Prawdziwa biała królowa i jej rywalki. Rozmowa z Philippa Gregory, autorką książek historycznych o monarchii brytyjskiej


Philippa Gregory/fot.mat. prasowe

Philippa Gregory/fot.materiały prasowe

Dlaczego uważasz, że Biała Królowa była wyjątkową kobietą?

Historia Białej Królowej jest trochę jak bajka o Kopciuszku, chociaż niestety ta bajka dotyczy tylko krótkiego fragmentu jej życia. Młoda, piękna wdowa, zostawiona z dwójką dzieci bez środków do życia, w której nagle zakochuje się skromny i niezwykle przystojny mężczyzna. Krótko po tym, oświadcza się, poślubią ją i czyni królową Anglii. Jednak – jak to w bajkach bywa – musi być też czarny charakter, choć akurat w tym wypadku jest to ‘czerwony’ charakter, czyli Czerwona Królowa, z którą stoczą krwawą wojnę o władzę zwaną Wojną Dwóch Róż. W trakcie sprawowania władzy spotyka ją wiele innych tragedii – uważana jest za czarownicę, gdyż jej matka została oskarżona o używanie czarów. Na koniec jej mąż zostaje wygnany z kraju, ona musi się ukrywać w sanktuarium, jej córka poślubia króla najeźdźców Anglii. Myślę, że najtrudniejszą rzeczą w tej opowieści jest zniknięcie jej synów, dwóch spadkobierców, których tajemnicy zaginięcia nie udało się jeszcze nikomu wyjaśnić i myślę, że nigdy nam się nie uda znaleźć odpowiedzi na to pytanie.

Jaką cenę muszą płacić członkowie rodzin władców?

Myślę, że najlepiej na to pytanie odpowiedzieć cytując W. Szekspira: „Im kto krwią bliższy, tym bliższy krwotoku”. W przypadku Wojny Dwóch Róż także jedynym sposobem na zwycięstwo było zabicie przeciwnika, a gdy chodzi o władzę, nie ma miejsca na sentymenty. Myślę, że dla większości osób o wiele gorszym jest myśl o morderstwie naszego dziecka, brata, czy matki, niż nasza własna śmierć, zaś rywale wykorzystują bezlitośnie szantaż emocjonalny. Niestety w walce o władzę zawsze najbardziej cierpią najbliżsi.

Więzy krwi i rozlew krwi – to trudy wybór pomiędzy byciem matką i królową, oraz miłością i władzą. Dlaczego kobiety w tamtych czasach łatwiej poświęcały macierzyństwo dla władzy?

Cóż, w pewnym sensie, czułe i troskliwe wychowanie dzieci to zjawisko charakterystyczne dla współczesnego świata. W przypadku Małgorzaty Beaufort można powiedzieć, że nie dane jej było związać się blisko z synem – Henrykiem VII. Prawie go nie widywała, a gdy ponownie wyszła za mąż, zabrano jej go i oddano na wychowanie strażnikom. Był buntownikiem, sprzeciwiał się panującemu królowi, dlatego musiał uciekać do Bretanii i tam szukać schronienia, gdzie trafił jako 14-latek i żył tam do 28 roku życia, co oznacza 14-letnią rozłąkę z matką. Małgorzata nie miała nawet okazji, żeby stać się wzorcem matki dla swego syna.

Po przeciwnej stronie mamy Elizabeth Woodville – ideał matki, która trzyma dzieci przy sobie, ale potrafi też stanąć ponad emocjami i zadbać o staranną edukację swoich dzieci. Gdy jej synowie mieli 6 lat, zostali wysłani do szkoły, gdzie spędzili kolejnych 6 lat z dala od domu. Było oczywistym, że kobiety potrafiły zrobić wiele, aby zapewnić swoim dzieciom byt, bezpieczeństwo majątków, jednocześnie zapewniając im przyszłość zawodową. Odebranie starannego wykształcenia to gwarancja na stanowisko najwyższej rangi. Jako matka przyszłego króla wiesz, że wychowanie księcia to nie miękka ręka, zabawa i rymowanki, ale stajesz przed zadaniem przygotowania go do roli następcy tronu. To największy obowiązek matki-królowej.

Philippa Gregory

Philippa Gregory

Dlaczego kobiety tak chętnie biorą czynny udział w krwawych wojnach?

Dlatego, że kobieta to taki sam człowiek jak mężczyzna. Myślę, że w przypadku ochrony swoich dzieci mogą być nawet bardziej bezwzględne niż mężczyźni. A poza tym niczym szczególnym nie wyróżniają się motywy kobiet w walce o władzę: chcą chronić siebie, swoją rodzinę i swoją pozycję. Weźmy także pod uwagę, że wtedy kobiety nie miały praw demokratycznych, więc jedynym sposobem na walkę, było wykorzystanie siły i możliwości mężczyzn: ojca, syna czy męża. Siłę, władzę i powiązanie z armią dawały im jedynie konotacje rodzinne.

Czy uważasz, że kobiety były bardziej żądne władzy i zdeterminowane na jej utrzymanie, czy zdobycie?

Nie, nie sądzę, aby tak było. Weźmy np.: Małgorzata Andegaweńska, za którą nie stał żaden mężczyzna, a jednak ona w swych działaniach była bezkompromisowa i nie miała obaw przed użyciem siłowego rozwiązania problemu. Efektem tego jest bardzo krytyczna postawa historyków wobec niej. A przecież tak naprawdę nie zrobiła nic bardziej okrutnego, niż gdyby na jej miejscu był mężczyzna walczący o władzę.

A jak Ty postrzegasz kobiety u władzy, czy o którejś możesz powiedzieć, że jest Twoim autorytetem lub inspiracją?

Cóż, to trudne pytanie. Moim zdaniem najpotężniejszą kobietą u władzy była Margaret Thatcher, ale przez to, że nie zgadzałam się z jej polityką, trudno mi było ją podziwiać. Ale nie można jej odmówić tego, że pokazała kobietom kierunek i stała się wzorem do naśladowania – jeśli masz ambicje, cel, szanujesz swoją pracę i wierzysz w zrealizowanie swoich planów, to nawet ogromnym kosztem, jesteś w stanie to osiągnąć. Zarządzała rzeszą mężczyzn, czasem bardzo krytycznie do niej nastawionych, ale jej inteligencja, siła psychiczna i dyplomacja była elementami zapewniającymi jej udaną karierę polityczną. Dla mnie największą trudnością jest fakt, że nie akceptuję tego, co zrobiła dla mojego kraju, ale niestety na tym polega trudność bycia silną kobietą, że musisz mieć niezłomny charakter, nawet jeśli cię nienawidzą.

A wśród historycznych kobiet znajdzie się jakaś, którą podziwiasz?

Jak wiele młodych kobiet zaczytywałam się w historii Marii Stuart. Oczywiście, żaden Brytyjczyk nie może przejść obojętnie obok historii Elżbiety I. Jest dla mnie ikoną kobiecej siły.

Napisałaś tak wiele książek o historii kobiet w brytyjskiej monarchii. Czy planujesz napisać autobiografię?

Myślałam o tym, bo zbliżam się do wieku, w którym mogę już patrzeć wstecz i zobaczyć ogrom nabytej wiedzy, przeżyć, mnóstwo doświadczeń. Ciągle jednak mam nowe plany i cele do zrealizowania, więc może za wcześnie na pisanie własnej historii. Mam to w głowie, ale jeszcze chyba nie przyszedł ten właściwy czas.

Dziękuję za rozmowę.

Okładka I tomu z cyklu Wojny Dwu Róż / fot. mat. prasowe

Okładka I Tomu/ fot. mat. prasowe

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz