„Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów” – S. Cenckiewicz – recenzja


Płk Ryszard Kukliński to postać, której zachowanie do dnia dzisiejszego budzi kontrowersje, a głosy w dyskusji „bohater czy zdrajca?„ nie milkną. W minionym roku, kiedy to mijało dziesięć lat od śmierci Kuklińskiego, polityczna debata rozgorzała na nowo, a to za sprawą filmu „Jack Strong. Szpieg, który pokonał imperium„ w reżyserii Władysława Pasikowskiego. I choć celem filmu było przybliżenie postaci pułkownika Ludowego Wojska Polskiego i próba ukazania problemu, z jakim zmuszony był się zmagać, nie ulega wątpliwości, iż Pasikowski przedstawił Kuklińskiego jako bohatera, któremu zawsze i wszędzie sprzyjały szczęśliwe zbiegi okoliczności. ”Jack Strong” to przede wszystkim thriller szpiegowski, który zdecydowanie więcej czerpie z założeń gatunku, niż faktów historycznych dotyczących pierwowzoru głównego bohatera. Nic zatem dziwnego, że w kilka miesięcy po premierze kinowej filmu Pasikowskiego, na polskim rynku wydawniczym pojawiła się, napisana w oparciu o dogłębną kwerendę archiwalną, publikacja obrazująca współpracę Kuklińskiego z CIA.

atomowy-szpieg-b-iext25225020Autorem wydanej nakładem Wydawnictwa Zysk i S-ka monografii „Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów„ jest Sławomir Cenckiewicz – specjalista od tematów trudnych, niejednoznacznych i zawsze wywołujących burzliwe dyskusje. Wystarczy wspomnieć chociażby inne publikacje tego historyka, takie jak: „Oczami bezpieki. Szkice i materiały z dziejów aparatu bezpieczeństwa PRL„, „Sprawa Lecha Wałęsy„, „Anna Solidarność. Życie i działalność Anny Walentynowicz na tle epoki (1929–2010) czy szeroko komentowaną w ostatnim czasie pracę ”Lech Wałęsa. Człowiek z teczki”. Także i tym razem  Sławomir Cenkiewicz podjął się zabrania głosu w uciążliwym dyskursie. Wbrew temu, co autor zaznaczył we wstępie, sugerując, iż ”Atomowy szpieg zdecydowanie nie jest kolejną odsłoną jałowej i trwającej bez końca dyskusji pod hasłem: ‚bohater czy zdrajca‚”1, „Atomowy szpieg„ nie tylko bierze udział w tej dyskusji, ale i burzy wiele mitów wykreowanych przez ”Jacka Stronga”, choć to właśnie ten film skłonił Cenckiewicza do zajęcia się postacią Ryszarda Kuklińskiego.

Ryszard Kukliński jest chyba najbardziej znanym pułkownikiem Wojska Polskiego z czasu Polski Ludowej. Sławy tej nie zawdzięcza ani sumienności i pracowitości, tak cenionej w nim przez przełożonych, ani też byciu w kręgu najbliższych towarzyszy Wojciecha Jaruzelskiego czy Czesława Kiszczaka. Narosła wokół płk Kuklińskiego legenda wynika bowiem z jego chęci zapobieżenia wybuchowi III wojny światowej i podjętej przez niego w tym celu współpracy z CIA. Przez prawie dziesięć lat Jack Strong, bo taki pseudonim operacyjny nadały mu amerykańskie służby wywiadowcze, przekazywał tajne materiały LWP rządowi Stanów Zjednoczonych. Przez prawie dziesięć lat płk Ryszard Kukliński żył w ciągłym strachu i stresie, przedkładając jednocześnie dobro ojczyzny ponad szczęście osobiste. Kim właściwie był Ryszard Kukliński? Czy rzeczywiście zasługuje na miano najcenniejszego współpracownika CIA tamtego okresu? Co wiedział i jakie dokumenty przekazał Amerykanom? Jak przez te wszystkie lata udało mu się zachować w tajemnicy współpracę z CIA? I wreszcie – jakie były jego losy po ewakuacji z kraju? Odpowiedzi na te właśnie pytania znajdują się w recenzowanej pracy autorstwa Sławomira Cenckiewicza.

Publikacja została podzielona na czternaście rozdziałów ułożonych w porządku chronologiczno-problemowym. Autor rozpoczyna wywód od przywołania postaci Olega Pieńkowskiego – współpracownika CIA, szybko zdekonspirowanego i zamordowanego przez KGB (wrzucono go do hutniczego pieca), chcąc w ten sposób wprowadzić czytelnika w problematykę podjętego tematu oraz uzmysłowić rangę zagrożenia, z jakim musiał się liczyć Kukliński. W kolejnej części opisano plany sowieckiej ekspansji, konsekwencje związane z odwetem nuklearnym NATO oraz scenariusz kataklizmu, jaki groził Europie, gdyby cele przeobrażono w działanie (ich ofiarą miała stać się przede wszystkim Polska). Począwszy od rozdziału trzeciego autor przechodzi do charakterystyki swojego bohatera przybliżając czytelnikowi lata młodości przyszłego pułkownika, a także jego karierę wojskową i meandry życia osobistego. Cenckiewicz umiejętnie wskazuje etapy przełomowe w życiu Kuklińskiego, np. moment podjęcia decyzji o współpracy z CIA, a także przesłanki, jakie nim wtedy kierowały. Należy także zwrócić uwagę na to, iż z każdym kolejnym rozdziałem czytelnik coraz bardziej uzmysławia sobie niestabilność sytuacji, która powoduje, że pętla na szyi pułkownika zaciska się coraz bardziej, aż w końcu uwarunkowania zmuszają go do podjęcia kroków w kierunku szybkiej ewakuacji. Końcowe rozdziały pracy przedstawiają obraz skazanego na śmierć w Polsce Kuklińskiego, który będąc w Stanach Zjednoczonych rozpaczliwie poszukuje rozwiązania prowadzącego do rehabilitacji. Godna pochwały jest baza źródłowa, w oparciu o którą powstała omawiana publikacja (materiały dostępne w polskich archiwach, przede wszystkim IPN, publikowane relacje, w tym samego pułkownika, a także informacje ujawnione przez Amerykanów na stronie internetowej CIA), a także niezwykle bogaty materiał ilustracyjny wpleciony w „opowieść” o Kuklińskim (książka zawiera nie tylko różnego rodzaju zdjęcia pułkownika, lecz także kopię listu napisanego przez Kuklińskiego w 1972 roku do CIA, czy fotografie z domu Kuklińskich wykonane w trakcie przeszukania ich mieszkania przez Wojskową Służbę Wewnętrzną).

KUKLIñSKI

płk Ryszard Kukliński

Jak wspomniano na początku – Sławomir Cenckiewicz dzięki publikacji „Atomowy szpieg„ objaśnia wiele niepoprawnie przedstawionych w filmie „Jack Strong„ sytuacji, poprzez które Kukliński mógł być postrzegany jako heros bez plamy na honorze. Po pierwsze – autor podważa dotychczasową teorię, jakoby na decyzję o współpracy Kuklińskiego z CIA, miał wpływ jego udział w wojnie w Wietnamie. Nie jest prawdziwą także scena filmowa, kiedy to pułkownik pisze do Amerykanów list posiłkując się słownikiem polsko-angielskim. Jak bowiem dowodzi Cenckiewicz, Kukliński bardzo dobrze mówił po angielsku, a poczynione przez niego w liście błędy, miały mu zapewnić bezpieczeństwo w przypadku chęci dekonspiracji nadawcy. Najbardziej atrakcyjna, finałowa scena filmu, kiedy to napięcie w odbiorcy wywołuje pościg samochodowy za zdekonspirowanym agentem obcego wywiadu, jest tylko i wyłącznie wymysłem twórców filmu, stworzonym zapewne po to, by nadać tej produkcji pikanterii. I wreszcie kwestia, która nieco „wybiela„ pułkownika w oczach odbiorcy, a mianowicie nieporuszona w filmie problematyka jego kontaktów z innymi kobietami. Maja Ostaszewska, która wcieliła się w rolę Joanny Kuklińskiej, niepokojąc się zachowaniem męża do znudzenia wręcz zadaje mu pytanie ”Czy masz kochankę?”, na co ten, oczywiście bez mrugnięcia okiem, zaprzecza. Tymczasem jak się okazuje, płk Ryszard Kukliński nie stronił od kobiet, a nawet wręcz przeciwnie – w okresie współpracy z CIA wykorzystywał swoje bliskie relacje z wieloma z nich, aby mieć pretekst np. do udania się za miasto i skorzystania z martwej skrzynki kontaktowej. Poza tym relacje z zajmującymi wysokie stanowiska kobietami, były także sposobem na pozyskiwanie przez niego informacji. Sławomir Cenckiewicz nie tylko opisał tę pominiętą w filmie kwestię, lecz także poparł ją obszernymi zeznaniami samych kochanek Kuklińskiego. Widać zatem wyraźnie, że produkcja ”Jack Strong”, choć bez wątpienia winna być uważana za jeden z lepszych polskich filmów historycznych, nie jest wolna od błędów w fabule.

„Atomowy szpieg” Sławomira Cenckiewicza to opowieść o człowieku, który poświęcił własne dobro w imię idei. Należy jednak nadmienić, iż autor nie idealizuje swego bohatera, ale ukazuje go z wszelkimi wadami i zaletami. Minusem publikacji są powtarzające się treści czy sformułowania, a także – istotne dla każdego historyka, którego ciekawi poparcie stawianych tez w źródłach – umieszczenie przypisów na końcu każdego rozdziału. Choć książka porusza poważny problem dotyczący historii najnowszej, to napisana jest językiem lekkim i przystępnym, co bez wątpienia ułatwi lekturę osobom, które historią się nie interesują. Polecam wszystkim lubiącym kontrowersyjne zagadnienia.

Plusy:

+ interesujący i kontrowersyjny temat

+ praca oparta na bogatym materiale źródłowym

+ częste cytaty mające potwierdzić lub zobrazować opisywane zjawisko

+ autor przekazuje bardziej precyzyjne informacje na temat płk Ryszarda Kuklińskiego niż film „Jack Strong”

+ bardzo duża ilość cennych fotografii, zdjęć dokumentów, czy map

+ piękne wydanie książki, zapewniające komfort czytelniczy

+ najistotniejsze fragmenty cytowanych źródeł wyróżnione zostały kolorem czerwonym

Minusy:

- kilkakrotne powtarzanie tych samych informacji

- styl publicystyczny

- przypisy na końcu każdego rozdziału

Tytuł : Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów

Autor: Sławomir Cenckiewicz

Wydanie: 2014

Wydawca: Wydawnictwo ZYSK i S-KA

ISBN: 978-83-7785-477-8

Stron: 582

Oprawa: miękka

Cena: 39,90 zł

Ocena recenzenta: 8/10

  1. S. Cenckiewicz, Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów, Poznań 2014, s. 15. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

8 komentarzy

  1. Piotrek pisze:

    Każdy szpieg poświęca się w imię jakiejś idei, za co mu zwykle jeszcze płacą i to raczej dobrze w jego mniemaniu. Kukliński teraz jest bohaterem bo iks lat temu szpiegował dla obecnego wielkiego brata. Tak naprawdę jest kimś kto zdradził swój kraj i kimś kogo rolę się przecienia. Ktoś gdzieś już opisywał jak i co mógł tak naprawdę zrobić Kukliński. I że co ciekawe po jego ucieczce głowy nie poleciały... Czyżby wywiad a raczej kontrwywiad PRL wiedział co on robi i wykorzystywał go do dezinformacji?

    • Tofas pisze:

      Proponuję, żebyś podszkolił się z zasad polskiej interpunkcji, zanim zaczniesz wypowiadać się na tematy, które cię przerastają.

    • MP pisze:

      „Tak naprawdę jest kimś kto zdradził swój kraj”... A czy żołnierze wyklęci też zdradzali swój kraj nie chcąc podporządkować się a wręcz walcząc z Ludowym Wojskiem Polskim. Z drugiej strony też ciężko ocenić czy ta cała reszta oficerów była zła, służąc swojej ówczesnej ojczyźnie. RK napewno przyczynił się do upadku socjalizmu i odzyskania wolności przez Polske. Ciężki do osądu temat.

      • Komar pisze:

        Ależ Kukliński nie zdradził swojego kraju - Stanów Zjednoczonych. Bo Kukliński był wielkim patriotą USA. Podobnie jak duża część polskich antykomunistów.
        A co do „wyklętych” - pytanie, o co tak naprawdę oni walczyli. Bo ci, którzy zwalczali „wyklętych” - żołnierze lWP, milicja, KBW - walczyli o spokój w kraju. Bo żadna władza w żadnym kraju nie może tolerować zbrojnej partyzantki, napadów nie tylko na posterunki milicji, ale także na sklepy i urzędy pocztowe. Obecnie mówi się: oni walczyli o niepodległą Polskę. Ale czy zabijanie Żydów i Słowaków przez podwładnych Kurasia „Ognia”, czy zabijanie białoruskich furmanów przez „Burego” Rajsa - służyło idei niepodległej Polski? Ja odnoszę wrażenie, że - patrząc ogólnie - „żołnierzami wyklętymi” kierowała idea: „jeśli Polska ma być komunistyczna, to lepiej niech nie będzie jej wcale”.

        • Bilbo pisze:

          Kolega Komar oczywiście w swojej poetyce. Pułkownik Kukliński był polskim, nie amerykańskim patriotą, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że w przypadku wojny ZSRR z NATO z Polski zostanie pustynia atomowa. A przypomnę niezorientowanym, w tym koledze Komarowi, że to Sowieci chcieli konfliktu zbrojnego z Zachodem, a nie odwrotnie. To Sowieci chcieli opanować, jeśli nie całą, to jak największą część Europy. I w tych haniebnych działaniach, niestety, mieli uczestniczyć też polscy żołnierzy. Już udział LWP w pacyfikacji Czechosłowacji w 1968 r. był wielką hańbą, a narzucenie totalitaryzmu społeczeństwom zachodnim byłoby jedną wielką zbrodnią. Szczęście, że do tego nigdy nie doszło (m.in. dzięki płk. Kuklińskiemu).

  2. Tofas pisze:

    Pułkownikowi Kuklińskiemu nikt nie płacił za dostarczanie istotnych informacji o Związku Sowieckim. Wszystko, co robił, robił dla ojczyzny, odkąd zrozumiał, w jak fatalnym znajduje się ona położeniu.

    Amerykanie doceniali wartość tych informacji, co potwierdzają nawet teraz, po kilkudziesięciu latach od ucieczki pułkownika z obozu koncentracyjnego, jakim był PRL.

  3. Anonim pisze:

    ale numery

  4. Adrian pisze:

    Numery nie z tej ziemi

Zostaw własny komentarz