„Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980” - A. Machcewicz - recenzja


Europejskie Centrum Solidarności jest wydawcą wyjątkowej książki pióra Anny Machcewicz pt.: „Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980”. Książka jest naukową opowieścią o  narodzinach „Solidarności”. Polecamy Waszej uwadze tę niezwykle ciekawej propozycji. 

ECS_Bunt_okladka_miniOkładkę książki Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980 pióra Anny Machcewicz zdobi zdjęcie przypominające jedną z najsłynniejszych fotografii na świecie, czyli Lunch na drapaczu chmur lub – jak zwał tak zwał – Robotnicy na belce. Zdjęcie w 1932 roku wykonał Charles Ebbets podczas budowy Rockefeller Centre, jednego z pierwszych wieżowców. Zastygnięci około dwieście trzydzieści metrów nad Nowym Yorkiem mężczyźni pożywiają się przed przystąpieniem do kolejnych obowiązków. Do dziś trwają spory, czy praca nie jest zwykłym falsyfikatem, podobnie jak słynny Pocałunek przed Hotel de Ville. Po latach okazało się, że ulotne wydarzenie ze zdjęcia zostało zainscenizowane przez autora. W poszukiwaniach czegoś pewnego w tym starganym półprawdą i złymi emocjami świecie warto zwrócić uwagę na wspomnianą książkę Anny Machcewicz.

Monografie strajków nie królują na rynku wydawniczym, tym bardziej czytelnikom trafia się niepowtarzalna okazja do poznania kompleksowego ujęcia historii sierpnia 1980, kiedy w kraju – a zwłaszcza w Gdańsku – zagrzmiały trąby trójmiejskie. W kontekście ostatnich wydarzeń na polskiej scenie rewizjonistyczno-politycznej (nazwa umowna) tamten okres jawi się wciąż jako bardzo aktualny. Owa nieśmiertelność 1980 roku nie wiąże się wyłącznie z symbolami zwycięstwa, Gloria in excelsis Deo i skokami wzwyż przez mur. W drugiej dekadzie XXI wieku historia zadaje nam nowe pytania. Ale nie możemy odpowiadać, ani ferować wyroków, jeśli nie znamy historii w dostateczny sposób.

Dlatego trzeba przeczytać Bunt. Anna Machcewicz nie stworzyła zwyczajnej monografii, którą przesycałyby suche, pozbawione pierwiastka żywotności, fakty. Całość rozpoczyna plan Stoczni Gdańskiej z końca lat siedemdziesiątych na chwilę przed wybuchem strajków, przed prawdziwą eksplozją narodu. Można powiedzieć, że autorka od samego początku, wykorzystując każdy skrawek papieru (ukłon w stronę ekologów?), wkręca odbiorcę w snutą przez siebie opowieść. Czytelnik jako pierwsze danie dostaje bowiem plan miejsca akcji, a język, jakim posługuje się Machcewicz, jest wyraźnie nacechowany literacko. Oto próbka z opisu stoczni: „Rano do pracy płynęły potoki ludzi. (…) Pomiędzy zabudowaniami ciągnęły się schludne alejki, rosły drzewa, krzewy, trawa i ludzie o nie dbali. Niektórzy sadzili kwiaty, żeby milej było sobie posiedzieć na słońcu, gdy będą mieli przerwę w robocie”. Tak tworzy się dzisiaj pisarstwo historyczne zgodnie z koncepcją Haydena White’a. Bez wciągającej opowieści żadna historyczna książka nie przejdzie już do historii…

Machcewicz, rzecz jasna, nie zapomina o istniejących i uznanych publikacjach na ten kolosalnych rozmiarów temat. Autora musiała walczyć na wzór robotników: każda litera takiej książki powstaje w trudzie i znoju. Spójrzmy na rozbudowaną do granic ludzkiej wytrzymałości bibliografię. Dokumentacja Buntu stanowi osobny, niezwykle złożony problem. Machcewicz przeprowadziła rozmowy z byłymi stoczniowcami jak rasowy dziennikarz śledczy, powołała się nie tylko na literaturę przedmiotu, ale i literaturę piękną. No ale czy ktoś oprócz Mirona Białoszewskiego w Donosach rzeczywistości mógł oddać bardziej karykaturalny wizerunek codzienności PRL? W przypisach pojawiły się również ciekawe – żeby użyć metafory kulinarnej – przystawki jak na przykład wspomnienia Józefa Przybylskiego, które przysłał na konkurs rozpisany przez czasopismo „Kultura”. Tego typu konkursy niejednokrotnie zradzały legendy jak choćby Jakuba Wojciechowskiego, który w 1922 roku wygrał takowy plebiscyt w Polskim Instytucie Socjologicznym w Poznaniu. Nadesłany przez niego pamiętnik ukazał się zresztą siedem lat później drukiem jako Życiorys własny robotnika. Talentem samouka zachwycał się między innymi Tadeusz Boy-Żeleński, a w 1935 roku Polska Akademia Literatury nagrodziła pisarza-amatora Złotym Wawrzynem Akademickim.

Narrację wzbogacają, znakomicie opisane, archiwalne zdjęcia z Trójmiasta roku pańskiego 1980. Zwraca uwagę, że wybrane fotografie nie uwieczniają jedynie samego strajku. Na niektórych widzimy zespoły jak SBB czy Kryzys, ujęte w koncertowym żywiole. A przecież występy tych grup bywały równie niepoprawne politycznie i świadczyły o rosnącym potencjale Polaków. Machcewicz zresztą interesuje – nie tylko w obrazie, ale też w słowie – coś więcej niż polityka w stanie czystym. Udowodniła to chociażby w podrozdziale Trójmiejskie style życia, gdzie omawia nawet jakość – tak trywialnych wydawałoby się kwestii – ówczesnych kontaktów sąsiedzkich.

Wydaje się, że autorka pamiętała o wszystkich i o wszystkim. Bunt przejdzie zapewne do klasyki książek historycznych, co nie powinno przeszkodzić w dotarciu pozycji do masowego czytelnika, a wiąże się to nie tylko z nośnością tematu, ale także użytym językiem, o czym już wcześniej wspomniałem.

Legendarni stoczniowcy, którzy stali się kimś więcej niż tylko zwykłymi pracownikami, otrzymali właśnie ostateczne, wydrukowane zadośćuczynienie.

 

Plus/minus:

Na plus

+ potężna bibliografia, która umacnia publikację od strony teoretycznej;
+ język przyjęty przez autorkę wynoszący monografię na wyższe piętro gatunkowe;
+ temat będący wciąż „wielkim tematem”, godnym uwagi i opisu;

Na minus:

- nie znajduję w książce słabych stron;

Tytuł: Bunt. Strajki w Trójmieście. Sierpień 1980
Autorka: Anna Machcewicz
Wydawca: Europejskie Centrum Solidarności
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-62853-56-4
Liczba stron: 488
Okładka: miękka
Cena: 33,99 zł.
Ocena recenzenta: 8/10
patronat-medialny-sprawuje-historia-logo


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz