50 tysięcy ludzi w jednej mogile. O tych ofiarach Powstania Warszawskiego mówi się najmniej |
Powstanie Warszawskie to dziś koncerty, syreny, wielkie słowa i biało-czerwone flagi. Mówimy o powstańcach, o ich odwadze, o cenie, jaką zapłacili. Rzadziej pada pytanie o tych, którzy nie mieli broni ani przysięgi i którzy o niczym nie decydowali.
A wiecie, jak pochowano ponad 50 tysięcy cywilnych mieszkańców Warszawy?
Na Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli stoi kurhan. Złożono w nim prochy ponad pięćdziesięciu tysięcy ludzi. Nie ma tam osobnych grobów ani kamieni z nazwiskami matek, dzieci, starców, całych rodzin. Są zbiorowe szczątki ludzi zamordowanych przez Niemców, a potem spalonych - na ulicach, na podwórzach, w szpitalach, w halach fabrycznych.
Większość z nich zginęła w ciągu kilkudziesięciu godzin. Od 5 sierpnia 1944 roku oddziały pod dowództwem Heinza Reinefartha szły przez Wolę dom po domu, wyprowadzając mieszkańców na podwórza i pod mury fabryk. To nie były ofiary ostrzału ani walk ulicznych. To były egzekucje ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z powstaniem - kobiet, dzieci, chorych wynoszonych ze szpitalnych łóżek. W kilka dni zginęło ich kilkadziesiąt tysięcy. Potem Niemcy spędzili do pracy grupę Polaków, znaną jako Verbrennungskommando Warschau, i kazali im palić zwłoki. Dlatego dziś mamy popiół zamiast grobów.
6 sierpnia 1946 roku przywieziono tu 117 trumien. Prochy pochodziły między innymi z alei Szucha, z Wolskiej i Górczewskiej, z parku Sowińskiego, ze szpitala św. Stanisława, z fabryki Franaszka, z Moczydła i z Młynarskiej. Pięćdziesiąt tysięcy osób w jednej mogile.
Tablica z informacją, kto tu leży, wisi na zachodnim zboczu kurhanu. Łatwo ją przeoczyć. Jakby pamięć o tych ludziach też trafiła na margines wielkiej opowieści o powstaniu.
Sześciometrowy krzyż stanął przy kopcu dopiero w 2022 roku. Przymocowano do niego około czterech tysięcy małych krzyżyków - tyle mniej więcej ofiar udało się zidentyfikować. Reszta pozostała liczbą. Popiołem bez nazwiska, wymieszanym w jednym kopcu.
Nie wiemy, co ci ludzie myśleli o powstaniu. Ktoś na nie czekał, ktoś się go bał, ktoś chciał przede wszystkim przeprowadzić dzieci przez kolejną dobę okupacji. Wiemy tyle, że nikt ich nie pytał o zdanie.
Decyzję podjęło dowództwo, konsekwencje poniosło całe miasto.
Za mordy, egzekucje i spalenie Warszawy pełną odpowiedzialność ponoszą niemieccy sprawcy - to oni wydawali rozkazy, strzelali do cywilów i palili ich ciała. Nie oznacza to jednak, że nie wolno pytać o decyzję dowództwa powstania. Trudno bowiem zakładać, że bez rozpoczęcia walk los Warszawy i jej mieszkańców potoczyłby się jeszcze tragiczniej.
Czy chcieli walczyć? Czy ktoś dał im szansę na wyjazd, na odmowę, na cokolwiek - wtedy, gdy walka przyszła pod ich drzwi?
W rocznicowych przemówieniach słusznie oddajemy hołd żyjącym powstańcom, wsłuchujemy się w ich wspomnienia i dziękujemy im za odwagę. Ale obok ich głosu powinien wybrzmieć także głos tych, którzy już niczego opowiedzieć nie mogą - matek rozstrzelanych z dziećmi, starców wypędzanych z domów, całych rodzin spalonych na Woli. Co powiedzieliby o Powstaniu? Czy uznaliby swoją śmierć za konieczną ofiarę, czy przeciwnie - decyzję o rozpoczęciu walk za bezsensowne narażenie życia dziesiątek tysięcy ludzi, których nikt nie zapytał o zdanie i którym nie pozostawiono żadnego wyboru?
Tym bardziej warto czasem odejść od pomników i stanąć przed tym kopcem - przed mogiłą ludzi, których cierpienie zbyt często znika za wielkimi słowami, a których historię sprowadzono do jednej liczby.
Ponad 50 tysięcy mieszkańców Warszawy. Bez własnych grobów, bez nazwisk, bez wyboru.
Cmentarz Powstańców Warszawy znajduje się przy ulicy Wolskiej 174/176. Kurhan jest otwarty dla odwiedzających przez cały rok.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.



