Ostatnie całkowite zaćmienie Słońca w Polsce. W 1954 roku cień przeszedł nad Suwałkami


Już jutro, 12 sierpnia 2026 roku, nad Polską będzie można zobaczyć głębokie częściowe zaćmienie Słońca. Na zachodzie kraju Księżyc zasłoni około 85 proc. jego tarczy. Na całkowite zaćmienie oglądane z Polski trzeba jednak czekać znacznie dłużej. Ostatnie wydarzyło się 30 czerwca 1954 roku, gdy wąski pas cienia Księżyca przeciął Suwalszczyznę. Astronomowie przygotowali wyprawy naziemne i lotnicze, do Sejn przyjechały setki miłośników astronomii, a nad Suwałkami wojskowy samolot wyniósł badaczy ponad chmury.

Kiedy było ostatnie całkowite zaćmienie Słońca w Polsce?

Całkowite zaćmienie Słońca w 1999 r. / fot. Luc Viatour, CC-BY-SA 3.0

30 czerwca 1954 roku Polska znalazła się na trasie całkowitego zaćmienia Słońca. Nie cała. Pas całkowitości przeciął jedynie północno-wschodni skrawek kraju, przede wszystkim Suwalszczyznę. Było to jedyne całkowite zaćmienie widoczne z terytorium dzisiejszej Polski w całym XX wieku.

Na zjawisko czekano z dużym wyprzedzeniem. Już jesienią 1952 roku Komitet Astronomiczny Polskiej Akademii Nauk rozpoczął przygotowania do zorganizowanych obserwacji. Do pracy włączyli się astronomowie z Krakowa, Poznania, Torunia, Warszawy i Wrocławia. Ustalano miejsca stanowisk, program badań i potrzebną aparaturę. Same ekspedycje PAN wysłane później na Suwalszczyznę liczyły około 50 osób naukowej obsady.

Powód tej mobilizacji był prosty. Całkowite zaćmienie Słońca z jednego miejsca na Ziemi ogląda się bardzo rzadko, a tym razem środek wydarzenia znajdował się praktycznie na wyciągnięcie ręki polskich astronomów.

W Polsce faza całkowita zaczęła się około godziny 13:58 czasu środkowoeuropejskiego. Najdłużej trwała w Poluńcach na Suwalszczyźnie: 2 minuty i 12 sekund. W Suwałkach było to około 1 minuty i 26 sekund, natomiast w Sejnach obserwatorzy mieli 111 sekund całkowicie zakrytego Słońca.

Gdzie było widoczne całkowite zaćmienie Słońca w 1954 roku?

Mapa zaćmienia Słońca z 30 czerwca 1954 r. / fot. NASA

Całkowite zaćmienie można było zobaczyć w części ówczesnego powiatu suwalskiego oraz na fragmentach powiatów augustowskiego i gołdapskiego. Poza tym obszarem Księżyc zasłaniał tylko część tarczy Słońca. W Warszawie faza maksymalna była bardzo głęboka, ale stolica pozostawała poza pasem całkowitości.

Główne stanowiska naukowe na Suwalszczyźnie rozlokowano między innymi w Ogrodnikach, Trakiszkach i Wiżajnach. Osobną ekspedycję w Sejnach przygotowało warszawskie koło Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.

Sejny na kilka dni zamieniły się w duże obserwatorium. 26 czerwca przywieziono tam około 200 kilogramów aparatury. Na wieżach klasztoru, w którym mieściła się wówczas szkoła, rozwieszono antenę radiową. Kable elektryczne doprowadzono na szkolne boisko przeznaczone na stanowisko obserwacyjne. Państwowy Instytut Hydrologiczno-Meteorologiczny codziennie przekazywał specjalne prognozy przygotowane dla ekspedycji.

Prognozy nie wyglądały dobrze. Rankiem 30 czerwca padał drobny deszcz. Około godziny 9 niebo zaczęło się jednak przecierać, a przed południem chmur było już znacznie mniej.

Szczęście nie dopisało wszystkim. Trakiszki podczas najważniejszych momentów nadal przecinały chmury. W Wiżajnach zachmurzenie uniemożliwiło wykonanie obserwacji zaplanowanych na fazę całkowitą. W Ogrodnikach korona i protuberancje, czyli struktury gorącego gazu widoczne przy brzegu zakrytego Słońca, pokazały się przez około minutę.

W Sejnach warunki okazały się lepsze. W czasie 111 sekund całkowitości okolice Słońca były prawie zupełnie wolne od chmur. To właśnie tam setki miłośników astronomii mogły zobaczyć zjawisko w najlepszym momencie.

Jak obserwowano zaćmienie Słońca w 1954 roku?

Grupa widzów na częściowym zaćmieniu Słońca w Hamburgu / fot. Ichwarsnur, CC-BY-SA 4.0

Jedna z najbardziej ambitnych ekspedycji nie ustawiła teleskopów na ziemi. Astronomowie z Warszawy postanowili wznieść aparaturę ponad chmury.

Przygotowania prowadzili między innymi Konrad Rudnicki i Maciej Bielicki. Wojsko udostępniło samolot, który trzeba było dostosować do prowadzenia obserwacji astronomicznych. Wykonano loty próbne, sprawdzano mocowanie instrumentów i zachowanie ludzi na dużej wysokości. Ostateczną grupę astronomów wybrano także pod kątem tego, jak ich organizmy radziły sobie z niedoborem tlenu.

Warunki niewiele przypominały pracę w obserwatorium. Podczas właściwego lotu samolot znajdował się na wysokości około 5200 metrów. W kabinie pracowano przy otwartych lukach obserwacyjnych, przez które wpadało lodowate powietrze. Temperatura na tej wysokości sięgała około minus 15 stopni Celsjusza. Astronomowie korzystali z aparatów tlenowych, a hałas silników praktycznie uniemożliwiał rozmowę.

Najważniejszym instrumentem był zbudowany na potrzeby ekspedycji koronograf złożony z sześciu niewielkich lunet fotograficznych. Miał rejestrować światło korony słonecznej, czyli zewnętrznej części atmosfery Słońca, która podczas fazy całkowitej staje się widoczna wokół czarnej tarczy Księżyca.

Trasę samolotu rozpisano niemal jak zadanie nawigacyjne. W czasie zaćmienia maszyna miała lecieć równolegle do kierunku, w którym przesuwał się cień Księżyca. Centralnym punktem planu były Suwałki, a początek najważniejszego odcinka lotu wyznaczono na godzinę 13:59. Pilot musiał znaleźć się we właściwym miejscu z dokładnością kilku kilometrów i kilkudziesięciu sekund. Dwa dni przed zaćmieniem wojsko przygotowało dodatkowy punkt radionawigacyjny, który miał pomóc załodze utrzymać zaplanowaną trasę.

Na pokładzie znalazł się także wysłannik Polskiego Radia. Jego zachowana relacja daje drugą, znacznie mniej techniczną perspektywę tego lotu. W ostatnich minutach przed całkowitością z pióra korespondenta na skutek zmiany ciśnienia wyciekł atrament. Musiał notować ołówkiem, choć marzły mu dłonie.

Najbardziej widowiskowy moment nastąpił tuż przed całkowitym zakryciem Słońca. Z samolotu można było zobaczyć nadciągającą granicę cienia Księżyca. Poruszała się z prędkością około 800 metrów na sekundę, czyli blisko 2900 kilometrów na godzinę. Po chwili samolot znalazł się wewnątrz cienia.

Wtedy zaczęła się właściwa praca. Fotografowano koronę w świetle spolaryzowanym, wykonywano jej rysunki i sprawdzano, jak daleko od zakrytej tarczy daje się dostrzec jej słabsze fragmenty. Mimo trudnych warunków lotnicza wyprawa zebrała materiał, podczas gdy część stanowisk na ziemi przegrała tego dnia z chmurami.

Drugi samolot miał sfotografować cień Księżyca

Równolegle przygotowano jeszcze jeden eksperyment lotniczy. Ekipa Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii dostała do dyspozycji samolot fotogrametryczny, czyli maszynę przystosowaną do wykonywania precyzyjnych zdjęć powierzchni Ziemi.

Plan był efektowny: sfotografować granicę cienia Księżyca przesuwającą się po terenie. Samolot miał lecieć około pięciu kilometrów wewnątrz przewidywanej granicy pasa całkowitości. Kamera na wysokości 3500 metrów obejmowała pas terenu szeroki na około siedem kilometrów, a zdjęcia miały być wykonywane co dwie sekundy.

Eksperyment zepsuły chmury. Zamiast oczekiwanej granicy cienia na powierzchni ziemi załoga zobaczyła pod sobą grubą warstwę zachmurzenia. Samolot wzbił się więc ponad nią i filmował przebieg zaćmienia na tle chmur.

Potem skierował się nad Suwałki. Przy dworcu kolejowym sfotografowano tłum, który przyjechał z Warszawy specjalnym pociągiem „zaćmieniowym” Orbisu. Następnym celem były Sejny i szkolne boisko zajęte przez obserwatorów.

Jak wyglądało całkowite zaćmienie Słońca w Sejnach?

Perły Baily’ego podczas całkowitego zaćmienia Słońca w marcu 2016 r. / fot. Ezagren, CC-BY-SA 1.0

W ostatnich chwilach przed całkowitością jasny sierp Słońca rozpadł się na krótką serię punktów świetlnych. To perły Baily’ego, powstające wtedy, gdy ostatnie promienie Słońca przedostają się przez doliny i nierówności na krawędzi Księżyca. Potem tarcza Słońca zniknęła.

Niebo nad Sejnami przybrało seledynowo-błękitną barwę, inną od światła świtu czy wieczornego zmierzchu. Na lewo od zakrytego Słońca pojawiła się Wenus. Gwiazd nie udało się dostrzec. Wokół ciemnego Księżyca świeciła korona słoneczna, a przy horyzoncie widoczna była jaśniejsza poświata pochodząca z części atmosfery znajdujących się już poza cieniem.

Zmianę dawało się również odczuć bez patrzenia w niebo. Temperatura w Sejnach spadła podczas całkowitości o 4,5 stopnia Celsjusza i zerwał się chłodny wiatr. W Wiżajnach zanotowano spadek temperatury o około 6 stopni. Po 111 sekundach światło zaczęło wracać.

Warszawa oglądała zaćmienie na placu Konstytucji

Warszawa znajdowała się daleko od pasa całkowitości, ale 30 czerwca także tam trudno było przejść obojętnie obok tego, co działo się nad głowami mieszkańców.

Zachowała się fotografia Zdzisława Wdowińskiego wykonana dla PAP o godzinie 13 na placu Konstytucji. Widać na niej grupę warszawiaków spoglądających w stronę Słońca przez klisze fotograficzne i przydymione szkła. Dziś takich metod nie należy stosować, ponieważ nie zapewniają bezpiecznej ochrony wzroku.

W stolicy Księżyc zasłonił około 95 proc. średnicy tarczy Słońca, więc nawet bez całkowitości zmiana oświetlenia musiała być wyraźna. Pas pełnego cienia znajdował się jednak ponad 200 kilometrów dalej na północny wschód. Warszawiacy nie zobaczyli korony słonecznej ani momentu, w którym Słońce znika całkowicie.

Fotografia z placu Konstytucji dobrze pokazuje skalę zainteresowania zaćmieniem. Na Suwalszczyznę ruszały specjalne wycieczki i pociągi, w Sejnach zebrały się setki miłośników astronomii, a naukowcy rozstawili stanowiska obserwacyjne w kilku miejscowościach. Zaćmienie było przedsięwzięciem naukowym, ale równocześnie wydarzeniem oglądanym przez tysiące ludzi.

O której będzie zaćmienie Słońca 12 sierpnia 2026 roku?

72 lata później, 12 sierpnia 2026 roku, cień Księżyca ponownie przejdzie przez Europę. Tym razem pas całkowitego zaćmienia ominie Polskę i obejmie między innymi Islandię oraz część Półwyspu Iberyjskiego. W Polsce zobaczymy zaćmienie częściowe.

Zjawisko rozpocznie się u nas około godziny 19:10-19:20, zależnie od miejsca obserwacji. Najlepsze warunki będą w zachodniej i północno-zachodniej Polsce. W okolicach Wrocławia i Szczecina Księżyc zakryje blisko 86 proc. tarczy Słońca, natomiast w rejonie Rzeszowa około 58 proc.

W Poznaniu zaćmienie zacznie się około 19:15, a największa faza przypadnie około 20:10. Księżyc zasłoni wtedy prawie 84 proc. tarczy słonecznej. Problemem będzie wysokość Słońca: podczas maksimum znajdzie się ono niespełna dwa stopnie nad horyzontem. Potrzebne będzie więc miejsce z całkowicie odsłoniętym horyzontem w kierunku zachodnim lub północno-zachodnim.

Na wschodzie kraju Słońce zajdzie wcześniej, dlatego części dalszego przebiegu zjawiska nie będzie już można zobaczyć.

Do obserwacji trzeba używać specjalnych okularów lub filtrów słonecznych. Nie wolno patrzeć na Słońce przez lornetkę albo teleskop bez odpowiedniego filtra umieszczonego przed układem optycznym. Metody znane ze zdjęcia warszawiaków z 1954 roku, takie jak przydymione szkło czy klisza fotograficzna, nie zapewniają właściwej ochrony oczu.

Kiedy będzie następne całkowite zaćmienie Słońca w Polsce?

Do zaćmienia obrączkowego dochodzi, gdy Księżyc znajduje się zbyt daleko, aby całkowicie zakryć tarczę Słońca / fot. Dpickd1, CC-BY-SA 4.0

Na całkowite zaćmienie Słońca widoczne z Polski trzeba będzie czekać do 7 października 2135 roku. Pas całkowitości przejdzie wtedy przez południową część kraju. Od wydarzenia z 30 czerwca 1954 roku minie ponad 181 lat.

Wcześniej zdarzy się jednak coś, czego w Polsce również nie ogląda się często. 13 lipca 2075 roku południowe krańce kraju znajdą się w pasie zaćmienia obrączkowego. Księżyc przejdzie wtedy przed Słońcem, ale jego pozorna tarcza będzie zbyt mała, aby zasłonić je w całości. Wokół Księżyca pozostanie widoczny jasny pierścień. Kolejne zaćmienie obrączkowe obejmie część Polski 23 lipca 2093 roku.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.