„Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią” - K. Hastrup - recenzja


Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego w 2008 r. zaproponowało polskiemu czytelnikowi pracę Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią. Autorka, Kirsten Hastrup jest duńską antropolożką. Oprócz pracy przeze mnie recenzowanejnapisała również studium o historii Islandii, które zalicza się do stosunkowo nowej metody badawczej, nazywanej antropologią historyczną. Praca duńskiej badaczki jest bogata w treść teoretyczną oraz empiryczną. Przejdźmy zatem do omówienia poszczególnych rozdziałów.

Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teoriąRozdział pierwszy, zatytułowany Etnograficzny czas teraźniejszy, podejmuje dwa tematy: po pierwsze, przewartościowanie klasycznej praktyki antropologów badających ludy „bez historii„ – w zdekolonizowanym świecie praktykującym prawa człowieka - nadaje równoprawny status obywatelom „czwartego świata„; po drugie – porusza zagadnienie antropologii jako nauki, która również przebyła długą drogę od literatury podróżniczej, przez praktykowanie antropologii wśród ”dzikich”, po tworzenie nadbudowy w postaci teoretycznej i empirycznej teorii kultury.

Przewrót w antropologii polegał zatem na tym, iż „materiałem badawczym„ stał się również człowiek należący do tzw. cywilizacji zachodniej. Badanie antropologiczne zaczyna się w czasie teraźniejszym, zapisując własne doświadczenia. Wcześniejsza antropologia odpowiadała, zdaniem autorki, na pytania dotyczące „obcego„ – reprezentanta świata ”niecywilizowanego”. W tej kwestii Hastrup zapisała: (…) tożsamość zawodowa antropologa łączy się z jej praktyką oraz wkładem, jaki wnosi ona w wyznaczenia kulturowych i moralnych horyzontów, które określają nasze życie. Podważając zarzut banalności tego stwierdzenia, kontynuuje dalej: Dla mnie jest to konieczny punkt wyjścia, by móc określić tę praktykę jako coś innego niż zwykłe podróżowanie i rozważanie różnic. Zdanie to wskazuje na mocne zakorzenienie współczesnej antropologii w nurcie egzystencjalnej refleksji. Pośrednio jest to również nawiązanie do postmodernistycznej krytyki scjentystycznego poznania. Na ten fakt wskazuje cytat: Potencjał antropologii wyrasta z mocy kwestionowania pewników zachodniej kultury, a nie ich potwierdzenia. W ten sposób antropologia jest kontynuacją romantycznego buntu wobec oświeceniowego rozumu oraz wobec uświęcenia nauk przyrodniczych. Odkrywanie nowych światów jest twórcze.

Rozdział drugi autorka poświęciła paradoksowi językowemu. W pierwszej części Hastrup omawia źródła problemu związane z przewrotem w filozofii analitycznej, zapoczątkowanym przez Richarda Rorty’ego. Słowo pisane stało się zatem wyłącznie „tekstem„, który poddajemy wyłącznie własnej interpretacji. „Tekst„ jest wytworem pisarza, etnografa, antropologa. Interpretacja i ”tekst” zależy również od kontekstu kulturowego – jednak, jak zauważymy w kolejnych ustępach, stanowi to jedyną możliwość przedstawienia świata.

Z kwestią języka łączy się również problem taksonomii. Kategoriami szufladkujemy znaczenie rzeczy lub zjawisk, które są „efektami prototypu” i (…) odzwierciedleniem klasterów doświadczenia i pokazują przewagę asymetrii w obrębie kategorii; asymetrii, których nie można przewidzieć ani odczytać, wychodząc od klasycznej teorii języka, przypisującej kategoriom potencjał niemal mechanicznego odzwierciedlenia świata i przekonanej o tym, że wyczerpuje rzeczywistość (…). „Efekt prototypu„ nawiązuje do „gęstości semantycznej„, czyli wieloznacznego odczytywania słów, zjawisk, obiektów. Statyczne odczytywanie znaczeń prowadziło do nieuczciwych stereotypów. Znaczenia mimetyczne w ujęciu tożsamości kulturowej zmieniają się w czasie, terenie oraz doświadczeniu. W kwestii „gęstości semantycznej„ warto odnotować, iż jest to „specyficzny rodzaj ciągłości między słowami a światem”, oznacza to tyle, iż z perspektywy „tu i teraz” możemy zaobserwować nierównowagę między światem ”naszym” i ”innym”. Ponadto nadaje ona szczególne znaczenie metaforze jako nośnikowi myśli badacza. Język więc nie jest uniwersalny i niewinny.

Wydaje się, że zwrot lingwistyczny i etyczny1 nie stanowi zwrotu wyłącznie ku doświadczeniu. Podobnie ma się zresztą z teorią, która jest umownym i koniecznym ukonstytuowaniem antropologii jako nauki.

Rozdział trzeci, zatytułowany „Podstawy empiryczne”, to kontynuacja rozważań autorki o etyce antropologa. Autorka przypomina tezy o wielości znaczenia języka w opisywaniu i rozumieniu świata. W kolejnym ustępie przypomina, że tradycyjny (czy też przednowoczesny) wymiar antropologii jest obecnie w fazie zwrotu w stronę empirycznej wiedzy, której podstawa to obserwacja. Empiryzm uwydatnia się przede wszystkim doświadczeniem, doświadczenie zaś zdobywa się praktyką antropologiczną. Zdaniem autorki należałoby również zmienić obowiązujące konwencje teoretyczne, bo: (…) nikt przecież nigdy nie widział stosunków społecznych, systemu pokrewieństwa czy kosmologii. Obserwuje się zachowania – jedna nie one są opisywane. Zachowanie, takie jak (przykład moich (autorki) własnych badań) „chodzenie po polu w gumowcach i pokrzykiwanie na bydło są natychmiast rozpoznawane, klasyfikowane i zapisywane w notatkach terenowych jako znaczące działanie […]. Wnioski prowadzą etnografkę poza obserwację, lecz dane pozostają empiryczne. Należałby zatem przyjąć, że wiedza konkretu obecnie jest bardziej pożądana niż wiedza wyłącznie z opisu etnograficznego. Ciężkość w prezentowaniu działania kultury przez język pisarski tym bardziej jeszcze utrudnia sfinalizowanie ram teoretycznych, pozwala nam natomiast lepiej obserwować działanie.

Tutaj dochodzimy do momentu zwrotu w refleksji jako podstawy badań naukowych. Zwrotność ta polega na zmianie pola zainteresowań antropologii jako konsekwencji krytyki postmodernistycznej. Współczesna antropologia, zdaniem autorki, jest interakcją między „etnografem a światem„ (prowadzącym do „wiedzy antropologicznej„), czego wynik stanowi „etnograficzny czas teraźniejszy” – omówiony w pierwszym rozdziale. Z punktu widzenia metodologicznego autorka zwraca uwagę na fakt, że poznanie przez antropologa jest uwarunkowane czynnikami kulturowymi, a rzeczywistość opisana jest stanowiona. Dzięki temu redukuje się klasyczne podwaliny poznania przez scjentyzm na rzecz ”paradoksu rzeczywistości definicyjnych”. Definicje są więc względne. Poza tym Hastrup wskazuje, iż nie ma obecnie jednej metody uprawiania antropologii. Czynnikiem łączącym jest to, że w antropologii poznajemy kulturę – co więcej, staramy się zrozumieć podwaliny, które tę kulturę konstytuują.

W rozdziale czwartym Hastrup rozważa problem wyobraźni antropologicznej. Autorka rozpoczyna od krytyki „oświeceniowej” praktyki badawczej. Słabością oświecenia było to, że nikt nie potrafił odróżnić faktu od wartości, prawdy od konwencji, natury od zwyczaju. Rozpoczął się wówczas proces „oświecania” również krajowców poza Europą. Jak wcześniej wskazywaliśmy, niemożliwe jest pogodzenie języka antropologa z odbiorcami, bo czytamy i piszemy w różnych kontekstach kultury. Ponadto Hastrup proponuje, aby w nowym modelu antropologii skłaniano się do tworzenia nowych sensów, reinterpretacji metafor czy badania irracjonalności. Powołując się na freudowską trójstopniową koncepcję ludzkiej jaźni, autorka uważa Id za bardziej twórcze niż Ego. Wpływa to na doświadczenia i treści przekazywane przez antropologa.

Rozdział piąty – Ciało i motywacja - podejmuje kwestie cielesności badacza, które nie było wcześniej polem zainteresowań antropologów. Doświadczenie ciała jest mocno zakorzenione w motywacji do badań. Wcześniejszy podział między kulturą i działaniem stał się nieaktualny, bo działanie jest głęboko osadzone w kulturze, a kultura istnieje jedynie w praktyce. Powołując się na zjawisko antropologii teatru, autorka zauważa, że doświadczenie człowieka jest zbliżone do gry na scenie teatralnej. Ponadto we własnym doświadczeniu człowiek odkrywa nowe znaczenia, nabiera nowych nawyków. Jest to enkulturacja. Jak wykazywaliśmy wyżej, kultura to ciągłe działanie i nie można jej klasycznie zaszufladkować. Kultury się doświadcza, bo nie ma w niej rzeczy danych; ograniczenia, wynikające z bycia w jednej kulturze, nie wyczerpują poznania kultury innej.

Rozdział szósty, zatytułowany Umysł, który nie może się wysłowić, nawiązuje do kategorii tożsamości. Hastrup podaje dwa przykłady doświadczeń: pierwszy przykład to doświadczenie deliryczne, nazywane „fałszywą świadomością”, a drugi dotyczy islandzkiej historii. Podczas badań prowadzonych na terenie slumsów w Brazylii odkryto, że cała społeczność była przekonana o własnym niedożywieniu. Kwestia ta stała się głównym punktem ciężkości w narracjach mieszkańców. Z drugiej strony prowadzony przez rząd brazylijski program opieki medycznej zmienił punkt ciężkości z głodu na podwyższenie standardu opieki medycznej. W zasadzie problem niedożywienia pozostał, ale świadomość opieki medycznej spowodowała, że mieszkańcy poczuli pewne bezpieczeństwo. W doświadczeniu delirycznym ludzie zaczęli poszukiwać takich dolegliwości, którym można ulżyć.

Drugi z wymienionych wcześniej przykładów dotyczy kwestii społecznego doświadczenia islandzkiej historii. Z perspektywy antropologii historycznej autorka zauważa, że również historia konstytuuje się (…) z czasem i przyczynowością niż chronologią i sekwencją zdarzeń. Wytwarzanie historii jest też zależne od kontekstu: Tworzenie historii jest jednak także częściowo zdeterminowane przez lokalne sposoby myślenia o historii, czy też przez to, jak ludzie uświadamiają sobie zmianę. W samym myśleniu historycznym Islandczyków zaistniało takie zjawisko jak „Uchronia„, czyli „historia poza czasem„. Jest to opozycja wobec linearnego czasu oraz kategorii postępu. Sam zaś tzw. ”lud” islandzki nie miał wpływu na tworzenie historii. Islandczycy zatem żyli między Uchronią symbolizującą stałość i trwanie dawnej rybacko-łowieckiej kultury a historią upadku i rozkładu i, jak podaje Hastrup, Zamiast definiować nową rzeczywistość i kształtować ją w języku, Islandczycy określali teraźniejszość w kategoriach przeszłości, z której rzeczywisty pozostał tylko język. Samo doświadczenie zostało odrzucone jako anomalia, gdyż nie pasowało do dawnego języka. Wszystkie twórcze zdolności nakierowane były na wspominanie i kontynuację prawdziwej historii – opowieści – kosztem zrozumienia bieżącej rzeczywistości. Uchronia przedstawiła ustrukturowany świat ulokowany w nieistniejącym miejscu w czasie, który stanowił wyraźny kontrast z przestrzenią doświadczeniową. Uchronia była snem o pierwotnym społeczeństwie i bezczasowej historii, kiedy człowiek był w pełni człowiekiem. Ten nieco przydługi cytat najlepiej chyba określa zadania i cele antropologii historycznej proponowane przez Dunkę.

Rozdział siódmy dotyczy przemocy symbolicznej. Autorka, na podstawie osobistego doświadczenia wynikającego z rozważań nad antropologią teatru, rozróżnia istotę podziału kulturowego płci. Kategoria mężczyzny i kobiety nie jest wyłącznie faktem biologicznym. Samoświadomość bycia mężczyzną czy kobietą to również istota do bycia w świecie i przeżywania go. Na poziomie różnicy kulturowej należałoby także zauważyć, że podziały te rzutują na osobiste doświadczenia, a to z kolei na osobliwy język danej płci. Należy podkreślić fakt, że przedstawiciele obojga płci różnią się na poziomach epistemologicznym i ontologicznym, wynikających z roli kulturowej w danym społeczeństwie. Hastrup uważa, że tożsamość, podobnie jak tradycja czy historia, jest wynajdowana. Wynika to z tego, że człowiek to uczestnik teatru – za każdym razem ma nową publiczność i nową rolę do odegrania.

Rozdział ósmy dotyczy „tubylców„. Autorka dowodzi, że wcześniejsze myślenie etnografów o uprzywilejowaniu „tubylców„ w dostępie do prawdy nie wytrzymuje współczesnej krytyki. Należałby stwierdzić, iż z punktu widzenia refleksji zwrotnej krajowiec nie wyczerpuje katalogu pytań etnografa. Ponadto „tubylcy” wcale nie muszą być zadowoleni z prac etnografów. Wyjściem z tego impasu wydaje się być idea dialogu międzykulturowego, który stanowi formę komunikacji międzykulturowej – dzięki temu możliwe jest zrzucenie ”imperialnych” pozostałości w antropologii.

W auto-antropologii chodzi o to, aby jak najbardziej poszerzać horyzonty własnych doświadczeń. Czasami samemu jest się obiektem zainteresowań „krajowców”. Jest to ciekawe z punktu widzenia tworzenia autobiografii lub pisania biografii. Według autorki bywa tak, że pewne elementy życia osobistego nie są interesujące i życie osobiste niejako spada na drugi plan. Człowiek, który bywa w centrum zainteresowań i zostaje namówiony do fabularyzacji własnego życia, również staje się obiektem analizy antropologicznej.

Ostatni rozdział – W poszukiwaniu realizmu - to próba ukonstytuowania materiału dowodowego. Należy, zdaniem autorki, odrzucić wulgaryzację terminu „relatywizm kulturowy„. Hastrup uważa, że w wielości możliwych dróg poznania zbliżamy się do obiektywizacji wiedzy, jednak, aby dowód był mocny, należy podkreślić znaczenie konstruktywizmu. Tak jak mamy wiele kultur, tak też mamy wiele teorii kultury - nie można wskazać jednej prawdziwej teorii poznania. ”Prawda” – słowo, które ma wymiar często utylitarny - jest względna i często niezgodna z rzeczywistością. Naturę humanistyki stanowi przeświadczenie, że ma się świadomość posiadania racji. Autorka zapisała w konkluzji nad rozważaniami o dowodach: Moja teza jest zatem taka, że nie istnieje konflikt między relatywizmem kulturowym a poszukiwaniem prawdy bardziej ogólnej (…), którą często przedstawiono jako karykaturę antropologicznego przedsięwzięcia, i dalej: (…) Po latach gorących dyskusji filozoficznych, antropologia zdała sobie w końcu sprawę, że jej zadaniem nie jest rozwiązywanie dylematów filozofii Zachodu, lecz realizacje własnych zainteresowań poznawczych, które bardziej dotyczą rozumienia teorii i praktyk innych kultur, niż obrony jakiegoś rodzaju przedustawnej racjonalności zachodniej.

Podsumowując, praca Hastrup to bardzo ciekawy materiał teoretyczny i empiryczny nowej antropologii kulturowej. Antropologia poddana krytyce postmodernizmu skłania ku bardziej życiowej refleksji nad antropologią, która jest wynikiem empirycznej antropologii kulturowej.

Warto też zaznaczyć, że zwrot ku myśleniu stanowi pewną opozycją wobec innych, teoretycznych rozważań nad humanistyką, nierzadko napisanych bardzo eklektycznie. Zatem, proponowałbym również, aby ten romantyczny bunt przeciwko oświeceniu trwał nadal. Niechaj będzie to puenta niniejszej recenzji.

Plus minus:
Na plus:
+ przejrzysta narracja
+ bogata treść merytoryczna
+ zwięzły wykład
+ podejście do historii w sposób antropologiczny
Na minus:
- czasami zbyt egzystencjalne rozważania

Tytuł: Droga do antropologii. Między doświadczeniem a teorią
Autor: Kirsten Hastrup
Wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Rok wydania: 2008
ISBN: 978-83-233-2449-2
Oprawa: miękka
Cena: 35-40 zł
Ocena recenzenta: 7.5/10

  1. Wydaje się, że autorka łączy wszystkie zwroty badawcze. []


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz