Lista hańby Orderu Orła Białego. Ci ludzie nie zasłużyli na najwyższe polskie odznaczenie |
Order Orła Białego jest najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej. W jego dziejach pojawiają się jednak nazwiska, które brzmią jak policzek wymierzony polskiej historii. Katarzyna II, Mikołaj Repnin, Aleksander Suworow, Iwan Paskiewicz, Jakob Sievers czy Konstanty Pawłowicz nie służyli Polsce. Byli ludźmi imperium, które łamało polską suwerenność i pilnowało, by Rzeczpospolita nie podniosła się z zależności.
Historia Orderu Orła Białego
Order Orła Białego ustanowiono w 1705 r., za panowania Augusta II Mocnego. Od początku był czymś więcej niż ozdobą. W dawnej polityce ordery budowały prestiż monarchy i wiązały z dworem wpływowych możnych jako nagrodę za lojalność. Orzeł Biały miał przy tym ciężar szczególny: odwoływał się do najważniejszego znaku polskiej państwowości.
Z czasem stał się najwyższym polskim odznaczeniem. Nosiły go osoby zasłużone dla państwa, kultury, nauki i wojska. W niepodległej Polsce jego ranga była oczywista i miał być znakiem najwyższego uznania Rzeczypospolitej.
Historia tego orderu nie jest jednak wyłącznie historią chwały. W XVIII w., gdy państwo polsko-litewskie słabło i coraz mocniej wpadało w zależność od Petersburga, Order Orła Białego trafiał także do ludzi, którzy z polską racją stanu mieli niewiele wspólnego. Bywali wśród nich rosyjscy dyplomaci, generałowie i monarchowie, czyli przedstawiciele systemu, który krok po kroku odbierał Rzeczypospolitej samodzielność.
Dlatego obok listy kawalerów godnych pamięci funkcjonuje też druga lista, nieformalna i publicystyczna, choć historycznie uzasadniona. To nazwiska ludzi, przy których order przypomina raczej dokument epoki upokorzenia niż zaszczyt.
Katarzyna II. Caryca, która rozebrała Rzeczpospolitą
Katarzyna II to najcięższe nazwisko w tym zestawieniu. W rosyjskiej tradycji może uchodzić za władczynię wielkiego formatu, w polskiej pamięci pozostaje jedną z głównych autorek katastrofy państwa polsko-litewskiego. To za jej panowania Rosja narzucała Warszawie swoją wolę z coraz większą bezczelnością, a polska polityka wewnętrzna stała się przedmiotem imperialnej kontroli.
Caryca wsparła wyniesienie Stanisława Augusta Poniatowskiego na tron w 1764 r., ale nie po to, by pomagać Rzeczypospolitej w odbudowie. Rosja potrzebowała Polski słabej i zależnej, niezdolnej do samodzielnych reform. Każda próba wzmocnienia państwa budziła w Petersburgu niepokój, bo silna Rzeczpospolita przestawała pasować do rosyjskich planów wobec Europy Środkowo-Wschodniej.
Najbardziej brutalnym finałem tej polityki były rozbiory. Katarzyna II uczestniczyła w pierwszym rozbiorze w 1772 r., później wystąpiła przeciwko Konstytucji 3 maja, wsparła konfederację targowicką i doprowadziła do drugiego rozbioru, a po klęsce insurekcji kościuszkowskiej także do ostatecznej likwidacji państwa w 1795 r. Jeśli najwyższy polski order znalazł się przy jej nazwisku, to świadectwo czasów, w których Rzeczpospolita musiała honorować tych, którzy trzymali ją za gardło.
Mikołaj Repnin. Ambasador, który rządził jak prokonsul
Mikołaj Repnin był ambasadorem Rosji w Warszawie, choć samo słowo „ambasador” brzmi w jego przypadku zbyt niewinnie. Nie zachowywał się jak dyplomata przy obcym dworze. Występował raczej jak przedstawiciel mocarstwa, które uznało, że w Polsce może samo wyznaczać granice polityki i łamać opór obrońców resztek niezależności.
Jego nazwisko na zawsze związało się z sejmem repninowskim z lat 1767-1768. Rosja chciała utrwalić swój wpływ na ustrój Rzeczypospolitej, a Repnin pilnował tego zadania bezwzględnie, wykorzystując spory wyznaniowe, magnackie ambicje i słabość państwowych instytucji. Polska debata publiczna toczyła się pod presją obcego ambasadora.
Najbardziej upokarzającym aktem było uprowadzenie w nocy z 13 na 14 października 1767 r. przywódców opozycji: biskupa krakowskiego Kajetana Sołtyka, biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana polnego koronnego Wacława Rzewuskiego oraz jego syna Seweryna. Wywieziono ich w głąb Rosji, do Kaługi, gdzie spędzili około pięciu lat, by złamać opór wobec rosyjskich żądań. Trudno o bardziej wymowny obraz: przedstawicieli Rzeczypospolitej uprowadziło państwo, którego ambasador nosił później najwyższy polski order.
Aleksander Suworow. Kat Warszawy
Aleksander Suworow w rosyjskiej tradycji wojskowej uchodzi za wielkiego wodza. W polskiej historii jego nazwisko ma zupełnie inny ciężar i kojarzy się przede wszystkim z rzezią Pragi, jednym z najtragiczniejszych epizodów insurekcji kościuszkowskiej.
Po klęsce pod Maciejowicami 10 października 1794 r., gdzie do niewoli dostał się Tadeusz Kościuszko, powstanie znalazło się w dramatycznym położeniu. Warszawa wciąż się broniła, ale rosyjska armia parła do rozstrzygnięcia. 4 listopada 1794 r. wojska Suworowa uderzyły na Pragę, prawobrzeżną część miasta. Szturm zakończył się masakrą obrońców i ludności cywilnej, a wieść o rzezi złamała w stolicy wolę dalszego oporu.
Suworow nie dowodził pobocznym frontem. Kierował operacją, która dobiła insurekcję kościuszkowską. Po upadku Pragi Warszawa skapitulowała, a Rzeczpospolita znalazła się na prostej drodze do trzeciego rozbioru.
Order Orła Białego przy nazwisku Suworowa brzmi wyjątkowo gorzko. Najwyższy polski znak uznania trafił do człowieka, którego polska pamięć łączy ze śmiercią tysięcy mieszkańców Warszawy.
Jakob Sievers. Sejm grodzieński i ratyfikacja drugiego rozbioru
Jakob Sievers reprezentuje moment, w którym rosyjska kontrola nad Rzecząpospolitą przybrała formę otwartego dyktatu. Katarzyna II mianowała go posłem nadzwyczajnym i ministrem pełnomocnym, a jego misja w Warszawie i Grodnie trwała przez cały 1793 rok. Powierzono mu zadanie jednoznaczne: doprowadzić do zatwierdzenia drugiego rozbioru przez polski sejm.
Narzędziem stał się sejm grodzieński, zwołany w czerwcu 1793 r. jako ostatni sejm Rzeczypospolitej szlacheckiej. Sievers zadbał, by zasiedli w nim wyłącznie posłowie przez niego zaakceptowani, a obrady toczyły się pod presją rosyjskiego wojska. Gdy opór przeciągał się tygodniami, kazał otoczyć zamek armatami i pozamykać wyjścia, faktycznie więżąc posłów w sali obrad.
Najsłynniejszym obrazem stała się tak zwana sesja niema. Sterroryzowani i w znacznej części przekupieni posłowie milczeli, a brak sprzeciwu uznano za zgodę. Tak we wrześniu 1793 r. wymuszono cesję ziem na rzecz Prus. 14 października 1793 r. równie „jednogłośnie”, bo nikt nie odważył się zabrać głosu, przeszedł przysłany przez Katarzynę II projekt wieczystego przymierza polsko-rosyjskiego, który ponownie czynił z Rzeczypospolitej rosyjski protektorat. Sievers rozwiązał przy tym konfederację targowicką i zastąpił ją uległą wobec Petersburga konfederacją grodzieńską.
Order Orła Białego otrzymał w 1793 r., w tym samym czasie, gdy przeprowadzał przez polski sejm zatwierdzenie rozbioru państwa, które go gościło. Niewiele jest w dziejach tego odznaczenia zestawień równie wymownych jak nazwisko człowieka, który wśród rosyjskich armat odbierał Rzeczypospolitej połowę terytorium i resztki samodzielności.
Konstanty Pawłowicz. Wielki książę nad polskim wojskiem
Konstanty Pawłowicz był bratem cara Aleksandra I i jedną z kluczowych postaci Królestwa Polskiego po kongresie wiedeńskim. Order Orła Białego otrzymał w 1815 r. Formalnie Królestwo miało konstytucję, sejm, administrację i własną armię, w praktyce jednak granice tej autonomii wyznaczała wola Petersburga, a Konstanty stał się jednym z jej najbardziej widocznych strażników.
Jako naczelny wódz armii Królestwa Polskiego podporządkował wojsko surowej dyscyplinie i własnemu, gwałtownemu temperamentowi. Polscy oficerowie zapamiętali go jako człowieka skłonnego do upokarzania podwładnych. Armia, która dla wielu była ostatnim żywym znakiem polskiej państwowości, pod jego komendą stała się miejscem nieustannego nadzoru.
Konstanty nie był zaborcą pokroju Katarzyny II ani pogromcą Warszawy pokroju Suworowa. Jego rola polegała na pilnowaniu, by polska autonomia nie wyszła poza ramy bezpieczne dla caratu. Belweder, jego warszawska rezydencja, stał się dlatego jednym z symbolicznych miejsc nocy listopadowej, a atak powstańców wymierzono nie tylko w osobę wielkiego księcia, ale w cały system carskiej kurateli.
Order Orła Białego w jego rękach pokazuje dramat Królestwa Polskiego po 1815 r. Państwo miało własne instytucje, lecz nad nimi wisiała rosyjska ręka, a jeden z najważniejszych jego symboli nosił człowiek kojarzony z codziennym upokarzaniem polskiej armii.
Iwan Paskiewicz. Namiestnik nocy popowstaniowej
Iwan Paskiewicz należy już do kolejnego rozdziału, czasu po wybuchu powstania listopadowego. Był rosyjskim feldmarszałkiem i dowódcą wojsk carskich w decydującej fazie wojny 1831 r. Co istotne, Order Orła Białego, wówczas odznaczenie Królestwa Polskiego, otrzymał z rąk Mikołaja I jeszcze przed wybuchem powstania, gdy car występował zarazem jako król Polski. Najwyższy polski order miał więc już wtedy, gdy poprowadził armię tłumiącą polski zryw.
To Paskiewicz doprowadził do zdobycia stolicy. Po przekroczeniu Wisły i podejściu pod Warszawę jego wojska przełamały polską obronę we wrześniu 1831 r. Upadek miasta oznaczał koniec realnych nadziei powstania, a dla Polaków początek represji i likwidacji znacznej części swobód Królestwa.
Po zwycięstwie Paskiewicz otrzymał tytuł księcia warszawskiego i został namiestnikiem. Okres jego rządów przeszedł do historii jako noc paskiewiczowska, czas cenzury, policyjnego nadzoru i politycznego bezruchu, w którym sens autonomii został złamany.
Paskiewicz pozostał w polskiej pamięci nie jako kawaler zasłużony dla Rzeczypospolitej, ale jako człowiek, który zdobył dla cara Warszawę, mając już przypięty najwyższy polski order.
Bibliografia:
- U. Augustyniak, Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2008.
- L. Bazylow, P. Wieczorkiewicz, Historia Rosji, Wrocław 2009.
- S. Łoza, Order Orła Białego, Warszawa 1939.
- M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków 2009.
- Z. Puchalski, Dzieje polskich znaków zaszczytnych, Warszawa 1998.
- J. Zdrada, Historia Polski 1795-1914, Warszawa 2005.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.








