„Otto von Bismarck” - L. Trzeciakowski - recenzja


Kiedy mówimy o Bismarcku, myślimy o „żelaznym kanclerzu”. Był uosobieniem antydemokratycznego, pruskiego militaryzmu, hegemonistycznych ambicji i antypolskości. Czy jest to obraz prawdziwy? Warto przekonać się o tym sięgając po książkę profesora Lecha Trzeciakowskiego. Nakładem wydawnictwa Ossolineum ukazała się bowiem biografia Otto von Bismarcka pióra tegoż badacza. Myślę, że po jej lekturze niejeden czytelnik będzie musiał skorygować wizerunek kanclerza, jaki do tej pory znał z podręczników historii. Ale do rzeczy.

Książka składa się ze wstępu, szesnastu rozdziałów przedstawiających w porządku chronologicznym życie i karierę Bismarcka, zakończenia, bibliografii i przypisów. Jest też indeks osób, spis ilustracji, krótkie podsumowanie w języku angielskim i tablica przedstawiająca przodków Bismarcka po mieczu. We wstępie Autor przedstawia krótko najważniejszą literaturę dotyczącą Bismarcka i historię badań nad jego życiem oraz działalnością. Później mamy już do czynienia z samym kanclerzem.

Pierwsze rozdziały zostały poświęcone jego dzieciństwu i okresowi młodzieńczemu. Jako syn pruskiego junkra, Bismarck przeszedł typową drogę wychowania i edukacji. Co ciekawe, nie był wybitnym uczniem, a raczej szkolnym „przeciętniakiem”. Zawsze jednak potrafił opanować wymagane od niego minimum. Jako młodzieniec, przebywając w Berlinie nabył towarzyskiej ogłady i obycia. Już wówczas interesował się sprawami politycznymi i społecznymi. Jako student nawiązał liczne znajomości, które miały okazać się ważne w przyszłości. Zetknął się też z cudzoziemcami i nowymi dla niego poglądami m.in. na politykę.

Kolejne rozdziały przedstawiają Bismarcka jako początkującego urzędnika i ziemianina. Przyszły „żelazny kanclerz” rozpoczął karierę polityczną i zaczął wspinać się po jej szczeblach coraz wyżej. Próbował też swoich sił jako ziemianin i zarządca dóbr rodzinnych. Po raz pierwszy zakochał się. Wybranką jego życia została Johanna von Puttkamer. Mając 32 lata Bismarck zasiadł jako deputowany w Zjednoczonym Landtagu w Berlinie. Rewolucja 1848 roku zbliżyła go do kół konserwatywnych i dworu monarszego. Przed młodym deputowanym otworzyła się droga do wielkiej kariery politycznej. O tym właśnie traktują kolejne rozdziały książki Trzeciakowskiego. Mając 36 lat Bismarck rozpoczął karierę w dyplomacji. Tutaj ujawniły się wszystkie jego talenty polityczne. Potrafił świetnie wyczuć koniunkturę polityczną i tak modyfikować oraz zmieniać swoje plany i zamiary, a także przystosowywać je do bieżących wydarzeń, aby osiągnąć cele. Takiej elastyczności oraz sposobów i metod uprawiania polityki nie posiadali wówczas jego przeciwnicy polityczni. Te umiejętności i nieodzowne w takich sytuacjach szczęście, wyniosły Bismarcka na szczyty. Droga do zostania premierem Prus wiodła przez placówki dyplomatyczne w Petersburgu i Paryżu, ale ostatecznie zakończyła się fotelem premiera najsilniejszego państwa niemieckiego.

W kolejnych rozdziałach Autor opisuje jak Bismarck wprowadził w życie swoje plany polityczne, jak osiągnął założone cele. W działaniach tych objawił się prawdziwy charakter „żelaznego kanclerza„. Mamy więc do czynienia z polityką wewnętrzną i walką Bismarcka z opozycją, mamy rywalizację z Wiedniem zakończoną zwycięską wojną i sukcesem dyplomatycznym, mamy zwycięską rywalizację o Szlezwik i Holsztyn z Danią, czy w końcu zakończoną sukcesem wojnę z Francją. Niejako „po drodze„ Bismarck został kanclerzem i zjednoczył część państw niemieckich w Związek Północnoniemiecki. Wojna z Francją i upokorzenie zachodniego sąsiada doprowadziły do zjednoczenia całych Niemiec i stały się największym sukcesem „żelaznego kanclerza„. W następnych rozdziałach Trzeciakowski przedstawia jak wyglądała „polityczna codzienność” Bismarcka rządzącego Cesarstwem, jak wyglądały rządy kanclerza, który mimo wszystko, najlepiej sprawdzał się w sytuacjach konfliktowych i nadzwyczajnych. Ze zwykłym zarządzaniem państwem Bismarck nie radził już sobie tak dobrze. Polityka wewnętrzna była zawiła i skomplikowana. Kulturkampf rozpoczęty przez kanclerza nie zakończył się jego zdecydowanym zwycięstwem, podobnie jak próby zwalczania polskiej mniejszości. W siłę rosła socjaldemokracja i katolicka partia Centrum. Nie wszystko więc szło ”po myśli” Bismarcka. Koncentrował się on przede wszystkim na utrzymaniu mocarstwowej pozycji Niemiec w Europie i zachowaniu politycznego status quo na kontynencie. Była to niezwykle trudna sztuka. Bismarck musiał opierać się wewnętrznym naciskom różnych grup politycznych i lawirować w polityce zagranicznej. Tym zagadnieniom Autor poświęca ostatnie rozdziały swojej pracy. Wynika z nich, że również na polu polityki zagranicznej Bismarck w ostatnich swoich latach nie odnosił wielkich sukcesów. Przykładem mogło być odsunięcie się od Rosji i sojusz ze słabymi Austro-Węgrami, tzw. kryzys systemu sojuszy zakończony niepowodzeniem kongresu berlińskiego. Przyszedł w końcu czas, że Bismarck musiał odejść z polityki. Nowy cesarz miał inną wizję Niemiec niż jego kanclerz. Ostatni rozdział książki Trzeciakowskiego poświęcony został życiu Bismarcka na ”politycznej emeryturze”. W zakończeniu Autor próbuje podsumować rządy kanclerza. Bilans ten nie wypada zbyt pomyślnie dla kanclerza Rzeszy. Bismarck nie okazuje się wcale tym, za kogo większość z nas go zawsze uważała.

Z pracy Trzeciakowskiego wyłania się obraz Bismarcka trochę inny niż ten, który znamy z podręczników do historii i obiegowych opinii o „żelaznym kanclerzu„. Z tego m.in. powodu książka poznańskiego historyka jest bardzo interesująca. Przede wszystkim okazuje się, że bohater tej biografii nie był zwykłym „polakożercą„ i fanatycznym nacjonalistą, ale politykiem bez skrupułów i sentymentów realizującym własną wizję państwa niemieckiego, w której to wizji nie było miejsca dla mniejszości narodowych. Bismarck kierował się pruską racją stanu i miał jeden cel: wzmocnienie wewnętrzne państwa i zachowanie jego integralności terytorialnej. Wszystkie jego działania były podporządkowane temu celowi. Kierował się interesem państwa, a nie narodu, nie interesowały go też potrzeby mniejszości narodowych. Geopolityka wyznaczyła Bismarckowi cele i sposoby ich osiągnięcia. W swoich przedsięwzięciach m.in. wobec Polaków, nie kierował się nienawiścią, czy osobistymi uprzedzeniami, ale chłodną kalkulacją. To właśnie geopolityka kazała mu skreślić Polaków, a postawić na Rosję. Zresztą, sam Bismarck nie miał nic przeciwko polskim chłopom, natomiast zwalczał szlachtę i duchowieństwo uważając je za ”nośniki” polskości. W polityce wewnętrznej kanclerz poniósł kilka spektakularnych porażek. Jego walka z Kościołem zakończyła się paradoksalnie wzmocnieniem katolickiej partii Centrum. Sprawa polska zamiast zostać zakończona, nabrzmiewała nowymi problemami, a represje wobec Polaków na nic się zdały. W siłę wzrosła też socjaldemokracja, która w 1890 roku odniosła wyborczy sukces. W polityce zagranicznej, według Trzeciakowskiego, było trochę lepiej. Udało się zjednoczyć Niemcy, ale trudniej było zabezpieczyć im spokój i unikać konfliktów z sąsiadami oraz prowadzić rozsądną politykę zagraniczną. Trudności te wynikały po części, według Autora, z postawy społeczeństwa niemieckiego, które zapatrzone w sukcesy chciało mocarstwowości, zdobyczy kolonialnych i terytorialnych w Europie. Bismarck był sceptyczny w tych kwestiach. Był realistą i dostrzegał niebezpieczeństwa, ale nie mógł i nie potrafił im zaradzić. Cesarz Wilhelm II i militaryści mieli inną niż on koncepcję Niemiec i Europy. Bismarck udziału w tym już nie wziął. Autor książki podkreśla jednak, nie bez racji, że Bismarck potrafił obudzić w niemieckim społeczeństwie moce, nad którymi niestety nie umiał zapanować, które wymknęły mu się spod kontroli i które najpierw odsunęły od rządów jego, a potem pchnęły kraj ku tragicznej wojnie w 1914 roku. Według Trzeciakowskiego, Bismarck był politykiem bardzo dobrym w działaniu na krótki dystans. Potrafił zdobyć i utrzymać władzę, ale nie potrafił przewidywać dalekosiężnych skutków swoich posunięć i decyzji, nie był politycznym wizjonerem, brak mu było szerszej perspektywy. Dowodem na to może być kruchość i niestabilność państwa, które stworzył. W 1918 roku państwo to upadło.

Trzeciakowski obala więc częściowo mit „żelaznego kanclerza„, genialnego polityka, któremu wszystko się udawało, który odnosił tylko sukcesy. Spogląda na bohatera swojej biografii inaczej niż byśmy się tego spodziewali. To zaleta jego pracy. Biografia Bismarcka pióra Trzeciakowskiego jest przez to oryginalna i interesująca. Jest to biografia pośrednia, pomiędzy klasyczną biografią poświęconą tylko bohaterowi, a biografią tzw. pretekstową, kreślącą postać bohatera na szerokim tle historycznym. Autor sporo miejsca poświęca życiu prywatnemu i towarzyskiemu Bismarcka (polowania i życie na wsi, relacje z żoną i matką itp.). Zaletą pracy Trzeciakowskiego jest również solidna baza źródłowa i liczna literatura przedmiotu, na których oparł swoją książkę. Orientacja Trzeciakowskiego w źródłach i literaturze jest wyborna. Ich ilość świadczy o wielkiej wiedzy, dużych umiejętnościach i świetnym warsztacie badawczym oraz o rzetelności przynależnej badaczom najwyższej próby. Praca ta może być też przykładem na to, że można połączyć wysoką jakość naukową z przystępnym, zrozumiałym dla każdego czytelnika językiem i napisać książkę pod względem merytorycznym bardzo dobrą, a jednocześnie interesującą szersze grono czytelników. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że lektura pracy Trzeciakowskiego stawia przed czytelnikiem pewne wymagania. Aby lepiej zrozumieć o czym pisze Autor, potrzebne jest minimum wiedzy na temat historii Prus i Europy w II połowie XIX wieku, trzeba orientować się w wydarzeniach rozgrywających się wówczas na kontynencie europejskim i w państwach niemieckich. Jest to niezbędne, aby zrozumieć działania Bismarcka i jego politykę. Nie można w pełni cieszyć się lekturą biografii „żelaznego kanclerza„ bez znajomości podstawowych faktów z tamtej epoki. Nie do końca jest to więc lektura ”łatwa, lekka i przyjemna”.

Trzeciakowski potrafi zainteresować czytelnika. Układ pracy jest przejrzysty i zrozumiały. Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Autor prowadzi swój wykład w sposób precyzyjny i klarowny, a jego wnioski są spójne i logiczne. Nie ma tutaj zbyt długich dygresji i odbiegania od zasadniczego nurtu rozważań, tak charakterystycznych dla wielu prac historycznych. Nie ma też skomplikowanego słownictwa i fachowych określeń, definicji z zakresu historii, które mogłyby sprawić kłopot komuś, kto na co dzień nie ma do czynienia z historią. Przekaz bez naukowego zadęcia jak najbardziej służy pracy. Książkę czyta się dość szybko i muszę przyznać, że biografia Bismarcka napisana przez Lecha Trzeciakowskiego zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

Wydanie książki jest bardzo dobre. Z przyjemnością bierze się ją do ręki. Dobrej jakości papier i ciekawa, czytelna czcionka, liczne czarno-białe i kolorowe ilustracje w dobrej jakości, twarda okładka i szyty grzbiet to wszystko przemawia na korzyść publikacji „Ossolineum„. Z innymi rzeczami jest już trochę gorzej. Przede wszystkim słaba korekta tekstu. Dopatrzyłem się w nim kilkunastu literówek (np.: s. 115, 118, 266, 296), a na s. 315 mamy do czynienia z miejscowością „Warcin„. Co to takiego? Istnieje tylko Warcino – dawna posiadłość Bismarcka. Nie wiadomo też dlaczego przypisy do naukowego tekstu są zamieszczone na końcu książki. Nie rozumiem tej ”maniery” występującej u większości polskich wydawców. Szkoda, że wydawnictwo nie dorównało Autorowi w fachowości i rzetelności. Przy odrobinie większej staranności, można było oddać do rąk czytelników naprawdę bardzo dobrą książkę, również pod względem edytorskim.

W podsumowaniu warto podkreślić, że biografia Bismarcka pióra Lecha Trzeciakowskiego jest interesująca, rzetelna i fachowa. To praca historyczna na wysokim poziomie tak merytorycznym, jak i warsztatowym. Trzeciakowski daje nowe, ciekawe spojrzenie na postać „żelaznego kanclerza„. W pewnym sensie obala mit wszechmocnego kanclerza, a jeśli nawet nie, to poddaje w wątpliwość wiele spośród jego sukcesów i przypisywanych mu powszechnie cech takich jak: skuteczność w działaniu, czy zdolność przewidywania politycznych wydarzeń. Książka napisana jest bez naukowego zadęcia, a jednocześnie spełnia wysokie standardy stawiane pracom naukowym. Polecam ją tak historykom, jak i wszystkim pasjonatom historii, którzy są ciekawi, jakim człowiekiem i politykiem był Bismarck. Gwarantuję, że po lekturze pracy Trzeciakowskiego będziemy wiedzieć dużo więcej o ”żelaznym kanclerzu” niż do tej pory. To bardzo interesująca i wartościowa lektura. Polecam.

Plus minus:
Na plus:
+ rzetelna i fachowa wiedza
+ nowe, interesujące spojrzenie na „żelaznego kanclerza”
Na minus:
- słaba korekta i dużo błędów językowych
- przypisy na końcu książki

Tytuł: Otto von Bismarck
Autor: Lech Trzeciakowski
Wydawca: Zakład Narodowy imienia Ossolińskich – Wydawnictwo Wrocław
Data wydania: 2009
ISBN: 978-83-04-04846-1
Liczba stron: 359
Oprawa: twarda
Cena: ok. 30 zł
Ocena recenzenta: 9/10


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz