Louis Nicolas Davout


Na Łuku Tryumfalnym brak jednej bitwy- mianowicie Auerstädt. 14 października 1806 r. doszło do jednej z najciekawszych batalii w epoce napoleońskiej. Niektórzy uważają, że Jena i Auerstädt to jedna potyczka, podzielając tym samym pogląd Napoleona (aczkolwiek cesarz miał co innego na względzie). Inni zaś są pewni, że były to dwa różne starcia. Nie będzie to jednak artykuł poświęcony temu zagadnieniu.

Louis Nicolas Davout

Louis Nicolas Davout

Pod Auerstädt zabłysnął jedyny uczeń, jakiego miał Napoleon- marszałek Davout. Do dnia 14 października 1806 r., wielu zadawało sobie pytanie: z jakiej racji ten człowiek został marszałkiem? Nie wsławił się przecież niczym. Po 14 października 1806 nikt nie śmiał wątpić w słuszność tej nominacji. Od tego dnia, Davout zyskał szacunek- choć nadal był obiektem nienawiści innych marszałków.

Louis Nicolas Davout urodził się w 1770 r., był zatem o rok młodszy od swego wodza. Urodził się w rodzinie z żołnierskimi tradycjami. Mawiano: Za każdym razem, gdy rodzi się Davout, jedna szabla wychodzi z pochwy.

W 1798 r. Davout opuścił armię nadreńską by przejść do armii Egiptu. To właśnie w Egipcie Napoleon Bonaparte zaczarował tego człowieka podczas rozmowy w cztery oczy. Co powiedział Bonaparte do tego zimnego, twardego, surowego i upartego mężczyzny, tak że stał się on uosobieniem wierności wśród marszałków? Tego niestety nie wiemy. Davout pokochał Napoleona- choć z początku oboje odnosili się do siebie z antypatią. Dla Napoleona gotów był zrobić wszystko. Warto zaznaczyć, że w swoim życiu kochał tylko żonę i cesarza.

Przyjaciół miał mało (Marceau, Desaix, Leclerc, Duroc, Montbrun- wszyscy zginęli). Tylko z Oudinotem był na ty. Przyjaźń z tym marszałkiem zerwał, po tym jak Oudinot zdradził Napoleona.

Davout był człowiekiem zimnym, ale zarazem szlachetnym. Łączył on w sobie bezustanną dbałość o żołnierzy, którzy kochali go, lecz bali się jak ognia, z nielitościwą surowością w stosunku do swoich oficerów, szczególniej pułkowników, gdy zaś został marszałkiem to do generałów, którzy nienawidzili go z całej duszy.1. Ten marszałek dbał o swoich podkomendnych, na najwyższe uznanie zasługuje służba sanitarna w jego korpusach. Po Eckmühl posiadał 100% ambulansów i 100% lekarzy. Żołnierze byli utrzymywani w dyscyplinie, ale i w atmosferze opieki i troski swojego surowego, ale prawego marszałka.

Co ciekawe, do żony kierował niezwykle urocze i czułe listy: Przykro mi, że nie wydałaś na brylanty tych pieniędzy, które ci posłałem; Posyłam ci trochę cebulek tulipanowych do ogrodu; Posyłam ci trochę saskiej bielizny, ten kraj słynie z niej, sądzę, że ci się spodoba. Czy, któraś z pań, czytających ten artykuł, nie chciałaby dostawać, można by kolokwialnie rzec, tak słodkich listów?

Tylko Davout rozumiał zamysły „boga wojny”, który dopuszczał go do planowania. Naśladował Napoleona, podziwiał i uczył się od niego. Z dużą starannością wypełniał jego rozkazy. Bonaparte okazał się lekkomyślny i podły zaprzepaszczając ten ogromy talent. Auerstädt potraktował jako integralną część Jeny. Bonaparte pomijał go wielokrotnie. Niejeden marszałek zacząłby spiskować przeciw cesarzowi, ale nie Davout. On taki nie był. Jego wierność budzi podziw, tak samo jak mądrość czy odwaga, również dla niego charakterystyczne. Źle zrobił Napoleon pozostawiając w 1815 roku Davouta w Paryżu (aczkolwiek jest to kwestia dyskusyjna).

Davout jako jeden z nielicznych marszałków posiadał zdolność podejmowania samodzielnych decyzji. Taką zdolność posiadali niewątpliwie także Masséna i Lannes, w pewnym stopniu Ney. Davout nie zawodził Napoleona dowodząc skrzydłami w różnych bitwach, nie zawiódł go w Rosji. Był to wielki marszałek. Toczą się dyskusje, czy przewyższał talentem Masse‚nę. Nie miał okazji do takich popisów jak Masséna w Szwajcarii. Nie poniósł jednak takiej klęski jaką pod Bussaco w 1810 r. poniósł Masséna. Davouta niestety nie słuchał np. Berthier- doskonały sztabowiec. Berthier nic się nie nauczył od Napoleona i odrzucał wskazówki ucznia boga wojny. Bitwa pod Eckmühl poprzedzona była licznymi staraniami Davouta i Napoleona, w celu naprawy błędów Berthiera. Cesarz zauważył później, że racja była po stronie Davouta, co wywołało jeszcze większą nienawiść pomiędzy Berthierem a Davoutem.

Davout nienawidził zdrajców, ludzi przekupnych i szpiegów. Najbardziej zdaje się nienawidził Bernadotte‚a. Kiedy został komendantem policji wojskowej, wynajął pokój z widokiem na dom przyszłego króla Szwecji, by móc podglądać tego spiskowca. Innym razem, podczas jednej z wielu kampanii, zajmował się zabijaniem szpiegów. Bernadotte odwzajemniał te uczucia. Być może dlatego nie słyszał huku dział pod Auerstädt i nie przybył z pomocą... Davout jednak pokazał wówczas klasę i swoje ogromne możliwości. Obraz relacji Davouta z Berthierem przekazał Philippe-Paul hr. de Segur w książce Byłem adiutantem Napoleona. Segur poza tym, podkreśla niezwykły charakter tego człowieka.

W Malborku cesarza powitał marszałek Davout. Bądź to przez pychę, bądź też z innych pobudek marszałek nie uznawał nad sobą nikogo prócz Napoleona. Wyjątkowo wytrwały i uparty, o silnej, nieugiętej woli, nie poddawał się ani okolicznościom, ani ludziom. W roku 1809 Davout, pozostający chwilowo pod dowództwem Berthiera, wygrał bitwę i ocalił armię tylko dzięki temu, iż nie usłuchał rozkazów swego wodza. Stąd śmiertelna nienawiść, wzrastająca w dniach pokoju nieustannie, lecz bez zewnętrznych objawów, dla tej prostej przyczyny, że Berthier mieszkał w Paryżu, a Davout w Hamburgu. Otóż kampania rosyjska postawiła oko w oko obu przeciwników. Berthier starzał się. Począwszy od roku 1805wstręt budziła w nim wszelka wojna [...] Nie myląc się nigdy, mógł odbierać i rozsyłać najróżnorodniejsze wieści i rozkazy. Lecz w tym wypadku sądził, iż przysługuje mu prawo wydawania rozkazów samodzielnych. Davout poczuł się tym urażony. Przy pierwszym tedy spotkaniu w obecności cesarza, który dopiero co przybył do Malborka, doszło pomiędzy nimi do gwałtownej sprzeczki.

„W uniesieniu Davout nie cofnął się nawet przed zarzutami nieudolności i zdrady. Padły obelżywe słowa. [...] Podczas kiedy Davout nieopatrznie rozkoszował się poniżeniem swego przeciwnika, cesarz podążył ku Gdańsku wraz z pałającym zemstą Berthierem. Od tej chwili datuje się niepomyślny zwrot w karierze Davouta, wbrew poświęceniu jego, niezaprzeczonej sławie i oddanym czasu tej wojny usługom. Niechęć do Davouta pogłębiała się i maiła wydać zgubne owoce. Sprawiła ona, że cesarz stracił zaufanie do tego mężnego, wytrwałego i mądrego żołnierza, a bardziej począł faworyzować Murata, którego zuchwałość większe mu rokowała nadzieję.”

Pewien sentyment do tego marszałka mogą mieć Polacy. Davout popierał Polaków. Józef Załuski wypowiedział się o nim następująco: jedyny przyjaciel Polaków. W stosunkach polsko- francuskich odgrywał Davout w początkach istnienia Księstwa Warszawskiego niemałą rolę. Do września 1808 r. przebywał w Warszawie pełniąc funkcję dowódcy wojsk Francji na ziemiach polskich. Davout był w kwestii polskiej raczej pesymistą i dostrzegał wiele intryg w Warszawie oraz błędy ministrów. Jednak Napoleon polecił mu zachować spokój. Davout polecenie oczywiście wykonał. W Warszawie wykazał się dużymi zdolnościami administracyjnymi.

Nie myślmy jednak, że ten marszałek był podporządkowaną we wszystkim Napoleonowi ‘amebą’. Jak wcześniej wspomniałam był zdolny podejmować samodzielne decyzje. Honor, niezłomność i mądrość szły w parze z przywiązaniem do cesarza. Tylko jeden Davout nigdy nie uznał Burbonów. Był człowiekiem energicznym i pomysłowym. Miał charyzmę i potrzebną do działania moc oraz zaciętość. Mógł wiele osiągnąć, potrafił podporządkowywać sobie innych oraz wpływać na ich decyzje. Świadczą o tym wydarzenia, które rozegrały się po upadku Napoleona:

„Tryumf sojuszników był niemal zupełny. Pozostawało skończyć tylko z jednym człowiekiem. Marszałek książę Eckmühl zajmował wciąż jeszcze stanowisko ministra wojny i żądał, aby udzielono amnestii wszystkim, niezależnie od wyznawanych przez nich w ciągu Stu Dni zapatrywań politycznych. Odmówiono mu i dano do zrozumienia, że obecnie nie pora na wysuwanie podobnych żądań przez napoleońskiego oficera. Nie zrażony tym Davout ponowił swoje żądanie. Wtedy polecono marszałkowi Macdonaldowi zobaczyć się z nim i dowiedzieć się co zamierza uczynić. ‘Rozporządzam 150 000 bagnetów, 30 000 szabel i 750 działami’-powiedział Davout- ‘jeśli amnestia nie zostanie udzielona, przeprawię się przez Loarę i rozpocznę wojnę. Z tym nieugiętym człowiekiem nie było żartów i Macdonald, nieszczególny wódz, ale człowiek lotny jako Celt z pochodzenia, zrozumiał to doskonale. Wodzowie sojuszników podpisali żądaną amnestię i wtedy Davout złożył swoje ostatnie dowództwo. Marszałek książę Eckmühl i Auerstädt pozostał niezwyciężony do końca.”2

Davout był człowiekiem honoru:

„Davout, który jeden tylko ze wszystkich marszałków nie uznał Burbonów, w liście do

St. Cyra wskazał na to, że wielu z proskrybowanych oficerów wypełniało w ciągu Stu Dni jedynie wydane przez niego rozkazy. Przyjmował zatem całkowitą winę na siebie i żądał, by go oddano pod sąd zamiast generałów: Gilly‚ego, Excelmansa, Drouota, Clausela, Delaborde‚a, Alix, Dejeana i Marbota.

Żądanie to odrzucono.„3

Oczywiście Davout nie był winny porażce. Wina leżała na kimś zupełnie innym.

Od momentu otrzymania amnestii żył w samotności na wsi. Nigdy nie przybył do Tuileri by oddać hołd królowi. Davout uznawał tylko jednego władcę. Kiedy Napoleon zszedł ze sceny, a właściwie kiedy go z niej usunięto, Davout odszedł w cień. Ten surowy i milczący człowiek był równie samotny w chwili śmierci jak w życiu. Tylko mała garstka oficerów szła za trumną marszałka księcia Eckmühl i Auerstädt, jednego z największych żołnierzy, jakich wydała Francja4. Davout zmarł w 1823 r. Odszedł niepokonany. Wielki marszałek i książę Eckmühl i Auerstädt Ludwik Mikołaj Davout to człowiek zasługujący na największe uznanie. Był doskonałym, utalentowanym, genialnym i wiernym marszałkiem. Napoleon miał w nim skarb o niemożliwej do oszacowania wartości. Zakończę dwoma znakomitymi cytatami:

Your Most Serene Highness can count on that (Wasza Najwyższa Łagodna Mość może liczyć na to). Davout do Napoleona w liście z 1 października 1806 r.

This campaign promises to be still more miraculous than those of Ulm and Marengo (Ta kampania zapowiada się na jeszcze bardziej niezwykłą niż te, które przyniosły Ulm i Marengo) Davout do Napoleona w liście z 12 października 1806 r.


Bibliografia:

  1. A.G. Macdonell, Napoleon i jego marszałkowie 
  2. A. Zahorski, Napoleon 
  3. W. Łysiak, Cesarski poker 
  4. Philippe-Paul hr. de Segur, Byłem adiutantem Napoleona 
  5. Korespondencja Davouta: http://www.wtj.com/archives/davout/ (w artykule pojawiło się luźne tłumaczenie autorki tego właśnie artykułu)
  1. Macdonell A.G., Napoleon i jego marszałkowie, []
  2. Macdonell A.G., Napoleon i jego marszałkowie, s. 224 []
  3. Macdonell A.G., Napoleon i jego marszałkowie, s. 230 []
  4. Macdonell A.G., Napoleon i jego marszałkowie, s. 233 []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz