FSB odtajnia dokumenty o Dmytrze Klaczkiwskim. Co jest prawdą, a co rosyjską manipulacją? |
Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa opublikowała 5 lipca 2026 r. materiały archiwalne dotyczące Dmytra Klaczkiwskiego „Kłyma Sawura”, dowódcy UPA-Północ i głównego sprawcy ludobójstwa wołyńskiego. Odpowiedzialność Klaczkiwskiego za wymordowanie dziesiątek tysięcy Polaków jest faktem od dawna udokumentowanym przez polską historiografię. Problem w tym, że Rosjanie wplatają w prawdziwą biografię zbrodniarza dokument uznany przez polskich historyków za niewiarygodny.
Co opublikowała FSB?
Według komunikatu rozpowszechnianego 5 lipca 2026 r. przez rosyjskie media FSB odtajniła dokumenty opisujące działania sowieckich organów bezpieczeństwa przeciwko ukraińskim nacjonalistom oraz okoliczności likwidacji Dmytra Klaczkiwskiego. W materiałach znalazł się m.in. komunikat specjalny z 1943 r. z doniesieniem agenta o rzekomym wymordowaniu we Włodzimierzu Wołyńskim 11 księży katolickich i do 2 tys. Polaków. Rosjanie opisują też sposób identyfikacji Klaczkiwskiego na podstawie zdjęcia zarządu towarzystwa „Sokił” odnalezionego w Zbarażu oraz jego śmierć w lutym 1945 r. w rejonie wsi Susk, gdzie przy zabitym znaleziono dokumenty UPA, broń i mapy topograficzne.
Na moment publikacji tego tekstu informację podają wyłącznie portale powiązanej z Kremlem sieci „Pravda”. Żadna licząca się agencja ani redakcja nie potwierdziła jeszcze treści opublikowanych akt, a sama FSB przy wcześniejszych publikacjach tego typu nie przedstawiała dowodów autentyczności udostępnianych dokumentów.
Kim był Dmytro Klaczkiwski „Kłym Sawur”?
Publikacja FSB niczego w tej sprawie nie odkrywa. Rola Klaczkiwskiego jako głównego organizatora rzezi wołyńskiej jest w polskiej historiografii ustalona od lat i nie wymaga potwierdzeń z Łubianki.
Dmytro Klaczkiwski urodził się w 1911 r. w Zbarażu. Działacz OUN, aresztowany przez NKWD w 1940 r., w tzw. procesie 59 skazany na karę śmierci, zamienioną na 10 lat łagru. W lipcu 1941 r. zbiegł z więzienia w Berdyczowie. Od 1943 r. jako „Kłym Sawur” dowodził UPA-Północ, obejmującą Wołyń i Polesie. To jemu badacze, m.in. prof. Grzegorz Motyka i historycy IPN, przypisują decyzję o rozpoczęciu systematycznej eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu wiosną i latem 1943 r. Kulminacją zbrodni była „krwawa niedziela” 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA i bojówki OUN zaatakowały około 100 polskich miejscowości. Według szacunków IPN na samym Wołyniu z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 60 tys. Polaków.
Klaczkiwski zginął 12 lutego 1945 r. w obławie NKWD w lasach w okolicach wsi Susk niedaleko Klewania. Na Ukrainie jest do dziś gloryfikowany, jego imię noszą ulice, a w Równem stoi jego pomnik.
Dlaczego dokument o Włodzimierzu Wołyńskim jest niewiarygodny?
Kluczowy element rosyjskiej publikacji, czyli doniesienie agenturalne o wymordowaniu do 2 tys. Polaków we Włodzimierzu Wołyńskim, był już przedmiotem weryfikacji. Gdy w listopadzie 2024 r. FSB nagłośniła ten dokument, Polska Agencja Prasowa zebrała oceny polskich badaczy1.
Dr hab. Jan Pisuliński z Uniwersytetu Rzeszowskiego wskazał, że UPA nie atakowała miast, w których stacjonowały niemieckie garnizony okupacyjne. Prof. Grzegorz Hryciuk z Uniwersytetu Wrocławskiego nazwał materiał o rzekomej zbrodni we Włodzimierzu Wołyńskim klasyczną dezinformacją i „fałszywką”, podkreślając, że według polskich dokumentów i wiarygodnych relacji żadnej takiej akcji OUN-UPA w tym mieście nie było, a mordu o tak dużej liczbie ofiar w jednej miejscowości nie odnotowano na całym Wołyniu.
Sam dokument, datowany na 4 sierpnia 1943 r., jest oryginalnym sowieckim raportem agenturalnym, jednak jego treść jest fałszywa. Polskim historykom raport znany był już od 2008 r., a jedyną nowością przy jego „odtajnieniu” okazało się faksymile oryginału. Doniesienie w zniekształcony sposób oddaje falę mordów, do których od 12 lipca 1943 r. rzeczywiście doszło na terenie wielu powiatów Wołynia. Jak przypomniał prof. Hryciuk, według ustaleń Ewy Siemaszko i Tomasza Berezy w samym powiecie włodzimierskim w lipcu 1943 r. zginęło w 142 miejscowościach co najmniej 3,6 tys. Polaków, w tym 2678 znanych z nazwiska. Rzeczywista skala zbrodni nie potrzebuje zatem sowieckich konfabulacji o masakrze w samym mieście.
Zobacz także:
- Hryciuk: Kreml gra zbrodniami UPA, aby podsycić polsko-ukraińskie spory o historię, https://dzieje.pl/wiadomosci/hryciuk-kreml-gra-zbrodniami-upa-aby-podsycic-polsko-ukrainskie-spory-o-historie [↩]
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.



