Która RP lepsza? Polemika z „Uważam Rze Historia”


„Uważam Rze Historia” to nowy miesięcznik historyczny. W drugim numerze na okładce pojawił się tytuł „II RP nasza duma” zaciekawiony jakiej argumentacji użyją redaktorzy czasopisma postanowiłem po nie sięgnąć. Niestety zawiodłem się. Obok mało odkrywczych wniosków były fakty dopasowywane na siłę pod główną tezę.

Tą tezą jest podkreślenie wspaniałości II RP przy jednoczesnym zestawieniem z niedoskonałościami III RP. Najpełniejszy wyraz tej tezie daje nagłówek do tytułu wywiadu z prof. Andrzejem Chojnowskim, który brzmi „Po 1989 r. nie skorzystano niestety z doświadczeń II Rzeczypospolitej”. I całe szczęście chciało by się powiedzieć!

Druga Rzeczpospolita jest przedstawiona jako kraj cudu gospodarczego, wspaniałej kultury i przedsiębiorczych obywateli. Prawda, ale nie tylko. Na wady tego okresu Piotr Zychowicz w czterostronicowy tekście „II RP: nasza duma” poświęcił tylko skromny akapit. Wśród nich znalazł zaledwie: obszary biedy we wschodniej Polsce, sporty polityczne, złą politykę wobec mniejszości i fatalne kierownictwo polityczne, ale dopiero po śmierci Piłsudskiego. Zapomniał o tym, że kraj był rządzony przez grupę osób z Piłsudskim na czele, która dokonała zbrojnego zamachu na konstytucyjne organy państwa. Zamach majowy przyniósł ograniczenie swobód obywatelskich, cenzurę, strzały do strajkujących chłopów, fałszowanie wyborów, ograniczenia niezależności zawodów prawniczych i aresztowania opozycji bez orzeczeń sądów. Do tego fatalne stosunki z sąsiadami, a nawet ich brak oraz haniebna sprawa Berezy Kartuskiej. Mitem jest tzw. „sejmokracja”, gdyż za czasów Piłsudskiego również zmieniano rządy jak rękawiczki, a po jego śmierci cały obóz się zdekomponował w walce o przywództwo. Redaktor naczelny Paweł Lisicki to wszystko nazywa „łatwymi oskarżeniami o brak demokracji i prześladowaniami mniejszości”. Bagatelizowanie takich zjawisk, nawet sprzed lat jest niebezpieczne.

Zychowicz by przekonać czytelników do swojej tezy nie tylko selektywnie wybierał korzystne fakty, ale także nie zawahał się użyć oryginalnych tez. Otóż zdaniem autora II RP była krajem „dysponującym jedną z najsilniejszych armii świata”. Przykładem tego ma być budowa nowoczesnego bombowca „Łoś”, który chciały od nas nabyć inne kraje. To prawda, że była to udana konstrukcja, ale nie świadczyła o sile wojska. Co więcej Polacy zamiast tworzyć użyteczne w wojnie obronnej myśliwce zajmowali się projektowaniem przyszłościowych konstrukcji, na które nie było nas stać. Ponadto spotkałem się z informacją, że Piłsudski wydał rozkaz iż „lotnictwo wojskowe służyć ma tylko do wywiadu” - świadczy to tylko o niedocenieniu siły lotnictwa.  Zresztą sprawdzenie tej siły przyszło we wrześniu 1939 r., gdy skończyło się klęską i dezercją Rydza-Śmigłego. Ta armia mogłaby być silniejsza, gdyby Piłsudski nie zrezygnował z gen. Rozwadowskiego i gen. Sikorskiego, autorów wybitnych prac z dziedziny wojskowości.

Autor przytacza także wypowiedź weterana wojennego, który wspomina, że „mundur i czapka z orzełkiem wzbudzały największy szacunek”. Dziś ma być inaczej, bo ludzie nie chcą iść do wojska. Czasy się zmieniły, mamy zawodową armię, ale szacunek do wojska nadal jest wysoki. Według sondażu CBOS z września 2010 r. tylko 7% Polaków ma złe zdanie o naszej armii.  W badaniu TNS OBOP z października 2011 r. zaufanie do wojska deklaruje 79% respondentów, a do armii zawodowej jest więcej kandydatów niż miejsc.

Kolejna teza z tekstu jest przywołanie słów prof. Roszkowskiego - „Nie ma wątpliwości, że II RP udała nam się lepiej niż III.” Zdaniem profesora w 1989 r. było łatwiej niż w 1918 r. gdyż nie trzeba było budować wszystkiego od nowa. Wystarczyło zreformować. Mylne jest to twierdzenie i złudne, bo w takim zestawieniu najlepiej wypadłaby PRL (zresztą po zaborcach w zależności od województw też trochę odziedziczyliśmy). Mimo, iż u władzy byli komuniści to udało się zbudować gospodarkę Polski od zera. Nie tylko fizycznie nie mieliśmy stolicy - sprzęt użyteczny do budowy przemysłu zabrali sowieci - to jeszcze okupanci wybili nam znaczną część elity - UB też dołożyło swoje. Mimo tych przeszkód PRL była w wybranych wskaźnikach 10. gospodarką świata! Natomiast w innych sferach podobna była do Polski po zamachu majowym. Jedna i druga władza zamykała opozycję w więzieniach i jedna i druga strzelała do cywilów. Tyle, że o ile o zbrodniach PRL słusznie głośno się mówi, to o zbrodniach sanacyjnej polityki w mediach panuje cisza.

Jeśli już porównywać II RP to nie z tą obecną a właśnie z PRL. Możemy dziś być niezadowoleni z takiego czy innego rządu, może nam się wiele nie podobać w kraju, ale trudno zaprzeczyć, że po wejściu Polski do UE nastąpił gigantyczny wzrost gospodarczy. Uniknęliśmy recesji, budujemy najwięcej dróg w Europie (mimo opóźnień), jesteśmy członkiem silnego sojuszu obronnego NATO, a ponadto nikt nie narzuca nam co mamy robić. Nie jest to ani zewnętrzny okupant, ani niedemokratycznie wybrany rząd lub Sejm.

By tego było mało autor jest tak zażenowany naszymi obecnymi elitami, że nie chce o nich nawet pisać. Oczywiście wzorem elity są te z II RP. Różnice na korzyść tamtej Polski mają być również widoczne w kulturze osobistej i poziomie artystycznym. To ciekawe tezy, autor chyba nie zadał sobie trudu by przeczytać wywiady Piłsudskiego wulgarnie wyzywające wszystkich przeciwników, czy polityczne gazetki, w których mnóstwo nienawiści i antysemityzmu. Dochodziło nawet do pobić posłów, którzy wkurzali Piłsudskiego. Przy takich wydarzeniach dzisiejsze blokady Sejmu przez „Solidarność” to pikuś. Wreszcie czy dziś nie rozwija się nasza kultura, nie mamy sportowych sukcesów?

W numerze jest także wspominany wywiad Macieja Rosalaka z prof. Chojnowskim, który również wybiela II RP mówiąc o „kilku aferach”. Jego zdaniem korupcja w latach 90. miała być znacznie większa. Przyznaję, że nie potrafię porównać skali tego procederu w tych okresach, nie wiem nawet, czy są takie badania naukowe. Nie mniej warto tutaj przytoczyć zapomnianą międzywojenną aferę Czechowicza. Ów Czechowicz był Ministrem Skarbu w rządzie Piłsudskiego, który nadwyżkę budżetową przekazał do funduszu dyspozycyjnego Prezesa Rady Ministrów. Łącznie była to kwota 8 milionów złotych. Została w całości wydana na kampanię sanacyjnego BBWR, zatem z publicznych pieniędzy Marszałek finansował sobie partyjne ulotki. Rozgniewany Piłsudski wyzywał posłów i budował mit sejmokracji, gdyż opozycja domagała się wnikliwego zbadania sprawy i przed Trybunał Stanu postawiła Ministra. Jednak sprawa nie została zakończona, gdyż zastraszony Marszałek Sejmu Ignacy Daszyński ostateczną dyskusję nad tą sprawą wycofał z porządku obrad.

W nawiązaniu do elit II RP Zychowicz napisał również, że dzisiejszy naród jest tylko cieniem narodu z lat 20. i 30. a powodem tego ma być zagłada elit w trakcie II wojny światowej. Panie redaktorze więcej wiary w dzisiejszą Polskę! Szkoda, że w stosunkowo młodym Polaku jest już w tyle pesymizmu. Od zgładzenia naszych elit minęło już kilka pokoleń, mamy nowych profesorów, prawników, czy lekarzy. Odnoszą oni często międzynarodowe sukcesy i są światowymi autorytetami w swoich dziedzinach. Nie jesteśmy cieniem żadnego narodu, tylko dumnym społeczeństwem znającym swoją wartość.

W tym tekście nie chodzi o to by przechylić wajchę w drugą stronę i odsądzać od czci II RP i Piłsudskiego. Jednak za rzetelne uznałem odniesienie się do argumentów zawartych w „Uważam Rze Historia” i przedstawienie innego spojrzenia na ten okres. Kto ma rację osądzą czytelnicy.


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz