Alfred Krupp – niemiecki król armat


Historia wojskowości zna wielu producentów broni. Jednak tylko mała ich część osiągnęła tak wielki sukces, jak Alfred Krupp – człowiek, który granice ówczesnych państw postrzegał tylko jako przeszkody dla jego interesów.

4.2.7

Alfred Krupp

„Żyjemy w epoce stali„ – tymi słowami zawartymi w liście do cesarza niemieckiego Wilhelma I, Alfred Krupp, przemysłowiec z miasta Essen, zachęcał monarchę do zawarcia kolejnej już umowy dotyczącej zakupu dział dla armii. Charakter tego i wielu innych listów ”króla armat” nie był pisany w tonie usłużnym. Jego autor nigdy o nic nie prosił, jedynie wymagał i żądał. Jak to możliwe, że jego listy trafiały do jednego z najpotężniejszych władców panujących wówczas w Europie i co więcej, wywoływały oczekiwaną przez Kruppa reakcję? Kim więc był Alfred Krupp dla Niemiec, i czym były Niemcy dla Alfreda Kruppa? Odpowiedzi na te pytania są głównym celem tej pracy.

Należy wspomnieć, że w drugiej połowie XX wieku powstało wiele opracowań
i biografii poszczególnych członków rodu Kruppów, jednak zdecydowana ich większość była finansowana przez wyżej wymienioną rodzinę. Oznacza to niską wartość faktograficzną tych pozycji, które w historiografii znajdą swoje miejsce pośród innych „broszur propagandowych”.

Pochodzenie „króla armat”

Alfred Krupp był ikoną niemieckiego przemysłu zbrojeniowego XIX wieku. Prowadził fabrykę, która w chwili swej największej potęgi zatrudniała ponad 20 tysięcy pracowników1. Odziedziczona po ojcu firma, znana pod nazwą Friedrich Krupp AG produkowała armaty dla armii większości liczących i nieliczących się państw świata. Podczas wojny prusko-austriackiej 1866 r., czy wojny francusko-pruskiej w latach 1870-1871, stające przeciwko sobie armie ostrzeliwały się wzajemnie z armat kruppowskich. Stoiska zakładów Kruppa w czasie wystaw światowych zdobywały złote medale2, a monarchowie całego świata byli podejmowani w słynnej „Willi na wzgórzu” nieopodal Essen – miasta, które w ciągu 60 lat z małego, kilkutysięcznego miasteczka stało się 80-tysięcznym, tętniącym życiem ośrodkiem przemysłowym3. Alfred Krupp był producentem żelaza, które w zamysłach Bismarcka miało obok krwi „rozstrzygać o zagadnieniach naszych czasów”.

Wydawać by się mogło, że takie osiągnięcia nie mogły być zasługą jednego człowieka, że z pewnością zawdzięczał on tak wysoką pozycję koneksjom swojej rodziny. Jednak w przypadku Alfreda Kruppa było zgoła inaczej. Rzeczywiście rodzina, z której pochodził mogła się poszczycić ciągłością wykonywanego zawodu. Właściwie wszyscy, począwszy od protoplasty rodu – Arndta Krupe, trudnili się szeroko pojętym handlem. Lichwiarze, handlarze bronią i kupcy, od początku XVII wieku nierozłącznie związani z Essen. Wojny, zarazy i przemiany polityczne nie zraziły tych ludzi do zmiany wykonywanego zawodu. Co ciekawe, przed Alfredem nikt wcześniej nie zajmował się produkcją broni, nawet jego ojciec, Fryderyk Krupp, faktyczny założyciel firmy, którą jego syn poprowadził do sukcesu, trudnił się produkcją metalowych produktów codziennego użytku, nie widząc przyszłości w handlu bronią.

Zanim Alfred Krupp przyszedł na świat w kwietniu 1812 r., sytuacja finansowa jego rodziny wyglądała rozpaczliwie. Po wielu latach przepełnionych bogactwem, dla Kruppów nadeszły niespokojne czasy. Nie dość, że był to okres przemian politycznych i społecznych, to dodatkowo głowa rodziny, Fryderyk, niezbyt dobrze radził sobie z prowadzeniem majątku. Straciwszy ojca w młodym wieku (co zresztą powtórzyło się później w przypadku Alfreda), znalazł się pod opieką rezolutnej babki. Ta od samego początku edukowała młodego chłopca na handlowca, nie przyłożywszy jednak szczególnej uwagi do elementarnego wykształcenia (Fryderyk do końca życia miał problemy z poprawnym pisaniem). Jak się okazało, młody chłopiec szybko dorósł, i już w wieku lat dwudziestu stał się właścicielem pierwszej w historii rodu Kruppów huty4 . Niestety, jak się okazało, Krupp nie radził sobie z jej prowadzeniem, popadał w konflikty z pracownikami i nie nadążał z realizacją zamówień. Decyzją jego babki huta została sprzedana, a Fryderyk wrócił do pracy w sklepie. Niedługo trwał on w tym zawodzie, gdyż po chwili zajął się przemytem towarów z Wielkiej Brytanii. Była to niebezpieczna praca, która jednak Fryderykowi nie przyniosła oczekiwanych zysków. Wtedy to właśnie dowiedział się o nowych metodach produkcji stali. Europa wkraczała wówczas
w nową epokę industrializacji i szukano nowych, szybszych metod wytwarzania ciężkich metali5. Fryderyk postanowił z tego skorzystać i otworzył własną kuźnię. Tak powstało Gusstahl Friedrich Krupp, pierwsze stalowe przedsiębiorstwo Kruppów. Dla Fryderyka nie był to koniec, gdyż do Essen właśnie wkroczyli Francuzi maszerujący na Moskwę. Z tego powodu zwolniło się stanowisko radcy miejskiego i nikt nie chciał go objąć. Pragmatyczny (jak zresztą cały ród Kruppów) Fryderyk, natychmiast zgodził się na objęcie tego stanowiska, byle tylko zapewnić sobie przychylność nowych władz. Zmiana ta nie trwała jednak długo, gdyż po przegranej kampanii Napoleona do Essen z powrotem wkroczyły wojska sprzymierzone, którym nowy radca wybijał pokłony, dając dowód swojej wiecznej „lojalności”.

Dalsze życie Fryderyka było równie niespokojne. Ze zmiennym szczęściem prowadził fabrykę, która w dalszym ciągu nie przynosiła oczekiwanych zysków. W 1824 r. jego zakład zawiesił działalność, a sam Krupp zmarł niespełna rok później, pozostawiając żonę z dziećmi właściwie bez środków do życia. „Po ojcu nie odziedziczyliśmy nic – ani majątku, ani wiedzy, ani imienia” – wiele lat później pisał Alfred6.

Niespokojna młodość Alfreda Kruppa

Dicke_Bertha.Big_Bertha

Działo „Gruba Berta” produkcji niemieckiego koncernu Kruppa

Niewiele wiemy o dzieciństwie Alfreda Kruppa, pozostaje przypuszczać, że otrzymał lepsze wykształcenie niż jego ojciec. Zresztą, dowodem tego są jego listy, których pisał mnóstwo, zarówno do żony znajdującej się piętro niżej, jak i do egzotycznych monarchów. Wiemy natomiast, że dość szybko przejął prowadzenie nad kuźnią, pozostawioną przez Fryderyka. Zapewnienia matki, która twierdziła w oświadczeniu wydanym do wiadomości klientom przedsiębiorstwa, że Alfred został już wtajemniczony w proces fabrykacji stali, i jest gotowy do prowadzenia fabryki, były nieprawdziwe. W rzeczywistości ojciec przyszłego „króla armat” nie zajmował się w ogóle synem i nie przekazał mu żadnej potrzebnej wiedzy.       Nie było to zresztą młodemu chłopcu koniecznie potrzebne, był bowiem bardzo energiczny i szybko chłonął wiedzę. Całymi dniami przesiadywał w fabryce, przyglądając się i ucząc się fachu. Jednak zainteresowania jego nie szły nigdy w stronę technicznych aspektów produkcji stali, lecz dotyczyły kwestii typowo handlowych – młodemu Kruppowi zależało przede  wszystkim na jak najszybszej realizacji zamówienia, bez względu na jakość wykonywanego produktu. Pierwsze lata kierowania kuźnią były dla Alfreda ciężkie, musiał on radzić sobie ze spłatą zaciągniętego przez ojca długu, a także wypromować markę, żeby zyskać nowych kupców. Udało mu się to osiągnąć już po 7 latach, kiedy dochody kuźni wyniosły więcej niż kiedykolwiek wcześniej7. Jednak dopiero rok 1833 i zniesienie barier celnych między niemieckimi państwami przyniosły oczekiwaną odmianę. Powstała z inicjatywy Prus unia celna doprowadziła do rozszerzenia rynku zbytu dla Gusstahl Friedrich Krupp, przez co produkcja stali wzrosła z 4,5 tony rocznie do 25 ton rocznie w zaledwie 3 lata8. Czas ten upłynął Alfredowi na ciągłej podróży i poszukiwaniu nowych klientów. Wtedy też zauważalne stały się zmiany w charakterze Kruppa. Przestał wszystkim ufać, stał się bardziej surowy i oschły, a w stosunku do swoich pracowników – bezwzględny. Zdarzało się, że za małe przewinienie zwalniał wykwalifikowanych pracowników, a od nowo zatrudnionych wymagał przysięgi, że nigdy nie zdradzą sekretów produkcyjnych.

Zachwycony podróżami Alfred widział w nich dodatkową korzyść – możliwość podpatrzenia konkurencji i wykorzystania jej pomysłów w swojej fabryce. W związku z tym udał się on w podróż po kontynencie, podczas której nabrał obycia i jeszcze większej pewności siebie. Niestety, jego nieobecność w Essen przysparzała fabryce wielu kłopotów. Nie znając możliwości własnej kuźni, zawarł wiele nieodpowiedzialnych umów, z których jego firma nie mogła się wywiązać9. Nie powstrzymało to jednak Kruppa od zatrudnienia większej liczby pracowników, których w roku 1840 była już ponad setka. Powstały nowe budynki fabryczne, a przedsiębiorstwo trudniło się już nie tylko detaliczną produkcją, ale pracowało też na zlecenie rządu. Dostrzegał on ducha epoki i tworzył pierwsze elementy koniunktury przemysłowej, między innymi państwową dyrekcję kopalń, która, znając doświadczenie fabryki Kruppa, pomagała rozszerzyć jej działalność, ułatwiając dostęp do surowca.

Należy w tym miejscu zaznaczyć, że wbrew powszechnie panującej opinii, Alfred Krupp nie był żadnym pionierem metalurgii, nie wprowadził żadnych nowości w metodach produkcji, a jego największym osiągnięciem było umiejętne posługiwanie się reklamą w celu sprzedaży produktów wykonanych przy użyciu cudzych, najczęściej zresztą wykradzionych, technologii.

Początki zawrotnej kariery

Pod koniec lat czterdziestych doszło do kryzysu w rodzinie Kruppów. Chcący przejąć pełnię kontroli nad fabryką, dorosły już Alfred wszedł w konflikt ze swoim rodzeństwem. Także tutaj „król armat” ukazał swój bezwzględny charakter. Pozbawił on swoich braci prawa do przedsiębiorstwa, pozostawiając ich bez środków do życia. Od tego momentu całkowicie samodzielnie prowadził kuźnię i od tego też momentu można mówić o początku jego kariery.

Zaczęła się ona dla przemysłowca niebezpiecznie, bowiem zaraz po przejęciu fabryki Europą wstrząsnęły rewolucyjne rozruchy Wiosny Ludów. Konserwatywna postawa Kruppa i jego pogarda wobec rewolucjonistów10 przyniosły mu przyjaźń Wilhelma I, który od tego momentu wziął pod swoją opiekę fabrykę Alfreda. Wtedy też tempo rozwoju Gusstahl Friedrich Krupp ruszyło z pełnym impetem, pojawiły się nowe zamówienia, wynikające z rozwoju kolejnictwa, a armia pruska zaczęła interesować się ofertami zakładów z Essen.

„Powitanie z bronią” dla Alfreda Kruppa zaczęło się już wcześniej, bowiem już w 1844 r. wysłał on do pruskich władz wojskowych swoją ofertę produkcji nowoczesnych luf stalowych. Propozycję tę, jak i wiele następnych odrzucono, jednak nie skłoniło to przemysłowca do zaprzestania działalności w tej dziedzinie, czemu wyraz dał 7 lat później podczas pierwszej wystawy światowej w Londynie. Pokonał tam konkurencję prezentując swoje produkty, w tym wykonane ze stali działo sześciofuntowe, czym wzbudził sensację i zainteresowanie zwiedzających. Nadeszły pierwsze zamówienia i w tym momencie wyszła na jaw pełna apolityczność Alfreda Kruppa, który był gotowy sprzedać swoją broń każdemu, kto zapłaci.

Następną okazję do pokazaniu światu swoich produktów znalazł podczas kolejnej wystawy, tym razem w Paryżu. Zaprezentował tam kolejny egzemplarz armaty, a także ogromny blok wykonany z czystej stali. Tym razem nie otrzymał on jednak głównej nagrody, gdyż wdał się w konflikt z innym przedsiębiorstwem stalowym, niesłusznie oskarżając je
o kłamstwo11. Te pomówienia, od których Alfred był specjalistą, przynosiły mu wiele złej sławy oraz wrogów, z którymi musiał spierać się do końca życia. Był już wtedy jednak na tyle liczącym się graczem na rynku stali, że przestał się z kimkolwiek liczyć. Jego jedynym celem stało się ciągłe dążenie do jeszcze większego zysku. Udało mu się to osiągnąć przez rozbudowę fabryki i zwiększenie zatrudnienia – w ciągu 7 lat z 70 pracowników kuźnia rozrosła się do 70012.

Okres ten był dla Kruppa szansą na ogromne zamówienia, bowiem między Prusami a Austrią doszło wówczas do wojny o przodownictwo w Związku Niemieckim. Produkcja armat dla obu walczących stron przyniosła Kruppowi ogromny majątek, który powiększał się z każdym kolejnym konfliktem zbrojnym. Warte odnotowania jest podejście „króla armat” do kwestii narodowych. Apolityczność była w dalszym ciągu środkiem do bogacenia się. Dowodem na tę bezstronność jest korespondencja Alfreda z Napoleonem III i Wilhelmem I w przededniu wybuchu wojny francusko-pruskiej13. Znajduje się tam informacja, zgodnie z którą Krupp był gotowy do podpisania umowy na dostarczenie armat zarówno z jedną, jak i z drugą stroną.

Na propozycję uzbrojenia załogi jego zakładów w przypadku przekroczenia przez Francuzów granicy odpowiada następująco:

„Ależ byłby to nonsens w najwyższym stopniu! Jeśli Francuzi przyjdą, przyjmiemy ich chlebem i solą, bo inaczej nic po nas i po fabryce nie zostanie”

Niefortunne dla Kruppa i jego fabryki okazały się działania wojenne z użyciem jego dział. Wyszło bowiem na jaw, że ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Lufy często pękały, raniąc lub zabijając załogę, jednak nie wywoływało to żadnych emocji u Alfreda. Pozbawiony empatii przedsiębiorca uparcie twierdził, że to wina zawodnych mechanizmów wyprodukowanych przez inną firmę, po czym w geście dobrej woli oferował zamienniki.
To po raz kolejny dowodzi bezwzględności i nieokiełznanej chciwości Kruppa.

Dziwactwa Alfreda Kruppa

Parisgesch1

Działo paryskie, czyli największa armata pierwszej wojny światowej, powstała w zakładach Kruppa

W życiu ekscentrycznego przemysłowca wielokrotnie pojawiały się niecodzienne epizody, o których zarówno dzisiaj, jak i wtedy mówiło się z przymrużeniem oka. Alfred Krupp był nie tylko przemysłowcem, ale również domorosłym inżynierem i filozofem. Wiele jego pomysłów współcześni biografowie nazywają „marzeniami”, jednak w momentach, kiedy Krupp o nich mówił, był absolutnie poważny i nie przyjmował jakiejkolwiek krytyki.

Najlepszym przykładem kruppowskich „wynalazków„ jest słynna siedziba rodu, zwana „Willą na wzgórzu„. Zaprojektowana przez Alfreda w duchu jego filozofii życiowej, zawierała wiele nowatorskich rozwiązań. Jednym z nich była klimatyzacja, której Krupp był wielkim zwolennikiem, twierdził bowiem, że naturalny przeciąg jest szkodliwy dla zdrowia. Praktyka pokazała, że „król armat” wynalazcą był kiepskim, w domu było wiecznie duszno, gdyż klimatyzacja co chwilę zawodziła, a okna były szczelnie pozamykane i nie było możliwości ich otworzenia. Dodatkowo, Alfred był zdania, że ”końskie wyziewy pobudzają zdolności umysłowe człowieka”14, toteż jedyne otwarte okna w gabinecie prezesa Gusstahl Friedrich Krupp, wychodziły bezpośrednio na stajnie.

Filozoficzne rozważania Alfreda Kruppa znalazły swoje ujście w dziele jego życia, jakim był znany każdemu pracownikowi jego zakładów General-Regulativ – regulamin,
z którego Alfred Krupp pragnął uczynić kodeks praw i obowiązków każdego pracującego
w jego fabrykach. Praca ta, napisana w moralizatorskim tonie, zachęcała czytającego do odrzucenia wszelkich myśli zaprzątających mu głowę i skupienia się tylko na tym, czego się od niego wymaga – pracy. Dodatkowo przewidywała stosowne kary za przewinienia oraz wiele filozoficznych pouczeń. Krupp był tak dumny ze swojego dzieła, że nie omieszkał wielokrotnie twierdzić:

„Nie tylko w bieżącym roku, nie tylko w następnych latach, lecz i za sto lat nie powinien zajść żaden przypadek, którego by z góry niniejszy zbiór przepisów nie przewidział”15.

Aby omówić odbiór tego regulaminu wystarczy przedstawić wymyślone przez robotników dokończenie słynnych wówczas słów „Módl się i pracuj!„. Krnąbrni pracownicy zakładów Kruppa uzupełniali tę maksymę w następujący sposób: ”Módl się i pracuj, aby Krupp się bogacił!”.

Bardzo zwięzła, acz równie ciekawa wydaje się historia małżeństwa Alfreda Kruppa, bowiem ze swoją jedyną żoną, poza krótkim okresem po ślubie, utrzymywał kontakty głównie służbowe. Chorowita i trzymana z dala od towarzyskich uciech Berta Krupp zaraz po urodzeniu jedynego syna „króla armat”, Fryderyka, przestała mieć dla męża jakiekolwiek znaczenie. Ten utrzymywał z nią kontakt głównie listownie, ciągle wysyłając krótkie notki z uwagami na temat jej zachowania. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że robił to z piętra wyżej, gdyż właściwie przez całe życie małżeństwo żyło pod jednym dachem, chociaż w oddzielnych pokojach.

Światowy monopol i ostatnie lata „króla armat”

Lata 80. XIX wieku przyniosły Alfredowi Kruppowi całkowitą dominację na światowym rynku produkcji stali. Krupp sprzedawał swoje armaty do Hiszpanii, Austrii, Rosji, Turcji, Czarnogóry, Chin, Bułgarii, Persji, Włoch, Grecji, Rumunii, Holandii, Szwecji, Norwegii i Stanów Zjednoczonych16. Niecodzienna przyjaźń (a może raczej zależność) Alfreda z Wilhelmem I i Bismarckiem uczyniła go jedynym dostawcą armat dla armii Imperium Niemieckiego. Jego fabryka przyjmowała coraz więcej pracowników, żeby w ostatnim roku życia ambitnego przemysłowca zatrudniać ich już około 20 tysięcy. W Essen powstały nowe osiedla fabryczne i, co uczciwie trzeba oddać Alfredowi, jego pracownikom choć dalej źle, żyło się jednak lepiej niż przeciętnym robotnikom ówczesnej Europy. Alfred zapewnił im większe zarobki, zezwolił na prowadzenie kas chorych, a w zakładach pojawiły się pierwsze szpitale i szkoły dla dzieci z rodzin robotniczych.

W tym okresie doszło do wydarzenia, które chyba najlepiej charakteryzuje postać Alfreda Kruppa. Przemysłowiec wszedł konflikt z niemiecką admiralicją, która wszczęła dochodzenie w sprawie eksplozji17 armat dostarczonych przez Gusstahl Fried Krupp na jednym ze swoich okrętów. Zdeterminowany właściciel największych już zakładów w Cesarstwie, mający pozycję, z którą nawet monarcha musiał się liczyć –  wysłał swojego przedstawiciela do Berlina. Ten ostrzegł cesarza, że Alfred Krupp jest gotów sprzedać swoją fabrykę i zrezygnować z działalności przemysłowej. Idąc za A. Liebfeldem: „»król armat« groził abdykacją„. I rzeczywiście, była to nie byle groźba, bowiem Krupp mógł dowolnie dysponować swoją własnością, choćby nawet oznaczało to sprzedaż swojej firmy Francuzom. Zachowanie przemysłowca odniosło oczekiwany przez niego rezultat, admiralicja wycofała się z oskarżeń, a cała sprawa skończyła się dla Alfreda pozytywnie. Tym samym „król armat„ przestał być tylko bismarckowym ”żelazem”, a zaczął odgrywać czynną rolę polityczną.

Drei_Ringe_von_Krupp

Symbol zakładów Kruppa

Umowy zawarte z Alfredem Kruppom miały ogromny wpływ na wiele decyzji politycznych Cesarstwa Niemieckiego. Dzięki swoim armatom wspomógł koalicję antyrosyjską w sporze rosyjsko-tureckim, a także znacząco wpłynął na rozwój potęgi militarnej wielu państw europejskich. „Król armat„ niepodzielnie rządził przemysłem zbrojeniowym aż do swojej śmierci 14 lipca 1887 r. Dożył sędziwego wieku, bowiem w chwili śmierci miał 75 lat. Fabrykę po nim przejął jego syn, Fryderyk Alfred, w historii zapamiętany jako ”Fritz”, któremu nie udało się dokonać takich sukcesów, jakie osiągnął jego ojciec.

Alfred Krupp w szczycie swej kariery cieszył się ogromnym bogactwem i władzą. Miał ogromne znaczenie dla kraju, z którego pochodził oraz wpływał na wiele jego decyzji. Choć nielubiany przez ludzi, wzbudzał respekt. Z pewnością był dla Niemiec tym „żelazem”, dzięki któremu Imperium Niemieckie zaczęło swą dominację w Europie. Jednak dla niego samego Niemcy nie były niczym innym, niż kolejnym z wielu rynków zbytu. Wydaje się, że Alfred Krupp nie był patriotą, był po prostu człowiekiem interesu.

Historia rodu Kruppów nie kończy się na Alfredzie i jego synu, Fryderyku. Kolejni Kruppowie produkowali broń dla Niemców walczących na frontach I i II wojny światowej. Firma Fryderyka Kruppa, choć pod inną nazwą, istnieje do dzisiaj i dalej zajmuje się przemysłem metalowym. Obok produkcji sprzętu czasu pokoju, jej morski wydział zajmuje się produkcją okrętów wojennych.

Bibliografia

  1. Czapliński W., Galos A., Korta W., Historia Niemiec, Wrocław 1990.
  2. Krasuski J., Historia Niemiec, Wrocław 2008.
  3. Liebfeld A., Arcykapłani zbrojeń, Katowice 1975.
  4. Liebfeld A., Kruppowie. Dzieje czterech pokoleń, Warszawa 1962.
  5. Mommsen W., Otto von Bismarck, Lublin 1995.
  6. Osterhammel J., Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata, Poznań 2013.

 

Redakcja merytoryczna: Grzegorz Antoszek

  1. A. Liebfeld, Kruppowie. Dzieje czterech pokoleń, s.119. []
  2. A. Liebfeld, Arcykapłani zbrojeń, s. 95-96. []
  3. A. Liebfeld, Kruppowie…, s.112. []
  4. Ciekawym jest, iż huta ta, nosząca nazwę „Pod Dobrą Nadzieją”, powstała nie dzięki ciężkiej pracy przodków Fryderyka, lecz została przez nich przejęta jako dług pewnego rzemieślnika, który zdecydował się na pożyczkę u Kruppów. []
  5. J. Krasuski, Historia Niemiec, s. 245. []
  6. A. Liebfeld, Arcykapłani…, s.70. []
  7. A. Liebfeld, Arcykapłani…, s.74. []
  8. A. Liebfeld, Kruppowie…, s.45. []
  9. Ibidem, s.48 []
  10. A. Liebfeld, Kruppowie…, s.54. []
  11. Chodzi o angielskie zakłady stalowe Henry’ego Bessemer’a. Inżynier ten był rzeczywistym wynalazcą pierwszej metody wytwarzania stali na skalę przemysłową. Krupp oskarżył go o kłamstwo, twierdząc, że jego stal nie była tą metodą wykonana. Podczas wystawy zebrała się komisja, która rację przyznała Bessemer’owi. Za: A. Liebfeld, Arcykapłani…, s. 108. []
  12. A. Liebfeld, Kruppowie…, s.67-69. []
  13. Ibidem, s.92. []
  14. A. Liebfeld, Kruppowie…, s.90. []
  15. A. Liebfeld, Arcykapłani…, s.145. []
  16. A. Liebfeld, Kruppowie…, s. 119. []
  17. Chodzi o szkolny okręt SMS Renown (1857) zakupiony od Brytyjczyków w 1870 r. Za: A. Liebfeld, Kruppowie…, s. 12. []


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz