„Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina” - E. Heresch - recenzja


Jak dotąd na polskim rynku wydawniczym,nie pojawiła się książka poświęcona w całości aspektowi ekonomicznemu Rewolucji październikowej, a jeżeli już jakieś opracowania poruszały podobne kwestie, to żadna nie czyniła tego tak perfekcyjnie, jak udało się to Elisabeth Heresch w jej książce.

Sam tytuł tej publikacji jest w moim odczuciu zbyt wąski, bowiem z lektury wynika, iż źródeł subwencji było znacznie więcej, niż tylko niemieckie, a po drugie okazuje się, że w znacznej mierze funduszami rozporządzał Aleksander Helphand – Parvus, natomiast Leninowi jako ikonie rewolucji przypadło w udziale spożytkować część pozyskanych środków w decydującej fazie zrywu.

Nie da się ukryć faktu, że książka Heresch jest przede wszystkim poświęcona osobie wspomnianego wyżej Aleksandra Helphand – Parvusa. Uzasadnione jest to jednak tym, że to właśnie Parvus był w owych czasach jedynym człowiekiem, któremu Niemcy zaufały na tyle, by mógł się on z powodzeniem ubiegać o iście „bajońskie sumy” na za sponsorowanie rewolucji w Rosji. Omawiana pozycja de facto dzieli się na dwie główne części, stanowiące jej meritum. Pierwsza z nich dotyczy  w przeważającej mierze, działalności Parvusa na Bałkanach, a także przygotowań do rewolucji 1905 roku. Heresch przywołuje tutaj przede wszystkim pobudki jakimi kierował się Parvus, omawiając przy tym jego poczynania agitacyjne, w tym publicystyczne. Dalej autorka, tworzy niejako mapę powiązań i koneksji Helphanda z politykami, dyplomatami i szerokimi kręgami aktywistów w całej Europie.

Druga ze wspomnianych części omawianej publikacji, stanowi niezwykle merytoryczny wykład dotyczący drogi prowadzącej do przygotowania i pokierowania rewolucją, która miała swój finał w 1917 roku. Autorka przedstawia cały skomplikowany proces pozyskiwania przez Parvusa i jego towarzyszów subwencji od Niemiec, na zakup broni, żywności, surowców i wielu innych narzędzi, które miały umożliwić w przyszłości przeprowadzenie w Rosji rewolucji, której celem miało być obalenie władzy carskiej rodziny Romanowów. O wiarygodności rozważań zamieszczonych w książce, świadczy przede wszystkim bogata dokumentacja. Mianowicie książka Elisabeth Heresch obfituje w wszelakiego rodzaju depesze, akty notarialne, notatki służbowe, memoranda i inne dokumenty pochodzące z pierwszej połowy dwudziestego stulecia, potwierdzające daleko idącą współpracę Niemiec z gronem rosyjskich socjalistów. Na szczególną uwagę zasługują fragmenty dotyczące operacji o kryptonimie  „Lenin„, dotyczącej organizacji przejazdu Lenina ze Szwajcarii do Rosji, co nie miałoby miejsca gdyby nie starania wymienianego już wielokrotnie Aleksandra Helphand – Parvusa. W książce nie mogło zabraknąć charakterystyki funkcjonowania rosyjskich struktur wywiadowczych, w których interesie było zdemaskowanie poczynań rewolucjonistów rozsianych po niemal całej środkowej Europie, w tym przede wszystkim  enfant terrible (okropne dziecko) wspomnianej propagandy -  Parvusa. Książkę kończy stosunkowo krótki epilog. Pragnę jednak zwrócić uwagę, na swego rodzaju bonus. Mianowicie na ostatnich kartach książki, autorka zamieściła załącznik stanowiący ”Plan rewolucji rosyjskiej: autorstwa Parvusa. O jego unikalności stanowi fakt, iż jest on (jak informuje czytelnika tłumacz) po raz pierwszy publikowany po polsku w całości.

Tym co może nieco rozczarowywać czytelnika, są pewne błędy natury faktograficznej sprostowane na szczęście dzięki czujności tłumacza. Niemniej jednak w mojej ocenie, pisząc tego rodzaju monografię, pewne pomyłki w tekście oryginalnym są niedopuszczalne, jak choćby lapsus dotyczący daty wybuchu Rewolucji październikowej. Choć jak zwykł mawiać Seneka – Mylić się jest rzeczą ludzką. Po drugie na pochwałę nie zasługuje sposób w jaki autorka tytułowała kolejne podrozdziały. Często bowiem są one bądź infantylne, bądź zwyczajnie niepotrzebne i nie stanowią tym samym dobrego tła do omawianych kwestii.

Przechodząc do strony technicznej omawianej pozycji, pragnę pochwalić projekt okładki, która przedstawia Lenina i cesarza Wilhelma II. Na ogromny plus zasługuje przejrzystość tej publikacji, o czym decyduje duża czcionka i odpowiednia interlinia. Słowo uznania należy się również zgromadzonej i zamieszczonej w książce dokumentacji oraz metodzie zamieszczania dat zarówno wg kalendarza juliańskiego, jak i gregoriańskiego.  Jeśli chodzi o pejoratywy, to z pewnością minus należy się miękkiej oprawie oraz cienkim, niemal przeźroczystym klejonym stronom, podatnym na wszelakiego rodzaju uszkodzenia.

Uważam, że książka Elisabeth Heresch pt. Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina jest publikacją o dużym znaczeniu naukowym. Stanowi ona bowiem, doskonałe dopełnienie informacji o wydarzeniach z pierwszej połowy dwudziestego wieku, których teatrem była Rosja. Książka w moim odczuciu nie jest wolna od zaniedbań, czy wad, lecz mimo to uważam, że nie umniejsza to jej ogólnej wartości na tyle, żeby mieć opory przed jej przeczytaniem.

Plus minus:
Na plus:
+ okładka
+ tematyka
+ źródła w postaci listów, depesz, faktur itp.
+ Załącznik: „Plan rewolucji rosyjskiej” pióra Aleksandra Helphand – Parvusa
+ przejrzystość
Na minus:
- wydanie
- zbyt daleko idące zbaczanie z tematu
- nadmiar pleonazmów
- częste trywializowanie

Tytuł: Sprzedana rewolucja. Jak Niemcy finansowały Lenina
Autor: Elisabeth Heresch
Wydawnictwo: Bellona
Data wydania: 2010
ISBN/EAN: 978-83-11-11944-4
Ilość stron: 350
Cena: 45 zł
Ocena: 7/10


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Greg napisał(a):

    Ale przypisów nie ma... Kim jest autorka? Dziennikarka, naukowiec, czy amator? - warto by to podać w takiej recezji...

Zostaw własny komentarz