Kurcząca się przestrzeń – obraz getta na podstawie Pianisty Władysława Szpilmana i filmu Pianista w reżyserii Romana Polańskiego


Getto warszawskie stało się dla zgromadzonych tam Żydów przestrzenią egzystencji. Przestrzenią ograniczającą się do wyznaczonej przez władze części miasta, skupiającej tych, którzy mieli zostać wytępieni. Jaki obraz getta wyłania się ze wspomnień znanego pianisty Władysława Szpilmana? W jaki sposób Roman Polański ukazał tę kurczącą się przestrzeń w reżyserowanym przez siebie filmie?

Mieszkańcy Warszawy obserwujący płonące getto

Mieszkańcy Warszawy obserwujący płonące getto

W filmie Pianista w reżyserii Romana Polańskiego od samego początku zaskakuje dbałość o szczegóły w przedstawianiu wszelkich realiów z okresu okupacji. Realizm scen i postaci jest naprawdę uderzająco perfekcyjny, wręcz namacalny. Kostiumy i charakteryzacja są dopracowane tak doskonale, że widz oglądając film, niekiedy nawet tego nie zauważa, pozwala pochłonąć się głównej akcji filmu do samego zakończenia. Polański zadbał o zarysowanie poszczególnych elementów świata i rzeczywistości getta, który wspominał Szpilman:

„Krótko potem w jedynej wydawanej w Warszawie przez Niemców gazecie w języku polskim ukazał się urzędowy komentarz na ten temat: Żydzi są społecznymi szkodnikami, a także roznosicielami zarazy. Nie zamykano ich w getcie, nie powinno się nawet używać tego słowa. Niemcy przecież byli narodem wielkodusznym oraz pełnym kultury i nigdzie nie zamknęliby nawet takich pasożytów, jakimi byli Żydzi, w gettach, które jako pozostałość średniowiecza nie znajdą miejsca w nowym, europejskim ładzie. Wręcz przeciwnie, planuje się stworzenie specjalnej dzielnicy, w której będą żyli wyłącznie Żydzi, w której będą mogli czuć się swobodnie, oddawać się swoim rytuałom i rozwijać własną kulturę. Tylko ze względów higienicznych otoczono tę dzielnicę murem, by tyfus i inne żydowskie choroby nie przenosiły się na ludzi w pozostałych częściach Warszawy. Do komentarza dołączono plan miasta, na który naniesione były dokładne granice getta. Mogliśmy się tylko pocieszać tym, że nasza ulica leżała w jego obrębie i nie musieliśmy poszukiwać nowego mieszkania”1.

Jak pisał pianista:

„Getto dzieliło się na małe i duże. Małe getto, zawarte pomiędzy ulicami Wielką, Sienną, Żelazną i Chłodną, miało po ostatnim zmniejszeniu tylko jedno połączenie z dużym: przy zbiegu Chłodnej i Żelaznej. Duże getto obejmowało północną część Warszawy z mnóstwem małych, cuchnących uliczek i zaułków, które roiły się od biedoty żydowskiej, gnieżdżącej się w nędzy, brudzie i ciasnocie. W małym getcie panowała również ciasnota, nie wykraczała jednak poza granice zdrowego rozsądku2”.

Getto w opowieści Władysława Szpilmana jest niemalże labiryntem, składającym się kilkudziesięciu dróg i zaułków, w których nie można znaleźć takiej drogi, która nie byłaby usłana ludzkimi zwłokami, wszechobecną biedą, i u której wylotu nie stałby kolejny niemiecki żandarm:

„Jednakże ulice getta prowadziły donikąd. Kończyły się zawsze murem, Często zdarzało mi się iść przed siebie, by nieoczekiwanie napotkać ścianę. Zagradzała znienacka drogę i nawet gdybym miał ochotę moją wędrówkę kontynuować, nie było żadnego logicznego wytłumaczenia, dlaczego nie miałoby to być możliwe. Dalszy ciąg ulicy, po drugiej stronie muru, urastał we mnie do rozmiaru czegoś, z czego nie mogłem zrezygnować, czegoś najdroższego na ziemi, gdzie działo się coś, za czego przeżycie oddałbym wszystko, co posiadam”3.

Szpilman ilustruje dokładnie jak w przeciągu kilku miesięcy zmieniły się granice getta:

„Zacieśniały się granice getta. Jego powierzchnię zmniejszano systematycznie, na podobieństwo zmian terytorialnych w Europie, gdzie Niemcy zajmując poszczególne kraje, przesuwali granice dzielące ją na dwie części – wolną i okupowaną”4.

„Na tle ciemnej ulicy widać było oświetloną reflektorami, wyciosaną ze świeżego drewna kratę bramy getta, oddzielającą nas od ludzi wolnych, rozlokowanych na wystarczającej przestrzeni części tej samej Warszawy”5.

Żydowscy powstańcy, detal pomnika Bohaterów Getta, rzeźba autorstwa Natana Rapaporta

Żydowscy powstańcy, detal pomnika Bohaterów Getta, rzeźba autorstwa Natana Rapaporta

W filmie Pianista w reżyserii Romana Polańskiego pojawia się bardzo wymowna scena, w której cała rodzina Władysława Szpilmana wprowadza się do mieszkania i razem obserwują wznoszenie cegła po cegle muru getta- oddzielającego ich od tzw. dzielnicy aryjskiej. Od tej pory stają się „więźniami”, skazanymi na życie w obrębie zamkniętej przestrzeni, która z dnia na dzień kurczy się coraz bardziej, by znaleźć swój tragiczny finał w zgromadzeniu ludzi na Umschlagplatzu. Przestrzeń getta wyznaczały od północy – Cmentarz Żydowski, ulica Stawki i ulica Niska, a na południu zamykana była ulicami Twardą i Wielką.

W getcie toczyło się normalne życie. Ludzie starali się zachować pozory normalnej egzystencji. W jego granicach rósł przemyt (w którym najlepiej specjalizowały się dzieci), handel, ale też istniały elementy kultury, tj. kawiarnie. W getcie żyli, jak ich nazywa Szpilaman „wariaci”, a wśród nich kobieta pytająca o to, czy któryś z przechodniów nie widział jej męża, który został zamordowany przez Niemców na jej oczach oraz Rubinsztajna, wesołka, który humorem dodawał otuchy ludziom w getcie. Doskonale i wiernie wykreował Polański obie postaci, ukazując tym samym różnorodność ludzi zgromadzonych w jednym miejscu. Ludzi, którzy w taki, a nie inny sposób radzili sobie z życiem w wydzielonej części miasta.

Roman Polański zadbał o każdy detal w ukazaniu wyglądu getta, sięgnął po przerażające obrazy- zwłoki mijane przez głównego bohatera filmu często leżą na chodnikach getta całe we krwi, brudzie, ubrane w łachmany, oblężone przez muchy, puchnące od upału. Nikt nie zwraca na nie uwagi, stanowią codzienność, niemal nieodłączny element egzystencji. Reżyser ukazuje w doskonały sposób wędrówkę Szpilmana poprzez ogrodzoną dzielnicę, pokazuje żebrzące dzieci, ludzi wyrywających sobie menażkę z odrobiną jedzenia, ale też handel w getcie- sprzedaż biżuterii i złota.  Dla przeciwwagi pokazuje także scenę, w której brat głównego bohatera – Henryk - próbuje zarobić przysłowiowy „grosz” na sprzedaży książek. W filmie znajduje się też moment, w którym Szpilman (po uratowaniu go przez żydowskiego policjanta przed wywózką do obozu) przechodzi przez wyludnioną ulicę. Jego wychudła postać, rozerwane ubranie i płacz na tle opuszczonych domostw, porozrzucanych mebli, pakunków, ubrań czy kartek papieru oddaje chwile, w których życie w getcie skurczyło się do minimum. Symboliczny jest także fakt, że to właśnie główny bohater uczestniczył w rozbiórce muru, który wcześniej wyznaczał miejsce jego egzystencji.

Roman Polański bardzo wiernie oddał opisaną przez tytułowego Pianistę scenę rozgrywającą się na Umschlagplatzu. Wśród upału, na ogromnym placu stłoczono ludzi przeznaczonych do wywózki. Co parę minut podjeżdżały nowe ciężarówki, a ludzie podnosili głowy w nadziei, że rozpoznają wśród nowoprzybyłych swoich najbliższych, tak, jak to było z Haliną i Henrykiem (rodzeństwem Szpilmana), którzy dobrowolnie zgłosili się do takiego transportu, by być w tej trudnej chwili z całą rodziną. Przestrzeń getta, a tym samym przestrzeń życia ogranicza się teraz tylko do Umschlagplatzu. To tam wszyscy zgromadzeni Żydzi są zmuszeni egzystować przez kilka godzin z innymi współtowarzyszami niedoli. Świetnie oddał Polański obraz miejsca wyglądającego niczym pustynia, z odciętym dopływem wody i żarem lejącym się z nieba. Wśród zebranych ludzi byli także starcy- zmożeni głodem i upałem- ten widok odbierał ludziom jakąkolwiek nadzieję, że pojadą do pracy. Polański ukazuje też scenę, o której wspomina pianista, szlochającą kobietę, która cały czas pytała:

„po co ja je udusiłam?”6.

I wreszcie sama sytuacja, w której główny bohater złapany za kołnierz zostaje wyrzucony poza kordon policji i tym samym uratowany. Zarówno w filmie, jak i w książce zostaje ukazany moment, w którym Władysław Szpilman (w jego roli w doskonałej kreacji Adrien Brody) widzi tylko plecy żydowskich policjantów i ponad ich głowami obraz rodziny wsiadającej do wagonów. Pianista krzyknął wtedy do ojca, który rozglądał się za nim – ten zrobił kilka kroków w jego kierunku, zawahał się i przystanął. Starał się uśmiechać, jednak jego usta drżały nerwowo. Uniósł tylko rękę i pomachał mu na pożegnanie. Jak to określił Szpilman:

„Jakbym powracał do życia, a on żegnał mnie z drugiej strony”7 .

Twórcy filmu doskonale zadbali również o prawdę historyczną, bez przesadnego patosu i wyolbrzymiania. Jest ona jakby wtopiona w główną akcję filmu i stanowi dla niego doskonałe tło. Niewątpliwym atutem jest wspaniała muzyka, stanowiąca zarówno jeszcze jedno tło dla filmu jak i element pierwszoplanowy, szczególnie w końcowych fragmentach filmu8.

Bibliografia:

Recenzja filmu Pianista umieszczona stronie internetowej pod adresem: http://www.filmweb.pl/user/buczo11/reviews/Uderzaj%C4%85cy+obraz+wojennej+zawieruchy-5906# (odczyt dnia: 15. 04. 2016 r.)

Szpilman Władysław, Pianista. Warszawskie wspomnienia 1939-1945, Kraków 2001.

  1. W. Szpilman, Pianista. Warszawskie wspomnienia 1939-1945, Kraków 2001, s.  44-45. []
  2. Tamże, s. 51. []
  3. Tamże, s. 49. []
  4. W Szpilman, Pianista, dz. cyt., s. 48. []
  5. Tamże, s. 45. []
  6. Z relacji W. Szpilmana wiadomo, że chodziło o uduszenie własnego dziecka, gdy zapłakało wskazując kryjówkę, podczas opróżniania przez Niemców domu, w którym mieszkała rodzina. []
  7. W. Szpilman, dz. cyt., s. 100. []
  8. Recenzja filmu Pianista umieszczona stronie internetowej pod adresem : http://www.filmweb.pl/user/buczo11/reviews/Uderzaj%C4%85cy+obraz+wojennej+zawieruchy-5906#  (odczyt: 15.04. 2016 r.) []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz