonimalle Chronicle, spisanej z wrogiej powstańcom perspektywy. Tyler miał domagać się końca dziesięcin, konfiskaty dóbr kościelnych i podziału ich między parafian, jednego prawa i jednego stanu dla wszystkich poza samym królem oraz swobody polowania. Jeśli ta relacja oddaje choćby zarys prawdy, był to program przewracający cały porządek społeczny.
Co wydarzyło się potem, kroniki podają różnie, a wszystkie piszą z perspektywy zwycięzców. W jednej wersji Tyler zachowywał się prowokacyjnie, żuł chleb przed obliczem króla i demonstracyjnie płukał usta, w innej doszło do wymiany obelg z kimś z królewskiej świty. Wiadomo, że burmistrz Londynu William Walworth doskoczył do Tylera i ranił go w szyję i głowę, a ktoś z otoczenia króla dobił go ciosami miecza. Ranny Tyler zdołał odjechać kawałek, spadł z konia i został przeniesiony do pobliskiego szpitala dla ubogich, skąd wywleczono go i ścięto jeszcze tego samego dnia. Nie sposób dziś rozstrzygnąć, czy zajście było spontaniczne, czy zaplanowaną pułapką.
W chwili, gdy tłum zorientował się, że przywódca padł, i zaczął napinać łuki, czternastoletni Ryszard wykonał ruch, który przeszedł do historii. Podjechał sam do powstańców i zawołał, że to on będzie ich wodzem. Zdezorientowani ludzie, wierni królowi od początku buntu, dali się wyprowadzić z miasta. Powstanie w Londynie skończyło się w ciągu godziny.
Co się stało z powstaniem?
Zemsta korony była szybka. Obietnice z Mile End odwołano jako wymuszone, a królewskie dokumenty wolności, zamiast chronić, bywały obciążającym śladem udziału w buncie. Sądy pod przewodnictwem sędziego Roberta Tresiliana działały bezwzględnie. Dokładnych liczb nie znamy, ale w skali całego powstania w odwecie zabito i stracono setki ludzi. John Ball został schwytany w Coventry i 15 lipca 1381 roku powieszony, a następnie poćwiartowany w St Albans w obecności króla. Główne siły powstańcze w Anglii Wschodniej, dowodzone m.in. przez Johna Wrawe’a i Geoffreya Litstera, rozbito pod koniec czerwca, choć procesy, egzekucje i lokalne niepokoje ciągnęły się jeszcze przez całe lato. Sam Tresilian niewiele przeżył swoje ofiary. W 1388 roku, uwikłany w konflikt króla z opozycją, został stracony za zdradę bez realnego procesu.
Na krótką metę powstanie przegrało z kretesem, a jego długofalowe skutki są trudniejsze do zważenia, niż sugerują popularne opracowania. Pogłównego z 1380 roku nie próbowano już ściągać, choć do podatków liczonych od osoby angielskie władze wracały jeszcze w kolejnych stuleciach, ostatni raz przed epoką współczesną pod koniec XVII wieku. Gdy ideę podatku od głowy wskrzesił w 1990 roku rząd Margaret Thatcher, sprawa ponownie skończyła się ulicznymi protestami. Zamiana pańszczyzny na czynsz zaczęła się jeszcze przed zarazą, bo panom często wygodniejszy był pieniądz od darmowej pracy, a czarna śmierć ten proces gwałtownie przyspieszyła. Ostatecznie chłopi w większości wykupywali się z poddaństwa, panowie zaś wydzierżawiali swoje grunty farmerom produkującym na rynek. Wyzwolenie dokonało się głównie w XV wieku, a dobiegło końca za Tudorów. To, jak bardzo przyspieszył je sam bunt, pozostaje przedmiotem sporu. Samo powstanie stało się punktem odniesienia dla późniejszych ruchów społecznych, od czartystów w XIX wieku po współczesne protesty, a nazwisko Tylera nosi dziś w Anglii park krajobrazowy, drogi i pomnik odsłonięty w 2015 roku na Smithfield.
Bibliografia:
- N. Bambridge, Basildon and its connection to Wat Tyler, Basildon 2020.
- G. M. Trevelyan, Historia Anglii, Warszawa 1967.
- H. Zins, Historia Anglii, Wrocław 2001.
- The Life and Adventures of Wat Tyler: The Good and the Brave, 1851.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.







