„Gwiazdozbiór bez gwiazd”. Najwybitniejsi zawodnicy EURO 1960


Pierwsza odsłona Mistrzostw Europy, podobnie jak pozostałe edycje imprezy, miała swoje gwiazdy. Sęk w tym, że żadna z nich nie świeciła szczególnym blaskiem, na co wskazywać może choćby klasyfikacja strzelców, którą wygrało… pięciu zawodników. Każdy z nich zdobył po dwie bramki. Wpływ na to miała mała ilość rozgrywanych spotkań.

Lev_Yashin

Lev Jaszyn

Lew Jaszyn – Być może wyróżniony nieco na siłę. Największe sukcesy zanotował bowiem po EURO 1960, jak choćby w 1963 r., gdy „France Futbol„ przyznał mu Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza. Jak pokazał czas, ”Czarna Pantera” jest do dziś jedynym bramkarzem, który zasłużył sobie na to prestiżowe wyróżnienie. Przez całe życie związany był z Dynamem Moskwa, w którego barwach zdobył pięciokrotnie tytuł Mistrza ZSRR, dokładając do tego trzy krajowe puchary. Nie mniejsze sukcesy zanotował w reprezentacji, z którą sięgnął po złoto na Igrzyskach Olimpijskich w 1956 r. oraz tytuł Mistrza Europy cztery lata później. W czasie rzeczonej imprezy, a dokładniej w fazie finałowej, dał się pokonać rywalom tylko raz. Miało to miejsce w meczu o złoto przeciwko Jugosławii. Bilans jednej straconej bramki brzmi wyśmienicie. Traci jednak na znaczeniu, gdy przypomnimy, że tyczy się to zaledwie dwóch spotkań… Niemniej jednak Jaszyn był jednym z architektów sukcesu ZSRR. Skończył tragicznie. W 1986 r. amputowano mu nogę. Zmarł cztery lata później.

Walentin Iwanow – Reprezentacyjny kolega Jaszyna, z którym mierzył się w rozgrywkach ligowych. Napastnik był wierny przez całą karierę barwom Torpedo Moskwa, dla którego w latach 1955-1966, w 287 spotkaniach zdobył 124 bramki. Równie wysoką skuteczność pokazywał w meczach „Sbornej”. Podobnie jak Jaszyn, wywalczył z nią złoto na Igrzyskach w Melbourne i na Euro w 1960 roku, w czasie którego znalazł się w gronie pięciu królów strzelców zawodów. Swoje osiągnięcie powtórzył dwa lata później, w czasie chilijskiego Mundialu, gdzie pokonywał bramkarzy rywali czterokrotnie. W historii piłki nożnej Związku Radzieckiego zapisał się jako trzeci strzelec w dziejach, dając wyprzedzić się jedynie Olegowi Błochinowi oraz Olegowi Protasowi. Jego syn został słynnym sędzią piłkarskim, prowadząc m.in. mecze w czasie Euro 2004 i Mundialu w 2006 roku. W czasie tej drugiej imprezy zasłynął pokazaniem aż szesnastu żółtych i czterech czerwonych kartek w pamiętnym spotkaniu pomiędzy Portugalią i Holandią.

Francois Heutte – Zapomniany dziś francuski napastnik, który sam się temu przysłuży i nie błyszczał statystykami. Dość napisać, że swoje najlepsze chwile przeżywał właśnie w czasie Mistrzostw Europy w 1960 roku. Zdobył w nich dwie bramki, włączając się tym samym do grona „króla strzelców” imprezy. Po EURO jego kariera nie potoczyła się w dobrym kierunku. W reprezentacji Francji rozegrał łącznie dziewięć meczów, w czasie których zanotował tylko cztery trafienia. Można skonstatować, że wiedział kiedy strzelać, by zapisać się w annałach historii.

Drazan Jerkovic – W odróżnieniu od Francuza, Jerković zapisał się w historii Jugosławii, jako jeden z najwybitniejszych synów jej piłki nożnej. Wyłącznie w barwach Dinama Zagrzeb, chorwacki napastnik strzelił trzysta bramek! Co ciekawe, udało mu się to, mimo, że karierę piłkarską zakończył w wieku zaledwie 29 lat. Przygodę ze sportem kontynuował jako trener, zostając pierwszym w historii selekcjonerem reprezentacji Chorwacji. Prowadził ją w latach 1990-1992. Wcześniej trenerskie szlify obierał m.in. w ukochanym Dinamie i kadrze Jugosławii. Jako piłkarz został królem strzelców EURO 1960 oraz Mundialu 1962., gdy w obu przypadków korona przypadła pięciu zawodnikom.

Milan Galić – Bez wątpienia najlepszym rokiem dla napastnika reprezentacji Jugosławii był rok 1960. Mając 22 lata został wówczas złotym i srebrnym medalistą Igrzysk Olimpijskich oraz Mistrzostw Europy, w tym drugim przypadku dokładając także koronę króla strzelców. Niezwykle bliski kolejnego medalu wielkiej imprezy był na Mundialu w Chile, który Jugosławia zakończyła na czwartej pozycji. W ciągu sześciu lat gry w kadrze strzelił 37 bramek. Reprezentował barwy Partizana Belgrad, belgijskiego Standardu Liege oraz Stade Reims.

Wiktor Poniedielnik – Ostatni z grona królów strzelców pierwszego EURO, który w odróżnieniu od pozostałych piłkarzy, nie grał na pozycji napastnika, tylko… obrońcy. Nie przeszkodziło mu to w byciu niezwykle skutecznym graczem, co potwierdzają statystyki (69 bramek w rozgrywkach klubowych oraz 20 w reprezentacji). Równie dobrze co na boisku, radził sobie z piórem w dłoni. Po zakończeniu kariery i nieudanej próbie zostania trenerem, zdecydował się na działalność publicystyczną. Publikował w gazecie Sowieckij sport oraz tygodniku Futbol. W latach 1969-1983 kierował działem piłki nożnej w Sowieckim sporcie. Od 1984 do 1990 był redaktorem tygodnika Futbol-Hokkiej. W historii zapisał się jako teoretyk sportu i autor kilku książek o tej tematyce.

Cykl "Tydzień z Euro" powstaje przy współpracy z Wydawnictwem Sine Qua Non

Cykl „Tydzień z Euro” powstaje przy współpracy z Wydawnictwem Sine Qua Non

 

Korekta: Diana Walawender

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz