W Polsce nigdy nie było dynastii Wazów - świadomy błąd czy nadinterpretacja?


Jedno ze standardowych pytań podczas gimnazjalnej klasówki mogłoby brzmieć: „wymień panujące w Polsce dynastie”. Przeciętny uczeń wymieni Piastów, Jagiellonów, Wazów, ten lepiej przygotowany doda Przemyślidów, Andegawenów i Sasów, nie wiem jednak czy któryś wpadłby na pomysł pominięcia dynastii, która zasiadała na tronie Rzeczypospolitej od 1587 do 1668 roku, a jej czasy dzięki Trylogii Sienkiewicza silnie wpisały się w świadomość Polaków.

Korony i Rzeczypospolitej Dynastie

Magnaci w latach 1576/86

Magnaci w latach 1576/86

Oczywiście, w toku nauczania szkolnego, uczniowie zapoznają się z masą półprawd historycznych i nieaktualnej faktografii, ale odbieranie Rzeczypospolitej Wazów to przesada. Faktem jest, że jedynie dwie dynastie w Królestwie Polskim, a następnie w Rzeczypospolitej, cieszyły się względnym usankcjonowaniem swoich praw względem tronu. Na zasadzie „klasycznego„ dziedziczenia funkcjonowali Piastowie i gdyby nie bezpotomna śmierć Kazimierza Wielkiego prawdopodobnie stan ten utrzymałby się jeszcze dłużej. Zanim przejdę dalej, należy wspomnieć o utworzeniu przez Kazimierza pojęcia Korony Królestwa Polskiego, które rozpoczęło proces innego postrzegania ”państwa” względem dynastii. Do tego momentu król był swoistym właścicielem kraju w którym panował, pozostali, jako poddani brali udział w politycznym życiu albo z jego polecenia (łaski), albo poprzez zakulisowe działania. Korona Królestwa Polskiego rozpoczęła postrzeganie Polski jako dobra wspólnego, należącego w, różnych aspektach, do mieszkańców, którym przewodzi dziedziczny władca.

Pojęcie to w praktykę przekuto wraz z przywilejami dla szlachty. Oddanie praw do wyboru króla stanowi rycerskiemu, następnie szlacheckiemu spowodowało, że to właśnie naród szlachecki miał możliwość kreowania dynastii i obsadzania ich przedstawicieli na tronie. Pewnym wyjątkiem „cieszyli się” Jagiellonowie. Elekcja odbywała się bowiem wewnątrz dynastii, a decyzje, któremu z Jagiellonów należy przekazać koronę, podejmowała szlachta. Na temat funkcjonowania dynastii Jagiellonów powstała cała masa literatury, w odniesieniu do spraw elekcji kilka zdań w jednym z wywiadów wypowiedziała dr hab. Ewa Dubas-Urwanowicz : Wcześniej, za czasów władców z dynastii Jagiellonów, stosowano elekcję w rodzie, wybierając na tron jednego z synów zmarłego króla. Nie można było zresztą postąpić inaczej, gdyż gdyby koronę Polski otrzymał ktoś spoza Jagiellonów, rozpadłaby się unia polsko-litewska. Brakowało jednak jasnych zasad wyboru nowego władcy. Po śmierci w 1572 roku Zygmunta Augusta, ostatniego męskiego przedstawiciela dynastii, postanowiono ustanowić trwałe reguły.

Z Francji przez Siedmiogród do Szwecji

Jan Matejko, Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja

Jan Matejko, Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja

Dwie pierwsze elekcje nie związały narodu szlacheckiego z konkretnymi rodzinami monarszymi, w przypadku Walezego powodem była rzecz jasna jego ucieczka z Polski i powszechnie ukazywana niechęć do kraju i jego mieszkańców. Drugim monarchą, który zasiadł na tronie w wyniku wolnej elekcji, był Stefan Batory. Rządy Siedmiogrodzianina dla Rzeczypospolitej były zdecydowanie korzystne. Jego panowanie nie trwało jednak długo, bo zaledwie dekadę. Nie pozostawiwszy po sobie potomka Batory nie miał szans usytuować swojego rodu na tronie Korony i Litwy. Mimo tego, po śmierci króla, kanclerz Zamoyski wysuwał kandydaturę jego bratanka Andrzeja Batorego. Brak zorganizowanego stronnictwa i dwuznaczne działania samego Andrzeja doprowadziły do upadku tego projektu. Tak zakończyła się możliwość przedłużenia panowania Batorych w Rzeczypospolitej. Po długoletnim panowaniu Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta, tak szybkie zmiany na tronie były dla polskiego społeczeństwa uciążliwe i budziły niepokój. Kolejna elekcja wiązała się z ożywioną walką stronnictw, które wysuwały odpowiednich dla siebie kandydatów.

Nie chcąc podejmować w tym miejscu rozważań nad przebiegiem trzeciej elekcji, nie można nie wspomnieć o dwóch potężnych stronnictwach, jakie z końcem XVI wieku utworzyły się w Rzeczypospolitej. Rodzina Zborowskich, ówcześnie jedna z najpotężniejszych familii, otwarcie wspierała kandydatury Habsburgów, ich przeciwnikiem i przywódcą konkurencyjnej frakcji był niemal wszechwładny kanclerz Zamoyski. Oba stronnictwa rozpoczęły otwartą wojnę domową, zakończoną zwycięstwem kanclerza pod Byczyną. Wynikiem tej wiktorii było przekazanie tronu Zygmuntowi Wazie.

Jagiellon czy Waza ?

Zygmunt III był tak samo Jagiellonem jak Albrecht Hohenzollern, czy jak Władysław II Jagiellończyk, Habsburgiem. Zgodnie z taką interpretacją na Węgrzech i w Czechach nie panowali Jagiellonowie, a Habsburgowie, tyle że po kądzieli. Jest to rzecz jasna absurd i brak elementarnego zrozumienia celu mariaży dynastycznych. W wyniku wygaśnięcia męskiej linii rodu panującego, skoligacone rodziny wielokrotnie wysuwały swoje prawa dziedziczne do danych ziem. Nie była to jednak chęć kontynuowania wymarłej dynastii, lecz wykorzystanie pewnej „wspólnoty krwi” do legimityzacji swoich roszczeń. Celowali w tej materii zwłaszcza Habsburgowie, którzy wykorzystywali korzystne małżeństwa dla poszerzania swojego panowania. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że nadal byli… Habsburgami!

Zygmunt z rodzicami na zamku Gripsholm

Zygmunt z rodzicami na zamku Gripsholm

Polityczny mariaż księcia Finlandii z córką Zygmunta I Starego Katarzyną nie czynił z ich potomstwa Jagiellonów i nie otwierał na oścież drzwi do tronu Rzeczypospolitej. Jan III, jako zaledwie drugie pokolenie Wazów na tronie Szwecji, objął tron po obaleniu jego starszego brata Eryka. Zarówno Jan jak i Zygmunt nie zabiegali o tron Rzeczypospolitej z dwóch oczywistych powodów. Pierwszym była niestabilność sytuacji w Szwecji i brak ugruntowaniach dla ich dziedzicznego tronu, a drugą wolna elekcja w Rzeczypospolitej, która dla monarchów oznaczała brak zabezpieczenia swoich następców. Decyzja o wystawieniu kandydatury Zygmunta na tron krakowski była dopiero odpowiedzią na rosnące szanse cara Fiodora. Rurykowicz na Wawelu byłby dla Szwecji szalenie groźnym przeciwnikiem, zagrażającym jej fundamentalnym interesom bałtyckim. Zgodnie z twierdzeniem prof. Jaremy Maciszewskiego można sądzić, że była to w pewien sposób kandydatura wymuszona. Zgoda na udział w elekcji nie oznaczała jednakże prostej wygranej. Przeciwnicy z obozu Habsburgów stanowili poważne zagrożenie. Realizator kampanii o tron dla Zygmunta - Zamoyski musiał korzystać ze wszelkich atutów szwedzkiego królewicza. Płynąca w nim krew Jagiellonów była poważnym argumentem, wykorzystywanym jednak zwłaszcza wobec polskich mas szlacheckich w celu pozyskania ich poparcia. Akcentowanie związków Wazów i Jagiellonów dobrze wpływało na odbiór Zygmunta w Polsce.

Anna Jagiellonka w stroju koronacyjnym

Anna Jagiellonka w stroju koronacyjnym

Obok Zamoyskiego w elekcji Zygmunta odegrała istotną rolę Anna Jagiellonka. Nie można nie przyznać królowej żywego zainteresowania tym aby wzmocnić szanse jej siostrzeńca, którego z powodu braku własnego potomstwa traktowała jak syna. Jagiellonka nie była w stanie zrobić nic ponad wspieranie finansowe działań Zamoyskiego i publiczne przypominanie o więzach krwi. Tezy o jej szeroko zakrojonej działalności dyplomatycznej nie mają przełożenia na jej realne możliwości wpływania na sytuację. Anna nie była poważnym, samodzielnym graczem na scenie politycznej. Jedynymi argumentami, którymi mogła wspierać swojego siostrzeńca, były finanse i odniesienia do jego związków z wciąż szanowanym i pamiętanym domem Jagiellońskim. Związki te były jednak zdecydowanie elementem gry, nie odzwierciedleniem realiów. Prawdą jest, że królewicz Zygmunt poprzez matkę mógł poznać polską obyczajowość, a nawet podstawy języka. Interesujące, że w luterańskiej Szwecji wychowywał się w tradycji katolickiej, o co z pewnością zabiegała i Anna Jagiellonka. Nie jest to jednak powód, aby traktować go jako Polaka czy Litwina.

Tożsamość i samoświadomość tamtej epoki nie opierała się bezpośrednio na przynależności narodowej. Monarcha reprezentował dynastię i to właśnie ona dawała mu podstawy tożsamości. Zygmunt III jako król Rzeczypospolitej przez całe życie dążył do utrzymania, a następnie odzyskania dziedzicznego tronu w Szwecji. To właśnie jest pierwszym wyraźnym dowodem na jego rozumienie kwestii dynastycznych w oparciu o dziedziczne władztwo. Nie planował rezygnować z Polski i Litwy, planował zrealizować plan, podobny do tego, który Jagiellonom pozwolił cieszyć się panowaniem w Koronie przez blisko dwa wieki. Waza pragnął posiadać dziedziczny tron Szwecji jako oparcie dla swoich następców. Zarówno jego polityka północna jak i wschodnia ukazuje, iż na pierwszym planie było dobro jego rodziny, nie zaś Rzeczypospolitej. O ile spory o ocenę tego króla pozostają w ramach dyskusji akademickiej, nikt nie ma wątpliwości co wagi, jaką król przywiązywał do kwestii dynastycznych. Śmierć Zygmunta i elekcja Władysława IV była wynikiem wewnętrznych starań zmarłego króla i kontynuacją władzy Wazów w Rzeczypospolitej. Polityka Władysława IV, a następnie Jana Kazimierza również miała na celu uzyskanie dziedzicznych ziem w ramach zabezpieczenia dynastii.

Portret Zygmunta III ze szkoły Rubensa ok. 1624 r.

Portret Zygmunta III ze szkoły Rubensa ok. 1624 r.

Zygmunt, podobnie jak jego synowie, zdecydowanie był Wazą na tronie Rzeczypospolitej. Nie oznaczało to, że był Szwedem, tak jak Zygmunt August nie musiał czuć się Litwinem. Obaj byli przedstawicielami swoich rodów, które panowały na konkretnym obszarze. Przytaczane przykłady mówiące o Jagiełłowych korzeniach „polskich” Wazów są tak samo trafne jak upatrywanie w Wiśniowieckim kontynuacji Piastów. Wówczas gdy chciano się władcy przypodobać, wspominano o jego związkach z szanowanym domem Jagiellonów, jego przeciwnicy nazywali go wielokrotnie podłym Szwedem i wyrzucali mu, że bardziej dba o swój tron tam, niż o Rzeczypospolitą. Nie ma żadnych podstaw, aby panujących w Rzeczypospolitej Wazów traktować jako kontynuatorów Jagiellonów. W kwestiach wizerunkowych, w odniesieniu do pamiętających potężną dynastię, spełniało to w rzeczywistości pewną rolę. Nadinterpretacją jest jednak kwestionowanie istnienia Wazów na tronie Rzeczypospolitej.

Przedstawiciele tego szwedzkiego rodu nigdy nie zapomnieli o swoim dziedzictwie i pochodzeniu. Wszyscy posługiwali się swoim herbem, prowadzili działania mające na celu odzyskać dziedziczny tron Szwecji, tytułowali się królami ludów skandynawskich. Nie rościli praw do sukcesji na Litwie jako potomkowie Jagiellonów, ufundowali nawet własną kaplicę na Wawelu pełniącą funkcję mauzoleum ich rodu. Należy pamiętać, że kontynuatorem dynastii był mężczyzna i tylko w linii męskiej owa mogła przetrwać. Wyjątkiem są sytuacje, kiedy prawnie uznawano kobietę za dziedziczkę zdolną do utrwalenia rodu. Zdecydowanie częściej odnoszenie się do pokrewieństwa było sprawą polityczną i symbolizowało pozycję konkretnej osoby, jako zrodzonej z ważnych familii. Nie należy jednak upatrywać w tym nowych interpretacji, których zadaniem ma być wywołanie zainteresowania. Katarzyna Jagiellonka dała syna dynastii Wazów, tak jak Elżbieta Rakuszanka dała synów Jagiellonom. Aby zaprzeczyć tezie o panowaniu dynastii Wazów w Polsce należałoby zaprezentować świadectwa samych monarchów dowodzące ich jednoznacznej identyfikacji z kontynuatorami domu Jagiellońskiego, a póki co takich dowodów nie przedstawiono.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

7 komentarzy

  1. Maciej Pieńkowski pisze:

    Przede wszystkim, Jan Zamoyski popierał Zygmunta Wazę, tylko koniunkturalnie, ze względu na postawę Zborowskich. Po drugie zdanie Anny Jagiellonki liczyło się nie tylko dla części liderów szlacheckich, ale także senatorów. Jej wsparcie finansowe było duże, 107 tys. zł. Zygmunt był przygotowywany od dziecka na możliwość objęcia tronu w Polsce, i nie tylko znał podstawy języka, ale mówił w nim płynnie. Zarówno on, jak i Władysław IV świadomie nawiązywali do Jagiellonów, o czym świadczą liczne fundacje, przedstawiające ich program ideowy (Zamek Królewski w Warszawie). Zgadzam się jednak, iż należy mówić o Wazach w Polsce, którymi byli po mieczu, i przecież używali ich herbu... To na ile Zygmunt czuł się Szwedem, a na ile Polakiem, cóż myślę, że jego świadomość była wielopoziomowa, co było charakterystyczne dla ludzi tamtej epoki. Natomiast nie byłoby raczej nadużyciem powiedzieć dynastia Wazowsko - Jagiellońska. Przypomnę również, iż np. w Rosji mówi się o Romanowach do roku 1917, a przecież dynastia ta po mieczu wymarła na Piotrze II w 1730 r., w Austrii natomiast Habsburgowie formalnie skończyli się w 1740 wraz ze śmiercią Karola VI.

    • Marcin Janakowski pisze:

      Co do postawy Zamoyskiego i finansowego zaangażowania Anny Jagiellonki – pełna zgoda. Jest to także zaznaczone w powyższym tekście. Przygotowania Zygmunta do polskiego tronu, to moim zdaniem delikatne nadużycie ze strony niektórych autorów. Trudno nam to źródłowo rozpatrywać, zwłaszcza, że „pierwsza tura” kandydatów na tron zwykle była wieloosobowa i dopiero po czasie krystalizowały się postaci pierwszoplanowe. Nikt nie mógł przypuszczać przed 1574, że Walezy ucieknie z kraju a Batory umrze bezpotomnie w sile wieku. W okresie trzeciej elekcji Zygmunt był dwudziestolatkiem, czyli na tamte warunki dorosłym mężczyzną , zakończył okres podstawowej edukacji. Oczywiście można dyskutować nad kwestią możliwościach objęcia tronu przez Wazów przy innej serii wydarzeń, jest to jednak niebezpieczna gdybologia . Co do dynastii Jagiellońsko-Wazowskiej czy Wazowsko-Jagiellońskiej. My dziś możemy sobie takich nazw używać w ramach skrótów myślowych lub w celu ukazania pewnych powiązań. Nie ma jednak źródeł wskazujących na świadomą kontynuację dynastii Jagiellonów przez Zygmunta czy jego synów. Oczywistym było odwoływanie się do tego domu, bo jak wspomniałem świadomość była na poziomie głównie rodziny, nie kraju czy narodu. Austria czy Rosja miały nieco inną sytuację. Tam kobieta była prawnie przedłużeniem dynastii, czego w Polsce nie uświadczyliśmy. Czym innym jest poza tym naturalna sukcesja a czym innym przywiązanie do wiekowej rodziny monarszej. Tak samo ciekawym przykładem jest przecież Wielka Brytania – jeszcze inne zasady sukcesji.

  2. mihrimach pisze:

    Tak odbiegając od tematu, ciekawa jest też historia walki o tron pomiędzy Janem III a Erykiem XIV.

  3. Postmortem pisze:

    No tak, kto dziś pamięta, że w UK panuje dynastia niemiecka? 🙂

  4. maciur pisze:

    Artykuł zacny, ale zmieniłbym może tytuł. Bo fakt - pokazywanie Wazów jako ciągłość Jagiellonów było elementem czysto propagandowym. Ale nie powiedziałbym że Wazowie nie stworzyli swego rodzaju dynastii w Rzeczpospolitej. Może nie było widać przywiązania szlachty polskiej do Zygmunta III (przynajmniej początkowo), ale na pewno już Władysława IV uważano za „swojaka”. Świadczy o tym chociażby najszybsza jego w dziejach elekcja. Również wybór jego następcy nie pozostawiał wątpliwości, i wydaje mi się że gdyby istniał jeszcze męski potomek Wazów, to i on panowałby po abdykacji Jana Kazimierza. Dlatego można mówić o dynastii, którą stworzyli polscy Wazowie.

  5. Historyk pisze:

    Autor nie ma pojęcia o czym pisze i założę się, że nie wie, kiedy po raz pierwszy pojawiło się określenie „Waza” w stosunku do Zygmunta III????? Naczytał się opracowań a źródeł nie zna wcale.

Zostaw własny komentarz